logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Henryk Zieliński
Pierwsze wesele?
Idziemy
 


 
 Porzekadło o wylewaniu dziecka z kąpielą pasuje jak ulał do tego tematu. Chodzi o całą oprawę towarzyszącą Pierwszym Komuniom Świętym. Często niewiele się one różnią od porządnego wesela. W maju trudno będzie tego nie zauważyć.
 
Handlowcy wymyślają coraz to nowe chwyty, by przy okazji uroczystości religijnej głębiej sięgnąć do naszych portfeli. Czasem przekraczają przy tym granice dobrego smaku, jak choćby w reklamie „pierwszej komórki” albo w ofercie czekoladek w kształcie komunikantów. Pecunia non olet? Tylko jak wytłumaczyć dziecku, że to głupie pomysły?
 
Co do tego, że zewnętrzna forma uroczystości wielokrotnie przytłacza nadprzyrodzoną treść, nie trzeba przekonywać tych, którzy zachowali elementarną wrażliwość religijną. Gorzej z tymi, którzy posyłając dziecko do Pierwszej Komunii, sami albo nie wierzą w obecność Chrystusa pod postacią Chleba, albo przez pogmatwanie sobie życia małżeńskiego nie mogą korzystać z sakramentów świętych. Wtedy przenoszenie uwagi z przeżycia religijnego na oprawę zewnętrzną jest poniekąd zrozumiałe. A ludzi z takimi problemami jest coraz więcej.
 
Jeden z żoliborskich proboszczów twierdzi, że w jego parafii dzieci ze związków niesakramentalnych stanowią aż jedną trzecią wśród przystępujących w tym roku do Pierwszej Komunii. Ich rodzice muszą sobie jakoś to zrekompensować, że nie mogą razem ze swoim dzieckiem podejść do ołtarza. Wielu zrobi to właśnie przez zewnętrzną oprawę uroczystości.
 
Do kwestii zapełnienia pustki wewnętrznej dochodzi jeszcze presja środowiska. Ulegają jej zarówno ludzie religijnie oziębli, jak i gorliwi. Bogaci, a może jeszcze bardziej ci, którzy na co dzień klepią biedę. Nikt przecież nie chce uchodzić za sknerę, co to własnemu dziecku żałuje kilku tysięcy złotych na ten jeden dzień w życiu. „Zastaw się, a postaw się”, żeby się tylko pociecha miała czym przed rówieśnikami w klasie pochwalić. A po drugie, trudno nie zrobić porządnego przyjęcia, gdy rodzina wykosztowała się na upominki i może jeszcze przyjechała z daleka, po kilku latach.
 
Na niewiele zdały się próby niektórych, gorliwych skądinąd duszpasterzy, żeby niejako administracyjnie uciąć zjawisko „pierwszokomunijnych wesel”. Ci, co organizowali Pierwszą Komunię w Wielki Czwartek musieli tej praktyki zaniechać, aby nie zakłócać charakteru Triduum Paschalnego. Nie powiodły się również pomysły organizowania Pierwszej Komunii po cichu w zwykły dzień, aby dzieci skupiły się tylko na Panu Jezusie. A dopiero w najbliższą niedzielę, już po fakcie, zaprosić krewnych i znajomych. I nie ma w tym nic dziwnego.
 
Pierwsza Komunia, podobnie jak chrzest i bierzmowanie, należy bowiem do sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia. I jako taka powinna być przeżywana we wspólnocie rodzinnej i parafialnej. Jest to ważne zarówno dla przyjmującego Komunię, jak i dla wspólnoty. Dlatego nie należy jej w normalnych warunkach urządzać prywatnie, bo jest ona jednym z etapów włączania młodego człowieka w życie Kościoła. Eucharystia, choć jest osobistym spotkaniem z Chrystusem, to nie jest czymś prywatnym.
 
Wspólnota parafialna i najbliższa rodzina mają prawo świętować dzień, kiedy grono przystępujących do sakramentalnej Komunii rozrasta się o nowe osoby. I ma prawo integrować się wokół tego wydarzenia. Ale wokół – nie obok czy przy okazji.
 
Ks. Henryk Zieliński
 
Zobacz także
Prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz
Aby dokonać transferu informacji między mikroświatem kwantów i makroświatem kantów, homeopaci potrzebują niewiele: stołu, skórzanej poduszki, shakera, pipety, lunety i żywego kota. Luneta jest potrzebna do sprawdzenia, czy układ gwiazd pozwala już na rozpoczęcie transferu. A kot powinien być zamknięty w pudełku...
 
Przemysław Radzyński
Można robić rachunek sumienia śledząc przykazania Dekalogu. Ale można też posłużyć się np. Hymnem do Miłości św. Pawła. Generalnie spowiedź jest zetknięciem się z Panem Bogiem, który jest miłością. Najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Niektórzy praktykują, że w miejsce słowa „miłość” wstawiają swoje imię. I wtedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytania: czy Andrzej cierpliwy jest, łaskawy jest? 

O pięciu warunkach dobrej spowiedzi opowiada o. Andrzej Tupek SP, proboszcz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Krakowie i kapłan z wieloletnim stażem nie tylko w konfesjonale. Rozmawiał Przemysław Radzyński
 
Dariusz Piórkowski SJ
Wspomnienie narodzenia Jezusa w Betlejem potwierdza, że nie jesteśmy sierotami pozostawionymi samym sobie ani ubocznym produktem ewolucji. Ktoś większy interesuje się żywo naszym losem. I chociaż Bóg, podejmując ryzyko, złożył losy tego świata w nasze ręce – by nasza wolność, twórczość i miłość mogła się rozwinąć, nie spogląda na nas z obojętnością, lecz zaprasza do więzi z sobą jeszcze w trakcie życia na ziemi. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー