logo
Piątek, 30 października 2020 r.
imieniny:
Augustyny, Przemysława, Marcela, Zenobii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Adam Pluciński, Monika Smółka
Płyta jak rekolekcje
Ruah
 


Trwa festiwal DLA JEZUSA w Piekarach Śląskich. Wokół sceny ostatnie przygotowania do koncertów. Adam Grabolus krąży i czuwa nad tym wszystkim, co w jego mocy. Ksiądz Adam Pradela ze spokojem modli się o to, co nie jest w mocy samych organizatorów. Na scenę wchodzi Adam Szewczyk z gitarą. A nad scenę... wspina się skromny człowiek z długimi, związanymi już włosami, w niebieskiej festiwalowej koszulce z napisem DLA JEZUSA... Ten, o którego nową płytę wciąż jesteśmy wypytywani na stoisku wydawnictwa. Też Adam. Pluciński wspina się nad scenę w podwójnym znaczeniu. Po pierwsze: z taśmą w ręce reperuje dekoracje, a po drugie...?
 
Z ADAMEM PLUCIŃSKIM o nowej płycie „Czas to... Miłość” rozmawia MONIKA SMÓŁKA
 
Adamie, od kiedy śpiewasz DLA JEZUSA?
 
Śpiewam już od wielu lat. Nie liczę tego, ale muszę przyznać, że w moim życiu była przerwa w śpiewaniu dla Jezusa. Był to bardzo trudny czas, w którym dar wolności, jaką obdarzył mnie Bóg, był przeze mnie zmarnotrawiony! Miłosierny jednak, nie zapomina o grzesznikach, mimo, że oni (ja!) zapominamy o Nim. Zawrócił mnie z drogi donikąd i jestem, śpiewam, żyję dla JEZUSA.
 
Wiesz, może właśnie ta przerwa była początkiem nowej drogi? Nawrócenie często zaczyna się w najmniej spodziewanej chwili... Ciekawe, jak to było u Ciebie?
 
Jest to trochę skomplikowane. Wydawało mi się kiedyś, że złapałem Pana Boga za nogi. Modliłem się we wspólnocie (Odnowa w Duchu Świętym), grałem i śpiewałem. Żyć – nie umierać! To odejście od Boga następowało tak powoli, niepostrzeżenie (dla mnie), że nawet nie wiem kiedy runąłem gromem w dół. Wielki dół! Szatan ma na każdego z nas swój sposób. Nie ukrywam, że przez własną pychę, zaślepiony pewnością we własne siły... pomogłem mu siebie pokonać. Przestałem się modlić, chodzić do kościoła, a przede wszystkim przyjmować Jezusa. Trwało to dosyć długo... Pewnego dnia, a właściwie wieczoru, idąc drogą poczułem w sobie ogrom całego brudu i szpetoty grzechu. Czułem to w sobie i sobą. Trudno to ująć w słowa, bo pewnych odczuć czy przeżyć nie da się nazwać! Dręczyło mnie to przez noc! Następnego dnia poszedłem do kościoła. W tym miejscu muszę przerwać, bo mógłbym napisać na ten temat „Poemat mozolnego powrotu”, ale czuję, że powrót trwać będzie do skończenia świata!
 
A śpiewałeś wcześniej w świeckich kapelach?
 
Tak, śpiewałem (próbka w utworze „Nic Cię kocha”) i grałem na gitarze basowej. Była to ostra muza (thrash metal), w anglojęzycznej wersji. Nagraliśmy dwie kasety, jedną dla Polskiego Radia, a drugą wydała firma Music Project.
 
Powiedz jeszcze, czy śpiewasz czasem z żoną i dziećmi?
 
Moja rodzinka bardzo lubi śpiewać i podśpiewywać. Każdego dnia wieczorem, o godz. 22.00., siadamy wspólnie do modlitwy. Czasem jest śpiew przed, a czasem po modlitwie. Na płycie „Czas to... Miłość”, moja kochana rodzinka wspomaga mnie w chórkach, a Beata śpiewa ze mną w piosence „Obietnice”. Żona i dzieci są moim wsparciem. Oni pierwsi nucą to, nad czym pracuję i to jest dla mnie potwierdzenie, że jest dobrze.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Magdalena Pobikrowska
Zawsze interesowała mnie codzienność. Jak ją opisać, jak zbadać, jak ocenić? Jest przecież niezauważalna, ukryta w zabieganiu i trudach dnia, a jednak jest najważniejsza. Ojciec Ignacy często powtarzał: "Od jakości twego życia na ziemi zależy życie wieczne", czyli: od jakości mojej codzienności zależy moja świętość...
 
Błażej Tobolski
Co przeszkadza włączyć do liturgii Mszy Świętej jakiś śpiew gregoriański, chociażby z repertuaru podanego w Śpiewniku kościelnym ks. Jana Siedleckiego? Śpiew gregoriański jest nie tylko własnym śpiewem Kościoła, nie tylko legł u podstaw wszelkiej muzyki europejskiej, ale dzisiaj, przez swą antyczność, odmienność, wokalność, modalność, ametryczność, jest śpiewem ponadczasowym, nieziemskim, innym niż wszystko, co nas otacza. 

O miejscu muzyki w liturgii, muzycznym wykształceniu duchownych i „nieziemskim” śpiewie gregoriańskim z ks. dr. Wojciechem Kałamarzem z Międzyuczelnianego Instytutu Muzyki Kościelnej w Krakowie rozmawia Błażej Tobolski
 
o. Wojciech Gołaski OP
Ludzie generalnie przestają śpiewać i nie dotyczy to tylko śpiewu w kościele. Dziś mało kto kultywuje stare tradycje śpiewania w rodzinach czy w większych wspólnotach. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale również środki techniczne mogą mieć nie zawsze korzystny wpływ na śpiew w kościele. Od paru lat przyglądam się działaniu mikrofonu, bez którego śpiew liturgiczny radził sobie przez całe wieki. Po kilkudziesięciu latach od wprowadzenia tego wynalazku warto zapytać, czy czegoś nie straciliśmy...
 
 
___________________
 
 reklama