logo
Piątek, 11 września 2026 r.
imieniny:
Dagny, Jacka, Prota, Adelfa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Salamon SCJ
Przyjaźń potrzebna jak lekarstwo
Czas Serca
 
fot. cole peters | Pexels (cc)


Pisanie o przyjaźni może się wydawać czymś banalnym. Cóż wielkiego – przyjaciel. Przecież każdy ma znajomych, kolegów, koleżanki, dorośli zwykle mają współmałżonka. Zgoda – mamy liczne kontakty z innymi. Czy jednak są to relacje przyjacielskie? Zastanówmy się tak uczciwie – czy mamy choć jedną osobę w swoim otoczeniu, z którą możemy o wszystkim porozmawiać, zwłaszcza o sprawach poważnych, trudnych, czy jest to osoba, na którą możemy liczyć?

 

Niepełnosprawni uczą kochać

 

Miałem w życiu przygodę z osobami niepełnosprawnymi. Byli to ludzie, o których standardowo mówi się: niepełnosprawni umysłowo i ruchowo. Wiadomo, że nie jest to najszczęśliwsze określenie. Te osoby właśnie uczyły tego, co w relacjach międzyludzkich jest najistotniejsze. Może nie prowadziły inteligentnych rozmów, nie znały się na literaturze, ale potrafiły wprost zapytać: czy lubisz mnie? Długi czas odwiedzała mnie Małgosia, która przychodziła na herbatkowanie. Zawsze przynosiła mi niespodziankę: własnoręcznie wyrysowany jakiś prezent z opisem, a na odwrocie słoneczko z dedykacją: Uśmiechów tysiąc. Małgosia nie oczekiwała wiele. Chciała, by z nią posiedzieć, wypić razem herbatkę. Była zawsze pogodna, choć przecież chorowała na poważną depresję.

 

Bardzo ważny był bezpośredni kontakt z osobami niepełnosprawnymi – nie tylko telefon. Ważne było, aby z nimi pobyć, porozmawiać, pobawić się, pójść na spacer, a czasem pozwolić się im przytulić. A już prawdziwą frajdą dla nich były wyjazdy na letnie obozy. To była prawdziwa szkoła przyjaźni. Myślę, że dzięki niepełnosprawnym również my, „normalni”, uczyliśmy się wychodzić ze swoich kompleksów, okazywać swoje emocje, uczucia, cieszyć się małymi radościami, odkładać na bok sprawy superważne, aby zająć się drugim człowiekiem, i to na poziomie serca.

 

Komputer nie zastąpi człowieka

 

Obawiam się, że tego brakuje dziś w normalnych, ludzkich relacjach. Brakuje normalnej rozmowy, ciepłych przyjaznych relacji, spontanicznej gościnności, cieszenia się obecnością drugiego człowieka, a wreszcie głębokich i poważnych relacji przyjacielskich.

 

Niestety, drugi człowiek, przyjaciel, zostaje zastąpiony, wyparty przez komputer, Internet, różnego rodzaju odtwarzacze MP3, iPod, komórki… Ile jest tych nowoczesnych zabawek dla małych i dużych dzieci, które, często tak bardzo absorbują nasz czas i świadomość, wprowadzają nas w jakiś wirtualny świat, i w rezultacie oddalają od drugiego człowieka. Kontakty ograniczają się do SMS-ów, maili, czy krótkich rozmów przez komórkę. W następstwie tego mamy ludzi niedojrzałych emocjonalnie, niezdolnych ani do przyjaźni, ani do małżeństwa. I może dlatego trzeba nawoływać, przypominać, że człowiekowi potrzebny jest człowiek! Nie tylko klient, petent, interesant, ale dobry kolega, przyjaciel czy przyjaciółka.

 

Przyjaciel jak lekarstwo

 

Tak było już w Księdze Rodzaju. Pierwszy człowiek dopiero wówczas był szczęśliwy, gdy Bóg przyprowadził do niego drugiego człowieka, niewiastę. Wszystko, co było stworzone wcześniej, nie przyniosło człowiekowi prawdziwej radości. W zachodniej Afryce mówi się, że „człowiek jest dla człowie¬ka najlepszym lekarstwem”. W książce Radość kapłaństwa autor, który jest terapeutą zajmującym się kapłanami z różnymi problemami, pisze, że na początku terapii stawia proste pytanie: Jeśli masz problem, trudność, niepowodzenie – z kim się tym podzielisz? Czy masz przyjaciela, któremu możesz się zwierzyć? Okazuje się, że kapłani często, pomimo licznych kontaktów, znajomości, nie mają prawdziwych przyjaciół. A jest to niezbędne dla utrzymania równowagi ich człowieczeństwa. Myślę, że odnosi się to do każdego człowieka, zwłaszcza młodego. W innej pozycji Rekolekcje z egzorcystą mowa jest o różnych sposobach, dzięki którym można doświadczyć uzdrowienia wewnętrznego. O dziwo, jedną z takich dróg jest rozmowa z zaufaną osobą. Jak pisze autor, jest to jak spotkanie w Emaus, kiedy dwóch uczniów rozmawiało ze sobą, a Jezus przyłączył się do nich.

