logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Prusak SJ
Pięć kroków do uporania się z winą
List
 


Większość ludzi, słysząc o wyrzutach sumienia, myśli przede wszystkim o nieprzyjemnym uczuciu, które pojawia się Większość nas na wspomnie­nie wyrządzonego zła. Wyrzuty sumienia są jednak czymś znacznie więcej. Dotykają w człowieku nie tylko emocji, ale też rozumu i woli. Jeśli sprowadzić je tylko do jednego z tych wymiarów, to nawrócenie nie będzie pełne, a i zdrowie psychiczne może przy tym ucierpieć
 
W psychologii nie mówi się o sumieniu, grzechu, skrusze, natomiast wiele uwagi poświęca się poczuciu winy, wstydowi, lękom, potrzebie naprawienia przeszło­ści. Niektóre z pojęć teologicznych są wprost przenoszone na grunt psychologii i odwrotnie, co nie zawsze jest właściwe. Bywa jednak tak, że psychologia dostarcza narzędzi i pojęć do opisania oraz zrozumienia zjawisk i procesów duchowych.
 
Czerpiąc z wiedzy psychologicznej, możemy np. zobaczyć, że pięć warunków dobrej spowiedzi, które w Kościele znane są od wieków, to opis procesu zachodzącego w człowieku po dokonaniu zła. Powstawały one w czasie, kiedy nie było psychologii ani psychoterapii, ale oparte są na wnioskach z ob­serwacji tego, jak ludzie próbują uporać się z własną winą.
 
Grzech, czy wina?
 
Człowiek staje wobec zła, którego dokonał. Może mu wtedy doskwierać to, że przekroczył zakaz. Może też ubolewać nad tym, że okazał się niedoskonały. A może też martwi go, że zawiódł zaufanie Boga? Każda z tych sytuacji jest inna, każda ma swój odpowiednik w terminologii psychologicznej i teologicznej. Warto ją poznać, aby rozeznać to, co dzieje się w naszym wnętrzu. Po pierwsze dlatego, że w biblijnym opisie pierwszego grzechu to nie wokół poczucia winy tylko wstydu rozwija się historia Adama i Ewy. Po drugie dlatego, że wstyd i wina nie są tym samym, nawet je­śli jedno i drugie odczuwamy równocześnie. Kiedy człowiek popełnił zło, mówimy o winie – tak więc wina ma zawsze związek z za­chowaniem. Wina może być obiektywna lub subiektywna. Wina obiektywna to odpowiedzialność za wyrządzone zło, do której ktoś się może przyznawać bądź nie. Jeśli ktoś dokonał czegoś złego, obiektywnie jest winny, nawet jeśli nie ma z tego powodu żadnego poczucia winy. Wina subiektywna natomiast to wyrzuty sumienia, czyli świadomość, że komuś zadało się cierpienie czy pogwałciło się zasady. Grzech tym się różni od winy, że zawiera przede wszystkim odniesienie do Boga. Przykładowo, jeśli ktoś krzywdzi drugą osobę, to niewątpliwie jest winny, choć stopień odpowiedzialności za ten czyn będzie zależał od stopnia świadomości (motywów i konsekwen cji). Ta wina staje się grzechem wówczas, gdy sprawca ma świadomość, że złamał Boże przykazanie. Bez odniesienia do Boga nie ma mowy o grzechu.
 
Poczucie winy, czy wyrzuty sumienia?
 
Reakcją na grzech są wyrzuty sumienia. Bar­dzo często wyrzuty sumienia mylone są z po­czuciem winy. Tymczasem wyrzuty sumienia mają nie tylko aspekt emocjonalny, czyli właśnie owo poczucie, że pogwałciliśmy zasady, które wybraliśmy jako podstawowe dla naszego stylu życia, ale też aspekt poznawczy, tzn. świadomość po­pełnionego zła i tego, że nie jesteśmy tymi, którymi chcemy być. Poczucie winy w psychologii traktowane jest jako złożona emocja społeczna, gdyż wiąże się z naszym wyobrażeniem tego, co inni mogą myśleć i czuć wobec nas. Ma wymiar społeczny, bo powstała w wyniku socjalizacji kulturowej (wychowania do właściwego funkcjonowa­nia w grupie społecznej). Psycholog powie, że poczucie winy służy przestrzeganiu norm społecznych, ponie­waż hierarchia wśród istot ludzkich jest czymś powszechnym, pra­wie uniwersalnym - nie ustanawia się jej jed­nak przez walkę, ale symbolicznie. Człowiek przestrzega zasad, bo nie chce się narazić na wstyd albo obawia się kary. Z naturalistycznego punktu widzenia poczucie winy wytworzyło się po to, by ludzie czuli się źle, kiedy łamią normy, kiedy sprzeciwiają się społeczeństwu, kiedy zadają innym cierpienie.
 
W poczuciu winy lęk przed karą (lęk spo­łeczny) współwystępuje ze wstydem. Sam wstyd nie wystarczy, by mówić o poczuciu winy. Mogę np. wstydzić się, że nie udało mi się wykonać jakiegoś zadania, ale nie mam poczucia winy, bo zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by to zdanie wypełnić. Podobnie ktoś może obawiać się kary za swój czyn, a nie mieć żadnego poczucia winy. Poczucie winy mamy wtedy, kiedy nie jesteśmy wier­ni sobie, wstyd odczuwamy wtedy, kiedy nie jesteśmy takimi ludźmi, jakimi – naszym zdaniem – chciałoby nas widzieć społeczeństwo, bez względu na to, kim mielibyśmy według niego być. Badania psychologiczne pokazują że dzieci poniżej 12 lat są w stanie jasno od­różniać wstyd od poczucia winy, ale oceniają to w zależności od kontekstu zdarzenia. Jeśli szkodliwe działanie było zamierzone, dzieci uważały, że osoba, która je spowodowała, bę­dzie miała poczucie winy, natomiast jeśli był to wypadek, starsze dzieci uważały, że sprawca nie będzie miał poczucia winy.
 
Poczucia winy nie można traktować jako samoistnego wyznacznika grzechu. Ktoś może mieć neurotyczne poczucie winy - czuje się odpowiedzialny za zło, którego w ogóle nie dokonał. Nie popełnił grzechu, ale ma poczucie winy; w języku religijnym powiedzieliby­śmy, że ma skrupuły.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Fr. Justin
Mój brat twierdzi, że nie chce uprawiać jakiejś "formalnej religii" i należeć do jakiegoś Kościoła lub organizacji religijnej. Wiem jednak, że kocha Boga i żarliwie poszukuje prawdy i światła. Swoje zainteresowanie szybowcami i awionetkami uznaje za swego rodzaju pokusę odrywająca go od poszukiwania Boga. Nie rezygnuje ze wspinaczki duchowej. Boje się, że znajdzie sobie jakąś religię na szczeblu powszechnym. Nasza rodzina jest bardzo katolicka. I on takim był w dzieciństwie.
 
Adam Pastorczyk SCJ
Znawcy tematu nazywają go najszybszą drogą do świętości lub autostradą zbawienia. Ci, którzy ten cel już osiągnęli, przy zapisywaniu na multisesyjnym dysku kolejnego dnia swojego życia, nigdy o nim nie zapomnieli. Jeden z nich, św. Ignacy z Loyoli, domagał się nawet, byśmy poświęcili mu piętnaście minut naszego cennego czasu, codziennie... 
 
Ks. Mariusz Pohl
Chyba mało kto cieszy się na fakt zmartwychwstania i na wszystko, co się z nim wiąże. Może nawet ta perspektywa jest dla nas jakoś wstydliwa i kłopotliwa. Kto wie, czy potrafilibyśmy — jak św. Paweł na Areopagu, czy wcześniej Hiob — z taką siłą przekonania poruszyć temat zmartwychwstania i dać świadectwo swojej nadziei, czy też wolelibyśmy raczej zamilknąć. A motywów do przemilczania tego tematu chyba nie brakuje... 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama