logo
Niedziela, 14 lipca 2024 r.
imieniny:
Kamili, Kamila, Marcelego, Henryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Józef Augustyn SJ
Panie, ile razy mam przebaczyć?
Mateusz.pl
 
fot. Lampos Aritonang | Unsplash (cc)


Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?". Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: <Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam>. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: <Oddaj, coś winien!>. Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: <Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie>. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: <Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?>. I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu"

(Mt 18,21-35)


Ile razy mam przebaczyć?

 

Przebaczenie jest jednym z najczęściej poruszanych tematów w nauczaniu Jezusa. Wiele przypowieści mówi o hojnym przebaczeniu Boga człowiekowi oraz o potrzebie wzajemnego przebaczenia ludzi. Charakterystyką nauczania Jezusa jest ścisłe powiązanie przebaczenia Bożego z uprzednim wzajemnym przebaczeniem sobie ludzi. Powiązanie to jest wielokrotnie podkreślane - i to z dużym naciskiem. Szczególnym miejscem tego powiązania i jednocześnie uzależnienia przebaczenia Bożego od naszego wzajemnego przebaczenia jest modlitwa "Ojcze nasz": "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" (por. Mt 6,12).

 

W Ewangelii według św. Mateusza po zakończeniu Modlitwy Pańskiej Jezus wraca ponownie - i to dwukrotnie - do zależności pomiędzy przebaczeniem Boga a naszym przebaczeniem bliźnim; pierwszy raz od strony pozytywnej: Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski, oraz drugi raz od strony negatywnej: Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień (Mt 6,14-15). Te powtórzenia świadczą o tym, jak wielką wagę przywiązuje Chrystus do wzajemnego przebaczenia, od którego uzależnia przebaczenie nam naszych grzechów.

 

Tematem przypowieści o niegodziwym słudze jest nie tyle samo przebaczenie, ile raczej owo uzależnienie przebaczenia Bożego od naszego uprzedniego przebaczenia bliźniemu. Sługa zostaje nazwany niegodziwym nie dlatego, iż trwonił wielkie pieniądze swojego Pana, ale ponieważ nie darował małego długu swojemu współsłudze, podczas gdy pan darował mu dług nieporównanie większy. Historia przypowieści koncentruje się wokół cofnięcia aktu łaski króla swojemu słudze, z powodu jego braku postawy przebaczenia wobec współsługi.

 

Okazją do wygłoszenia przez Jezusa przypowieści o niegodziwym słudze było pytanie Piotra: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Już w samym pytaniu jest próba udzielenia odpowiedzi. Uczeni rabini twierdzili, że wolno prosić o przebaczenie swojego brata trzy razy. Piotr zaś proponuje wspaniałomyślnie przesunięcie tej granicy aż do siedmiu razy. Kiedy być może spodziewał się pochwały Mistrza za swoją wspaniałomyślność, został zaskoczony niezwykłą odpowiedzią: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Wyrażenie hebrajskie "siedemdziesiąt siedem" oznacza nieskończoność.

 

Jednym ze znaków nadchodzącego królestwa, które Jezus zakłada, jest obfitość wszelkich darów. Syn Boży objawia nieskończoną wielkość, dobroć, miłość i hojność swojego Ojca wobec człowieka. Bóg w Jezusie znosi wszelkie granice dla miłosierdzia, przebaczenia i pojednania. Jako uczniowie Jezusa, jesteśmy wezwani nie tylko do tego, aby korzystać z obfitości darów, których nam udziela. Chrystus zaprasza nas także, abyśmy sami pomnażali dary królestwa, przyczyniając się w ten sposób do powiększenia obfitości w Jego królestwie. Dlatego też, otrzymując bezwarunkowe przebaczenie grzechów, jesteśmy zaproszeni do udzielania bezwarunkowego - na naszą ludzką miarę - przebaczenia bliźnim.

 

W obecnej medytacji prośmy, abyśmy umieli odkryć, docenić i jednocześnie doświadczyć bezwarunkowego przebaczenia nam naszych grzechów. Jeżeli niekiedy dręczymy się naszymi słabościami, to nie dlatego, iż Bóg z trudem nam je przebacza, ale tylko dlatego, ponieważ sami nie umiemy uwierzyć w hojność Jego przebaczenia. Właśnie to skąpstwo w przebaczeniu naszym bliźnim ich przewinień czyni nasze serce niezdolnym do wiary w hojne przebaczenie Boga. Prośmy więc, aby kontemplacja przypowieści o niegodziwym słudze była dla nas ważną lekcją dostrzegania zależności pomiędzy hojnością Boga wobec nas a koniecznością naszej hojności wobec bliźnich.


Dwóch dłużników

 

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.

 

Wielkość długu wskazuje, iż przyprowadzony przed oblicze króla sługa musiał być ministrem lub też zarządcą jakiejś prowincji królestwa. Dziesięć tysięcy talentów to ogromna suma, którą trudno sobie nawet wyobrazić. Coroczny podatek Galilei wraz z całą Pereą w czasach Jezusa wynosił dwieście talentów, a roczne dochody Heroda nie przekraczały dziewięciuset talentów. Szesnaście tysięcy robotników przez dziesięć lat musiałoby pracować codziennie, aby móc zarobić na spłacenie długu owego sługi. Nawet gdyby król rzeczywiście sprzedał swojego dłużnika wraz z całą jego rodziną i majątkiem, jak to zamierzał początkowo uczynić, odzyskałby prawdopodobnie jedynie mały procent całego długu. Tak wielka suma podana przez Jezusa w przypowieści ma swoje ważne znaczenie - podkreśla bowiem niewypłacalność zadłużenia sługi.

 

Wobec zagrożenia utraty wszystkiego: rodziny, majątku i osobistej wolności, sługa pada przed królem i błaga go jedynie o odroczenie spłaty długu: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Sam sługa z pewnością nie wierzył w prawdziwość danej obietnicy. Więcej w jego słowach było żebrania o litość niż solidnej obietnicy człowieka, który zna się dobrze na interesach. Król okazał się jednak o wiele hojniejszy, niż mógł przypuszczać sługa. Wystarczyła pokorna prośba dłużnika, aby monarcha darował mu nie tylko wolność osobistą, ale także ów ogromny dług. Taka niezwykła hojność była w starożytności cechą charakterystyczną wielu wschodnich monarchów. Traktowali oni poddane sobie kraje jako swoją własność, którą dysponowali niekiedy bardzo samowolnie. Zasadniczym motywem wspaniałomyślnego gestu króla z przypowieści była jego litość nad człowiekiem, który z powodu marnotrawstwa i rozrzutności znalazł się w sytuacji bez wyjścia.

 

Historia ogromnego zadłużenia sługi byłaby niewątpliwie zakończona, gdyby nie jego krótkowzroczne okrucieństwo, z jakim potraktował biedniejszego od siebie współsługę, który był mu winien jedynie sto denarów. W Palestynie w czasach Jezusa było to sto dniówek niewykwalifikowanego robotnika. Dług współsługi był śmiesznie mały w stosunku do niewypłacalnego zadłużenia sługi. Jeden z egzegetów obrazowo ukazuje różnicę między obu długami z przypowieści. Gdyby obaj chcieli oddać pożyczone pieniądze, to współsługa mógłby je przynieść w kieszeni, a sługa musiałby nająć dziewięć tysięcy tragarzy, z których każdy niósłby około trzydziestu kilogramów złota.

 

Bezlitosne zachowanie się sługi wobec swojego dłużnika kontrastuje z miłosierdziem, które jemu samemu okazał król. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował, a on sam natomiast chwycił (swojego współsługę) i zaczął (go) dusić, żądając natychmiastowego zwrotu pieniędzy. Współsługa, będąc biednym człowiekiem, nie miał z czego oddać pożyczonych stu denarów. Prosił więc swego wierzyciela tak samo, jak ten prosił niedawno króla: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie.

 

Obietnica dana przez sługę swojemu panu była nierealna i miała jedynie na celu odroczenie niewoli. Natomiast przyrzeczenie współsługi stanowiło obietnicę realną, ponieważ mógł on zarobić owe sto denarów swoją pracą. Sługa okazał się jednak człowiekiem twardym i bez miłosierdzia. Prośba współsługi nie wzbudziła w nim współczucia. Bezlitośnie wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

 

Trudno zrozumieć, dlaczego tak właśnie postąpił ów sługa. Cóż bowiem znaczyło sto denarów dla człowieka, który sam obracał setkami czy nawet tysiącami talentów? Sługa bardziej kierował się chęcią zemsty i agresją niż chciwością na pieniądze. Zresztą już sam sposób, w jaki sługa żąda zwrotu swoich pieniędzy, jest okrutny: Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: "Oddaj, coś winien!". Wtrącenie do więzienia dłużnika nie rozwiązywało przecież problemu długu. Wręcz odwrotnie, raczej oddalało możliwość odzyskania pieniędzy. Niewrażliwość i zaślepienie sługi sprawiło, że nie przewidział on reakcji otoczenia, które zdecydowanie potępiło to niegodziwe postępowanie: Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.

 

Sługa, któremu uchodziło dotychczas bezkarnie trwonienie wielkich pieniędzy swojego króla, nie przypuszczał chyba, co go czeka, kiedy król ponownie wezwał go przed swoje oblicze. Słowa Pana oddają jego wielkie oburzenie z powodu nieludzkiego zachowania się sługi, któremu przecież dopiero co darowano wolność wraz z ogromnym długiem: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? Król zarzuca słudze nie tylko brak litości wobec innych, ale przede wszystkim "zepsucie moralne" - niegodziwość. Oskarża go również o niewdzięczność i niedocenianie wielkiej łaski, której doświadczył. Sługa powinien był wiedzieć, iż okazana mu litość nie była wyjątkiem zrobionym wyłącznie dla niego. Był to sposób rządzenia króla, który pragnął, aby w jego królestwie zapanowały miłosierdzie i zgoda. Hojny i miłosierny dotąd król przemienia się w surowego sędziego: I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.

 

W pierwszej scenie sądu monarcha zamierzał jedynie sprzedać sługę wraz z całą rodziną i majątkiem, w drugiej zaś - po odwołaniu łaski przebaczenia - wydaje go w ręce katów. Ponieważ dług jest niewypłacalny, dlatego też pozostanie on w rękach katów po wieczne czasy.


Jeśli mamy grzechy, przebaczmy je tym, którzy nas o to proszą

 

Bardzo groźnie brzmi "morał" przypowieści, jaki Jezus umieszcza na zakończenie opowiadania: Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. W sposób niemal dosłowny powtarza te same słowa św. Jakub w swoim liście: Sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia (Jk 2,13). Za brak przebaczenia bliźniemu grozi nam najwyższy wymiar kary: Bóg nie przebaczy nam naszych grzechów. Brakiem miłosierdzia wobec braci krępujemy bowiem miłosierdzie Boże wobec nas samych i sprawiamy, że całe nasze zadłużenie u Boga spada na nas.

 

Podobnie jak sługa z przypowieści, również i my nie jesteśmy w stanie dokonać ekspiacji za nasze grzechy. Pan Bóg nie pozostawia nas jednak bez wyjścia. Daje nam bardzo konkretny sposób na zjednanie sobie Jego miłosierdzia: jest nim przebaczenie win naszym winowajcom. Pisarz kościelny z przełomu IV i V wieku, Jan Kasjan, nawiązując do tej prośby pisze: "O niewysłowiona Boska łaskawości! (...) Tyś (...) w tej prośbie otwarła ludziom sposobność i drogę, by mogli sobie zapewnić łagodny i miłosierny sąd Boski. Dałaś nam niby władzę uśmierzenia wyroku naszego Sędziego, bo do odpuszczenia win naszych własny nasz przykład Go zmusza, gdy mówimy do Niego: Odpuść nam, jakośmy i my odpuścili! Bezpiecznie więc każdy może polegać na tej modlitwie, gdy prosi o przebaczenie win swoich, ktokolwiek jest pobłażliwy względem dłużników". Jan Kasjan wspomina dalej o pewnym zwyczaju, który istniał w niektórych wspólnotach Kościoła pierwszych wieków przy odmawianiu Modlitwy Pańskiej: "Niektórzy, gdy lud cały śpiewa w kościele tę modlitwę, opuszczają milcząco to miejsce, bojąc się, by ich słowa nie były dla nich raczej oskarżeniem niż uniewinnieniem".

 

Prośba o odpuszczenie win w modlitwie "Ojcze nasz" również dzisiaj staje się oskarżeniem dla tych, którzy trwają w nienawiści i niezgodzie z braćmi i nie pragną pojednania z nimi. Miłosierny Bóg - jak król z przypowieści - przemienia się dla nich w surowego Sędziego i uznaje ich za niegodziwe sługi, ponieważ nie umieją docenić łaski Pana. Bóg Sędzia nie zsyła jednak na nich kary; On dopuszcza jedynie, aby skutki ich własnych grzechów spadły na nich samych, jak skutki ogromnego długu spadły na niegodziwego sługę. "Tak więc, nienawidząc drugich, karzemy siebie samych, a znowu miłując drugich, sobie samym dobrze czynimy" (św. Jan Chryzostom).

 

Prośmy najpierw o głębokie poznanie wielkiego zła naszego grzechu, którym zaciągamy u Boga niewypłacalny dług. Prośmy też o poznanie wszystkich małych i wielkich krzywd, jakich doświadczyliśmy i doświadczamy od ludzi, abyśmy jasno dostrzegali potrzebę udzielenia im przebaczenia. "Fałszywa grzeczność", która obawia się nazwać po imieniu otrzymywane od ludzi krzywdy, ma nieraz swoje najgłębsze źródło w obawie przed przyznaniem się samemu do swoich własnych grzechów. "Tak więc, jeśli mamy grzechy, bracia, przebaczmy je tym, którzy nas o to proszą. Nie zatrzymujmy nieprzyjaźni względem kogokolwiek w naszych sercach, bo gdy w sercu zbierze się dużo nienawiści, ono niszczeje" (św. Augustyn). Modląc się codziennie w Modlitwie Pańskiej: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", prośmy gorąco, abyśmy uniknęli pokusy gromadzenia w sercu nieprzyjaźni i odwetu wobec ludzi, które powodują "niszczenie serca" i czynią je niezdolnym do prawdziwego otwarcia się na Boga teraz i w wieczności.

 

Józef Augustyn SJ
mateusz.pl

__________________________
fragment książki Józef Augustyn SJ, Ból krzywdy, radość przebaczenia, Kraków 1998.

 
Zobacz także
ks. Tadeusz Hanelt
Raj był przepiękny. Rosły tu wspaniałe drzewa dające smakowite owoce. Płynęły rzeki, które miały wystarczająco dużo wody dla wszystkich istot żyjących. Słońce dawało światło i ciepło. Wokół biegało wiele zwierząt, ale nie były one agresywne ani w stosunku do siebie, ani do ludzi. Drzewa i rośliny dawały wystarczającą ilość pożywienia dla mieszkańców raju...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Pustynia, o jaką chodzi w naszym życiu nie jest kategorią przestrzenną, lecz raczej egzystencjalną. Tworzą ją sytuacje, w których człowiek konfrontuje się chociażby z własną samotnością, z lękiem, z prawdziwym obliczem swojego „ja”, z pokusami i jednocześnie w nich doświadcza bliskości Boga, zrazu niewyraźnie słyszy Jego głos i doznaje wewnętrznej przemiany. 
 
ks. Tomasz Stroynowski
Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało... Jak często słyszeliśmy ten fragment. Może dziś warto by się nad tym zastanowić: Czy dużo jest księży? Ja sam słyszałem już takie głosy, że jest ich za dużo. Czy naprawdę za dużo? Czy trzeba o nich prosić? Tak to niestety jest, kapłanów jest wciąż za mało. "A żniwo wielkie". Tylu jeszcze ludzi nie ma głębokiej wiary ; tylu jeszcze ludzi – chociaż są ochrzczeni – jest oddalonych od Jezusa; dla tak wielu jeszcze ludzi ksiądz jest postacią jakby z innego świata. I to właśnie dlatego, że księży jest mało.
 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS