logo
Wtorek, 18 września 2018 r.
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Maria Braun-Gałkowska
Poczucie osamotnienia u dzieci
Zeszyty Karmelitańskie
 
fot. Caleb Woods | Unsplash (cc)


Człowiek został stworzony jako istota społeczna, zatem potrzeba kontaktów międzyludzkich nie jest jakimś niekoniecznym dodatkiem do jego życia, ale wrodzoną ludzką właściwością. Człowiek działa wspólnie z innymi, angażuje się w ich sprawy, a to zaangażowanie jest wzajemne. Brak bliskich kontaktów uderza zatem w samą naturę człowieka. „Niedobrze człowiekowi samemu” – mówi Księga Rodzaju. Toteż brak kontaktów z drugim, czyli samotność, z reguły łączy się z cierpieniem.

Samotność a osamotnienie
 
Samotność może być, przynajmniej okresowo, stanem pożądanym, gdyż pozwala na zastanowienie się nad sobą, refleksję i modlitwę, a przez to staje się korzystna dla ludzkiego rozwoju. Takie okresy samotności są bardzo potrzebne, także dla dzieci, ale samotność długotrwała jest niebezpieczna, gdyż powoduje koncentrację na sobie, rodzi poczucie braku, rozżalenia, bezsensu życia. Pustelnikami mogą być tylko ludzie dorośli wiekiem i o bardzo dojrzałej osobowości, którzy żyją w osobistym kontakcie z Bogiem. Są to sytuacje wyjątkowe, gdyż potrzeba bliskiej więzi z ludźmi jest powszechna, a w dzieciństwie jej zaspokojenie warunkuje zdrowy rozwój.
 
W języku potocznym określenia „samotność” i „osamotnienie” używane są na ogół zamiennie. Literatura rozróżnia samotność jako pewien stan obiektywny, wynikający z izolacji społecznej, oraz poczucie osamotnienia – polegające na subiektywnym przeżywaniu braku kontaktów. Samotność dotyka często ludzi dorosłych i starych, którzy nie mają rodziny, ale samotne bywają też dzieci pozbawione rodzica przez jego śmierć, porzucenie lub wyjazd za granicę.
 
Osamotnienie to poczucie braku zaspokojenia potrzeby bliskości z innymi ludźmi, które wynikać może z samotności, ale może też mieć miejsce mimo istnienia formalnych związków... Można czuć się osamotnionym w małżeństwie, w rodzinie, w zgromadzeniu zakonnym. Często też poczucie osamotnienia przeżywają dzieci i młodzież, mimo że ten etap życia uważa się za okres największej łatwości w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich.
 
Osamotnienie dzieci
 
Osamotnienie przeżywa dziecko, które czuje się niezrozumiane, nie ma z kim podzielić się myślami i nie ma komu opowiedzieć o sobie. Dziecko, które przeżywając radości i smutki, nie ma z kim ich dzielić. Osamotnione czuje się dziecko, które nie znajduje u rodziców wsparcia w sytuacjach trudnych, np. kłopotów szkolnych, tak że boi się nawet o nich powiedzieć, ale także, gdy rodzice nie cieszą się drobnymi sukcesami syna czy córki, a od razu zwracają uwagę na to, co należy poprawić. Taki brak więzi z innymi jest zawsze bardzo bolesny.
 
„Moim problemem jest samotność”; „Czuję się bardzo samotna i coraz bardziej oddalam się od ludzi”; „W pewnym momencie zobaczyłem, że tak naprawdę to jestem sam, że nie mam się z kim podzielić tym wszystkim, co czuję i o czym myślę”; „Czuję się samotna i nieszczęśliwa”… Te cytaty wyjęte z listów, jakie pisali młodzi czytelnicy, pokazują cierpienie związane z samotnością młodych. Także dzieci często czują się osamotnione. „Osamotnienie to najgorsza rzecz na świecie, to poczucie słabości, świadomość, że nie ma nikogo, kto by pomógł i podtrzymał na duchu, to brak bratniej duszy, to jak nikt nie zwraca na ciebie uwagi”.
 
Poczucie osamotnienia, przeżywane jako „najgorsza rzecz na świecie”, jest niestety wśród dzieci częste. Czasami polega na obiektywnym braku rodziców, który może być następstwem osierocenia, rozwodu rodziców albo częściej – ich nieobecności z wyboru. Taka nieobecność to wyjazd za granicę w celach zarobkowych lub zaabsorbowanie pracą zawodową i zarabianiem pieniędzy w stopniu niepozostawiającym czasu na nic innego. Oczywiście w takiej sytuacji nieobecność w domu wydaje się być koniecznością, jednak najczęściej jest to wybór, bo można przecież mniej zarabiać, a zyskać trochę czasu dla rodziny.
 
