logo
Niedziela, 14 grudnia 2025 r.
imieniny:
Alfreda, Izydora, Zoriny, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Pielak SVD
Pomiędzy przykazaniami a miłością. Komentarz Bractwa Słowa Bożego
Mateusz.pl
 
fot. Kateryna Hliznitsova | Unsplash (cc)


Komentarz do pierwszego czytania

Odwiedziny św. Piotra w domu Korneliusza to jeden z decydujących momentów w rozwoju Kościoła pierwotnego. Do tej pory bowiem chrzest udzielany był wyłącznie Żydom i poganom, którzy przyjęli judaizm. Jednak w przypadku Korneliusza chrzest został udzielony bezpośrednio, z pominięciem etapu przyjęcia judaizmu wraz ze wszystkimi jego rytualnymi i zwyczajowymi wymaganiami. Od tej chwili poganie będą mogli przyjąć zbawienie w Chrystusie, nie rezygnując ze swoich obyczajów.


Dlaczego taki krok stał się możliwy? Księga Dziejów Apostolskich podkreśla kierownictwo Ducha Świętego w pierwotnym Kościele. Obecność Ducha przejawiała się poprzez różne dary i posługi (zob. 1Kor 12-14). Jednym z tych darów było swego rodzaju ekstatyczne uniesienie. O uczestnikach spotkania w domu Korneliusza mówi się, że mówili językami i wielbili Boga (Dz 10, 46). Ten, kto otrzymywał Ducha Świętego, mógł być uważany za godnego, by wejść do wspólnoty. Piotr i towarzyszący mu chrześcijanie zdali sobie sprawę, że dom Korneliusza otrzymał ten dar bez konieczności przejścia uprzedniego etapu - judaizmu. Na tej nowości swoją działalność wśród pogan oprze św. Paweł.


Duch Święty został dany również Kościołowi naszych czasów. Obyśmy umieli wsłuchiwać się w Jego głos!

Komentarz do psalmu

Psalm responsoryjny jest jakby kontynuacją pierwszego czytania, z którego dowiadujemy się, że z ogromną radością i entuzjazmem pogański dom Korneliusza przyjął pierwszy dar zmartwychwstałego Jezusa dla wierzących: Ducha Świętego. W ten sposób Bóg „na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość” (w. 2). Nie jest to już sprawiedliwość polegająca na zemście za krzywdy, jakie obce narody wyrządziły narodowi izraelskiemu, ale sprawiedliwość obdarowująca wszystkie narody darem zbawienia.


Ten ogromny entuzjazm, do którego psalmista wzywa słowami: „cieszcie się, weselcie i grajcie”, wywołany jest faktem królowania Boga. To królowanie dokona się w szczególny sposób dzięki paschalnemu tryumfowi Chrystusa, a swoje dopełnienie znajdzie w powtórnym przyjściu Zbawiciela, kiedy to Bóg stanie się „wszystkim we wszystkich” (1Kor 15, 28), i kiedy zostanie pokonany ostatni wróg, którym jest śmierć (zob. 1Kor 15, 26).


Zwycięstwo Boga i obietnica Jego zbawienia dla wszystkich ludzi i narodów ożywia naszą wiarę również i dziś. I chyba nawet brzmi ona radośniej w świecie, który traci wiarę i odchodzi od Boga, bo jest jak światłość, która świeci w ciemności.

Komentarz do drugiego czytania

Orygenes, wybitny myśliciel z pierwszych wieków chrześcijaństwa, powiedział, że Ewangelii wg św. Jana nie da się zrozumieć, jeżeli nie położy się głowy na piersi Pana i nie weźmie się Jego Matki do siebie. Z perspektywy takiej właśnie ogromnej bliskości z Jezusem Chrystusem Jan przemawia do nas również słowami swojego listu. Ta bliskość jest również gwarancją tego, że św. Jan jest ekspertem w sprawach życia duchowego, to znaczy człowiekiem, którego warto słuchać i warto stosować się do Jego wskazówek.


Potrzebujemy tego eksperckiego głosu, gdyż w naszym świecie toczy się wielka dyskusja o istnieniu Boga i o zasięgu Jego autorytetu w życiu jednostek i społeczeństw. Czy Bóg istnieje? Gdzie można Go spotkać? Te pytania są aktualne nie tylko dla ludzi niewierzących, ale być może przede wszystkim dla ludzi wierzących, którzy pragną pogłębić swoje życie duchowe i swoją relację ze Stwórcą. Święty Jan nie podaje nam tak zwanych „dowodów na istnienie Boga”, tylko wskazuje nam na pewną przestrzeń, gdzie Boga możemy znaleźć. Tą przestrzenią jest miłość. W różnego rodzaju walkach, dyskusjach czy wysiłkach wychowawczych nigdy nie wolno nam o tym zapominać. To właśnie miłość, a nie rywalizacja czy chęć zwycięstwa, powinna być źródłem myśli, słów i czynów chrześcijanina.

Komentarz do Ewangelii

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Jan mówi, że przestrzenią, w jakiej możemy spotkać Boga, jest miłość. Miłość jednak nie jedno ma imię i często jej imieniem nazywane są postawy, które z miłością nie mają wiele wspólnego. Dlatego też dobrze się stało, że dzisiejsza Ewangelia konkretyzuje, na czym polega miłość w pojęciu chrześcijańskim. Jezus wzywa swoich uczniów, aby trwali w Jego miłości, tak jak On trwa w miłości Ojca. Wyznacznikiem tej miłości jest zachowywanie przykazań. Nie chodzi zatem o miłość w sensie jedynie emocjonalnym, ale o postawę życiową, która przyjmuje z powagą słowa Boże.


Pomiędzy przykazaniami a miłością może jednak powstawać napięcie. Przykazania bowiem stawiają nas często przed życiowym wyborem. Czujemy się zmuszeni, żeby ze względu na Boga porzucić coś, co uważamy za przyjemne, a nawet dobre. Dlatego też wielu ludzi nie podejmuje wysiłku zachowywania przykazań, które wydają się im zbyt trudne. Ta postawa staje się wyzwaniem dla duszpasterstwa. W tak zwanych „krajach chrześcijańskich” przykazania były ogólnie przyjętą normą postępowania. W ostatnich dekadach sytuacja zmienia się radykalnie - chrześcijaństwo staje się kwestią wyboru. Dlatego właśnie zachowywanie przykazań ma wypływać przede wszystkim z więzi wierzącego z Chrystusem, z umiłowania Chrystusa i głębokiego przekonania, że to właśnie prawda przez Niego objawiona jest drogą prowadzącą do życia.

Dariusz Pielak SVD
mateusz.pl

 
Zobacz także
Jan Bilewicz
Pewien człowiek miał dwóch synów. Żyli razem dostatnio, spokojnie i szczęśliwie. Pewnego dnia młodszy syn postanowił zabrać swoją część majątku i wyjechać w dalekie strony. Niewykluczone, że ktoś podsunął mu tę myśl: „Sam przecież wiesz, co jest dla ciebie dobre. Tu jest tak nudno, tam jest dopiero wolność!”. I właśnie „tam” roztrwonił swój majątek. Zaczął cierpieć niedostatek. Najął się do pasania świń i w końcu nawet gotów był jeść to, co one... Pewnego dnia jednak zastanowił się nad swoim życiem...
 
s. Wirginia Marczak
Czasem ludzie mnie pytają: Czy nie chciałaby siostra mieć dziecka? Czy nie szkoda siostrze, że nie ma swoich dzieci? Odpowiadam: Oczywiście! Każda kobieta nosi w sobie pragnienie rodzenia, obdarzania życiem, miłością, czułością. Najpełniej realizuje to w kontakcie z dzieckiem. – To smutne – powiedziała, słysząc to, moja nastoletnia uczennica – byłaby siostra dobrą mamą...
 
s. Katarzyna Murawska FMM
Do nas wszystkich skierowane jest Słowo: "Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego". Bóg ma dzisiaj Słowo na twoje przygasłe życie. Bóg ma dzisiaj światło na każdą niepewność, na każde pytanie Bóg ma Słowo, które jest odpowiedzią. Bóg również dzisiaj i każdego dnia ma najlepsze Słowo… o tobie samym: Drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję...
 

___________________