logo
Wtorek, 22 stycznia 2019 r.
imieniny:
Dominiki, Mateusza, Wincentego, Anastazego  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Paweł Wiatrak
Poczucie nieobecności Boga
Różaniec
 
fot. Andrzejw, The holy family | Pixabay (cc)


Święta Rodzina przybywa do świątyni w Jerozolimie. Robi to już po raz kolejny. Dzięki temu widzimy, że życie Maryi i Józefa miało ścisły związek z tradycją religijną Narodu Wybranego.
 
Wcześniej święci Rodzice ­ zachowali zwyczaj obrzezania nowo narodzonego Dziecięcia (zob. Łk 2, 21), przestrzegali dni oczyszczenia (zob. Łk 2, 22) i ­ ofiarowali ­ Jezusa w świątyni (zob. Łk 2, 22-24), teraz pielgrzymują na Święto Paschy (zob. Łk 2, 41). Rozważane przez nas wydarzenie opisuje pielgrzymkę, w której Maryja i Józef przeżywają trudne doświadczenie „zagubienia się” 12-letniego Syna.
 
Szukasz Jezusa?
 
W Bożym planie także to wydarzenie było potrzebne Maryi i Józefowi. Każdy w swej pielgrzymce wiary musi zostać wystawiony na ciężkie próby, aby mogło się okazać, czy wartość jego wiary rzeczywiście jest ­cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu (por. 1 P 1, 7). Maryja i Józef zgubili Jezusa i nie od razu zdali sobie z tego sprawę. Gdy się zorientowali, ­rozpoczęli poszukiwania. Szukali Go z bólem serca i niepokojem. Możemy więc powiedzieć, że dla Maryi była to pierwsza droga krzyżowa.
 
Maryja stanęła wobec niezwykłej pustki. Nie ma Jezusa i nikt nie wie, gdzie On jest. Sytuacja ta przypomina ten etap w rozwoju duchowym, gdy – po okresie odczuwania niezwykłej bliskości Jezusa – człowiek jest wprowadzany w doświadczenie nocy. Ma wtedy wrażenie, jakby Pan się ukrywał, oddalał. Pojawiają się też kłopoty z modlitwą. Człowiek traci zapał i odwagę. Nie wie, kogo zapytać o drogę. Rozważany w tej konferencji fragment Ewangelii daje jasną odpowiedź, co należy w takiej sytuacji czynić.
 
Powróć do świątyni!
 
Rodzice Jezusa ­rozpoczęli poszukiwania według swojej, ludzkiej mądrości – pośród krewnych i znajomych. Gdy okazały się one bezowocne, ­powrócili do świątyni. A tam usłyszeli słowa upomnienia. Dialog Jezusa z Maryją był bardzo wymowny. Matka wypowiada słowa, które wyrażają głęboką troskę, a nawet wewnętrzne wzburzenie. Pojawiło się ono, bo dla Maryi Jezus ciągle jest „małym” Synkiem. Uważała za normalne, że mały chłopiec nie powinien oddalać się od rodziców bez ich zgody. Odpowiedź Jezusa jest twarda, ale szczera – On z kolei uważa za normalne „bycie w sprawach Ojca”, nawet jeśli łączy się ono z niezrozumieniem ze strony ­bliskich.
 
To wydarzenie może być dla nas bardzo pomocne w procesie naszego dojrzewania w wierze. Pomaga nam zaakceptować prawdę, że myśli Boże nie są ­naszymi myślami i że Boża pedagogia każe nam niejako doświadczyć tego, co nadejdzie, abyśmy to zapamiętali i ­potrafili odnaleźć właściwą drogę.
 
Maryja ostatecznie zrozumiała, co to znaczy być w sprawach należących do Ojca dopiero przy ostatnim wejściu z Synem do Jerozolimy, podczas trzech dni między Wielkim Piątkiem a Niedzielą Zmartwychwstania.       
 
Zadanie 
 
Maryja nie od razu zrozumiała zachowanie i słowa 12-letniego Jezusa. Uczynię przedmiotem medytacji wydarzenie, które ciągle jest dla mnie niezrozumiałe, i spróbuję odnaleźć w nim działanie Boga.
 
ks. Paweł Wiatrak
Różaniec 7-8/2014
 
Zobacz także
Jan Pospieszalski
Kiedy kilkanaście lat temu na przejściu granicznym miedzy Austrią a Włochami pojawiły się pierwsze autokary z pielgrzymką Rodziny Radia Maryja, włoskie stacje telewizyjne były przygotowane. Dziennikarze z kamerami i reporterzy radiowi dostali "przeciek" od służb granicznych, że dzieje się coś niecodziennego, bo niekończący się sznur autobusów z polskimi pielgrzymami już kilka godzin wcześniej zaszokował celników wjeżdżając z Czech do Austrii...
 
ks. Tadeusz Gacia
Kwestia języka łacińskiego w Kościele jest dziś tematem niepopularnym, a może nawet trochę podejrzanym. Kapłan, który wyszedłby do ołtarza i – w najpełniejszej zgodzie z wszystkim przepisami – zacząłby sprawować Mszę Świętą w języku łacińskim, mógłby zostać uznany za lefebrystę! Wystarczyło 45 lat, by wyrosło pokolenie, które nie wie tego, że przez szesnaście stuleci jedynym językiem liturgii Kościoła katolickiego był język łaciński i że nikomu nie przychodziło do głowy, iż kiedyś może być inaczej. 
 
ks. Tadeusz Hanelt
Niewielka mieścina Abel-Mechola znajdowała się parę kilometrów na wschód od Jordanu, w północnej części Gileadu. Jednym z jej mieszkańców był niejaki Elizeusz, syn Szafata. Pracował właśnie na roli, orząc w dwanaście par wołów, gdy zbliżył się do niego sławny w Izraelu prorok Eliasz. Podszedłszy do niego zarzucił na niego swój płaszcz. Oznaczało to, że wybiera go jako swego ucznia...
 
 
___________________
 
 reklama