logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Maria Wajda
Przemoc w Starym Testamencie
Głos Ojca Pio
 


Biblia dla ludzi wierzących jest słowem Bożym, księgą świętą, natchnioną, przekazującą, jak wierzyć i żyć. Równocześnie lektura zamieszczonych w niej tekstów nierzadko stawia nam przed oczy sceny, opowiadania, historie i obrazy pełne przemocy. Nasuwa się więc pytanie, jakie pouczenie może znaleźć dla siebie człowiek wierzący w opisach biblijnych spisków, intryg, zabójstw, krwawych wojen i rzezi?

 

Biblia hebrajska propaguje przychylny czy łaskawy stosunek do drugiego człowieka (Kpł 19,17-18.34), a nawet do wroga (Wj 23,4-5; Hi 31,29-30; por. Prz 24,17-18), ale jednocześnie niemało tekstów Starego Testamentu mówi o przemocy, a nawet zaleca uciekanie się do niej (Pwt 20,13-17). Ma to miejsce zwłaszcza w kontekście zmagań wojennych z wrogami Izraela, a szczególnie w trakcie tzw. podboju Kanaanu.

 

Bez litości


W Księdze Jozuego eksterminacja miast i narodów ukazana jest jako wyraz woli Boga (Joz 10,40-42, zgodnie z obietnicą z Wj 23,23). Prawo nakładało bowiem klątwę herem na zdobyte miasta, w ramach której nie było litości nie tylko dla walczących mężczyzn, ale również dla kobiet i dzieci: „niczego nie zostawisz przy życiu” (Pwt 20,16b).

 

Opisy krwawych bitew, intryg i przemocy poza Księgą Jozuego znajdujemy niemal na każdej stronie ksiąg Sędziów, Samuela czy Królewskich. Co ciekawe, uczestnikami tych wydarzeń są nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. Przykładem tego jest opis, jak Sisera, dowódca armii Kananejczyków, po przegranej bitwie z Izraelitami ukrył się w namiocie pewnej kobiety o imieniu Jael, a ta, kiedy zasnął, zabiła go, przebijając mu skroń palikiem od namiotu (por. Sdz 4, 21).

 

Podobną historię przywołuje opis bohaterskiego czynu Judyty, pobożnej, pięknej i bogatej wdowy (Jdt 8,7-8), która pozorując zdradę, udała się do obozu wrogiego wodza Holofernesa oblegającego jej rodzinne miasto – Betulię. Judyta posługuje się inteligencją i podstępem oraz kłamstwem, by zwieść wroga (Jdt 11,1nn). W świetle etyki chrześcijańskiej środki te są niemoralne. Pozostajemy jednak w obszarze etyki starotestamentowej, gdzie są one dozwolone, zwłaszcza wobec wroga okupującego bezprawnie cudzy kraj. Biblia chwali bowiem Judytę nie za to, że skłamała przed Holofernesem, lecz za przywiązanie do sprawy ocalenia ludu, dla którego wystawiła się na niebezpieczeństwo. Rozkochawszy Holofernesa w sobie, uśpiwszy jego zdolność trzeźwego myślenia, zabija go w sposób szczególnie upokarzający dla wodza, bo jego własnym mieczem, gdy ten upojony winem zasypia w trakcie odbywającej się właśnie uczty, a na dodatek własnoręcznie odcina mu głowę. W wyobrażeniu sobie, jak pełne przemocy jest to biblijne opowiadanie, pomaga jeden z obrazów Caravaggia. Holofernes wygląda na nim jak zarzynane zwierzę. Judyta w skupieniu podrzyna mu gardło, tryska krew, a służąca z okrutnym wyrazem twarzy czeka już z workiem przeznaczonym na odciętą głowę.

 

Eksterminacja wrogów


Powracając do opisu biblijnych wojen i nakazu wybicia wszystkich wrogów (w tym kobiet i dzieci), należy pamiętać, że autor natchniony poprzez tego rodzaju wydarzenia zachęcał Izraelitów do wierności Bogu. Wojny w tamtych czasach były bardzo krwawe, o co jednak my po XX wieku nie mamy prawa oskarżać tamtych ludzi, bo nie okazaliśmy się wcale lepsi. Co więcej, walki prowadzone np. przez Jozuego nie odbiegały od przyjętych ówcześnie form postępowania. Wrogów wycinano w pień, aby się od nich uwolnić, a równocześnie zwycięstwa i sukcesy przypisywano zawsze bóstwom, dlatego Izraelici przypisywali je swemu Bogu.

 

W Księdze Jozuego jest to pewna forma literacka, która podkreśla pomoc Boga dla Izraela i uznaje Jego rządy nad całym światem – nie chodzi w niej o przedstawienie Jahwe jako krwawego tyrana. Należy tę rzeczywistość rozumieć jako Boże przyzwolenie na normalny w tamtych warunkach tok wydarzeń, a nie jako pozytywny nakaz morderstwa. Bóg, który rządzi całym światem i wszystkimi narodami, przyzwalał na to, aby Izraelici byli narzędziem wymiaru kary wobec innych narodów, a stan moralny tych ludów karę taką zupełnie usprawiedliwiał.

 

Opisywanie w Biblii wojen, w których jest zawarte prawo heremu jest pewnego rodzaju zabiegiem literackim autora, swoistą katechezą dla narodu izraelskiego, zapisaną językiem zrozumiałym dla ludzi tamtego czasu. Opis Księgi Jozuego dotyczący krwawego rozprawiania się z tubylcami w Kanaanie jest przesadny i służy ukazaniu wielkiej mocy Boga, podkreśleniu wielkości daru posiadania ziemi oraz przestrzega przed łączeniem się z innymi. W rzeczywistości rozmiar dokonań nie był tak wielki. W czasach Jozuego nie zdobyto w całości Kanaanu i nie nastąpiło totalne wyniszczenie tubylców. Przesada nie jest relacją historyczną, ale literackim zabiegiem służącym przekazaniu treści religijnych.

 

Barbarzyńskie słowa


Choć dzisiaj jesteśmy zgorszeni i oburzeni tymi opisami, to używamy równie ekspresyjnych sformułowań, które nie są historycznie prawdziwe. Nierzadko ktoś opisując wygrany mecz, mówi o zwycięstwie swojej drużyny, że „roznieśli przeciwnika na strzępy”. Gdy za tysiąc lat ktoś będzie czytał tę relację, może stwierdzić z przerażeniem, podobnie jak my w przypadku opisu biblijnych wojen, że w XXI wieku mecze piłki nożnej cechowało barbarzyństwo. Więcej, będzie przekonany, że tak było, bo przecież źródło mówi, że „roznieśli przeciwnika na strzępy”!

 

Niech ten przykład zachęci do tego, aby podczas czytania trudnych starotestamentowych tekstów starać się szukać odpowiedzi na następujące pytania: Jak postrzegana jest w nich przemoc? Skąd się ona bierze? Jak bohaterowie sobie z nią radzą? Jakie skutki ze sobą niesie? Jak została teologicznie oceniona? Pozwoli to bowiem uzmysłowić sobie, że autor biblijny, używając pewnych przesadnych obrazów, nie chciał reklamować przemocy, ale podkreślić konieczność bezwzględnej wierności Bogu.

 

Opisy przemocy są obecne w Biblii, ponieważ istnieje ona w świecie, a Biblia, tak jak słońce oświetla różne rzeczy: dobre i złe, piękne i brzydkie, szlachetne i podłe. Równocześnie należy patrzeć na nie w świetle zasady sformułowanej przez św. Augustyna: Narrata non laudata („opowiedziane nie znaczy pochwalone”), bo przecież w Psalmie 62,11 czytamy:

 

„Nie pokładajcie ufności w przemocy
ani się łudźcie na próżno rabunkiem;
do bogactw, choćby rosły,
serc nie przywiązujcie”.

 

Anna Maria Wajda

Głos Ojca Pio 135/3/2022