logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Sławomir Zatwardnicki
Pokusa fundamentalizmu biblijnego
Kwartalnik Homo Dei
 


Wprowadzenie
 
Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej Interpretacja Biblii w Kościele [1] mówi o metodach egzegetycznych, przez które rozumie zespół naukowych dociekań zastosowanych do wyjaśnienia biblijnego tekstu. Autorzy dokumentu informują również o podejściach kontekstualnych, które nie stanowią odrębnej metody naukowej, a z którymi mamy do czynienia wtedy, gdy badania są prowadzone pod jakimś szczególnym punktem widzenia (np. związanym z feminizmem czy teologią wyzwolenia).
 
Lekturze fundamentalistycznej poświęcono odrębną część dokumentu: nie tylko że nie stanowi ona metody naukowej, ale nie można jej nawet zaliczać do uprawnionych podejść interpretacyjnych. Jest więc ona czymś odrębnym, na co – zarówno ze względu na jej istotę, jak i związane z tego typu lekturą niebezpieczeństwa – trzeba było zwrócić uwagę. Również w adhortacji Verbum Domini [2] znalazło się miejsce dla wskazania zagrożeń i ukazania błędów związanych z fundamentalizmem biblijnym.
 
Dla polskiego czytelnika problem lektury fundamentalistycznej nie jest li tylko teoretyczny. Pokusa fundamentalizmu pojawia się bowiem nie tylko na gruncie amerykańskim, ale również europejskim, i nie ogranicza się jedynie do protestantyzmu, ale dotyka również członków katolickich wspólnot, i to zarówno z zewnątrz (częste przypadki „ratowania” przez sekty bazujące na fundamentalizmie biblijnym niebiblijnych rzekomo katolików z ich błędnych doktryn), jak i wewnątrz nich, kiedy nierzadko nieświadomi katolicy czytają Pismo Święte nie inaczej niż biblijni fundamentaliści, a często w oparciu o ich materiały formacyjne.
 
I w końcu refleksja na temat fundamentalizmu jest o tyle istotna, że zapoznanie czytelnika z charakterystyką fundamentalizmu stanowi dla niego niejako lustro, w którym może się on przejrzeć: na ile dojrzale rozumie, że Pismo Święte jest mową Bosko-ludzką, i czy potrafi z tego wyciągnąć konieczne wnioski. Przy okazji niejako czytelnik odrzuci tę karykaturę fundamentalizmu, jaką rysują „popularnonaukowe” pozycje apologetyki katolickiej [3]: nie taki prostacki fundamentalizm, jak go one malują!
 
Jakkolwiek byłoby interesującym ukazać fundamentalizm typu religijnego nie wyizolowany, ale w powiązaniu z fundamentalizmami innego rodzaju (filozoficznym, kulturowym czy społeczno-politycznym), autor zmuszony jest z tego zrezygnować [4]. W tekście wskazano jedynie na powiązanie fundamentalizmu z kondycją współczesności, której fundamentalizm chciałby się sprzeciwić. Autor nie będzie też poszukiwał ewentualnych paraleli między fundamentalizmem protestanckim a katolickim (integryzm, tradycjonalizm); byłby to temat tyleż godny uwagi, co przekraczający założone ramy.
 
Celem artykułu jest bowiem jedynie przedstawienie charakterystyki oraz ocena fundamentalizmu biblijnego, dla którego to celu realizacji autorowi wydało się właściwe nie pomijać całkowitym milczeniem historii i genezy fundamentalizmu protestanckiego, gdyż właśnie w jego łonie pojawiło się interesujące nas tu zjawisko.
 
Fundamentalizm jako znak czasu i współczesna pokusa
 
Fundamentalizm religijny jako znak czasu
 
Współczesna kultura relatywizmu nie godzi się na żadne absoluty i uznaje wszelkiego rodzaju prawdy, czy to filozoficzne, czy moralne, za niedostępne dla ludzkiego poznania, a może nawet za iluzoryczne. Świat, który wcześniej wydawał się harmonijny, teraz został zdefragmentaryzowany, a to, co kiedyś było uświęcone przez religię, dziś wymyka się spod jej wpływu. Sekularyzacja nie jest, jak wcześniej uważano, prostą konsekwencją modernizacji, ale na pewno modernizacja prowadzi do daleko idących przemian społecznych i religijnych – pojawia się wszechobecny pluralizm, który sięga każdej sfery życia, także religii.
 
Czy człowiek tego chce, czy nie, zostaje postawiony przed koniecznością nie kończących się nigdy wyborów; każe mu się wybierać nawet w „supermarkecie przekonań religijnych”, w odróżnieniu od jego przodków, którym dane było jeszcze pozostawać w ustalonej, wydawałoby się raz na zawsze, hierarchii wartości. Podważenie wcześniejszych struktur wiarygodności (najpierw religii, a potem idei świeckiego postępu) powoduje, że ludzie czują się zagubieni.
 
Efekt netto owej przemiany można podsumować następująco: „Pewność staje się o wiele trudniejsza do osiągnięcia”. [...] Następuje, często rozpaczliwe, poszukiwanie pewności, a tam gdzie jest popyt, znajdzie się i podaż. To jest właśnie moment, w którym na scenę wkraczają fundamentaliści [5].
 
W tej perspektywie można by uważać fundamentalizm za proste przeciwieństwo modernizmu; jak rozhuśtane wahadło, które musi się wychylać w dwie strony, tak fundamentalizm byłby reakcją na relatywizm współczesności, którą chciałby na nowo „zaczarować”, i wtedy nic nie stoi już na przeszkodzie, by po jasełkowym uproszczeniu złożoności ludzkich spraw i sprowadzeniu ich do diabelstwa lub anielstwa wziąć własne uproszczenia i bezmyślenie za wyraz mocnej wiary [6]. Wynika z tego – odwołuję się po raz wtóry do diagnozy cenionego socjologa i teologa – że jakkolwiek tradycyjna byłaby jego retoryka, fundamentalizm jest z samej swej istoty zjawiskiem nowoczesnym; nie jest on tradycją [7], bo w niej, jeśli nie została zakwestionowana, po prostu się trwa, a nie wybiera się ją w reakcji na jej kwestionowanie.
 
Dlatego fundamentalizm nie jest jakąś enklawą anowoczesnej religijności, ale zjawiskiem powstałym w nowoczesności i pozostającym w interakcji z jej zjawiskami. Rysuje się tu, zrazu oczywista, opozycja obu zjawisk. Wszelako wzajemna relacja nowoczesności i fundamentalizmu jest bardziej skomplikowana i ma charakter nie tyle antytetyczny, ile dialektyczny [8].
 
Właśnie na szerszym tle spięcia tendencji modernistycznych z reakcją na nie trzeba rozpatrywać fundamentalizm religijny, który można, za ks. Marianem Ruseckim, zdefiniować szeroko jako ruch zmierzający do zachowania wąsko pojmowanej tożsamości wyznaniowej poszczególnych wspólnot chrześcijańskich i krytycznie ustosunkowany do pozytywnie rozumianej ewolucji dogmatów [9]. W węższym sensie nazwę „fundamentalizm” należałoby zastosować do ruchu powstałego w amerykańskim protestantyzmie w reakcji na postępujące procesy sekularyzacji (modernizacji) protestantyzmu [10].
 
Zacytujmy tu też definicję zaproponowaną przez Dominikę Motak: Pod pojęciem fundamentalizmu klasycznego (fundamentalizmu w ścisłym sensie) rozumieć należy ponadwyznaniowy ruch w łonie dominujących wyznań protestanckich USA, zorientowany na obronę autorytetu i bezbłędności tekstu Biblii, zakwestionowanych przez rozwój nauk przyrodniczych i historycznych oraz przez modernistyczną teologię i historyczno-krytyczną egzegezę biblijną [11].
 
Geneza i charakterystyka fundamentalizmu protestanckiego
 
Niestety, nie miejsce tu, żeby opisać genezę powstania fundamentalizmu [12], ale przedstawmy przynajmniej kilka faktów, tak żeby ta historia z przełomu wieków XIX i XX mogła się rzeczywiście stać nauczycielką życia, a przede wszystkim by przysłużyła się lepszemu zrozumieniu współczesnego fundamentalizmu. Wspomnieć należy więc, po pierwsze, o teologach z prezbiteriańskiego seminarium w Princeton, którzy są twórcami doktryny werbalnej inspiracji całego tekstu Pisma Świętego, z której to doktryny wynika literalna egzegeza biblijna, będąca reakcją na egzegezę historyczno-krytyczną.
 
 
____________________________________________
Przypisy:
 
[1] W tekście korzystam z: Interpretacja Biblii w Kościele. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z komentarzem biblistów polskich, seria „Rozprawy i Studia Biblijne” 4, red. i tłum. R. Rubinkiewicz, Warszawa 1999 (dalej: IBwK).
[2] Benedykt XVI, Adhortacja Verbum Domini.
[3] Część nielicznej literatury dotyczącej fundamentalizmu religijnego wydaje się dyskutować nie tyle z amerykańskim fundamentalizmem biblijnym, co z jego mutacją przeniesioną na grunt europejski przez różnego rodzaju organizacje religijne czy sekty. Jest to usprawiedliwione z punktu widzenia duszpasterskiego – książki te mogą stanowić narzędzie apologetyczne, jednak trzeba uczciwie powiedzieć, że fundamentalizm biblijny stanowi zjawisko nie tak prymitywne, jak może się to wydawać w docierającej do nas jego sprymitywizowanej formie.
[4] Zainteresowany tematem czytelnik może sięgnąć do: A. Bronk, Zrozumieć świat współczesny, Lublin 1998; tenże, Fundamentalizm, w: Leksykon teologii fundamentalnej, red. M. Rusecki, K. Kaucha, I. S. Led¬woń, J. Mastej, Lublin / Kraków 2002, s. 411-415.
[5] P. L. Berger, Między relatywizmem a fundamentalizmem, „W drodze” nr 9 (409) 2007, s. 11.
[6] J. Kracik, Święty Kościół grzesznych ludzi, Kraków 1998, s. 353.
[7] P. L. Berger, Między relatywizmem…, dz. cyt., s. 12.
[8] D. Motak, Nowoczesność i fundamentalizm. Ruchy antymodernistyczne w chrześcijaństwie, Kraków 2002, s. 14.
[9] M. Rusecki, Fundamentalizm, w: Encyklopedia katolicka, Lublin 1989, t. V, s. 763.
[10] A. Bronk, Fundamentalizm, dz. cyt; s. 412.
[11] D. Motak, Nowoczesność i fundamentalizm, dz. cyt., s. 64.
[12] Odsyłam do solidnego opracowania, z którego korzystałem: D. Motak, Nowoczesność i fundamentalizm, dz. cyt., s. 67–97.
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ

W Piśmie Świętym spotykamy dwa najważniejsze określenia, Kim Bóg jest. Gdy Mojżesz – posyłany przez tajemniczego rozmówcę do faraona – dopytywał się, kim jest ten, który go posyła, wtedy – w odpowiedzi usłyszał: „JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was” (Wj 3, 143). Równie ważne, a poniekąd jeszcze dla nas ważniejsze, jest to, co zapisał o Bogu św. Jan Ewangelista: „Bóg jest miłością” (1 J 4, 16).

 
Beata Kolek
Rublow w swoim arcydziele "Trójca Święta", aby przekazać naukę głoszącą równość, a zarazem odrębność Trzech Osób Boskich, wykorzystał biblijną scenę „Gościnności Abrahama", zwaną również „Trójcą Starotestamentową". „Ze wszystkich dowodów teologicznych na istnienie Boga, o tym, który wydaje się najbardziej przekonujący, nie wspomina się w żadnych podręcznikach – napisał kiedyś kapłan i naukowiec Paweł Florenski – można go streścić następująco: „jest Trójca Rublowa, a więc jest i Bóg". 
 
o. Wojciech Żmudziński SJ
„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5,4). Błogosławieni znaczy szczęśliwi, ale czy można cieszyć się życiem, równocześnie smucąc się? Kim są ci szczęśliwi, którzy się smucą, i z jakiego powodu się smucą? Są to ludzie zasmuceni z powodu grzechów – swoich i cudzych. Bo dla chrześcijanina smutny jest tylko grzech. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー