logo
Wtorek, 18 września 2018 r.
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. dr Johannes Gamperl
Przeistoczenie
Czas Serca
 


Cała Msza Święta jest odnowieniem, uświadomieniem sobie i pamiątką ofiary krzyżowej, która osiąga swój najwyższy punkt w Przeistoczeniu i Komunii Świętej Jezus pojawia się wśród nas z tą samą miłością do swego Ojca i do nas, z jaką poświęcił się za nas na krzyżu, tylko w bezkrwawy sposób.
 
To, co się teraz we Mszy Świętej zdarzy, jest „cudem nad wszystkimi cudami!” – jak powiedział św. Tomasz z Akwinu. Nasz Pan Jezus Chrystus będzie prawdziwie, rzeczywiście i istotnie obecny pod postaciami chleba i wina, poprzez słowa modlitwy Przeistoczenia wypowiedziane przez kapłana.
 
Przyjdźcie, uwielbiajcie Pana
 
Jezus jest obecny wśród nas, na ołtarzu, jako ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan. „To co aniołowie z drżeniem oglądają i na co bez lęku nie odważają się patrzeć, ponieważ jest to otoczone blaskiem niezmiernej światłości, tym my jesteśmy karmieni, tak że stajemy się z Chrystusem jednym ciałem” (Jan Chryzostom). Przyjdźcie uwielbiać Pana! 
 
Papież Paweł VI w swojej encyklice o Eucharystii Misterium Fidei mówił o „niemożliwej do wyrażenia tajemnicy wiary”, o „darze Eucharystii”, o „najświętszej Tajemnicy”, o „sercu i centralnym punkcie liturgii”. A II Sobór Watykański wyjaśnia: „Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił Eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy – Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały”. (Konstytucja o liturgii świętej, nr 47). Cała Msza Święta jest odnowieniem, uświadomieniem sobie i pamiątką ofiary krzyżowej, która osiąga swój najwyższy punkt w Przeistoczeniu i Komunii Świętej  Jezus pojawia się wśród nas z tą samą miłością do swego Ojca i do nas, z jaką poświęcił się za nas na krzyżu, tylko w bezkrwawy sposób.
 
Sakramentalna obecność Chrystusa 
 
Przez dłuższy czas przygotowywaliśmy się do tego najważniejszego momentu we Mszy Świętej. Żałowaliśmy za nasze grzechy. Wychwalaliśmy i wysławialiśmy Boga. Słuchaliśmy Jego słowa i rozważaliśmy je. Wyznaliśmy wiarę i skierowaliśmy nasze prośby do Pana. Przynieśliśmy na ołtarz ofiarne dary, pod postaciami których jest teraz Pan. Razem z tymi darami oddaliśmy Mu samych siebie. Jeszcze raz oczyściliśmy naszą duszę przez gest lavabo – obmycie rąk wodą. W modlitwie nad darami, w prefacji i w aklamacji sanctus coraz bardziej otwieraliśmy swoje serca na przyjście Pana. Teraz jest On już tutaj, na ołtarzu wśród nas: chodźcie, pokłońmy się Panu. Do tej Tajemnicy powinniśmy się zbliżać z wielką czcią i pokorą, a przede wszystkim z wdzięcznym i kochającym sercem.
 
U stóp krzyża 
 
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Zamknijmy nasze cielesne oczy, a otwórzmy oczy serca! Przenieśmy się w duchu na Kalwarię, gdzie Jezus, konając przez trzy godziny w wielkich cierpieniach, oddał za nas na krzyżu swoje życie! Posłuchajmy słów: „To jest ciało moje, które za was będzie wydane… To jest kielich krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Pozwólmy tej wielkiej miłości Pana przeniknąć nasze serca. To jest miłość aż do końca, aż do ofiary ze swego życia; miłość aż do przelania krwi – za mnie i za wszystkich, za których teraz się modlę. Przez dłuższy czas pozwalam sobie jako kapłan podczas podniesienia trzymać hostię i kielich w górze. 
 
W ten sposób uwielbiam mego Pana i dziękuję Mu. Ofiaruję Jezusa Ojcu za wszystkie sprawy, które mi leżą na sercu; proszę o przebaczenie grzechów, o nawrócenie, o pokój, za żywych i za zmarłych, których przed Ojcem wymieniam po imieniu. Nie chcę zapomnieć o nikim, komu kiedykolwiek obiecałem moją modlitwę, nie chcę zapomnieć nikogo, kogo spotkałem w czasie dni odnowy, rekolekcji czy podczas pielgrzymek! Modlę się również za wszystkich, którzy czytali lub będą czytać moje artykuły w jakichkolwiek czasopismach oraz moje książki. Za wszystkich czuję się w jakiś sposób odpowiedzialny. Niech Jezus obdarzy ich swoją miłością, swoją łaską i siłą. Jego miłość i Jego dobroć nie mają granic.
 
Ostatnie słowa 
 
„Pragnę!” – zawołał Pan (J 19,28). Jak bardzo Pan Jezus jest spragniony dusz, które by Go kochały, które swoje cierpienia połączyłyby z Jego cierpieniem, które byłyby gotowe poświęcić swoje życie za zbawienie ludzi! Oczywiście nie możemy jednocześnie zapomnieć o tym, co bardzo drastycznie wyraził św. Jan Chryzostom: „Chcesz uczcić Ciało Chrystusa? To nie przeocz tego, że to Ciało jest nagie. Nie oddawaj czci Panu w domu Bożym, w kościele pełnym jedwabnych szat, jeśli Go nie dostrzegasz na zewnątrz, gdzie cierpi zimno i nagość”. Miłość Pana na krzyżu uzdalnia nas do znajdowania i kochania Go w modlitwie, w czasie Mszy Świętej, a także w naszych braciach i siostrach.
 
Mój przyjaciel opowiedział mi następujące wydarzenie. W sklepiku, u piekarza spotkał biedaka, który z mozołem uzbierał kilka szylingów na bułkę. Przy zakupie poprosił jeszcze o chleb, lecz zabrakło mu pieniędzy. Mój przyjaciel kupił mu mały chleb. Nagle zrozumiał – w tym biednym człowieku rozpoznał Jezusa. Poczuł się tak wstrząśnięty, że wyszedł na zewnątrz i zapłakał. 

„Pragnę!”. Pomóżmy zatem Jezusowi ratować i zbawiać ludzi, by mogli zaznać życia wiecznego!
 
„Dokonało się!” (J 19,30). „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego!”. (Łk 23,46). Pan Jezus przez swoją śmierć przemienił także naszą śmierć; stała się ona przejściem do wiecznej ojczyzny w niebie, do wiecznej chwały Ojca. Bóg jest naszym Ojcem, a my jesteśmy Jego dziećmi przez Jezusa Chrystusa. Także w momencie naszej śmierci nie możemy upaść niżej, jak tylko w kochające ramiona naszego Ojca. Podczas świętego Przeistoczenia Jezus w szczególny sposób przekracza przestrzeń i barierę czasu, obszar śmierci zostaje przełamany, to co było z tamtej strony, jest teraz z tej! Chodźcie, uwielbiajmy Pana!
 
„Ryzyko” Boga
 
Każda Msza Święta jest pamiątką ofiary Chrystusa. On sam składa siebie w ofierze Ojcu z nami i za nas. Każdy, kto uczestniczy w Ofierze Eucharystycznej, musi być również gotowy na to, by całkowicie oddać się Bogu z tym wszystkim, kim jest i co posiada, także ze swoimi różnymi krzyżami i cierpieniami, ze wszystkimi ludźmi, za których jest odpowiedzialnym. 
 
To znaczy, że Bóg przyjął na siebie trzy ryzyka: stworzenie człowieka, Wcielenie swojego Syna i obecność Chrystusa w Eucharystii. Wszystko to pochodzi z nieskończonej miłości Boga Ojca i działania Syna w Duchu Świętym. Chodźcie, uwielbiajmy Pana!
 
Po Przeistoczeniu Jezus jest dalej obecny, jak długo postacie są zachowane, i czeka na nas w tabernakulach kościołów na całym świecie. Jak mocno tej obecności Chrystusa doświadczyła, nawrócona z judaizmu i zamordowana w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu karmelitanka s. Edyta Stein, która zapisała: „Rozkoszą Zbawiciela jest, by być obecnym wśród ludzkich dzieci, i obiecał pozostać z nami aż do skończenia świata. Tę obietnicę urzeczywistnił przez swoją sakramentalną obecność na ołtarzach. Tutaj czeka na nas i można by sądzić, że ludzie będą się przepychać do tych poświęconych miejsc. Prosty sens tej prawdy wiary nakazuje, że tutaj powinniśmy mieć nasz dom i oddalać się stąd tylko wtedy, gdy nasze obowiązki tego od nas wymagają, a te obowiązki powinniśmy codziennie przyjmować z rąk eucharystycznego Zbawiciela i dokonane dzieła dnia z powrotem w Jego ręce składać”.
 
ks. dr Johannes Gamperl
tłum. z jęz. niem.: ks. Jacek Kubica SCJ
Czas serca, 104/2010

 
fot. James Bradley IMG_6444
Flickr (CC) 
 
Zobacz także
Fr. Justin
Czy nie można wziąć przykładu od protestantów, którzy dopuszczają ludzi świeckich do wykładania Pisma Świętego na lekcjach? I czy świeccy nie mogliby głosić homilii, kazań?
 
Adam Ligęza SP
Niewiele o niej wiemy. Nie znamy nawet jej imienia. I są takie chwile, gdy nie imię się liczy, ale wina: grzech i zło, które człowiek popełnia. Jej imię wypowiedzieli ci, którzy ją przyprowadzili – „kobieta pochwycona na cudzołóstwie”. Zamiast imienia, które wyraża całe bogactwo osobowości człowieka, jest zawężenie osoby do jednego wydarzenia, do jednego błędu, do jednego grzechu: „złapana na cudzołóstwie”. Uczeni w Piśmie nic więcej o niej nie powiedzieli. Im wystarczyło to, że popełniła grzech. 
 
Ks. Wojciech Rzeszowski
Kapłaństwo jest wielkim i nieocenionym darem, który został jednak złożony w „glinianych naczyniach” kruchej ludzkiej natury. Z jednej strony rodzi to zachwyt nad tajemnicą powołania i wdzięczność za hojność Dawcy, z drugiej obawę i drżenie o los świętego depozytu. Kiedy uświadamiamy sobie, w jak nowym, coraz bardziej otwartym i pluralistycznym, a jednocześnie duchowo zagubionym świecie mamy to powołanie realizować, budzi się uzasadniony niepokój...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama