logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Andrzej Wronka
Przesądy i horoskopy
Obecni
 


Wszystko mi wolno

Czy wiara w przesądy jest więc groźna? Czy nie mogę dla zabawy w nie wierzyć, czy z ciekawości mogę czytać horoskopy? Św. Paweł odpowiada: Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę (1 Kor 6,12).

Św. Augustyn grzechy astrologów ocenia bardzo negatywnie, gdyż mieszają oni niektóre elementy nauk ścisłych z domysłami, wykazują ewidentnie złą wolę, za którą stoją wpływy demonów. Demony kryją się za szacownymi ludźmi, sprawiającymi wrażenie naukowców. Współczesne pomieszanie okultyzmu z elementami nauki nie jest więc żadnym novum. Św. Augustyn poświęca całą rozprawę tematowi wróżbiarstwa kierowanego przez demony: "Siedzą i liczą gwiazdy, przestrzenie, bieg, obroty, badają ruchy, opisują, wyciągają wnioski. Wydają się wielkimi uczonymi. Ta cała wielkość i uczoność to obrona grzechu. Będziesz cudzołożnikiem, bo taka jest twoja Wenus; będziesz zabójcą, bo taki jest twój Mars. Zatem zabójcą jest twój Mars, a nie ty. Wenus jest cudzołożna, a nie ty. Bacz, żebyś ty nie został potępiony zamiast Marsa czy Wenus" (Św. Augustyn, Enarrationes in Psalmos 140,9).

Zwróćmy ponadto uwagę, iż wiara w przesądy wielu osobom pomaga usprawiedliwić i wyjaśnić ich osobiste niepowodzenia, porażki; pozwala zrzucić odpowiedzialność na koty, majowe małżeństwa, piątki trzynastego czy złe ułożenie gwiazd. Wobec tego astrologiczne przepowiednie naruszają prawdę o wolnej woli człowieka i możliwości zasługiwania przed Bogiem.

Należy też uważać, by z zabobonną wiarą nie podchodzić do przedmiotów i praktyk, które zostały poświęcone Bogu. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że można poprzez wypaczenie postawy religijnej wiązać zabobon z kultem, który ze swej natury jest dobry i chrześcijański. Dzieje się to wówczas, gdy przypisuje się magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym (KKK 2111). Jakże często myślimy magicznie, tzn. automatycznie oczekujemy skutków po wykonaniu pewnej praktyki np. pójście na Mszę św. przed egzaminem maturalnym traktujemy jako gwarancję powodzenia. Tymczasem w tych praktykach potrzebna jest wiara, dyspozycja wewnętrzna, a nie utożsamianie Pana Boga z "automatem".

Rządzą planety czy pogańscy bożkowie?

Zauważmy, iż mówiąc o wpływie planet, tak naprawdę mówimy o pogańskich bożkach. Etymologia nazw planet pochodzi z mitologii. Nadano imiona pogańskich bóstw np. czwarta planeta od Słońca, której skorupa zawiera dużo tlenków żelaza i na ziemskim niebie wygląda jak czerwona plamka, otrzymała imię pogańskiego boga wojny, Marsa. Podobnie najjaśniejsza na ziemskim niebie planeta otrzymała imię bogini płodności i urody, czyli Wenus. Analogicznie jest z pozostałymi planetami.

Charls Strohmer, który porzucił astrologię po ośmiu latach jej praktykowania, zauważa, iż mimo naukowego bełkotu, odwoływania się do wyliczeń dotyczących położenia planet, astrologowie nie mówią o wpływie danej planety (która ma taką a taką masę, gęstość, budowę wewnętrzną, właściwości grawitacyjne, itp.), ale w gruncie rzeczy mówią o wpływie danego bóstwa, od którego imienia dana planeta nosi nazwę! Widać więc dobitnie, iż astrologia (nie mylić z astronomią!) nie jest żadną nauką - mimo że sprawia jej pozór! Dlatego wspomniany autor wysuwa wniosek, iż pod każdym publikowanym horoskopem winna znajdować się uwaga: "Poniższe rady oparte są na mitologii". Tak, więc ci, którzy stawiają horoskopy, jak i ci, którzy w nie wierzą, odwołują się do pogańskich bożków. Uznają, iż to one wywierają wpływ na ich życie. A jak wiemy, poza Bogiem jedynym, Stwórcą całego wszechświata i Prawodawcą nie ma żadnych innych bożków. To kompromitacja, że w XXI wieku tylu wykształconych (zdawałoby się) ludzi wierzy w pogańskich bożków i ich oddziaływanie na swoje życie.

Horoskopy a nauka

Aby uzmysłowić sobie, jak wielki poziom nienaukowości wykazują horoskopy, odwołajmy się do kilku faktów. Astrolog, który wyznacza horoskopy, czyni to z układu planet. Położenie każdej z nich na tle odpowiednich gwiazdozbiorów w momencie urodzenia człowieka ma - według astrologów - wpływać na całe dalsze życie. Uwierzyć w to może ktoś, kto w ogóle nie ma najmniejszego pojęcia o otaczającym nas wszechświecie. Odległości między planetami mierzy się w milionach i miliardach kilometrów. Najbliższe Ziemi - Wenus i Mars są odległe (w zależności od położenia na orbicie) o ok. 50 - 500 milionów kilometrów. Rodzi się pytanie: jak planeta odległa ode mnie o np. 100 milionów kilometrów może spowodować to, że w danym tygodniu zawrę ciekawą znajomość czy też odniosę sukces w pracy? Ale to jeszcze nic. Astrologia powołuje się na dalsze planety, np. Neptuna i Plutona, które są odległe od Ziemi o ok. 4 - 7 miliardów kilometrów.

Ale i to jeszcze nie wszystko. Astrologowie odwołują się również do gwiazd. Podobno i one mają wpływać na nasze życie. Czy ich układ może decydować, co nas spotka? Aby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy uprzytomnić sobie, iż najbliższa gwiazda (poza Słońcem) jest odległa od Ziemi o 4,3 lat świetlnych. Cyfra ta być może nie robi większego wrażenia, ale gdy uświadomimy sobie, iż promień świetlny w ciągu 1 sekundy przebywa odległość prawie 300 000 km, czyli przez 1 sekundę około 7 razy okrąży Ziemię na równiku i mimo tej zawrotnej prędkości musi biec do nas od tej gwiazdy ponad 4 lata, wówczas odległość ta zaczyna działać na naszą wyobraźnię. Statek kosmiczny, który podróżowałby z prędkością 50 km/sek. musiałby podróżować do najbliższej gwiazdy ok. 25 800 lat. Pragnę przypomnieć, iż jest to najbliższa gwiazda. Gwiazdy, na które powołuje się astrologia, są znacznie dalej od Ziemi. Ich odległości są rzędu 100 czy 1000 lat świetlnych. Tę odległość nasz statek pokonałby dopiero po ok. 2 580 000 lat, każdej sekundy przemierzając 50 km!

Ponadto gwiazdę oddaloną od Ziemi o 1000 lat świetlnych widzimy taką, jaką była 1000 lat temu. Co więcej, widzimy ją tam, gdzie była 1000 lat temu. Gdyby przestała istnieć, my na naszym niebie jeszcze przez tysiąc lat będziemy ją obserwować. Oczywiście, to wszystko astrologom nie przeszkadza, by stawiać ludziom, podobno bardzo naukowe, horoskopy i przez ludzką naiwność nabijać sobie portfele.

 
Zobacz także
o. Michał Adamski OP
Kilka lat temu przez pewien czas mieszkałem w domu, w którym, jak to dyskretnie opowiadali sobie jego mieszkańcy, straszy. Światło zapalało się i gasło w najmniej oczekiwanym momencie, podłoga skrzypiała, chociaż nikt po niej nie chodził, w nocy można było usłyszeć jęki i stłumione głosy. Jedni mówili: to duchy, drudzy: demon. Inni twierdzili, że dom jest stary; instalacja elektryczna czasy świetności ma już dawno za sobą, rury też nie są pierwszej młodości...
 
o. Michał Adamski OP
Janis Joplin zmarła po przedawkowaniu heroiny. Jimi Hendrix po zażyciu narkotyków i tabletek nasennych oraz wypiciu alkoholu udusił się własnymi wymiotami. John Lennon zginął zastrzelony przez fana. Ron McKernan z grupy Grateful Dead zmarł wskutek postępującego zatrucia alkoholem. Brian Jones, gitarzysta The Rolling Stones, po przedawkowaniu narkotyków utopił się w swoim basenie. Bon Scott, lider AC/DC, po całonocnej pijatyce utopił się w swoich wymiotach...
 
Przemysław Radzyński
Bombardowani mnóstwem informacji i propozycji, ale bez trwałego fundamentu wartości, nie tylko młodzi mają dzisiaj problemy z wyborami. Łatwo się w tym dzisiejszym gąszczu zagubić, łatwo zatracić zdolność rozróżniania pomiędzy sprawami życiowej wagi a informacjami, które są śmieciami. Gdy pozwolimy, by nasze życie było tak bardzo wypełnione, nie pozostaje w nim przestrzeni na wyhamowywanie, na zastanowienie się nad sobą.

Z bp Edwardem Dajczakiem rozmawia Przemysław Radzyński
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm