logo
Piątek, 27 listopada 2020 r.
imieniny:
Franciszka, Kseni, Maksyma, Waleriana, Wirgiliusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Urszula Kwaśniewska SP
Pomogę Ci, Boże
eSPe
 


 
Zjednoczenie z Bogiem na modlitwie jest możliwe nawet w największych cierpieniach.
 
 Różnie się modlimy... raz lepiej raz gorzej... Warto wciąż odkrywać nowe drogi, by stanąć przed Bogiem i w poczuciu jedności móc do końca rzucić się w Jego ramiona, czyli zaufać Mu w każdej sytuacji naszego życia. Pytałam, jak się modlić tu i teraz, i wsłuchałam się w słowa Etty Hillesum, kobiety, która spotkała Boga w swoim życiu. Etty zmarła w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w 1943 roku, lecz wcześniej przeżyła długie chwile, rozmawiając z Bogiem sam na sam... Czy ją zamordowano? Tak, lecz ona wewnętrznie się na to zgodziła, poszła na śmierć jako wolna i kochająca kobieta. Weszła w śmierć jak Jezus, oddając życie z innymi i obdarzając innych przebaczeniem. Posłuchajmy intymnych słów modlitwy, jakie zostawiła zapisane w swych pamiętnikach dla nas. Mogą one dać światło nam, zagubionym w różnych sytuacjach i szukającym na nie odpowiedzi...
 
Boże, weź mnie za rękę, a pójdę z Tobą posłusznie, bez oporu. Nie będę się uchylać przed niczym, co mnie w życiu spotka, za to zrobię wszystko, by się z tym oswoić. Daj mi jednak od czasu do czasu chwilę wytchnienia. Nie będę już głupio mniemać, że ukojenie, jeśli przyjdzie, będzie wieczne. Zaakceptuję niepokój i rozterki, które potem znów się pojawią. Chętnie otaczam się ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa, ale nie będę się buntować, jeśli przyjdzie mi przebywać w zimnie, jeśli tylko Ty będziesz mnie prowadził. Podążę za Tobą wszędzie i spróbuję się nie lękać. Postaram się promieniować miłością, gdziekolwiek się znajdę, prawdziwym ludzkim uczuciem, które we mnie jest. Nie wolno mi jednak chełpić się tym określeniem: „miłość do ludzi”, bo przecież nie jestem pewna, czy jej doznaję. Nie chcę być nikim ważnym, jedynie kimś kto ciągle szuka...”
 
Boże, tymi czasami rządzi strach. Dzisiejszej nocy po raz pierwszy leżałam z iskrzącymi się w ciemnościach oczami, nie mogąc zasnąć, a wiele obrazów ludzkiego cierpienia przesuwało się w mojej wyobraźni. Obiecam Ci jedno, to drobiazg, ale jednak: nie będę kłaść trosk o przyszłość na barki dnia dzisiejszego jak kolejnego ciężkiego brzemienia, ale to wymaga trochę wysiłku. Teraz każdy dzień ma siebie dość. Pomogę Ci Boże, żebyś nie stracił wszystkich sił z mojego powodu, ale z góry nie mogę niczego zagwarantować. To jedno widzę coraz wyraźniej: Ty nie możesz nam pomóc, to my Ciebie musimy wesprzeć, dzięki czemu sami sobie przyjdziemy z pomocą. Jedyne, co możemy ocalić w tych czasach, to cząstkę Ciebie, która jest w nas. To jedyne, co jest istotne. Być może jesteśmy w stanie odkopać Cię ze spustoszonych serc innych ludzi. Tak Panie, sądząc po wypadkach, wydaje mi się, że niewiele już możesz zrobić, one stały się częścią tego życia. Nie pociągam Cię za to do odpowiedzialności, Ty potem możesz obarczyć nią nas. Niemal z każdym uderzeniem serca uświadamiam sobie coraz dobitniej, że nie potrafisz nam pomóc, że to my musimy wesprzeć Ciebie, a tego domu w nas, w którym mieszkasz, powinniśmy bronić aż do końca. Są ludzie – to prawda – którzy nawet w ostatniej chwili zabezpieczają odkurzacze, srebrne widelce i łyżki, zamiast Ciebie, Boże. Są też ludzie, którzy pragną ukryć w bezpiecznym miejscu swoje ciała, nasycone już tylko tysiącami leków i goryczą. Mnie nie dostaną w swoje szpony – mówią. Zapominają jednak, że nie są w niczyich pazurach, jeśli otaczają ich Twoje ramiona. Zaczynam się uspokajać dzięki rozmowie z Tobą. W najbliższej przyszłości będę często się wdawać z Tobą w dysputę, aby tym sposobem przeszkodzić Ci w ucieczce ode mnie. Przeżyjesz jeszcze we mnie chude lata, Panie, nie karmiony dostatecznie treściwie przez moje zaufanie, ale uwierz mi, będę nadal dla Ciebie pracować, pozostanę Ci wierna, i nie wypędzę Cię z mojego terytorium....”
 
Im bardziej inni okażą się niemiłosierni i bezlitośni, tym bardziej my musimy okazać się samarytańscy, to jedyna droga... Przygotowanie w nas samych nowych czasów to jedyny sposób, aby rzeczywiście nastąpiły. Wierzę w Ciebie i konsekwentnie muszę całkowicie zdać się na Ciebie i Tobie zaufać.”
 
s. Urszula Kwaśniewska SP
 
Zobacz także
Czy piękny zwyczaj przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem skazany jest na zapomnienie? Zauważyłem, że coraz mniej ludzi ucieka się do tego gestu. Ponadto, są i tacy, który po przyjęciu Komunii Świętej na chwile się zatrzymują i robią znak krzyża. Dlaczego?
 
Nasza pobożność jest chrystocentryczna. Obecność Ducha Świętego to czas po Ewangelii. To, że trudno nam sobie nawet wyobrazić Ducha Świętego, wynika z tego, że On nie jest opisany bezpośrednio. 

O tym, że bez Ducha Świętego jesteśmy jak… ateiści z o. Remigiuszem Recławem SJ, duszpasterzem wspólnot charyzmatycznych Mocni w Duchu oraz Zwiastowanie, rozmawia Jola Tęcza-Świerz.
 
Henryk Bejda
Za młodu Franz Jaegerstaetter nie stronił od rozrywek. Uważano go za lekkoducha, chłopaka wesołego, kochającego życie i lubiącego się bawić. Jako przystojniak cieszył się powodzeniem u dziewcząt. Jeszcze wtedy nie wiedział, że zostanie świętym...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー