Pierwsza procesja Bożego Ciała
Maryja wstała od "balustrady komunijnej", aby dopełnić dzieła miłości wobec kuzynki Elżbiety.
Wyobraźcie Ją sobie w ten wiosenny poranek, kiedy radosna mija czerwone maki w łanie pszenicy o kłosach pełnych chylących się w Jej stronę, kwitnące łąki.
Klęknijcie.
Tak, klęknijcie. Asystujecie właśnie pierwszej procesji Bożego Ciała. To był ten pierwszy raz, kiedy Słowo, które stało się Ciałem przemierzało ścieżki świata, ukryte w monstrancji ze złota i kryształu.
Zazdrością dla monstrancji jest Twoja kryształowa pierś, Najświętsza Panno Maryjo. Tu nie chodzi o cud płonącego ale nie ulegającego zniszczeniu krzewu, który widział Mojżesz, czy o runo Gedeona które, choć we wsi była susza, rankiem znajdowano pokryte rosą.
Cudem najwyższym jest ogień bez dymu, ogień serca Najświętszej Panny, który się rozprzestrzenia jak rosa na polach świata.
Dlaczego nie zapala się ogień w mojej duszy każdego ranka?
Moje drzewo jest jeszcze wilgotne, prawda, o Pani?
Chciałbym je włożyć do pieca Twego łona, by wyschło.
Pierwsza procesja Bożego Ciała.
Wszystko jest takie samo oprócz kroków.
Ponieważ Najświętsza Panna szła - jak mówi święty Łukasz - "z pośpiechem". Bez uroczystej liturgii i etapów procesji. Z pośpiechem, który rozlewał w Niej konieczność miłości.
Spieszmy się czynić dobro.
Bardzo się spieszmy.
S. M. Iglesias
teksty pochodzą z książki: "Z Maryją na co dzień - Rozważania na wszystkie dni roku"
(C) Copyright: Wydawnictwo SALWATOR, Kraków 2000
www.salwator.com