logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rozmowa z z o. Lucjanem Ubyszem
Patron na trudne czasy
Katecheta
 


Wróćmy jednak do pytania o aktualność postaci św. Maksymiliana dla naszych uczniów na katechezie. Jakie fakty z jego biografii warto im przekazać? Co ich może zainteresować?

Choćby wyprawa Maksymiliana do niższego seminarium we Lwowie. Powołanie do życia zakonnego zrodziło się w nim w czasie rekolekcji parafialnych w Pabianicach, głoszonych przez franciszkanów z Krakowa. W czasie rekolekcji Rajmund miał odwagę podejść do jednego z misjonarzy i zapytać, czy on także mógłby zostać misjonarzem. "Oczywiście - odpowiedział zakonnik - ale najpierw musisz ukończyć szkołę albo po szkole powszechnej przyjść do nas, do niższego seminarium". Problem polegał na tym, że to niższe seminarium było wtedy we Lwowie czyli pod zaborem austriackim, a Pabianice leżały w zaborze rosyjskim. Ale nie zrażony tym - wraz z młodszym bratem - Rajmund wyruszył w drogę.

Ile miał wtedy lat?

Trzynaście. Ojciec odprowadził ich do granicy na Pilicy, którą przekroczyli pod osłoną nocy ukryci w wozie pełnym siana. Pewien gospodarz zgodził się ich przewieźć. To jest historia trochę jak z filmu przygodowego. I tak znaleźli się na terenie podległym Austrii, dostali się do Krakowa, a stamtąd przy pomocy franciszkanów do Lwowa. Zostali przyjęci do niższego seminarium. Czasy były niespokojne, powstawało wiele tajnych organizacji wojskowych, mających na celu wyzwolenie ojczyzny. Rajmund chciał zrezygnować z seminarium i poświęcić się walce zbrojnej. Po konsultacji z bratem postanowił następnego dnia zgłosić swoją decyzję przełożonym. Ale nazajutrz w odwiedziny przyjechała mama, a Rajmund odczytał to jako interwencję Maryi i do przełożonych już nie poszedł. Nie odszedł z seminarium.

Jak potoczyły się jego dalsze losy?

Chłopcy zdali maturę i rozpoczęli studia. Rajmund otrzymał wtedy imię Maksymilian. Był jednym ze zdolniejszych studentów. Już po roku filozofii wraz z dwoma kolegami został przez przełożonych wysłany na studia do Rzymu, które uwieńczył dwoma doktoratami: z filozofii i z teologii. Pobyt w stolicy chrześcijaństwa był dla niego bardzo ważny. Od czasu do czasu mógł nawet zobaczyć papieża, przypomnijmy, że wówczas nie było jeszcze audiencji generalnych i papież rzadziej nic dziś pojawiał się publicznie. W Rzymie Maksymilian boleśnie przeżył pochody organizowane przeciw Kościołowi przez masonerię. To był dla niego prawdziwy szok. Na transparentach widział napisy o upadku Kościoła, o tym, że papież będzie "szwajcarem" u diabła. Maksymilian stwierdził, że nie można siedzieć cicho; trzeba stworzyć grupę ludzi, którzy będą bronić papieża i Kościoła. Zaczęło się od sześciu osób, którzy założyli "Rycerstwo Niepokalanej". Po otrzymaniu święceń kapłańskich i powrocie do wolnej już Polski zaczął szerzyć ideały "Rycerstwa" przy pomocy założonego przez siebie pisma: "Rycerza Niepokonalnej".

Powrót Maksymiliana do kraju był jednak naznaczony cierpieniem…

Zaczęła dawać o sobie znać gruźlica. Najpierw kilka miesięcy musiał spędzić z woli przełożonych na leczeniu w Zakopanem. Właściwie odtąd przez cały czas trawiła go gorączka…

Aż trudno uwierzyć, że człowiek o tak słabym zdrowiu później - w bunkrze głodowym, w bunkrze śmierci - przeżył dwa tygodnie bez kawałka chleba i kropli wody i że umarł jako ostatni ze skazanych…

Trudno też uwierzyć, że człowiek o jednym działającym płucu mógł zdziałać tak wiele już wcześniej. Najpierw w Krakowie a później w Grodnie zakłada redakcję i drukarnię dla "Rycerza". Widzi jednak, że - także z względu na prymitywne warunki i problemy finansowe - lepiej byłoby zlokalizować to dzieło bliżej centrum Polski. Koło Sochaczewa miał swoje tereny książę Jan Drucki-Lubecki, którego Kolbe poprosił o sprzedaż gruntu. W trakcie przeciągających się negocjacji Maksymilian umieścił na trenie, który go interesował, figurę Niepokalanej. Okazało się jednak, że książe postawił warunki niemożliwe do zaakceptowania przez zakon. "Skoro tak, to trudno - miał powiedzieć Drucki-Lubecki - Odchodząc, zabierzcie ze sobą figurkę". Na to Maksymilian: "Matka Boża niech już zostanie". Książe zawahał się i odpowiedział: "Jeśli ona ma zostać, to i wy zostańcie". I ofiarował im grunt, na którym później stanął Niepokalanów.

 
Zobacz także
Maria Kielar-Turska
Można przyjąć, że remedium na niekomfortową sytuację człowieka współczesnego może stać się posiadanie autorytetu. Powstaje jednak pytanie: czy łatwo znaleźć autorytet? Analiza faktów społecznych skłania do negatywnej odpowiedzi na to pytanie. Zapotrzebowaniu na autorytety nie odpowiada, mówiąc językiem marketingowym, ich podaż. Jakie są tego uwarunkowania, spróbuję wyjaśnić stawiając tezę o zmienności autorytetu w ontogenezie. 
 
pewien student
Jeszcze kilka lat temu fakt że Polak jest Papieżem – czyli przedstawicielem Chrystusa na ziemi – nie robił na mnie większego wrażenia. Wszystko zmieniło się pamiętnego 2 kwietnia 2005 roku. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy jak od tego momentu moje życie diametralnie się odmieni. Moja ówczesna „kondycja” duchowa i egzystencjalna była fatalna. Przez kilka ostatnich lat żyłem z dala od Boga i Kościoła...
 
Andrzej Drogoś SDS
Poznanie Boga będzie o tyle twórcze i owocne, o ile prowadzić będzie do wiary, która jest odpowiedzią człowieka na miłość Boga. W tym właśnie znaczeniu wiara może być rozumiana jako poznanie "przez uczucie" – poznanie przez miłość. Konsekwencją pełnego i prawdziwego poznania Boga jest (musi być) wiara rozumiana jako odpowiedź człowieka na miłość Boga.  
 
 
___________________
 
 reklama