logo
Wtorek, 25 września 2018 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ewelina Drela
Pobożność czy dewocja?
Poważne sprawy - poważne odpowiedzi
 


"Wiara bez uczynków martwa jest,
a uczynki bez wiary to coś jeszcze gorszego,
to tylko strata czasu i nic więcej."
Antoni Czechow

Czy zatem lepiej przemilczeć?

Poruszanie tematu pobożności, czy dewocji, zawsze jest dość niebezpieczne. Robiąc to, narażamy się na krytykę, być może nawet agresję zarówno ze strony osób niewierzących, jak też "wierzących za bardzo". Czy zatem lepiej przemilczeć pewne kwestie? Nie wypowiadać się, udając, że ich nie ma? Bynajmniej.

Katolicy bardzo często spotykają się z dość pogardliwym podejściem, ironicznym uśmiechem na widok łańcuszka na szyi, czasami wręcz poleceniem zdjęcia go. Kim dla przeciętnego "zjadacza chleba" jest osoba wierząca? Najczęściej kojarzy się z typem naiwniaczka, który pozwoli sobą pomiatać i wystawi "drugi policzek", ofiarą losu w powyciąganym swetrze, a w najgorszym wypadku wielbicielem pewnej, dość kontrowersyjnej stacji radiowej, pełnym agresji emerytem, bezmyślnie klepiącym formułki wyczytane w modlitewniku, ślepo wierzącym w każdą teorię spisku. Czy to jednak prawdziwy obraz katolika? Gdzie jest ta granica, pomiędzy dewocją, a czystą, prawdziwą wiarą płynącą z głębi serca? Kiedy prawdziwa modlitwa, rozmowa z Bogiem jest tylko "klepaniem paciorków"? Niektórym wydaje się, że idealnym, pobożnym katolikiem można się stać, kiedy człowiek dużo się modli. Jednak to nie tak. Wiara katolicka to nie tylko modlitwa, to pewna postawa. Ogromne zobowiązanie, wyrzeczenia. W jednej z książek problem ten poruszyli o. Leon Knabit  i o. Joachim Badeni. Zapytani o przesadną pobożność tak powiedzieli:


"Jeśli ktoś się dużo modli i dzięki temu dobrze czyni, to dzięki Ci Boże. Papież wciąż się modlił, miał różaniec w kieszeni i często go odmawiał. Nikt mu nie mógł nic zarzucić, bo u niego Bóg i człowiek byli na jednej linii. Ale jeżeli ktoś się modli tak, że zapomina o człowieku, to tylko klepie paciorki. To jest dewocja! Pana Boga wciąż ma na ustach, ale nie zawsze w sercu."


Sedno sprawy
 

Wydaje się, że to jest właśnie sedno sprawy., odpowiedź na większość dylematów i problemów dzisiejszego świata. Wiara katolicka to nie wmawianie sobie, że my jesteśmy lepsi, mądrzejsi, inni nawet się do nas nie umywają. To nie potępianie drugiego człowieka za jego poglądy, postawę, czyny. Jest wyraźnie powiedziane: "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone." (Łk 6,37).
 
Czy zatem możemy akceptować agresywne zachowania osób, które podają się za katolików? Czy dopuszczalne jest to, że ludzie po wyjściu z Kościoła wzajemnie się opluwają, pogardzają sobą, wzajemnie się atakują, podsycając nienawiść? Czy tak być powinno? Odpowiedź jest oczywista, to nie są zachowania, które powinny być akceptowane i tolerowane. Jedna z ostatnich nauk Pana Jezusa, w zasadzie jedna z najważniejszych, mó1)i wyraźnie: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali." (J 13,34-35). A więc nie nienawiść, nie wzajemne oskarżenia, nie potępienie, ale wzajemna miłość, przebaczenie, zrozumienie, umiejętność pochylenia się nad drugim człowiekiem.

Skąd bierze się dewocja

Powstaje pytanie, skąd bierze się dewocja, źle pojęta wiara? Oczywiście, można obwiniać Kościół, kryzys wartości w dzisiejszym świecie. Jest w tym trochę racji. Wystarczy przyjrzeć się sposobie, w jakim w wielu kościołach odprawiana jest Masz Święta. Ksiądz z niepokojem patrzy na zegarek, bo za pół godziny trzeba kończyć. Homilia - oczywiście przeczytana z kartki, ściągnięta z Internetu. Brak jakiegokolwiek zaangażowania, brak głębi. Wszystkie modlitwy w czasie Mszy Św. odklepane, byle szybciej, bo przecież obiad czeka, bo trzeba coś załatwić, gdzieś pójść. Wierni uczą się bylejakości, sami w końcu tę bylejakość przejmują. Bez znaczenia stają się słowa. Tak trzeba, tak się odmawia. Któż dzisiaj w czasie Mszy Św. zastanawia się co oznaczają słowa wyznania wiary, "wierzę w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych"? Niewiele osób. Kto zastanawia się nad znakami, symbolami liturgii Mszy Św.? Kiedyś pewien zakonnik zapytał mnie czy wiem, dlaczego kapłan w czasie Mszy św. odłamuje kawałek Eucharystii i wrzuca go do kielicha. Nie miałam pojęcia, że w ogóle coś takiego się dzieje. Większość z nas w ogóle nie rozumie tego, co dzieje się podczas Mszy Świętej. Jak więc mówić o pełnej wierze, skoro co niedzielę idziemy na coś, co powinno być przeżyciem, świętem, a jest jedynie spełnieniem należnego obowiązku?
 
1 2  następna
Zobacz także
Sławomir Rusin, Marcin Jakubionek
Dialog jest potrzebny, żeby zachować jedność w różnorodności. Kościół ma być odblaskiem Trójjedynego Boga na ziemi, a Boskie Osoby są w nieustannym dialogu miłości – jeżeli oczywiście nasze słowa potrafią jakoś oddać tę rzeczywistość. Dialog powinien więc istnieć również wewnątrz Kościoła. 

O dialogu międzyreligijnym z ks. prof. Łukaszem Kamykowskim, teologiem rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek
 
Ks. Aleksander Radecki
Wśród różnych pytań i propozycji, jakie zdarza się słyszeć kapłanom w zakrystiach i kancelariach parafialnych, spotyka się i takie właśnie pytania o „zakupienie Mszy Świętej”. I choć odpowiedź jest w zasadzie jasna i prosta: „Nie, nie można - ani tu, ani w żadnym miejscu na świecie - ZAKUPIĆ Mszy Świętej”, to warto ten temat rozważyć...
 
Józef Augustyn SJ
Doświadczenie pojednania z Bogiem wiąże się nie tylko z przyjęciem Jego miłości, ale także z odpowiedzią miłości na Jego miłość. Miłość jest darem wymiennym. Przyjęta miłość Boga zobowiązuje nas, aby na nią odpowiedzieć. Jezus przebacza nam nasze grzechy, jedna się z nami, ponieważ chce nas uzdolnić do miłości. Jezus potrzebuje naszej miłości.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama