logo
Wtorek, 02 marca 2021 r.
imieniny:
Halszki, Heleny, Karola, Pawła, Radosława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz Oleniacz SJ
Pomoc rachunku sumienia i kierownictwa duchowego w procesie rozeznawania
Zeszyty Formacji Duchowej
 


W tym sensie rozeznawać to odkrywać Boga a demaskować nieprzyjaciela we wszystkich działaniach naszego życia podejmując odpowiednie kroki zgodne z tym, co zaobserwujemy. Chodzi o to, by odkryć, którędy i jak przychodzi do nas życie, a jak śmierć, by w zależności od tego podejmować odpowiednie działanie. Jednak ta echo-sonda jest urządzeniem wymagającym regularnego nasłuchiwania. Nie można jej wyciągać z lamusa jedynie w wyjątkowych przypadkach. Niezbędne jest tu systematyczne skanowanie powierzchni naszego wnętrza by odkrywać różnicę między życiem i śmiercią. Jeżeli zrozumiemy, że rozeznawanie w ostateczności nie jest niczym innym jak tylko zdolnością do uchwycenia i uznania tych różnic, wtedy docenimy zarówno jego prostotę, jak i wartość. Dostrzeżemy również, że rola kierowników duchowych będzie polegała przede wszystkim na tym, by pomagać w dostrzeganiu i rozeznawaniu tych poruszeń, których człowiek doświadcza podczas codziennego rachunku sumienia, modlitwy czy podejmowanego działania.

Poruszenia jako "temat" rozeznawania

Prawie wszystkie reguły o rozeznawaniu przedstawiane przez św. Ignacego w książeczce Ćwiczeń duchowych (CD 313-336) mówią o "pocieszeniu" jako typowym dla działania Boga i o "strapieniu" jako charakterystycznym dla działania złego ducha. Są to dwa podstawowe kryteria badania naszych wewnętrznych poruszeń.

Zobaczmy co oznaczają te słowa w języku św. Ignacego. Mówimy o pocieszeniu gdy na skutek jakiegoś zdarzenia czy doświadczenia "w duszy powstaje pewne poruszenie wewnętrzne, dzięki któremu dusza rozpala się miłością ku swemu Stwórcy i Panu… podobnie i wtedy, gdy wylewa łzy, które ją skłaniają do miłości Pana"; to także "wszelkie pomnożenie nadziei, wiary i miłości i wszelkiej radości wewnętrznej, która wzywa i pociąga do rzeczy niebieskich i do właściwego dobra [i zbawienia] własnej duszy, dając jej odpocznienie i uspokojenie w Stwórcy i Panu swoim" (CD 316). Pocieszenie popycha człowieka do szukania swojego zbawienia, do "szukania tego, co w górze" (Kol 3,1), do szukania samego Boga. Nie jest to jedynie przyjemne uczucie, jakby wskazywało na to współczesne użycie tego słowa. Natomiast to, co jest przeciwieństwem pocieszenia można nazwać strapieniem: "I tak ciemność w duszy, zakłócenie w niej, poruszenie do rzeczy niskich i ziemskich, niepokój z powodu różnych miotań się i pokus, skłaniający do nieufności, bez nadziei, bez miłości. Dusza stwierdza wtedy, że jest całkiem leniwa, letnia, smutna i jakby odłączona od swego Stwórcy i Pana" (CD 317).

Wspomniałem wcześniej, że rozeznanie wychodzi z założenia, że zarówno zbliżanie się do Boga jak i oddalanie się od Niego musi wywoływać (i wywołuje) wewnętrzne poruszenia duszy. Stąd wracając do przykładu echo-sondy poruszenia wewnętrzne są jak różne wskaźniki tego urządzenia, zaś sztuka interpretacji danych pochodzących z tych instrumentów to rozeznanie dokonujące się dzięki poznaniu konkretnych reguł interpretacyjnych. Obserwując wskaźniki i wiedząc jak należy je zinterpretować można bezpiecznie poruszać się po terenie. Jednak nawet najlepsze instrumenty pozostają niewiele warte, jeśli nie umiemy odczytać wskazujących przez nie danych. Stąd trzeba się uczyć tej sztuki w codziennym rachunku sumienia zwracając uwagę na trzy rzeczy:

1. Wiele osób, które traktują swoje życie duchowe w sposób powierzchowny lub też nieprzyzwyczajone do prowadzenia refleksji nad swoim doświadczeniem wewnętrznym, nawet nie zdaje sobie sprawy, że różnym wydarzeniom dnia towarzyszyły jakieś poruszenia wewnętrzne. Dlatego pierwszym pytanie, jakie trzeba sobie postawić, to pytanie o te doświadczenia: "patrząc na różnego rodzaju wydarzenia dostrzegam, że towarzyszyły im jakieś wewnętrzne poruszenia?".

2. Po drugie, trzeba nauczyć się widzieć różnice między pocieszeniem i strapieniem: "to, czego doświadczyłem, jest prawdziwym strapieniem czy pocieszeniem?". Nie chodzi tylko o rozróżnienie, czy dane poruszenie było przyjemne lub nie, czy byłem w dobrym czy złym humorze, czy byłem wesoły czy też w depresji, chociaż to wszystko ma swoje znaczenie i nie przestaje wpływać na nasze życie. Chodzi raczej o rozpoznanie, czy dane poruszenie niesie ze sobą pomoc konieczną do kroczenia w kierunku dobra, czy pomaga mi z większą hojnością służyć Bogu i bliźnim; czy, wręcz przeciwnie odciąga mnie, choćby w sposób bardzo delikatny, od prostej drogi, zniechęcając do bycia konsekwentnym w moim fundamentalnym nastawieniu na Boga.

3. W końcu obserwacja tych poruszeń powinna doprowadzić do rozpoznania i zinterpretowania przesłania, które one niosą z sobą. Tutaj dotykamy samego centrum rozeznania: interpretacji tych doświadczeń duchowych. Oczywiście nie można przeprowadzić analizy tego, co osoba aktualnie przeżywa w oderwaniu od jej całej historii życia duchowego, od całokształtu jej postaw. Interpretacja pocieszenia lub strapienia zależy od tego czy dana osoba przechodzi "od złego do gorszego" czy też raczej "od dobrego do lepszego" (CD 335), ponieważ wówczas pocieszenie i strapienie mają całkowicie inne znaczenie. Dla osoby, która pragnie bliskości Boga i szuka Go, pocieszenie stanowi potwierdzenie na obranej drodze; podczas gdy dla osoby, która skupia się tylko na sobie, strapienie będzie wezwaniem do nawrócenia.
 
Zobacz także
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
W czasie czterdziestu dni Wielkiego Postu warto zaplanować czas rekolekcji, czas zastanowienia się nad sobą i nad swoim życiem. Zatrzymać się na chwilę, wyciszyć i zamyślić. Spotkać Boga i spotkać się sam na sam ze sobą. Trzeba wyjść na pustynię, bo tam jest cisza, spokój i milczenie. Wtedy można usłyszeć siebie...
 
Wincenty Zaleski OSB
W Martyrologium Rzymskim czytamy na ten dzień: „Dzisiaj wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych. Kościół, wspólna i kochająca Matka, oddawszy należną cześć wszystkim swoim dzieciom, radującym się już w niebie, stara się teraz gorącymi modłami do Chrystusa, swego Pana i Oblubieńca, przyjść z pomocą wszystkim jeszcze w czyśćcu cierpiącym, aby jak najrychlej mogli dojść do społeczności z błogosławionymi w radości wiekuistej”. 
 
ks. Marek Dziewiecki
W rodzinie, narodzie i państwie jesteśmy od siebie nawzajem zależni. Korzystamy z umiejętności i pracy innych ludzi, a jednocześnie jesteśmy powołani przez Boga do dawania pozytywnego wkładu z naszej strony, czyli do zaangażowania społecznego oraz do świadczenia o Chrystusie...
 
 
___________________
 
 reklama