logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Elżbieta Wiater
Podtrzymują życie i rozweselają serce
eSPe
 


Żeby zrozumieć to, co Biblia mówi o chlebie i winie, trzeba mieć za sobą dwa doświadczenia egzystencjalne, a mianowicie doświadczenie głodu i doświadczenie smutku.

Dla nas chleb to złoty lub brązowy bochen, z którego odcinamy po kromce, kiedy mamy ochotę na kanapkę. Chleb, który łamał Jezus, wyglądał inaczej. Był to placek upieczony z jęczmiennej mąki, niekwaszony, przypominający bardziej nasze podpłomyki. Zwykle chleb pieczono na zakwasie, jednak Ostatnia Wieczerza była ucztą paschalną, stąd brak kwasu w pieczywie.

Wino było gronowe, najprawdopodobniej białe, nie miało jednak mocy ani czystości współczesnego nam wina, co nie odbierało mu znaczenia leku: proces fermentacji oczyszczał wodę, zabijając zawarte w niej bakterie. Nie na darmo św. Paweł zalecał Tymoteuszowi picie tego napoju ze względu na jego słaby żołądek (por. 1 Tm 5,23b).

Jako wynalazcę wina Biblia opisuje Noego, który jako pierwszy je sporządził i jako pierwszy go nadużył, narażając się na ośmieszenie w oczach swojego syna, Chama (Rdz 9,20-22). O ile chleb zawsze ma pozytywne konotacje, o tyle wino w biblijnych opisach ma dwojaką „twarz”. Jest źródłem radości, ale też upojenia, które odbiera człowiekowi zdolność sądu i możliwość racjonalnego działania.

Lek na umieranie

Nie ssanie w żołądku i apetyt na konkretny posiłek, ale obsesyjne myślenie o jedzeniu i osłabienie ciała związane z niedoborem energii. Bez pożywienia człowiek może przeżyć ok. 40 dni, organizm pozbawiony dostaw z zewnątrz zjada sam siebie, oszczędzając jedynie najpotrzebniejsze organy.

Głodujący aż do bólu jest świadomy tego, że chleb to życie, i Pismo Święte tak właśnie to opisuje: dopuszczenie kogoś do stołu, podzielenie się z nim chlebem jest włączeniem kogoś w nasze życie.

Tu warto sobie przypomnieć, że w czasach biblijnych posiadanie chleba nie było czymś oczywistym: kiedy przychodziły suche lata, wojna, powodzie, nastawał głód i ludzie masowo umierali. W takim kontekście podzielenie się z kimś swoim chlebem było podzieleniem się sobą, rezygnacją z części swojego życia, aby podtrzymać cudze.

W Biblii słowo „chleb” często używane jest jako ogólne określenie jedzenia, utrzymanie związane ze sprawowaniem jakiegoś urzędu (np. „chleb zarządcy”; Na 5,14); składane w Świątyni ofiary bywają też określane jako „chleb Boży”.

Wiele ofiar świątynnych to właśnie chleb, najczęściej niekwaszony i wypieczony z najczystszej mąki. Był to znak wymiany darów: Bóg spuszczał deszcze, dawał siłę wzrostu, a człowiek z wdzięczności za ofiarowane mu pożywienie jego część oddawał Bogu, okazując także w ten sposób zaufanie, że danego mu chleba nie zabraknie.

Lek na smutne serce

Czasami, jak delikatna mgiełka, ogarnia nas melancholia. Czasami stajemy wobec trudnych doświadczeń, z którymi w pierwszym momencie nie potrafimy sobie poradzić, albo wydarzeń radosnych, ale przychodzących w momencie, kiedy trudno nam je przyjąć. I na takie właśnie chwile Bóg dał nam wino, aby otworzyło nasze serca i pomogło nam wyrzucić z nich to, co w nich jest zawarte.

Posiadanie własnej winnicy było w Izraelu wyznacznikiem majętności. Wino spożywano rzadko, tylko przy szczególnych okazjach. Nadawało posiłkowi szczególny charakter – jego obecność na stole oznaczała, że jest święto, dzień radości.

Nie mogło zabraknąć wina zwłaszcza na weselu – było znakiem zamożnej i szczęśliwej przyszłości młodych. Kiedy prorocy zapowiadają czasy mesjańskie, jednym ze znaków ich nadejścia jest obfitość wina, „góry ociekające moszczem”, który zresztą bywa nazywany „krwią winogron” (por. np. Rdz 49,11).

Wino ma jednak w Biblii także znaczenie negatywne, gdyż może być symbolem Bożego gniewu i odurzenia wynikającego z cierpienia. W tym sensie było ono „dawane do wypicia” tym, którzy grzeszyli i nie chcieli słuchać o konieczności nawrócenia.

O kielichu Bożego gniewu czytamy zwłaszcza w Starym Testamencie (Ps 75,9; Iz 51,17; Lm 4,21 itd.), ale obraz ten pojawia się też w Apokalipsie (Ap 16,19). Wiąże się on z obrazem utraty kontroli nad swoim życiem i działaniem: człowiek pijany już nie panuje nad sobą – panuje nad nim wino i popędy, które ono wydobyło na jaw.

W Nowym Testamencie pojawia się jeszcze jedno znaczenie wina. Otóż kiedy w dniu Pięćdziesiątnicy uczniowie napełnieni Duchem Świętym wybiegają z Wieczernika, zostają posądzeni o to, że są pijani. I osąd ten, wypowiedziany po grecku, niewiele odbiega od istoty rzeczy: otóż greckie baptismoi oznacza zarówno ochrzczonych, jak i pijanych.

Tę grę słów wykorzystuje w swoich listach św. Paweł i nie da się ukryć, że oddaje ona pewną głęboką prawdę o działaniu Ducha w naszym życiu. Otóż łagodzi On nasze cierpienia i przynosi orzeźwienie, upaja nas i wzmacnia.

Eucharystia to lek złożony

Chleb i wino to biblijny obraz uczty radości. Chleb jest podstawowym pokarmem, a wino nadaje posiłkowi odcień radości i upojenia, jednocześnie będąc przestrogą przed nierozważnym sięganiem po zostawione nam przez Boga dary. Kielich błogosławieństwa pity bez więzi z Bogiem staje się kielichem gniewu. Wino wydobywa z nas prawdę o naszym wnętrzu: jeśli mieszka w nim dobro, będziemy zbawieni, jeśli zło – spadnie na nas wina za Jego śmierć (por. 1 Kor 11,27).

Elżbieta Wiater

 
Zobacz także
Fr. Justin
Trudno nam zrozumieć, dlaczego usuwa się tabernakulum z głównego ołtarza w inne miejsce, mimo sprzeciwu wiernych?
 
Michał Gryczyński
Wigilia Bożego Narodzenia jest dniem szczególnych przeżyć duchowych i emocjonalnych. Może dlatego zdarza się nam zapominać, że ten uroczy wieczór tylko rozpoczyna samą uroczystość Narodzenia Pańskiego wraz z jej oktawą, czyli kolejnymi ośmioma dniami ku czci Nowonarodzonego. Pierwszy dzień świąt spędzamy, zazwyczaj, podobnie jak nasi przodkowie, na rodzinnym biesiadowaniu oraz śpiewie kolęd. I unikamy jakichkolwiek prac, nawet przygotowywania posiłków.
 
Krzysztof Osuch SJ

Jest takie powiedzenie: Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Źle to czy dobrze? Dobrze, jeśli kryje się pod tym stwierdzeniem zdolność człowieka do adaptacji, do znoszenia rzeczy trudnych przy jednoczesnym, pełnym nadziei, dążeniu do celu. Wielki kłopot pojawia się wtedy, gdy „potrafimy” przyzwyczaić się do najwspanialszych obdarowań, a wskutek tego tracimy zdolność zdumiewania się, dziwienia i wdzięczności. 

 
 
___________________
 
 reklama