logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Powrót do Domu
materiał własny
 


Kardynał Adam Kozłowiecki – niedawno zmarły nestor polskich misjonarzy – często mawiał: „Przyjdzie moment, przyjdzie światło, ja wam powiem kiedy przyjdzie i kiedy odejdę”.
W dzień poprzedzający jego odejście widziałem go jak Chrystusa na krzyżu w Wielki Piątek, modliliśmy się razem” - wspomina ks.Bronisław Kondrat SJ, który czuwał przy umierającym w szpitalu. W przededniu śmierci ksiądz kardynał powiedział szeptem: „Już jestem gotowy. Światło jest...”! Następnego ranka Anioł przyszedł po niego i powiedział: „Kardynale, idziemy do domu”!  
 
Po każdego z nas przyjdzie nasz „osobisty” Anioł.
Mój Anioł też jest zawsze ze mną. Dobrze, że mam Go stale obok siebie.
Mój Anioł - to przekonanie, że jeszcze w siebie uwierzę i że będzie lepiej.
Mój Anioł - to zadumana nadzieja, że jeszcze przyjdą dla mnie lepsze dni.
Mój Anioł - to Boża Miłość, która ciągle czeka, by w końcu móc mnie odnaleźć ...
Moje życie biegnie do przodu, ciągle na coś czekam, ciągle kogoś wypatruję.
 
Czekam na to co będzie... Może coś dobrego, a może coś strasznego? Ale zawsze coś nowego. Z nadzieją na to co będzie, nieustannie cierpliwie czekam. Czekam na nowy dzień, na lepsze jutro, na światło nadziei, na kochających i dobrych ludzi, na Bożą Miłość… Wiem, że to się stanie... Czuję to, mój Anioł ciągle mi to podpowiada...
 
Te jesienne dni, zasiały we mnie nie tylko ziarno goryczy, ale także zapaliły światełko nadziei w moim sercu. Bo wiem, że Ktoś wyjątkowy jest ze mną, zawsze stoi tuż obok mnie. To mój dobry Anioł Stróż. On potrafi mnie zrozumieć bez słów. Cieszę się także i dziękuję Dobremu Bogu, że przez tyle lat otaczają mnie osoby, które są mi tak bliskie, tak drogie i dzielą ze mną mój los na dobre i złe, darzą mnie Miłością...
 
Bo przecież najważniejsza w naszym życiu jest Miłość, to tę szlachetną i czystą Miłość daje mi Bóg przez mego Anioła Stróża. W naszym życiu należy KOCHAĆ, kochać szczerze, tak na serio, nawet tych, którzy na to nie zasługują, kochać mimo wszystko i przeciw wszystkiemu.
 
Kochać znaczy ulatywać myślami ponad gwiazdy, gdy obok jest ktoś.
Kochać znaczy płakać, kiedy coś jest złe lub dzieje się krzywda. 
Kochać znaczy doceniać nawet mały, życzliwy uśmiech.
Kochać znaczy pozwalać czytać w swoich myślach.
Kochac znaczy być blisko wtedy, gdy ktoś nas potrzebuje. 
 
W tych dniach, w których zamyślamy się nad swoim życiem, nad swoim przemijaniem,  szczególnego znaczenia nabierają słowa piosenki Tadeusza Woźniaka:
„A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy.
 
Spłyną przeze mnie dni na przestrzał
Zgasną podłogi i powietrza
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze”.
 
Módlmy się często, każdego dnia, jak dawniej, jak w naszym dzieciństwie tą prostą, zwyczajną, ale jakże głęboką i wymowną modlitwą: Aniele Boży Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój... Zaprowadź mnie kiedyś do nieba, zaprowadź mnie, wszystkich dobrych ludzi i tych, którzy czasem zapominają o Miłości, tam będziemy żyć wiecznie wszyscy razem bez strachu żadnego. A Dobry i Miłosierny Bóg nam pokaże, to co dziś jest dla nas jeszcze niewidzialne, a co dla nas przygotował i co na nas ciągle czeka „za drzwiami ŻYWOTA WIECZNEGO”.
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
 
Zobacz także
Stanisław Morgalla SJ

Jesteśmy tylko stworzeniami, dlatego musimy odczuwać wobec naszego Stwórcy lęk i szacunek. Jednocześnie wiemy- bo przekonuje nas o tym Objawienie Boga w Jezusie Chrystusie - że Bóg jest miłością, dlatego nie mamy powodu, by lękać się Go ponad miarę. Wpaść w ręce Boga żyjącego, synonim śmierci w Starym Testamencie, w Nowym Testamencie nabiera zupełnie innej wymowy, bo oznacza wpaść w ręce miłosiernego Ojca.

 
Stanisław Morgalla SJ
Jak się ogląda jakiś wyjątkowo piękny pejzaż, człowiek jest nad morzem czy w górach i zachwyca się pięknem krajobrazu, to może dojść do tego, że chciałby jakby cały skąpać się w tym krajobrazie, wejść w niego, zniknąć w nim nawet. Jest to ostatnie stadium zachwytu: kiedy my chcemy zniknąć w tej rzeczy, która nas zachwyca. Ta metafora może pozwolić zrozumieć, dlaczego ludzie zostają mnichami: bo oni tak właśnie myślą o Bogu.  
 
ks. Tadeusz Hajduk SJ
Chcemy towarzyszyć Maryi idącej po zwiastowaniu do swojej krewnej Elżbiety i chcemy wniknąć w moment ich spotkania, przepełniony radosnym uniesieniem obydwu kobiet. Przyglądając się tej scenie, pragniemy uczyć się radości spotykania Jezusa także w sercu drugiego człowieka; chcemy uczyć się spotykać bliźnich tak, by każde spotkanie było nowym wylaniem Ducha Świętego, dającego owoc radości...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー