logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Remigiusz Recław SJ
Prosta modlitwa
Szum z Nieba
 
fot. Ruben Hutabarat | Unsplash (cc)


Każdy z nas powinien szukać swoich sposobów modlitwy. Co więcej, jej formę należy co jakiś czas zmieniać, aby uniknąć rutyny. Jak więc znaleźć modlitwę, która będzie dla nas najlepsza?

Modlitwa przemieniająca

 

Najważniejszym warunkiem dobrej modlitwy jest przemiana naszego serca i sposobu myślenia. Po modlitwie powinniśmy być bardziej „Jezusowi”. Nasz sposób reagowania, myślenia, czucia – powinien zostać przemieniony przez dotknięcie Boga. W jaki sposób i w jakim klimacie dokonuje się to dotknięcie, jest to już sprawą bardzo indywidualną. Zależy mocno od naszej osobowości, od przeczytanych książek i artykułów, od duchowości, w której byliśmy formowani. To wszystko ma wpływ na to, jaka modlitwa będzie dla nas najbardziej „pożywna” i przemieniająca. Jest jednak pewien wyjątek w poszukiwaniach odpowiadającej nam formy modlitwy. Tym wyjątkiem jest czas strapienia duchowego, czyli taki moment w naszym życiu, kiedy czujemy, że jesteśmy daleko od Boga. Nie będziemy wtedy doświadczać wielkiej przemiany po modlitwie, ponieważ Bóg wydaje się nam bardzo odległy i zakryty. W tym czasie ważna jest wierność modlitwie. Nie należy wówczas zmieniać jej sposobu, ale raczej popatrzeć, gdzie osłabliśmy w naszej gorliwości. Może komuś trzeba przebaczyć niewłaściwy gest czy słowo? Może bagatelizujemy jakiś grzech? Być może straciliśmy wcześniejszy zapał… Najprawdopodobniej powodem czasu strapienia nie jest sama forma modlitwy, ale to, że przestaliśmy wymagać od siebie.

 

Prostota

 

Nie wszystkim smakuje prostota, jednak Jezus do niej zachęca. Prostota w modlitwie jest potrzebna, abyśmy mieli świadomość, że to Duch Święty dotyka serca człowieka, a nie przyjęta forma modlitwy. Im prostsza modlitwa, tym łatwiej o tę świadomość. Gorliwie powiedziane słowo „Amen” może mieć większą moc przemiany niż godzina czytania Pisma świętego. Prosta dziesiątka różańca może bardziej przemieniać niż odkrywcza duchowo książka. Ale w innej sytuacji – książka przemieni nas bardziej niż modlitwa „Ojcze nasz”, którą przecież polecił nam odmawiać sam Jezus. Każdy z nas jest zobowiązany do poszukiwania prostoty na modlitwie, choć będziemy tę prostotę różnie rozumieć. Nie ma w tym nic złego. Niektóre święte osoby są w stanie godzinami wytrwać w ciszy. Ale znam też świętych ludzi, którzy w modlitwie cichej nie są w stanie wytrzymać dłużej niż pół godziny – bo po prostu się tą ciszą duszą. Nie wszystko jest dla wszystkich. Prostotę na modlitwie warunkuje przede wszystkim nasze serce, które nie chce niczego komplikować, a dąży do tego, co przejrzyste i jasne. Wynika to z pragnienia dotknięcia Jezusa na modlitwie, bo Jego dotyk prostuje naszą drogę i przywraca pokój. Ta prostota to możliwość kochania, przebaczenia, jedności. Nie chcę nic „po swojemu”, ale chcę wszystko według myśli i woli Boga. A Bóg, który wszystko ogarnia – upraszcza rzeczywistość, bo miłość jest prosta.

 

Modlitwa spontaniczna

 

Dla wielu osób prostą modlitwą jest modlitwa spontaniczna, zarówno ta wypowiadana po cichu, jak i głośno. Modlitwa taka ma tę cechę, że nie jest ubrana w barwne słowa, ale wypowiedziana z serca. Czasem pojawiają się w niej jakieś błędy teologiczne, ale nie jest to istotne, bo można je poprawić. Najcenniejsze w tej modlitwie jest to, że stoję prawdziwy przed Bogiem z tym, czym żyję tu i teraz. Jednak trzeba uważać, ponieważ modlitwa spontaniczna może być też bezmyślnym słowotokiem. Taka sytuacja nie występuje u osób początkujących w tego rodzaju modlitwie. Jednak z czasem, gdy już umiemy spontanicznie się modlić, bardzo łatwo jest – zamiast stawać przed Bogiem z otwartym sercem – stawać z utartymi sformułowaniami. I chociaż nadal słowa wypowiadane są spontanicznie, są jednak słowotokiem, w którym brak stanięcia przed Bogiem tu i teraz, z całą kondycją naszego serca. A zatem, modlitwa spontaniczna może być wyrazem prostoty serca, ale może też być bezmyślnym potokiem słów – byle coś mówić, bo cisza za bardzo boli. Jak to wygląda w twoim przypadku? Na to pytanie możesz odpowiedzieć tylko ty sam. To tak jak w małżeństwie: możesz szczerze powiedzieć żonie komplement, a możesz rzucić go „na odczepnego”, bezmyślnie, bez zatrzymania się, byle coś powiedzieć. Jedynie wypowiadający te słowa wie, jak bardzo angażuje w nie swoje myśli i serce.

 

Modlitwa niezrozumiała

 

Prosta może być także modlitwa niezrozumiała. Może, ale nie musi, bo prostota zależy od postawy serca, a nie od formy modlitwy. Jest wiele form modlitwy niezrozumiałej. Możemy uczestniczyć w modlitwie prowadzonej w języku, którego nie rozumiemy. Wówczas łączymy się z Bogiem nie przez rozumienie słów, ale przez pragnienie bycia blisko Niego. Podobnie jest z charyzmatyczną modlitwą w językach – nie rozumiemy wypowiadanych zgłosek, ale serce jednoczy się z Panem. Szczególnie mocno doświadczamy obecności Pana, gdy jest to modlitwa zjednoczonej wspólnoty. Ale i w takich sytuacjach wiele zależy od naszego serca – może ono pójść w kierunku prostoty, ale może też być nieobecne na modlitwie, a nawet oceniać modlitwę innych. Jest też modlitwa niezrozumiała, choć wypowiadana w zrozumiałym języku. Jednak zdania są tak wielokrotnie złożone, a słowa tak skomplikowane, że nie jesteśmy w stanie pójść myślą za wypowiadaną modlitwą. Czasami zdarza się tak podczas nabożeństw albo uroczystych ceremonii. Taka modlitwa po ludzku jest bardzo ładna i mądra. Gdyby ją przeanalizować lub rozważyć słowo po słowie – okazałaby się bardzo głęboka. Tymczasem w formie czytanej, bez możliwości dłuższej refleksji, staje się modlitwą niezrozumiałą. A jednak – pomimo że w swojej formie daleka jest od prostoty – może nas przemieniać, ponieważ prostota zależy od postawy serca.

 

Módl się pragnąc

 

Widzimy zatem, że wszystko dokonuje się w naszym sercu. Jeśli idziemy na modlitwę z pragnieniem otwarcia życia przed Bogiem, aby uzdrowił w nas to, co chore, i uwolnił od rzeczy, które nas obciążają – to niezależnie od formy modlitwy, każda z nich może nas przemieniać. Wbrew pozorom, prostota musi być dobrze przygotowana. Aby móc coś uprościć, trzeba mieć wnikliwe serce. Podobnie z modlitwą – aby trwać w prostej modlitwie, potrzebujemy wcześniejszego wyciszenia, zbudowania w sercu nadziei, troski o pragnienia. Później to wszystko wygląda na lekkie i spontaniczne, ale w praktyce wymagało wiele pracy i wewnętrznych zmagań. Dlatego Jezus zaprasza nas do prostoty. Bez namysłu, nie wymagając od siebie – wszystko komplikujemy. A potem przychodzi Jezus i prostuje to, co sobie w życiu pogmatwaliśmy…

 

Remigiusz Recław SJ
Szum z Nieba nr 123/2014

 
Zobacz także
ks. Piotr Prusakiewicz CSMA
Do powszechnie znanych czcicieli Aniołów zalicza się papieża Błogosławionego Jana XXIII. Jego wiara w ustawiczną i wierną obecność jego anioła była tak wielka, że to co niewidzialne, w oczach jego wiary przedstawiało się jakby widzialnie. Świadkowie podają, że papież patrząc z okna na tłumy pielgrzymów przybyłych na plac św. Piotra na modlitwę Anioł Pański, myślał o niezliczonych zastępach aniołów stróżów niewidzialnie zgromadzonych na tym samym miejscu...
 
Jan Halbersztat
W ciągu ostatnich dwustu lat rozwój techniki posunął się tak dale­ko, że dzisiaj czysto fizyczna praca stanowi zaledwie około połowy działalności człowieka (resztę robią za nas maszyny...). Dziś, na początku dwudziestego wieku, nikogo już nie dziwi (przynajmniej w naszym kręgu cywilizacyjnym i kulturowym), że kobiety podobnie jak mężczyźni pracują zawodowo, zara­biają na życie swoje i bliskich. Wciąż jednak w świadomości większości lu­dzi, to mężczyzna jest tym, który na dom zara­bia i go „utrzymuje”. 
 
Dariusz Piórkowski SJ
Tym, co zazwyczaj przykuwa moją uwagę w opowieści o Łazarzu i bogaczu (Łk 16, 19-31), jest widok nieszczęśnika błagającego o miłosierdzie pośrodku niegasnących płomieni. Rzecz ciekawa, ten ogień go nie spala, ale wzmaga w nim niesamowite pragnienie. Dwa skojarzenia przychodzą mi do głowy. Pierwsze związane z płonącym krzakiem, który Mojżesz dostrzegł na pustyni (Wj 3,2). Drugie skojarzenie to słynne zdanie św. Augustyna...
 
 
___________________
 
 reklama