Najsmutniejsza przyczyna samotności najmłodszych to pijaństwo i rodzinna przemoc. Jeżeli jej sprawcą jest ojciec, a matka broni dziecka, może ono czuć się przynajmniej przez nią rozumiane, lecz jeśli – w imię zgody między rodzicami – matka staje po stronie ojca, dziecko zostaje zupełnie samo. W takiej sytuacji osamotnienie jest szczególnie bolesne. Trzeba się go wstydzić i ukrywać przed kolegami, przez co samotność staje się totalna i może prowadzić do tragedii, takich jak poważne zaburzenia osobowości, a nawet samobójstwo.
 
Dziecko w rodzinie, a jednak samotne…
 
Najczęściej osamotnienie dziecka nie polega na obiektywnym braku rodziny, ale na braku bliskich więzi emocjonalnych. Dziecko ma rodziców, ale nie czuje się dostrzegane, kochane, rozumiane. Jeżeli rodzice są ciągle zaabsorbowani swoimi sprawami, są nieobecni w domu lub zajęci np. oglądaniem telewizji i nie znajdują czasu dla dziecka, to rozmowy z nim ograniczają się do stereotypowego pytania: „Co było w szkole?”, i odpowiedzi dziecka: „Nic”. W rzeczywistości w życiu dziecka dzieje się bardzo dużo, ale często są to wydarzenia z perspektywy dorosłych odbierane jako drobne i niewiele znaczące. Skoro więc rodzicom nie wydają się ważne, dziecko nie próbuje o nich mówić. „Rodzice i tak mnie nie rozumieją. Moje problemy są dla nich śmieszne; nie zawracam więc głowy”...
 
Czasami starsze dziecko osamotnione w rodzinie znajduje wsparcie w przyjacielu, z którym się rozumie, dzieli myślami i przeżyciami. U młodzieży nurt życia przenosi się poza dom. Rodziców nieraz to niepokoi i często jest to niepokój uzasadniony, ale jeżeli dziecko nie czuje bliskości w domu, musi szukać jej gdzie indziej.
 
Tymczasem małe dzieci są bardziej bezradne, gdyż mają mniej swobody co do wyboru sposobu spędzania czasu. Nie wychodzą same z domu, pozostaje im telewizor lub komputer. Rodzice są zadowoleni, że dziecko im nie przeszkadza, a zarazem – gdy siedzi w domu – nic mu nie zagraża, nie ograniczają więc czasu przed komputerem czy telewizorem. Jednak przy zbyt długim korzystaniu z nich, media stają się niebezpieczne, m.in. dlatego, że przenoszą w świat nierealny. Wprawdzie pokazują postacie filmowe i umożliwiają kontakty przez internet, ale zawsze są to kontakty inne niż bezpośrednia bliskość z kochającym człowiekiem. Nie chodzi o to, by dziecko wcale nie korzystało z możliwości niesionych przez elektroniczne media, ale żeby nie stały się one jego całym światem. A poświęcanie na media zbyt dużej ilości czasu zmniejsza spójność rodziny, gdyż wypiera zajęcia wspólne, takie jak rozmowy, spacery, zabawy i wykonywane razem prace domowe, np. przygotowywanie posiłków, mycie samochodu, malowanie pisanek itp. Takie zajęcia dają możliwość bezpośredniego kontaktu.
 
Ratunek przed dziecięcym osamotnieniem
 
Niedobrze jest dziecku samemu… Przed poczuciem osamotnienia można dziecko chronić, obdarzając je uwagą. „Rodzice mają dużo kłopotów związanych ze znalezieniem środków na utrzymanie domu, nie mają czasu dla mnie. Mają ważniejsze sprawy.” – można często usłyszeć. Rodzice powinni postępować jednak tak, by dziecko czuło, że nie jest dla nich sprawą mało ważną, a przeciwnie, że jest bardzo ważne. Bo przecież kochają na ogół swoje dzieci i są one dla nich bardzo ważne. Dlaczego więc dzieci tego nie czują?
 
Najczęściej problem tkwi w komunikacji, sposobie porozumiewania się. Pierwszym warunkiem udanej komunikacji jest jej istnienie. Jeśli rodzice są nieobecni fizycznie lub psychicznie, nie można z nimi rozmawiać. Ale jeśli do rozmowy już dochodzi, to trzeba mówić i słuchać. Wbrew pozorom nie jest to sprawa łatwa. Samotności bowiem nie zapobiega rozmowa ograniczająca się tylko do spraw zewnętrznych, zapobiega jej pogłębiony dialog, czyli rozmowa o przeżyciach wewnętrznych.
 
Ze strony mówiącego wymaga to otwartości, to jest mówienia o własnych uczuciach, pragnieniach. W psychologii komunikacji określa się to jako komunikaty typu „ja”. Jest w nich ujawnianie intencji i szczerość, choć szczerość jest nieraz mylnie rozumiana. „Powiem ci szczerze, że jesteś głupi” – mówi taka osoba dumna ze swojej szczerości, tyle że nie jest to bynajmniej otwartość, lecz obraźliwe ocenianie drugiego człowieka. Otwartość nie polega na wygłaszaniu opinii o drugim, ale na ujawnianiu własnych odczuć typu:. „To mnie cieszy” lub „To sprawia mi przykrość”. Otwartość jednej strony zwiększa otwartość drugiej, chociaż wymaga pewnego ryzyka, bo może zostać wykorzystana na szkodę osoby odsłaniającej się. Otwartość opiera się zatem na zaufaniu. To jeden z kluczy do dobrej komunikacji.
 
Drugim kluczem jest empatia, pomagająca we właściwym zrozumieniu tego, co się słyszy, i wczuwaniu się w rzeczywiste intencje osoby, z którą się rozmawia. Ten moment komunikacji też często bywa zakłócany, bo nieraz własne domysły myli się z faktycznym stanem rzeczy. Interpretowanie tego, co mówi druga osoba, zależy w dużej mierze od własnych doświadczeń i nastroju chwili, trzeba więc kontrolować się, czy jest prawidłowe. Dla upewnienia się w tym wypadku potrzebne jest uzyskiwanie tzw. informacji zwrotnych, czyli po prostu pytanie, czy dobrze zrozumiało się drugiego...
 
Rodzice często chcieliby czegoś się od dziecka dowiedzieć, chcieliby słuchać tego, co dziecko mówi, ale ono zamyka się i milczy. W tej sytuacji bardzo potrzebna jest umiejętność słuchania. Jeżeli dziecko o czymś powie, to nie można zamykać dialogu natychmiastową radą lub oceną. Oto przykład rozmowy zamykającej: dziecko mówi: „Boli mnie dziś głowa”. na co rodzic: „Zaraz dam ci proszek”. Taka odpowiedź kończy sprawę. A można spróbować inaczej, spróbować zrozumieć, o co dziecku naprawdę chodzi. Może ma jakiś kłopot, czymś się niepokoi? Trzeba powiedzieć, co się zrozumiało, a jeśli nawet domysł jest błędny, trzeba dać sygnał, że próbuje się zrozumieć. Wówczas rozmowa nie jest skończona, dopiero się zaczyna. Tyle że na taką rozmowę potrzeba czasu. Wspólne spędzanie czasu jest więc szczególnie ważnym sposobem ochrony przed poczuciem osamotnienia wśród ludzi. Oczywiście rodzice mają bardzo dużo obowiązków, ale rozmowa z dzieckiem jest jednym z najważniejszych.

 
Maria Braun-Gałkowska 
Zeszyty Karmelitańskie, 4/2007
 
Zobacz także
Ewelina Gładysz
 
Narzekamy, że istota Bożego Narodzenia z roku na rok umyka co raz bardziej. Przygniata ją ta straszna, okrutna i wszechobecna komercja. Do tego wszystkiego mamy do czynienia z nią – ohydną laickością, która przejawia się choćby w tym, że niektórzy mają wątpliwą odwagę mówić: Idą święta. Nasze wrażliwe sumienia krzyczą wtedy: Jakie święta? Święta choinki? Zielonego drzewka? Gwiazdora? Imieniny człowieka z dużym brzuchem i brodą, tego w czerwonych rajtuzach? 
 
Michał Nieniewski
Kiedy Sowieci wysyłali Gagarina na orbitę okołoziemską, chcieli wyprzedzić USA i udowodnić wyższość komunizmu nad kapitalizmem. Zgodnie z ich ideologią, tylko ustrój oparty na ateizmie umożliwiał postęp naukowy. Wykorzystywali w tym celu niewątpliwe sukcesy, jakie odnieśli w tej rywalizacji, zwanej "wyścigiem kosmicznym".  
 
ks. Józef Augustyn SJ
Szukając wokół siebie przyjaźni i bliskości, często nawet nie przychodzi nam do głowy, że można zaprzyjaźnić się z własnymi dziećmi. Każda przyjaźń, także z własnym dzieckiem, zakłada wspólną płaszczyznę zainteresowania. Przyjaciele wspólnie „coś” budują, czegoś poszukują...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama