logo
Wtorek, 01 grudnia 2020 r.
imieniny:
Blanki, Edmunda, Eligiusza, Natalii, Florencji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Poznański SJ
Przemiany człowieka w drodze
Posłaniec
 


Homo viator, człowiek w drodze (łac. via), wędrujący. Na różne sposoby może się dokonywać to mniej lub bardziej dobrowolne opuszczanie „domu” i ruch, którego celem jest jakieś odmienne „miejsce”. Miejsce materialne, ale też duchowe.
 
Archetyp homo viator był częstym źródłem inspiracji dla pisarzy, poetów, kompozytorów i artystów począwszy od starożytnego eposu Homera Odyseusz, a skończywszy na czasach współczesnych, np. powieści Ulisses Jamesa Joyce’a. Przyjmował ów archetyp różne twarze: tułaczy, wygnańców i emigrantów, włóczęgów, podróżników i pielgrzymów. A z bardziej współczesnych wcieleń: autostopowiczów, turystów, spacerowiczów, nomadów. Wszyscy oni są w jakiś sposób w drodze.
 
Chrześcijańskie ujęcie homo viator to postać pielgrzym. Od razu ważne zastrzeżenie: nie chodzi o członka grupy pielgrzymkowej ani przyjezdnego do jakiegoś sanktuarium itp. Taki „pielgrzym”, może być i często jest przebranym za pielgrzyma turystą, podróżnikiem, nomadą… Pielgrzymowanie to duchowa postawa. Nie trzeba ruszać się z miejsca, by pielgrzymować, choć fizyczne przemieszczanie rzeczywiście temu sprzyja.
 
Pielgrzymowanie według Ignacego
 
Od włóczenia się po świecie do pielgrzymowania w fizycznej przestrzeni, a następnie do pielgrzymowania w przestrzeni ducha przeprowadzał Bóg św. Ignacego z Loyoli. Przed swoim nawróceniem Inigo sporo się fizycznie przemieszczał. Włóczył się i gonił za sławą, kobietami, przygodami. Po nawróceniu fizyczny ruch i zdążanie do Miasta Świętego, pogłębiało ruch w głąb ducha. Jego Autobiografia to malownicza opowieść o Bożej inicjatywie i ludzkiej odpowiedzi rozgrywających się w drodze.
 
Z Inigo najczęściej kojarzono obraz żołnierza. Jest to jednak błędne skojarzenie. Dla niego najważniejszy był obraz rycerza, a później pielgrzyma. Już na początku jego duchowej drogi rycerskość ulegała przemianie i stawała się coraz bardziej inspiracją dla pielgrzymowania. W benedyktyńskim klasztorze na górze Montserrat, przed obrazem Matki Bożej, po rycerskim całonocnym czuwaniu pod bronią, przywdziewa „upragnione odzienie pielgrzymie”. Pragnie iść do Jerozolimy i tam pozostać, służąc pielgrzymom. Jego wyobraźnię rozpalają wielcy święci, których chce naśladować. Rusza bocznymi drogami, sam nie wie gdzie. Niosło go niespokojne pragnienie. Zatrzymał się na parę dni w miasteczku Manreza. Lecz pobyt tam trwał bez mała dziewięć miesięcy. Zostaje głęboko wewnętrznie przekształcony. Wciąż jednak ma własne plany co do swojej pielgrzymki. Zrealizował te plany, poszedł za tym, co uważał jako osobiste i bezpośrednie wezwanie od Boga – pozostać w Ziemi Świętej (najpierw sam, a prawie piętnaście lat później będzie chciał dokonać tego ze swoimi przyjaciółmi. Nie uda się nawet tam wypłynąć). Po drodze, przez prawie dwadzieścia lat, spotykają go wydarzenia i osoby, które stają się dla niego niczym Boska formująca go z pyłu świata dłoń.
 
Pielgrzymowanie według Ducha
 
Kiedy jako samotny pielgrzym dociera do Jerozolimy, spotyka go zdecydowana odmowa władz kościelnych. Jego plany roztrzaskały się o kościelne „Nie” – nie może pozostać. Ignacy stracił długoterminowy cel i orientację. Jego wizja życia legła w gruzach. Nie legło w gruzach jednak jego życie. Musiał tylko inaczej do niego podejść. „Nie” dało mu nową uległość wobec poruszeń Ducha Świętego. Począł stawiać sobie cele krótkoterminowe (G. Coleman SJ).
 
Do tego czasu sporo przeżył i wiele zrozumiał ze spraw ducha. Kształtowało się w nim wyczucie tego, co jest słuszne. Odkrywał w sobie klucz do rozeznawania. Inigo zdobywa w końcu odwagę, by zerwać z imitowaniem innych pielgrzymów (Franciszka, Dominika itd.). Ma nowe zaufanie do siebie i swoich zdolności czytania Bożego bezpośredniego działania w jego sercu. Pielgrzymowanie przygotowało go, by podjąć pełną odpowiedzialność za swoje życie. Teraz musiał postępować krok za krokiem, odkrywać drogę, którą prowadził go Bóg, każdego dnia. To był nowy rodzaj pielgrzymowania. Był pielgrzymem prowadzonym w kierunku jakiegoś długoterminowego celu, który wcale nie był dla niego jasny. Na bieżąco musiał odczytywać z wydarzeń życia kierunek, w którym powinien iść. Na każdym etapie pielgrzymowania wciąż pyta, co robić, wsłuchuje się w Pana i szuka, jaki jest następny krok, który Pan chce, aby podjął.
 
W tym wszystkim Inigo był przekonany, że Bóg troszczył się o niego. Pragnął mieć swoją ufność jedynie w Bogu i być pewny, że we wszelkich trudnościach zwróci się o pomoc tylko do Boga. Chciał umieścić swoją wiarę, miłość i nadzieję jedynie w Bogu. To była nowa motywacja dla jego pielgrzymki, już nie kształtowana przez coś materialnego, fizycznego, lecz przez duchowe wartości. Prowadziła go nawet wtedy, gdy już nie mógł się przemieszczać z miejsca na miejsce.
 
Ograniczony ścianami swojego rzymskiego mieszkania, jako przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego, dalej był pielgrzymem, czyli kimś, kto polega jedynie na Bogu. W swoim Dzienniku duchowym Ignacy wciąż poszukuje, pyta, podejmuje ciągle na nowo rozeznawanie woli Bożej. Całe jego życie było pielgrzymką, i to do końca swoich dni, kiedy w mistycznym doświadczeniu wchodzi w niezmierzoną tajemnicę Boga.
 
Jak podkreśla o. Gerald Coleman SJ, pielgrzymowanie było dla Ignacego szkołą życia duchowego. Nauczył się w niej, że służba Bogu polega na robieniu tego, co Bóg chce by robił; że rozpoznawanie Bożych zaproszeń to codzienny proces rozeznawania, dlatego nie można zdać się na proste naśladowanie innych; że jego życie jest pełne nowych odkryć, natomiast prawdziwy pielgrzym jest zawsze gotowy do dziwienia się i zaczynania od początku. Bóg nie jest zwykłym wędrownym nauczycielem.
 
Jacek Poznański SJ
Posłaniec Serca Jezusowego 8(2015) 
 
 
fot. Unsplash Nature
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Jacek Stojanowski
"Wszędzie Ci chrześcijanie się panoszą" - słyszy się tu i ówdzie. "Wyznawaliby tą swoją religię w ciszy i spokoju, a nie ciągle tylko nawijali o Bogu. Do tego jakieś koncerty robią, procesje, ulotki wciskają." Czy my, chrześcijanie, rzeczywiście przesadzamy? Może nie szanujemy prawa drugiej osoby do wolności wyznania? Tylko skąd takie wnioski skoro my nikogo do niczego nie zmuszamy? Konieczność bycia ateistą - przerabialiśmy w Polsce przez prawie 50 lat trwania PRL-u. Ale wraz z końcem Polski Ludowej nie nastał, tak dla kontrastu, jakiś tajny "katoland"...
 
Ks. Andrzej Orczykowski SChr
Osoby konsekrowane w Kościele to wierni, którzy złożyli śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa w jednym z instytutów życia konsekrowanego (zakonie, zgromadzeniu zakonnym lub instytucie świeckim). Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich wraz z Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych opublikowały dokument: 'Idziemy naprzód z nadzieją. Życie konsekrowane w Polsce na początku nowego tysiąclecia' opisujacy życie konsekrowane w nowej rzeczywistości wspólnoty eklezjalnej w Polsce...
 
Roman Bielecki OP
Nawet jeśli jesteśmy religijni, spora część tej religijności jest skierowana na zewnątrz, na konkretne zachowania czy rytuały. To są drogowskazy naszych codziennych wyborów. Trzeba jednak pamiętać, że uniwersalna duchowość człowieka, niezależnie od wyznawanej przez niego religii, jest silnie zakorzeniona w podświadomości. Jako ludzie jesteśmy poszukiwaczami sensu...

Z Joanną Heidtman rozmawia Roman Bielecki OP 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー