logo
Poniedziałek, 06 lipca 2020 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Rafał Masarczyk SDS
Powołanie do świętości
materiał własny
 


Powołanie do świętości

Gdy mówi się o powołaniu najczęściej ma się na myśli powołanie do kapłaństwa, czy życia zakonnego. Czasami używa się słowa powołany w stosunku do lekarza, który z sumiennie i ofiarnie wykonuje swoją pracę. Widać tutaj, że powołanie dotyczy nie tylko osób duchownych, ale w ogólności wszystkich ludzi. Do czego jesteśmy wszyscy powołani? Wszyscy jesteśmy powołani do świętości.
Leszek Kołakowski dzieli świętość na Kościelną i świecką. Do pierwszej grupy zalicza te wszystkie zachowania, które wiążą się z modlitwą i umartwieniem, a do drugiej grupy zalicza zachowania polegające na ofiarowaniu się innym ludziom. Proponowany podział nie da się do końca utrzymać. Świętość przecież to zarazem odniesienie do Boga jak i odniesienie do innych. Przykładem takiej postawy jest Matka Teresa z Kalkuty. Nie jest ona oficjalnie przez Kościół ogłoszona świętą, choć wkrótce to nastąpi. Życie niewątpliwie było świątobliwe. Jej osoba może zobrazować nam kim święta osoba jest, ale także kim święta osoba nie jest. Nieraz bowiem istnieją liczne nieporozumienia na ten temat.

Matka Teresa rozpoczęła swoją działalność charytatywną, gdy była już zakonnicą. Pracowała w Indiach w szkole dla dziewcząt z bogatych rodzin. Miała więc życie ustabilizowane. Z okien jej klasztoru rozciągał się widok na dzielnice biedy w Kalkucie. To w jakiś sposób wpłynęło na postanowienie porzucenia dotychczasowego życia i zajęcia się pracą charytatywną. Gdy zgłosiła swój zamiar podjęcia takiej pracy biskupowi, postawił przed nią wymóg ukończenia rocznej szkoły pielęgniarskiej. Po ukończeniu której poszła do dzielnicy biedy. Był to wyczyn wymagającej odwagi. Biały człowiek bez odpowiedniego towarzystwa do tej dzielnicy się raczej nie wypuszczał. Matka Teresa poszła sama, wzięła pierwszego umierającego na ulicy, jakiego spotkała, zaniosła do opuszczonej świątyni buddyjskiej, umyła i pozwoliła mu spokojnie w ludzkich warunkach umrzeć. Wydawałoby się, że zrobiła niewiele, ale było to jednak bardzo wiele. Nie próbowała pomóc wszystkim, starała się pomóc tym, którym mogła.

Nie była ona osobą, która poddawała się presji innych ludzi. Kiedyś pewien bogaty człowiek chciał podarować meble dla jej klasztoru. Matka Teresa się nie zgodziła na przyjęcie tego daru, gdyż dewizą jej życia i sióstr należących do jej zgromadzenia, było życie ubogie. Minimum dóbr materialnych. Ów człowiek pod jej nieobecność wniósł te meble do pomieszczeń klasztornych. Matka Teresa, po swoim powrocie, odesłała te przedmioty z powrotem. Nie zgodziła się na to by inni narzucali jej inny styl życia, niż ten jaki sobie sama obrała. Być człowiekiem świętym nie znaczy nie mieć swoich własnych opinii i nie potrafić realizować swojej własne koncepcje. Bo świętość nie polega na tym by ulegać wszystkim presjom otoczenia.

Zarzuca się Matce Teresie, że nie przyjęła od pewnego lekarza amerykańskiego pewnej porcji lekarstw przeciwbólowych. W związku z tym twierdzi się, że bardziej kochała cierpienie, niż ludzi cierpiących. Trudno ocenić to posunięcie. Nie wiadomo, czy nie wymagano od niej promowanie firmy, która lekarstwa wyprodukowała. Ci, którzy mają pretensje do niej, mogli przecież sami zająć się pracą charytatywną i sami rozdzielać te lekarstwa.

Święty człowiek może także popełniać błędy. Matka Teresa kładąc nacisk na ubóstwo ustaliła porcję żywności jaką siostry mogły spożywać. Jednak okazało się, że była to ilość niewystarczająca. Siostry zaczęły chorować. Po wpływem argumentów Matka zmieniła swoje podejście do tej sprawy. Potrafiła przyznać się do błędu i zmienić swoje postępowanie. Święty człowiek to nie taki, który nie popełnia błędy, ale taki który potrafi się do nich przyznać.

Myślę, że świętość Matki Teresy leży  w tym, że potrafiła się zająć pewną grupą ludzi, którzy tej pomocy potrzebowali. Ukazała także światu ich sytuację i uzmysłowiła nam wszystkim, że jesteśmy za nich odpowiedzialni. Być może popełniła błędy w realizacji swojego powołania, ale błędów nie robi tylko ten, który nic nie robi. Świętość to nie życie bez popełniania błędów. Świętość to także nie uległość wobec otoczenia. Świętość to oddanie się jakieś dobrej sprawie, z całego serca i duszy. To realizacja swoich celów, ale nie kosztem innych. Świętość to wypełnianie swoich zwykłych obowiązków.

Ks. Rafał Masarczyk SDS

 
Zobacz także
ks. Michał Piela SDS
Na często rozpowszechnianej podobiźnie Ojca Jordana z modlitwą o jego beatyfikację, jeden ze współbraci odkrył ciekawe zjawisko. Kiedy przysłoni się połowę twarzy zobaczymy Ojca Jordana uśmiechniętego i pełnego radości, kiedy przysłoni się drugą połowę oczom naszym ukazuje się człowiek dotknięty wielkim cierpieniem. Można więc powiedzieć, że w życiu każdego człowieka pojawiają się radości i cierpienia. Czy w życiu Założyciela Salwatorianów więcej było radości czy cierpień?...
 
Janusz Dobry
Bóg jako pierwszy wychodzi nam na przeciw i mówi „tak” naszemu życiu. Jednocześnie chce, żebyśmy odpowiedzieli „tak” Jemu i przyjęli zaproszenie do udziału w historii miłości, którą dla nas przygotował. „Bóg jest zawsze pierwszy. Zbawienie, które nam daje, jest zaproszeniem do uczestnictwa w historii miłości, która przeplata się z naszymi dziejami; która żyje i chce się zrodzić wśród nas, abyśmy mogli przynosić owoce tam, gdzie jesteśmy, jakimi jesteśmy i z kim jesteśmy” – mówił papież Franciszek w czasie czuwania z młodymi podczas ŚDM w Panamie.
 
Fr. Justyn
Pobożność chrześcijańska sformułowała napomnienie: Memento mori! Pamiętaj o śmierci! Czy to upomnienie nie jest wezwaniem do ucieczki od świata i wyrazem strachu przed śmiercią?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー