logo
Środa, 20 lutego 2019 r.
imieniny:
Anety, Lecha, Leona, Eucheriusza, Ludmiły – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Patron pontyfikatu Jana Pawła II
materiał własny
 


wspomnienie o bł. ojcu Jakubie Laval CSSp
 
 30 lat temu, pamiętnego dnia 16 października 1978 roku wybrano nowego papieża, którym został kardynał z Polski, Karol Wojtyła z Krakowa, który przybrał imiona swych poprzedników Jana i Pawła. Przy okazji tej rocznicy ukazało się wiele wspomnień jego osoby, jego pontyfikatu oraz ocen jego bezdyskusyjnie ogromnego wpływu na „zmianę oblicza Ziemi”, w tym także „tej ziemi” polskiej … Nie bez powodu historia już nadaje mu imię Jana Pawła Wielkiego.
 
W cieniu tych rocznicowych wspomnień Wielkiego Papieża pragnę dziś przybliżyć inną mniej znaną rocznicę, która nierozerwalnie wiąże się z pontyfikatem papieża Polaka.
Otóż w bieżącym roku przypada także 205. rocznica urodzin wybitnego członka Zgromadzenia Ducha Świętego, wielkiego misjonarza i lekarza, ojca Jakuba Dezyderiusza Laval CSSp. Jest on pierwszym błogosławionym wyniesionym na ołtarze przez papieża Jana Pawła II, który w dniu beatyfikacji, 29 kwietnia 1979 roku w Rzymie, nazwał go nawet: „Patronem swojego pontyfikatu”.
 
Jakub Dezyderiusz Laval urodził się 18 września 1803 roku we Francji.
Pochodził z bardzo zamożnej rodziny w małej gminie Croth na terenie Normandii.
Ojciec Jakuba był prawnikiem i merem gminy. Jego matkę znano jako gorliwą wolontariuszkę i „kobietę przesadnie dobroczynną”. Nawet sąsiedzi w Croth upominali panią Laval, że „jest za dobra i tylko wszystko rozdaje”. Matka Jakuba zwykła odpowiadać: „Im więcej rozdaję, tym więcej Pan Bóg mi oddaje”. W takim duchu wychowała pięcioro dzieci, a zmarła gdy mały Jakub ukończył 7 lat. W Croth nie było szkoły, zatem w wieku 14 lat, ojciec oddał młodego Jakuba pod opiekę swojego brata, ks. Mikołaja Laval, proboszcza w Tourville, który w swojej plebani uczył i przygotowywał chłopców do niższego seminarium. Młody Jakub pozostał u stryja i uczył się przez trzy lata. W niższym seminarium w Evreux Jakub Laval pobierał nauki tylko przez rok, a dalszą edukację kontynuował w Kolegium Św. Stanisława w Paryżu.
 
Po ukończeniu Kolegium Św. Stanisława odbył studia medyczne. Ukończył je w Paryżu, z wyróżnieniem 21 sierpnia 1830 roku uzyskując doktorat z medycyny. Następnie doktor Jakub Laval powrócił do rodzinnej Normandii i pracował jako lekarz w małej miejscowości Saint-André. Od samego początku zdobył sobie wielkie uznanie lokalnej społeczności jako gorliwy, dobry i wyjątkowy doktor, a od ubogich nigdy nie pobierał  żadnego wynagrodzenia. Po kilku latach dr Jakub Laval tak wspominał czas swojej praktyki lekarskiej: „Pracowałem bardzo dużo i ciężko. Wzywano mnie ze wszystkich stron, może i dlatego, że nie brałem zapłaty. Nie przywiązywałem nigdy uwagi do pieniędzy(...)”.   
 
Pod koniec 1832 roku pojechał do seminarium w Evreux. Po odbyciu spowiedzi generalnej, u 29 letniego Jakuba powoli rodziła się decyzja pozostania kapłanem. Od tamtej chwili całkowicie powrócił do praktyk religijnych. W każdą niedzielę uczestniczył we Mszy świętej, regularnie przystępował do Komunii Św. i pomagał kantorom w przygotowaniu różnych ceremonii i w śpiewie liturgicznym. Często widywano go wieczorami w kościele, gdzie długo modlił się samotnie i trwał na adoracji Najświętszego Sakramentu. Odwiedzał także zaprzyjaźnioną rodzinę Simon, aby wspólnie z nimi odmawiać różaniec. W maju 1835 roku za zgodą miejscowego proboszcza zorganizował pierwsze nabożeństwa majowe z rozważaniami i różańcem.
 
Mając 32 lata Jakub zwierza się proboszczowi w Tourville, iż pragnie poświęcić się całkowicie Służbie Bożej i chce zostać kapłanem. Przełożeni seminarium uwzględniając jego wiek i ukończone studia medyczne, skierowali go bezpośrednio na teologię do Seminarium Saint-Sulpice w Paryżu. Jakub Laval formację w seminarium rozpoczął 10 października 1835 roku. Wspominając pierwsze chwile formacji seminaryjnej, tak pisał: „Od początku starałem się trwać w milczeniu i zapomnieniu, by leczyć głębokie rany z przeszłości zadane przez grzech”. Już w czasie seminarium przełożeni odkryli w nim rozmodlenie, głęboką duchowość, wielkie poświęcenie i umiłowanie do służby ubogim. Jako kleryk otrzymał nawet funkcję jałmużnika, aby ubogim, którzy przychodzili i pukali do furty, rozdzielać to, co zostawało w seminaryjnej kuchni po posiłkach. Czynił to „z wielkim szacunkiem dla każdego i z pokorną pobożnością”. Większość dnia i nocy spędzał w kościele na osobistej  modlitwie i adoracji, gdy wychodził krwawiły mu nawet kolana. Jeden z seminaryjnych formatorów, ks. Le Hir wspominał, iż pewnego razu w zimie odmawiał z Jakubem brewiarz w alei parkowej; „zimno było dokuczliwe, a tymczasem pobożny alumn Laval odmawiał psalmy powoli i ze czcią”.
 
Jakub Dezyderiusz Laval otrzymał święcenia kapłańskie dokładnie 170 lat temu, w dniu 22 grudnia 1838 roku. Po święceniach kapłańskich ksiądz Jakub Laval ponownie powrócił do rodzinnej Normandii. Z dniem 8 stycznia 1839 roku otrzymał dekret biskupi  mianujący go proboszczem parafii, która liczyła zaledwie 500 wiernych, a w  niedzielnych Mszach Świętych uczestniczyło tylko kilkanaście osób. Od samego początku, ksiądz Laval był gorliwym i świątobliwym kapłanem, już od wczesnych godzin rannych był obecny w kościele parafialnym, odmawiał swoje modlitwy i trwał na długiej adoracji. Codziennie po Mszy Świętej, którą sprawował o godzinie ósmej rano, pozostawał na dziękczynieniu aż do godziny dziesiątej. Wieczorami ponownie długo przebywał w kościele na adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Ksiądz Laval w parafii Pinterville pracował przez dwa lata.
  
 
1 2  następna
Zobacz także
Tadeusz Basiura
Samochód w dzisiejszych czasach przestaje być luksusem, a staje się bardzo często niezbędnym narzędziem w codziennej egzystencji. Zmiana ustroju społecznego w Polsce zmieniła także diametralnie obraz na naszych drogach. Krajobraz samochodowy stał się niezwykle urozmaicony - ile marek samochodów w świecie, tyle ich na naszych drogach...
 
Tadeusz Basiura
"Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie" (por. Mt 24, 42) - te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili...
 
ks. Tomáš Halík
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
 
___________________
 
 reklama