logo
Niedziela, 09 grudnia 2018 r.
imieniny:
Anety, Leokadii, Wiesława, Walerii, Piotra – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Otrzymywać i dawać
Mateusz.pl
 
fot. Tina_xv | Unsplash (cc)


Na pewnym etapie życia odczuwamy potrzebę dzielenia się zdobytym doświadczeniem życiowym, wiedzą oraz ważnymi przemyśleniami. Przekazywanie życiowej mądrości młodszemu pokoleniu jest niezbywalnym prawem starszych, a otrzymanie tego dziedzictwa prawem młodych.
 
Młodzi potrzebują starszych
 
Ludzie młodzi poszukują autorytetów, dobrych wzorców do naśladowania. Szukają autentycznych dorosłych, którzy z odwagą przeżywają własne życie. Tęsknią za kontaktem z uśmiechniętym starszym człowiekiem, patrzącym z poczuciem spełnienia w przeszłość, dostrzegającym sens w aktualnie znoszonych cierpieniach i pielęgnującym nadzieję na przyszłe życie. Bardzo krzepiące dla młodego człowieka jest spotkanie z mądrym wzrokiem staruszka, w którym może on dostrzec pełną akceptację własnej osoby, co nie oznacza jednak zgody na wszystkie jego czyny i decyzje. I choć często na pierwszy rzut oka młody człowiek wydaje się niezależny, starając się robić wszystko po swojemu, i nieskory do brania od innych, to przecież cały czas obserwuje on świat oraz nas i na tej podstawie wyciąga dla siebie pewne wnioski.
 
Autentyczność poszukiwana
 
To, co odciąga młodych od dorosłych, to brak autentyczności z ich strony. Młodzież jest bowiem bardzo wyczulona na wszelkie próby zafałszowania rzeczywistości. Jeżeli człowiek starszy żyje w ciągłym rozgoryczeniu, przekreśla dawne sukcesy, widzi tylko braki i na nich się skupia, nie docenia dobra, które jest wokół niego – to zafałszowuje rzeczywistość, bo dostrzega w niej tylko to, co złe.
 
Są też osoby, które wciąż wybielają siebie, zakładają maski, nie potrafią przyznać się do porażki, kreują się na niemal nieskazitelnych, a przez ich usta nie przechodzi słowo „przepraszam”. Tacy ludzie zakrywają to, jacy są, z lęku przed brakiem akceptacji ze strony innych. Tak naprawdę nie odczuwają oni jednak samoakceptacji i to brak tego doświadczenia tak ich hamuje.
 
Tymczasem przyjęcie w prawdzie siebie samego i innych prowadzi do bycia autentycznym oraz daje możliwość coraz pełniejszego dzielenia się własną osobą z bliźnimi. Chodzi o to, by żyć w zgodzie z samym sobą.
 
Możesz dać tylko to, co masz
 
Obdarowywać innych możemy tylko tym, co sami posiadamy. To dlatego nauczyciel nie nauczy ucznia nic ponadto, co sam wie, a rodzic nie pomoże dziecku w tej dziedzinie życia, w której sam sobie nie radzi. Jeżeli zatem chcemy więcej dawać młodszemu pokoleniu, musimy rozbudzać w sobie pragnienie, by samemu więcej mieć.
 
Nie chodzi tu jednak o posiadanie rzeczy materialnych, choć i do nich odnosi się powyższa zasada. To, co najważniejsze, czyli życiowe doświadczenie, otrzymujemy bowiem zupełnie za darmo każdego dnia. Jeżeli z otwartym sercem przyjmiemy je jako dar i zachwycimy się jego bogactwem, wtedy będziemy w stanie dzielić się nim z innymi. Bo każde doświadczenie, w tym także to trudne, jest okazją do czynienia dobra.
 
Cierpienie lekcją życia
 
Ból, choroba, niepełnosprawność – często codziennie towarzyszą wielu osobom przeżywającym starość. I choć przyjęcie ich w pokoju serca jest bardzo trudne, to jednak możliwe. Na cierpienie nie musimy się godzić, często podejmujemy z nim walkę, próbujemy je łagodzić – to naturalne i dobre działanie. Jednak czasem owo cierpienie po prostu nas dotyka i nic nie możemy na to poradzić. Wtedy warto odszukać sens w przeżywanym bólu. Cierpienie każdej osoby ma bowiem głębokie znaczenie. Pozwala jaśniej zobaczyć aktualne życie oraz to, do którego cały czas zmierzamy. Przeżywane trudności w sposób szczególny jednoczą człowieka z cierpiącym Chrystusem. Rozbudzają też w nas tęsknotę za życiem wiecznym u boku Zmartwychwstałego.
 
Młodzi ludzie patrząc na starsze pokolenie, mają szansę napełniać serca nadzieją oraz podziwem dla mądrości wieku i siły woli. Mogą uczyć się, jak radzić sobie z tym, co trudne, i jaką postawę życiową przyjąć wobec tego, co bolesne. Jeżeli jednak na swojej drodze nie spotkają osób przeżywających w piękny sposób własnej starości, wtedy łatwo mogą zostać zmanipulowani przez współczesny świat. Dziś bowiem często odmawia się wartości temu, co nie jest młode, dążąc do zepchnięcia starości poza nawias codziennych rozmów.
 
Nie żyjemy tylko dla siebie
 
Musimy sobie uświadomić, że jesteśmy potrzebni innym. Każde nasze cierpienie, pokonana trudność, refleksja nad tym, co istotne, są bogactwem. Wiele z tego bogactwa nie zostaje pomnożone, gdy osoba, która je posiada, daje się zwieść podszeptom o byciu bezużyteczną, niepasującą do dzisiejszego świata, bezwartościową. To nieprawda!
 
Niech wasze serca, kochani Czytelnicy, ucieszą się zatem głęboko poczuciem bycia potrzebnym dla kolejnych pokoleń. Pokazujcie nam siebie, przekazujcie dziedzictwo, zachęcajcie do dobra. Pamiętajcie, by nie narzucać, lecz jedynie proponować. Nie oceniać, lecz wspierać. Nie zafałszowywać obrazu siebie, ale uczyć nas bycia autentycznym na co dzień. Wskazujcie nam to, co najważniejsze, byśmy i my za jakiś czas potrafili przekazać to dobro następnym poszukującym.
 
Aneta Pisarczyk
wstan.net
 
Zobacz także
ks. Marek Dziewiecki
Rozpacz należy do najbardziej intensywnych form ludzkiego cierpienia. Można ją określić jako stan dramatycznego przerażenia, desperacji i poczucia zupełnej bezradności w obliczu własnej sytuacji życiowej. Człowiek zrozpaczony to ktoś, kto przeżywa swoją egzystencję jako nieznośny ciężar i kto traci wszelką nadzieję, że ta sytuacja może się kiedykolwiek zmienić. 
 
o. Raniero Cantalamessa OFMCap
Skoro wszyscy ludzie są powołani do świętości, to znaczy, że jest ona dostępna dla każdego i jest składnikiem zwykłego chrześcijańskiego życia. Święci są jak kwiaty – jest ich o wiele więcej niż tylko te, które postawiono na ołtarzu. Ileż z nich kwitnie i umiera w ukryciu, gdy już nasyciły swą wonią całe otoczenie! A ile takich rosnących w ukryciu kwiatów rozkwitało w przeszłości i kwitnie obecnie w Kościele? 
 
Grzegorz Kasjaniuk
Dzisiaj w muzyce rozrywkowej „miłość” została skomercjalizowana i poddana wszelkim możliwym przeróbkom. „Miłość” kojarzy się z seksem, a nie z uczuciem pochodzącym jako dar od Boga. „Miłość” kojarzy się także z sukcesem, młodością, pieniądzem, jako „miłość” własna – wystąpienie przeciw przykazaniu miłości Boga i bliźniego. „Miłość” będąca gloryfikacją egoizmu, promocją wcielania w życie marzeń i planów w kontekście tylko własnego rozwoju. 
 
 
___________________
 
 reklama