logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Izabela Bilińska-Socha
Prawdziwa historia biskupa Myry
Czas Serca
 


Istnieje wiele legend związanych z działalnością św. Mikołaja. Najbardziej znana opowiada o jego wielkiej i dyskretnej hojności
 
Kultura masowa i komercja zmieniły historię tego popularnego świętego nie do poznania. Czy będą tam renifery? – zapytał mój synek, gdy w ponad czterdziestostopniowym upale wjeżdżaliśmy do miasta, w którym działał jego patron, św. Mikołaj z Myry. Rubaszny krasnal z Laponii w czerwonym ubraniu, ciągnięty w saniach przez renifery to obraz, który na hasło „św. Mikołaj” pojawił się przed oczyma dziecka. Wiedząc o tym, zastanawiałam się, czy w Myrze uda nam się poznać prawdziwą historię świętego biskupa.
 
W Licji nie ma reniferów
 
Z pewnością w Myrze (obecnie Demre) nie ma ani śniegu, ani reniferów. Za to wszędzie, gdzie było to możliwe, Turcy umieścili tandetny wizerunek świętego mikołaja w czerwonej czapce z pomponem. W sklepikach z pamiątkami sytuacja wygląda nieco lepiej: na półkach pełno niebotycznie drogich ikon z patronem Myry przeznaczonych dla rosyjskich turystów (św. Mikołaj jest patronem prawosławnej Rosji).
 
Przewodnik wytłumaczył nam, że właściwie wielką atrakcją Myry nie jest wcale świątynia św. Mikołaja, ale ruiny starożytnego miasta słynnego z najwspanialszych licyjskich grobowców skalnych. To miejsce odwiedzają turyści, a kościół św. Mikołaja tylko dla niektórych jest wart obejrzenia.
 
Patron z 6 grudnia
 
Kim był biskup z Myry, jeden z najpopularniejszych świętych, którego śladami wyruszyliśmy? Niewiele faktów z jego życia potwierdzono historycznie, większość z nich znamy z legend.
 
Mikołaj urodził się w mieście Patara ok. 280 roku w zamożnej rodzinie. W młodości, w czasach prześladowania chrześcijaństwa przez cesarza Dioklecjana, był więziony, ponieważ nie chciał wyprzeć się swojej wiary. Po dojściu do władzy Konstantyna uwolniono go i wkrótce objął biskupstwo w Myrze. Już jako biskup miał wziąć udział w soborze w Nicei w 325 roku. Podobno spoliczkował tam heretyka Ariusza, który zaprzeczał boskości Chrystusa. Krewki biskup został za to wtrącony do więzienia i usunięty z soboru.
 
Przyszły święty zasłynął ze swej pobożności i filantropii prowadzonej na szeroką skalę. Miał nawrócić na chrześcijaństwo wielu pogan podczas swojej podróży na wybrzeże Morza Czarnego i dzięki uczynkom miłosierdzia przyprowadzić do Pana niejednego grzesznika. Zmarł w Myrze 6 grudnia 342 roku i został pochowany w tamtejszym kościele.
 
Dobra legenda
 
Istnieje wiele legend związanych z działalnością św. Mikołaja. Najbardziej znana opowiada o jego wielkiej i dyskretnej hojności. Otóż pewien zubożały mieszczanin, nie mając posagu dla swoich trzech córek, postanowił uczynić je nierządnicami, aby w ten sposób uzyskać potrzebną sumę. Święty Mikołaj miał po kryjomu wrzucić do pokoju dziewcząt trzy mieszki ze złotem, co uchroniło ich cnotę i dało szansę na zamążpójście. Najprawdopodobniej właśnie z tej opowieści zrodził się na Zachodzie zwyczaj dawania sobie prezentów 6 grudnia, w dzień śmierci świętego.
 
Inna legenda mówi, że święty biskup ukazał się we śnie marynarzom, których statek walczył ze sztormem, i doprowadził ich bezpiecznie do portu. Stąd uznano go za patrona podróżników i marynarzy, a kościoły pod jego wezwaniem często znajdują się blisko brzegu morza.
 
Zapomniana bazylika
 
Z historią św. Mikołaja, odartą z komercyjnej pozłoty, chcieliśmy się zmierzyć w bliskiej mu świątyni. Gdy wreszcie stanęliśmy przed kościołem, zrozumieliśmy, o czym mówił nasz przewodnik, twierdząc, że zabytek nie jest zbyt atrakcyjny. Wcześniej mieliśmy przed oczyma miejsca, do których pielgrzymuje się w Polsce… Może dzieje się tak dlatego, że Turcy, nie przywiązują wagi do stanu i ochrony swoich zabytków.
 
Kościół, którego ruiny oglądaliśmy, powstał wprawdzie w VI wieku, ale obecna budowla to stan z XI wieku, kiedy Konstantyn przebudował go na trzynawową bazylikę. To w nim św. Mikołaj miał sprawować swój urząd i tu został pochowany. Świątynia często przechodziła z rąk do rąk. Została ostatecznie zniszczona w czasie najazdu muzułmanów w XI stuleciu. Niedługo po tym obok zrujnowanego kościoła powstał klasztor. W 1863 roku car Rosji Aleksander II kupił teren wraz z ruinami i rozpoczął odbudowę świątyni, ale prac nigdy nie ukończono. W 1963 roku odsłonięto wschodnią i południową jego część, a kilka lat później nakryto dachem pierwotne miejsce pochówku św. Mikołaja. Do dziś zachowały się kolorowe mozaiki, piękne freski oraz sarkofag świętego biskupa.

Myra czy Bari?
 
Kościół w Myrze nie jest ostatecznym miejscem pochówku św. Mikołaja. W 1087 roku, gdy miasto dostało się w ręce Saracenów, włoscy kupcy potajemnie wywieźli szczątki świętego do Bari, gdzie spoczywają one do dziś w bazylice zbudowanej w XII wieku. Z tym miejscem należy wiązać popularność kultu św. Mikołaja. Nadmorskie Bari było w średniowieczu ważnym punktem dla pielgrzymów zdążających do Rzymu i Ziemi Świętej. Wraz z nimi po świecie rozprzestrzeniała się legenda o cudach i dobroczynności świętego z Myry. Co roku 9 maja (kiedy świętuje się pamiątkę sprowadzenia relikwii do miasta) oraz 6 grudnia w Bari odbywają się wielkie uroczystości. Inaczej jest w Myrze, gdzie nie ma chrześcijańskiej wspólnoty: tam od wielu lat w ruinach kościoła 6 grudnia prawosławny biskup odprawia nabożeństwo.
 
Filantrop z czasów Konstantyna
 
Wizyta w Myrze uświadomiła nam, jak bardzo wypaczono symbolikę postaci św. Mikołaja. Wielu osobom kojarzy się on tylko ze zwyczajem kładzenia podarków pod choinką 24 grudnia. Niestety krasnal mieszkający w Finlandii, jeżdżący saniami zaprzężonymi w renifery, wygrał konkurencję z biskupem, który kierował się ewangeliczną zasadą dawania jałmużny, cichego czynienia dobra. Tę drugą, mniej znaną, twarz świętego z Myry próbowaliśmy pokazać naszemu synowi, zanim rozpocznie się listopadowo-grudniowy świąteczny szał i na nasze ulice wyruszą setki świętych mikołajów.
 
 
Izabela Bilińska-Socha 
 
Zobacz także
Henryk Bejda
"Jeśli kapitalne dziewczęta nie będą wychodziły za mąż, a będą to czynić tylko te z ptasimi móżdżkami, to pytam, jakie będziemy mieć rodziny? Odpraw nowennę, zastanów się i podejmij jasną decyzję" - poradził spowiednik swojej penitentce Giannie Berettcie. Kiedy padły te słowa 32-letnia lekarka z Włoch znajdowała się w okresie intensywnego poszukiwania własnej drogi życiowej...
 
Maria Pelc
Jeszcze dobrze nie przygasną znicze, nie minie zaduma związana ze świętem zmarłych, a już specjaliści od reklamy i komercji robią wszystko, abyśmy zaczęli oddychać atmosferą świąt Bożego Narodzenia. Ulice zapełniają się kolorowymi lampkami, pojawiają się choinki, a w centrach handlowych przy melodii kolęd i ogłaszanej coraz to nowej promocji snują się tłumy Mikołajów.
 
Barbara Cabała
Potęga otaczającej nas natury winna nas zdumiewać, zachwycać i onieśmielać. A my – mając oczy, nie widzimy bogactwa odmian roślin i ich barwności, mając uszy, nie słyszymy cichego szmeru przepływającej wody ani nawet ryku wzburzonego morza, mając serce, nie potrafimy kochać ani drugiego człowieka, ani "brata naszego małego".
 
 
___________________
 
 reklama