logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marcin Jakimowicz
Pan Bóg lubi bezczelnych
Gość Niedzielny
 


A oni? Czekają na Księdza?

Tak. Kierownik więzienia dzwoni: proszę Księdza, przenosimy tych więźniów do innego miasta. Zmartwiłem się, trudno, przyjadę się z nimi pożegnać. Po dwóch tygodniach telefon: „Proszę Księdza, stało się coś dziwnego. Powiedzieli, że nie wyjadą, bo nie będą mieli księdza Kazia”. To najwięcej mówi o miłości. Ale po wyjściu z więzienia nie nachodzą mnie, nie żebrzą, są taktowni, mili, wracają do życia. Przysyłają mi obrazki, które dla mnie namalowali. Na przykład ten: „Jezu, ufam Tobie”, namalował mi w więzieniu przyjaciel...
 
Ciągnie Księdza do ludzi rozdartych...

Tak, bardzo! Kocham rozdartych... A skąd ty to wiesz?
 
Czytam Biblię – Jonasz ucieka na statek, rozdarty Mojżesz, Abraham, Jeremiasz krzyczący: „Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem, dzień, w którym poczęła mnie matka...”

I wyobraź sobie, gdyby jakiś ksiądz tak dzisiaj powiedział. Przecież ludzie od razu krzyknęliby: Co za zgorszenie! Chory człowiek! Do psychiatry! A on się zmagał...
 
Można się zmagać, kłócić z Panem Bogiem?

Trzeba! Tak jak Hiob podnosić pięści do góry i krzyczeć: „Jesteś. Zlituj się, pomóż, zrób coś, błagam!”. Bóg lubi ten zamach na siebie. On przyjmuje do nieba gwałtowników. To oni zdobywają królestwo niebieskie. Krzyk ludzi dotyka Boga.
 
Jezus przytacza obraz wdowy, która namolnie chodzi za sędzią i błaga: pomóż. Wręcz go napastuje... „Porządni ludzie” pokręcą głowami: jak można się tak naprzykrzać Bogu? A Jezus powiada: to wzór modlitwy!

Tak. To niesamowita tajemnica. Wiesz, co łączy Edith Piaf z Małą Tereską? Przede wszystkim to, że mała, trzynastoletnia Edith odzyskała za wstawiennictwem Świętej wzrok. I to gdzie? W burdelu! Prostytutki odprawiały nowennę, pojechały nawet do Lisieux. Bardzo często o tym opowiadam: jaka to jest bezczelność, by prostytutki żądały od Boga uzdrowienia! Malutka Edith została porzucona przez matkę po siedmiu tygodniach, babcia malutką uczyła pić wino i wódkę, w końcu oddano ją do domu publicznego. I jej ojciec to zatwierdził. I co? Zwykłe prostytutki miały tak potężną wiarę, że Bóg musiał ich wysłuchać! Zamknęły interes na klucz i zaczęły odprawiać przez dziewięć dni nowennę. Kawalerowie przychodzili, a one krzyczały: „Nie szczyp mnie, świntuchu! Na kolana, módl się!”. Wyjechały do Lisieux zapłakane: Tereniu, pomóż naszej malutkiej Edytce, ale pamiętaj, to musi być 25 sierpnia, w uroczystość św. Ludwika, patrona Francji. Cudowna, święta bezczelność! Zażądały od Boga nawet daty! Dlaczego Ludwik? Bo tak miał na imię tata świętej Tereski i ojciec Edith Piaf. I proszę sobie wyobrazić: mała siedzi przy fortepianie, niewidoma. Paluszki położone na klawiaturze. Przychodzi babcia i mówi: „Edytko, idziemy spać”, a ona krzyczy: „Nie!”. „Jak to nie?”. A dziewczynka na to: „Babciu, jakie to wszystko piękne, co ja widzę! Pierwszą rzeczą, którą zobaczyła były jej maleńkie ręce na klawiaturze fortepianu. Edith Piaf ma wiele cech Małej Tereski: nadzieję, ufność, odwagę.
 
Chodzi o to, byśmy tak jak te dziwki potrafili się modlić. Z taką wiarą! Nagrałeś to? Nagrałem. Jest jeszcze jedna miłość w Księdza życiu: Ziemia Święta!

Oooo, tak. Jadę tam już trzydziesty raz. Z przyjaciółmi. Jestem zniewolony tą ziemią. Przez cały rok więdnę, tęsknię, dopiero tam, staruszek, odżywam! Mieszkamy u sióstr w Jerozolimie i przez dwa tygodnie chodzimy, chodzimy, chodzimy. Od świtu do czarnej jak smoła nocy. Niezmordowanie stąpamy po ścieżkach Jezusa. Jezioro Galilejskie, morze, pustynia. Jakież tam jest światło!!! I ci Beduini. Widzisz jakiś spory obóz. Ani to wieś, ani miasto, a na drugi dzień rano on znika! Ani śladu obozowiska. Pasterze powędrowali dalej. Kiedyś nawet zaprosili mnie, spałem w ich namiocie.
 
Często powtarza Ksiądz: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Choćbym przechodził przez ciemną dolinę zła się nie ulęknę”.

Tak. To jest mój psalm. Odnajduję się w nim w całości. Każdy z nas ma jakiś swój psalm, trzeba go tylko odkryć, pokochać. Ciemna dolina, dolina śmierci – tak też tłumaczą. Kij i laska pasterska są ze mną. Dlaczego kij i laska? Co to znaczy? Kij po to, by odpędzić wilka, przegnać zło, grozę, nieszczęście. A laską to w kuperek stukniesz jakąś owieczkę, by nie marudziła po drodze, żeby się nie zgubiła. Kij i laska: surowość i łagodność. Dwa charyzmaty.
 
Co stało się 21 czerwca 1959 roku o godzinie piątej po południu?

Trzęsienie ziemi... Jestem młodym aktorem. Jest piątek. Wchodzę do kościoła wizytek. Wdrapuję się na górę, koło organów, na których grał Chopin (tylko nie wiadomo, czy z tego czasu został tam choć jeden klawisz). Na ambonie ktoś mówi kazanie. Siwe włosy, złamany nos. Nie znam tego księdza. I nagle jego palec leci w przestrzeń, a ja czuję, że on leci w moją stronę i słyszę głos: „Ty też wszystko zostawisz, zostawisz swoją koronę i pójdziesz na służbę Bogu!”. To był dzień świętego Alojzego Gonzagi, ksiądz mówił o nim, ale ja wiedziałem, że mówi o mnie. I w tym momencie pomyślałem sobie: „Boże, daj mi łaskę kapłaństwa”.
 
Zobacz także
Cezary Sękalski
Musimy wiele z siebie dawać i się wysilać, ale ostatecznie to darowana moc z wysoka pozwala w pełni odpowiedzieć na wezwanie Pana Jezusa. O tej mocy zdarza się nam zapominać. Wtedy chrześcijaństwo wydaje się bardzo trudne, a może nawet obciążające. Tymczasem samo przypomnienie obietnicy Jezusa pozwala doświadczyć Jego pomocy i dodać siły, przemieniając chrześcijaństwo z obciążającego trudu w uskrzydlające zaproszenie. 

Z księdzem biskupem Andrzejem Siemieniewskim, profesorem teologii duchowości, rozmawia Cezary Sękalski
 
o. Wojciech Żmudziński SJ
Jeśli chrześcijanin zrozumie słowa św. Pawła, w których apostoł narodów mówi: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 21), zamilknie wobec horroru tajemnicy zbawienia. Jedyny Sprawiedliwy, człowiek i Bóg w jednej osobie – obwinił się grzechami największych zbrodniarzy historii świata, a także... moimi grzechami.
 
Paweł Sawiak SJ
Nasze życie często przypomina wspinaczkę na wysokie szczyty. Szukanie powołania, kryzysy małżeńskie, narodziny i wychowanie dzieci, oschłość na modlitwie czy przezwyciężanie choroby – dla jednych może to oznaczać rekreacyjne podejście na Gubałówkę, dla większości jednak przypomina zdobywanie Mount Everestu. W obu wypadkach potrzebny jest zdrowy rozsądek, chłodna głowa i włożenie sporego wysiłku – zwłaszcza, gdy zdobywasz ten szczyt po raz pierwszy. Ale jeśli masz jakiekolwiek doświadczenie w górskich wyprawach, to wiesz, że są szlaki, na które bardzo ryzykownie jest wybierać się samemu… 
 
 
___________________
 
 reklama