 

Czas to przyjaźń

 

Człowiek tak naprawdę nie potrzebuje wiele: wypić z kimś filiżankę kawy, pójść na spacer; oczekuje, by go ktoś wysłuchał, czy po prostu pobył razem. Wydaje mi się, że podstawowym kluczem do dobrej przyjaźni jest szczera rozmowa. Żeby ludzie mogli się zaprzyjaźnić, muszą się poznać, a to jest możliwe właśnie przez rozmowę. W przyjaźni obie strony potrafią wsłuchiwać się wzajemnie w to, co każdy ma do powiedzenia o sobie, o swoich przeżyciach, nawet najdrobniejszych, najzwyklejszych, na pozór banalnych. Dopiero po długich godzinach dialogów, spędzonego razem czasu i wspólnych przeżyciach nawiązuje się niezwykła nić porozumienia, współodczuwania. I wtedy można powtórzyć za Księgą Syracha: Kto przyjaciela znalazł, skarb znalazł (por. Syr 6,14).

 

Tymczasem wciąż słyszymy tłumaczenie: „nie mam czasu” albo „szkoda czasu, bo czas to pie-niądz”. Czy istotnie brakuje czasu? Tak, czasu nie ma się nigdy, dlatego trzeba go poświęcić. A czas to miłość, którą się daje albo – jak mówi powieściopisarz i krytyk Teodor Fontaine (1819-1898) – „czas to balsam i ukojenie”. Myślę, że można to sparafrazować i tak: czas to przyjaźń. Dać komuś swój czas – to jest podstawowy warunek, jeśli chcemy mówić o przyjaźni, jeśli chcemy przyjaźń nawiązać i nie utracić jej.

 

Wypaczenie relacji

 

Dziś, niestety, mamy problem z przyjaźnią, bo nastąpiło wynaturzenie relacji: bliższe kontakty między osobami tej samej płci są często postrzegane jako relacje homoseksualne. A przecież jeszcze niedawno nikt się nie dziwił, że kobiety, przyjaciółki trzymały się pod ręce, że mężczyźni w geście przyjaźni i życzliwości obejmowali się ramionami, czy nawet wymieniali pocałunki. Z innych względów, higienicznych, wielu nie podaje nawet ręki drugiemu. A przecież uścisk dłoni jest wyrazem szacunku, ale i przekazaniem naszych emocji drugiej osobie. Dzieje się coś niedobrego, że zanikają normalne, zdrowe relacje i sposoby okazywania bliskości i życzliwości. Dlatego trzeba zrobić wszystko, aby ocalić przyjaźń – dla siebie i dla innych.

 

ks. Dariusz Salamon SCJ
Czas Serca 6/109/2010

 
Zobacz także
Anna Mularska
W naszym kraju, dzięki Bogu, zachowała się jeszcze tradycja rodzin wielopokoleniowych. Trzy, nawet cztery pokolenia rodziny mieszkają razem pod jednym dachem, dzieląc ze sobą troski i radości codziennego życia. Opieka nad moją starszą i schorowaną mamą jest trudna, zwłaszcza przez jej problemy z pamięcią - opowiada Teresa. - Ale chyba taka jest kolej rzeczy. To normalne, że dzieci zajmują się swoimi starzejącymi się rodzicami". 
 
Klaudia Karwacka

Jeśli człowiek kocha ludzi, to się do nich uśmiecha. Jakie to piękne! Uśmiech to dar, który wraca do dającego. I to też jest piękne! Ale też ważna jest tu wiara i myśl, które biegną ku Bogu. To pomaga się uśmiechać, również w dniach trudnych, przykrych. Człowiek ma wtedy świadomość, że ma nad sobą, ale też przy sobie Boga, który nigdy go nie opuszcza. Pan Jezus nie opuszcza świata do końca i do końca nas miłuje. Dlaczego się więc nie uśmiechać? Wiara daje zarówno radość, jak i siłę.

 

Z ks. Tadeuszem Zasępą, rektorem Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji, rozmawia Klaudia Karwacka

 
Joanna Jaromin

Dzisiejsza Ewangelia poświęcona jest modlitwie i składa się wyraźnie z trzech części. W pierwszej z nich Pan Jezus uczy swoich uczniów modlitwy do Ojca. Jest to doskonale nam znana i codziennie odmawiana Modlitwa Pańska, czyli Ojcze nasz. Druga część to przypowieść o natrętnym przyjacielu, którą Pan Jezus ilustruje konieczność wytrwałości w modlitwie. Stanowi ona ilustrację poprzedniej sceny, gdyż następując po formule modlitwy, wskazuje jej potęgę, owoce i własności. 

 

___________________