logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Andrzej Wronka
Przesądy i horoskopy
Obecni
 


Horoskopy a logika

W myśl astrologii, by horoskop był dokładny, astrolog musi wziąć pod uwagę położenie wszystkich planet w dniu mego urodzenia. Dzieje się tak, ponieważ - jak twierdzi sama astrologia - każda planeta za coś w życiu odpowiada. Gdyby astrolog jakąś planetę pominął, automatycznie horoskop byłby niedokładny.

I tak przez tysiące lat astrolodzy byli dobrze sytuowanymi i wpływowymi ludźmi. Niektórzy z nich zajmowali uprzywilejowane miejsce na dworach królewskich i cesarskich. Władcy (choć nie tylko) często się ich radzili. Astrolodzy niezmiennie powtarzali: "Królu, wziąłem pod uwagę położenie wszystkich planet i wyszło mi, że powinieneś zrobić to i to". Nawet w przypadku błędnego horoskopu, który zdarzał się najczęściej, astrolog dzięki sprytowi i zabobonnemu lękowi władców "spadał na cztery łapy". To trwało do XVIII wieku. Wówczas okazało się, że istnieje więcej niż sześć powszechnie znanych planet. Odkryto bowiem Uran. Tak więc w myśl twierdzeń samych astrologów, iż należy znać położenie wszystkich planet, by horoskop był dokładny, miliony wcześniejszych horoskopów należy uznać za warte jedynie wyrzucenia do kosza. Jednak astrologowie nie rezygnują: "Rzeczywiście - mówią - wcześniej znano tylko sześć planet, ale my mamy już teleskopy, odkryliśmy siódmą z nich i nasze horoskopy są już naprawdę dokładne".

Zdawałoby się, iż nikt już nie da się oszukać. Niestety, ludzie dalej chodzili do wróżek i astrologów, dalej się ich radzili, często za to słono płacąc. Przyszedł wiek XIX, odkryto siódmą planetę układu słonecznego - Neptuna. Historia się powtórzyła. Astrologowie, aby ratować swe zakłamane racje, odkurzyli stare kłamstwo, twierdząc, że już teraz to na pewno są wszystkie planety i ich horoskopy są superdokładne. Po tych wydarzeniach ludzie nadal nie zaprzestawali z korzystania z ich usług. Nadszedł w końcu rok 1930. Odkryto dziewiątą planetę - Plutona. I znów gorące zapewnienia astrologów okazały się stekiem kłamstw. No, ale w wieku XXI, gdy nauka i ludzki rozum ma takie osiągnięcia, nikt chyba - kolejny już raz - na tę samą śpiewkę nie da się złapać. Jakież jest moje zdziwienie, gdy widzę niemalże w każdym czasopiśmie horoskop na pół czy całą stronę. Mało tego, na całych stronach są ogłoszenia typu: "Wróżka prawdę ci powie, tylko zadzwoń 0-700...".

Mamy już wręcz specjalizację na rynku horoskopów: horoskop od miłości, biznesu, nauki itp. W miastach, szczególnie większych widnieją ogłoszenia: "Wróżka przyjmuje od... do ...", "Tarot wyjawi największe twoje problemy". Być może, już niedługo ogłoszenia będą oferowały bardziej kompleksowe usługi typu: "Oczy, które widzą przyszłość; Ręce, które leczą; Uszy, które skaczą" itp.

Wniosek? Skoro opłaca się reklamować, to tylko dlatego, że znajduje się dziś armia naiwnych, która w oszukaństwa i zabobony jest w stanie nie tylko uwierzyć, ale i za nie zapłacić. Buntowałem się, gdy ktoś mówił: "Głupich nie trzeba siać - sami rosną". Jednak chyba miał dużo racji. Bowiem często ludzie z tytułami, zdawałoby się wykształceni, wierzą i korzystają z takich podejrzanych usług. A przecież wystarczy tylko trochę logicznie pomyśleć…

Ale mi się sprawdza…

Warto w tym miejscu odnieść się do wielu głosów mówiących o sprawdzeniu się tego czy innego horoskopu. Niejednokrotnie przywołuje się postać francuskiego Żyda Nostradamusa, czyli Michela de Nostre-Dame (1503 - 1566), który w roku 1550 wydał kalendarze astrologiczne zwane Centuries Astriologiques. Zawarte tam czterowiersze dzięki swej wieloznaczności, ogólnikowości i nieokreśloności można w każdej epoce dopasować do wielu wydarzeń i zjawisk twierdząc, iż Nostradamus miał na myśli akurat to, co nam pasuje.

Zwróćmy uwagę, iż horoskopy gazetowe także układane są w formie ogólników, często całkowicie sprzecznych ze sobą. W jednej z gazet, horoskop na dany tydzień informuje, iż spotka cię rozczarowanie związane z pracą i bliską osobą, inna zaś bezpodstawnie zapewnia, że podjęta przez ciebie praca spełni twe oczekiwania. Przy takiej dozie ogólnikowości zawsze coś się komuś spełni na zasadzie prawdopodobieństwa. Przemilcza się przy tym fakty tysięcy chybionych horoskopów stawianych różnym ludziom bądź dotyczących wydarzeń, które miały się rzekomo rozegrać w przyszłości. Przykładem jest wybitny włoski matematyk, Girolamo Cardano (1501 - 1576), wynalazca zawieszenia i przegubu, wału, bez których dziś trudno wyobrazić sobie rozwój motoryzacji, prekursor teorii liczb urojonych, który był też zwolennikiem astrologii.

Postawił sobie horoskop, w którym przewidział datę swej śmierci. Gdy wyznaczony dzień nadszedł, a nic nie wskazywało na śmierć, Cardano…popełnił samobójstwo!

Istnieją dziś tzw. zawodowi astrologowie. Przyznają oni, iż horoskopy gazetowe są karykaturą prawdziwej astrologii, która, traktuje każdego człowieka indywidualnie. Otrzymałem przed laty książkę wydaną w roku 1991. Zawodowy astrolog - Leon Zawadzki, o którym na obwolucie napisano, iż jest "profesjonalnym" astrologiem, doradcą, powiernikiem, tworzy kierunek, który sam nazywa astrologią świątynną". W swej książce Końca świata nie będzie opisuje, ileż to już wydarzeń przewidział: między innymi dowiadujemy się, (s.33) iż przepowiedział wybuch w Czarnobylu, zamach na premier Indii Indirę Gandi (s. 34, 35). Co prawda, ten "profesjonalista" trochę się zagalopował, gdyż napisał: "Jeszcze przed końcem stulecia zobaczymy Indie zwaśnione i w końcu niefortunnie podzielone". Jak wiemy, stulecie minęło, a Indie, choć targane konfliktami od dziesiątków lat, nie podzieliły się.

Stronę dalej "wieszcz" zauważa, iż w tym czasie miał miejsce zamach na premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Sprytnie odpiera zarzut swych przyjaciół, którzy pytali: dlaczego zatem nie ostrzegł? - wszak, kto by uwierzył jakiemuś polskiemu astrologowi? Ale przecież wszystkie te wydarzenia dotyczyły faktów zaistniałych po wydaniu książki. Czytając ją śledziłem, czy astrolog świątynny zechce pokusić się o ujawnienie jakichś konkretnych wydarzeń z przyszłości. Wśród mnóstwa ogólników pojawia się długo oczekiwany konkret. Czytamy tam: "Ale jeśli już tak bardzo jesteśmy żądni sensacji, to proszę: w roku 1993 zostanie po raz pierwszy od 1945 r. użyta broń jądrowa w wojnie lokalnej na Bliskim Wschodzie…"; dalej padają ogólniki. Poczekałem cierpliwie, aż minie rok 1993 i co?… NIC! Astrolog świątynny, profesjonalny, zawodowy i jak by go jeszcze nie nazwać - przegrał z kretesem.

Jezus zwyciężył!

Przychodziło też wielu wierzących, wyznając i ujawniając swoje uczynki. I wielu też z tych, co uprawiali magię, przynosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze. Tak potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie (Dz 19,18-20).

Tak oto reagowali ci, którzy usłyszeli o Jezusie Chrystusie i w Niego uwierzyli. I choć wiedza magiczna w starożytności była ogromnie dochodową (por. Dz 16,16n) i wpływową dziedziną, to w zestawieniu z Chrystusem i Jego dziełem okazała się warta garści prochu. Zgoła odmienna jest postawa niektórych chrześcijan dzisiaj, którzy nie znajdując czasu na modlitwę czy czytanie Pisma Świętego., bezkrytycznie zachwycają się różnymi magicznym praktykami czy przepowiedniami, poświęcając im swe pieniądze i czas.

Tymczasem Bóg, który stworzył świat, oczekuje, iż człowiek, patrząc na rozgwieżdżone niebo, góry i morza, oraz to, co go otacza, zachwyci się Stwórcą. Oczekuje, bo jest Miłością, która szanuje wolną wolę człowieka. Oczekuje, bo chce go obdarzyć prawdziwym pokojem i szczęściem, które przenosi go w szczęśliwą wieczność. Poznając Chrystusa i Jego Ewangelię dostrzeżemy, iż na tym tle wszelka tzw. wiedza tajemna: horoskopy, przepowiednie, różdżkarze i magowie są tylko żałosną imitacją wobec tego, co oferuje Chrystus w swoim słowie, w swych sakramentach i w swoim jedynym Kościele. Od Ciebie zależy, po której stronie staniesz!


Andrzej Wronka

 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Marcin Nowak
Ilu świętych wychowało się na "Zdrowaś Mario" i nabożeństwach, a nie na jeżdżeniu za charyzmatykami! To jest skarb Kościoła. Charyzmaty są potrzebne, ale Pan Bóg daje je w konkretnym celu i tyle, ile jesteśmy w stanie przyjąć. 

Z o. Piotrem Różańskim, pijarem i rekolekcjonistą, który posługuje modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, rozmawia Marcin Nowak.
 
Marcin Nowak
Stałem się ofiarą Świadków Jehowy. Zawsze są u moich drzwi, zawsze nalegają. W pewnym momencie wychodzę z siebie i kończy się miłość chrześcijańska. Traktuje ich źlę, by nie dać się zwariować. W mojej okolicy zrujnowali liczne rodziny, początkowo chrześcijańskie, katolickie. Swoim bombardującym cytowaniem Pisma Świętego odwracają kota ogonem, a my, porządni katolicy, jesteśmy nieukami w dziedzinie Pisma Świętego, nie wiemy, jak można łowić ryby. Ci natomiast, raz wpuszczeni do domu, mówią o sumieniu, nie popuszczają cugli. Piszę do was o tym, abyście pomogli ubogiemu chrześcijaninowi, który ufa Kościołowi i czuje się katolikiem.
 
Joanna Węglarz
Śmierć Ojca Świętego, oprócz przytłaczającego smutku, dała także nadzieję, że wreszcie coś się zmienia, że wbrew powszechnym opiniom ten świat zmierza ku dobremu, że młodzież nie jest stracona, że nauki Papieża nie są jej obce. Młodzi ludzie udowodnili, że potrafią się modlić, że nie wstydzą się swojej wiary...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm