logo
Środa, 12 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Piekarz
Pod rajskim drzewem
Głos Karmelu
 


Pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju nie są bynajmniej dziennikarską relacją: ich autor nie stał z kamerą i z dyktafonem, gdy Bóg stwarzał świat, gdy powoływał do istnienia pierwszych ludzi i gdy oni podejmowali ważne decyzje, także tę jedną... jakże fatalną w skutkach! 

Człowiek od początku otoczony miłością i troską Boga
 
Pan Bóg też nie zdał autorowi szczegółowej relacji z tych wydarzeń, bo i po co, a zresztą jakiż język ludzki wyrazi to, co nie mieści się w naszych kategoriach? Autor miał inne zadanie: przekazać czytelnikowi pewne prawdy objawione przez Boga, takim językiem, żeby był on zrozumiały dla wszystkich. Miał przede wszystkim przekazać, że człowiek od pierwszych chwil swego istnienia jest otoczony miłością i troską Boga. To dlatego autor podaje nam, że Bóg umieścił pierwszych ludzi w ogrodzie. Izrael zawsze miał problemy z wodą, a część kraju stanowi pustynia – nic dziwnego zatem, że ogród, z którego wypływają aż cztery rzeki, był dla tamtych ludzi obrazem absolutnego szczęścia (kto wie, jakim obrazem posłużyłby się dziś autor dla ukazania szczęścia naszych prarodziców... może luksusową willą?).
 
Ten szczęśliwy człowiek ma być jakby namiestnikiem Boga na ziemi: panuje nad zwierzętami, ma czynić sobie ziemię poddaną. Człowiek jest powołany do życia w dialogu miłości (mężczyzną i niewiastą ich stworzył), żyje w zażyłości z Bogiem, który – jak przystało na wschodniego władcę – przechadza się po ogrodzie wieczorową porą. Bóg i człowiek żyją w doskonałej przyjaźni, Bóg, który wie wszystko i troszczy się o człowieka, wskazuje człowiekowi, co jest dobre, a co złe, bo tylko On, Stwórca, wie naprawdę i do końca, co jest dobre i dlaczego. Człowiek jest tylko stworzeniem, wspaniałym, ale ograniczonym, więc nie może samowolnie ustalać norm moralnych (mówiąc językiem Księgi Rodzaju: nie wolno mu spożywać owocu z drzewa poznania dobra i zła), bo byłaby to zgubna dla niego „zabawa w Boga”... trochę tak jakby małe dziecko postanowiło zarządzać wyrzutnią rakiet nuklearnych.

Bóg nie jest złośliwym wychowawcą
 
Przestańmy więc wyobrażać sobie naiwnie, że z niewiadomych przyczyn Bóg zabronił pierwszym ludziom jeść jabłek akurat z tego jednego drzewa (Skąd wzięły się te nieszczęsne jabłka? Otóż łacińskie słowo „malum” oznacza równocześnie „zło” i „jabłko”). Nie, Bóg nie jest złośliwym wychowawcą, który zakazuje dla samej przyjemności zakazywania, On zakazał człowiekowi jedynie... burzenia tego szczęścia, którym człowiek się cieszył. To szczęście miało trwać zawsze, człowiek miał karmić się owocami z drzewa życia – czyli być nieśmiertelnym.
 
Tak miało być... ale nie było. Pojawił się wąż... nie, żadna anakonda czy boa, ale mały, szary azjatycki wężyk, mały i bardzo zdradliwy. Tak łatwo zlekceważyć szmer w trawie, myśleć, że to nic strasznego, a potem jest za późno. Dlatego właśnie obraz węża tak doskonale nadawał się do ukazania kuszenia: czegoś, co z początku wydaje się małe i niegroźne, ale biada temu, kto podejmie niebezpieczny dialog ze złem.
 
Przyjrzyjmy się „taktyce” pokusy, by zauważyć z zawstydzeniem, że „nic nowego pod słońcem”, że my sami po tylu tysiącach lat dajemy się nabrać na te same sztuczki.
 
1. Wyolbrzymianie zakazu do granic absurdu. Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Wąż zdaje się po prostu prosić o informację: czy Bóg jest tak okrutny, że umieścił człowieka w pięknym ogrodzie i zabronił mu jedzenia owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Wydaje się, że Boży zakaz czyni życie nieznośnie uciążliwym, że ogranicza nas absurdalnymi przeszkodami. Wtedy złamanie takiego zakazu wydaje się wyzwoleniem, pójściem za głosem rozsądku. Zło wydaje się dobrem!
 
2. „Kłamcie, kłamcie, zawsze coś z tego zostanie”. Ewa odpowiada, że mogą jeść owoce drzew, tylko z tego jednego drzewa nie wolno jeść, ani nawet go dotykać, abyśmy nie pomarli. Czyż Bóg zabronił dotykania? Nie, ale Ewa nie rozumie sensu zakazu jedzenia owocu z tego jednego drzewa, spełnia go automatycznie i na wszelki wypadek dodaje sobie dodatkowe ograniczenia. Jeśli postępowanie moralne sprowadzimy do automatyzmu, nie dostrzegając jego dobra i piękna, jeśli jedynym uzasadnieniem czynienia dobra jest „bo tak ma być”, prędzej czy później pojawi się też pytanie: „A niby dlaczego nie może być inaczej?” i nawet nie zauważymy, że rozmawiamy z... wężem.
 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Słowo Boże czytane w piątą Niedzielę zwykłą w roku C uświadamia nam, że powołanie i misja proroka (Iz 6,1-2a.3-8) czy dwóch apostołów: Pawła (1 Kor 15,1-11) i Piotra (Łk 5,1-11) – wyrasta zawsze z Bożego daru, z olśnienia Bożą wspaniałością i darmowym charakterem Jego „przedsięwzięć”. Powołani i posyłani przez Boga są zawsze wpierw obdarowywani głębszym wniknięciem w Tajemnicę Boga, w Jego Chwałę. 
 
ks. Paweł Kłys
Wakacje to czas rekrutacji na różne uczelnie. Na ulicach mojego miasta można dostrzec młodych absolwentów szkół średnich biegających z papierowymi teczkami, załatwiających sobie miejsce na studiach. Obok uczelni państwowych, takich jak uniwersytet czy politechnika są także studia płatne tzw. prywatne.
 
ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Czy moment śmierci jest całkowitym unicestwieniem ludzkiej osoby czy też przejściem w nowy, nigdy niekończący się wymiar istnienia? Ucieczka od osobistej odpowiedzi na pytanie o sens mojej nieuniknionej śmierci sprawia, że życie traci swój autentyzm i okrywa się płaszczem hipokryzji. Trzeba otwierać się na tajemnicę człowieka i szukać ukrytej obecności Jezusa Chrystusa, który daje jedyną odpowiedź na pytanie o sens mojego cierpienia i śmierci...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー