logo
Środa, 05 maja 2021 r.
imieniny:
Judyty, Irydy, Hilarego, Tamary, Waldemara – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jadwiga Kielar
Przynosi radość, szczęście i pomyślność
Głos Ojca Pio
 


Nikt nie jest w stanie zasłużyć sobie na miłość Boga, czyli na Jego łaskę. Na szczęście nie jest to potrzebne. Bóg kocha nas za nic. Oznacza to, że nie wycofa swojej łaski nawet wtedy, gdy będziemy łamać Jego przykazania czy próbować wyrzucić Go z naszego życia – w rozmowie z Jadwigą Kielar mówi ks. Marek Dziewiecki
 
Słownik biblijny podaje, że w języku greckim łaska oznacza "to, co przynosi rozkosz, radość, szczęście lub pomyślność". Rdzeń hebrajski z kolei wskazuje na "życzliwość" i "przychylność". Czym ona jest wedle Księdza?
 
Łaska w rozumieniu biblijnym to synonim miłości. Bóg dla każdego z nas jest łaskawy, gdyż każdego kocha nieodwołalnie, czyli na zawsze. Nic nie przynosi większej radości i nie jest większym przejawem życzliwości niż miłość. Gdy ktoś myśli, że nikt go nie kocha, to życie wydaje mu się nieznośnym ciężarem, agonią, bezsensownym cierpieniem. Dla każdego człowieka błogosławieństwem jest świadomość, że Bóg kocha nas także wtedy, gdy nie kocha nas nikt z ludzi, a i my sami nie potrafimy pokochać samych siebie.
 
Czy łaska Boża jest nam dana za darmo, czy też musimy na nią zasłużyć?
 
Nikt z nas nie musi ani nie jest w stanie zasłużyć sobie na miłość Boga, czyli na Jego łaskę. Na szczęście nie jest to potrzebne, gdyż miłość ze swej natury jest bezinteresownym i niezasłużonym darem, a nie zapłatą za zasługi. Bóg kocha nas za nic. Oznacza to, że nie wycofa swojej łaski nawet wtedy, gdy będziemy łamać Jego przykazania czy próbować wyrzucić Go z naszego życia.
 
Jak żyć łaską na co dzień? W jaki sposób można z nią współpracować?
 
Jezus wzywa nas, abyśmy trwali w Jego miłości. Życie łaską na co dzień to ciągłe nawracanie się do kochania (jeśli dotąd nie kochałem), by dzisiaj czynić to lepiej niż wczoraj. Trzeba kochać niesłychanie mocno i wiernie, bo taką miłością obdarza nas Bóg. Trzeba coraz bardziej upodabniać się do Niego. 
 
Współpraca z łaską zaczyna się od naszego zachwytu i wdzięczności dla Boga, który kocha nas aż po krzyż. Potem nieodzowna jest modlitwa, medytowanie nad słowem Bożym, karmienie się Eucharystią i sakramentem pojednania, przynależność do wybranej katolickiej wspólnoty formacyjnej. Wszystko ma być podejmowane po to, żeby mocno i ofiarnie kochać swoich bliskich i innych ludzi.
 
Papież Franciszek mówi o łasce Bożego dziecięctwa. Czy mógłby Ksiądz przybliżyć ten termin? 
 
Łaska Bożego dziecięctwa oznacza, że Bóg traktuje mnie dosłownie jak swoje ukochane dziecko, za które w swoim wcielonym Synu oddaje życie na krzyżu. Jej przyjęcie  każe traktować samego siebie jak środek Bożego serca i szanować otrzymaną od Boga niesłychaną godność Jego dziecka. Prowadzi do przyjęcia z miłością samego siebie i dbałości o wszechstronny rozwój aż do świętości. Rozbudza świadomość tego, że Bóg utożsamia się z moim losem, podobnie jak kochający rodzice utożsamiają się z losem swoich dzieci. 
 
Boża łaska najbardziej mobilizuje mnie do tego, bym nie tylko do bliźnich, ale też do samego siebie odnosił się z miłością, cierpliwością i czułością.
 
Tertulian, znany pisarz i teolog chrześcijański, całował w serce swego syna, ochrzczone niemowlę. Był to wyraz jego czci do Trójcy Świętej oraz szacunku do synostwa Bożego, które jest udziałem każdego człowieka…
 
Taka postawa mnie wzrusza. Tertulian miał świadomość, że jego maleńki syn to ukochane i święte dziecko Boga, w którym On jest obecny na tej, często nieświętej, ziemi. Jezus wprost mówi, że mamy stać się jak dzieci w obliczu Boga, a On najbardziej stanowczo będzie nas osądzał za postawę wobec "tych najmniejszych". W dzieciach Bóg jest widzialny na ziemi w sposób najbardziej przezroczysty i oczywisty.
 
Dlaczego w kontakcie z Bogiem mamy być właśnie jak dzieci?
 
Jest to najbardziej właściwa postawa człowieka wobec Pana świata, który kocha nas bezgranicznie i szuka w każdej sytuacji, jak rodzic zatroskany o los swoich dzieci. 
 
Dzieci nie są w stanie tu i teraz odpowiedzieć rodzicom podobną ofiarnością i miłością, jaką im okazują mama i tata. One potwierdzają swoją miłość najmocniej wtedy, gdy ufają rodzicom bardziej niż sobie, gdy się im zwierzają, gdy wiedzą, że bez ich obecności i miłości nie miałyby siły żyć. Kto z dorosłych zajmuje taką postawę wobec Boga, ten spełnia kryterium dojrzałości, o którym mówi Jezus.
 
Życie to łaska Boga. Jednak żyjemy w świecie, który pozwala na aborcję czy eutanazję. Wielu ludzi umiera z głodu i w samotności. Toczone są wojny, w których giną niewinne ofiary…
 
Dzieje się tak, ponieważ nie słuchamy Boga, lekceważymy Jego miłość i mądrość. Kto oddala się od Niego, ten potrafi zadręczać siebie i innych. Potrafi zabijać własne dzieci lub popaść w rozpacz i odebrać sobie życie. Błogosławieni, którzy umieją wyciągać wnioski.
 
Święty Paweł pyta: "Kto nas oddzieli od miłości Chrystusa: nieszczęście czy ucisk, prześladowanie czy głód, nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?" 
 
Od miłości Boga oddzielić nas może jedynie grzech. Ani szatan, ani kontakt z ludźmi, którzy postępują w szatański sposób, ani bieda czy bogactwo, ani zdrowie czy choroba, nie oddalą nas od niej, jeśli ją przyjmiemy i odwzajemnimy.
 
Jak zatem nie zmarnować Bożej łaski? Jaka postawa jest do tego niezbędna?
Pokora. Ludzie pyszałkowaci czy aroganccy wmawiają sobie, że bez pomocy Boga poradzą sobie z życiem. Pokora jest cenna, jeśli cechuje ją dojrzałość. Polega na uznaniu tej nieoczywistej życiowo prawdy o sobie - jestem podobny do Boga i z Jego pomocą oraz przy wsparciu Bożych ludzi mogę pokonywać moje słabości. Mogę dorastać do świętości także w czasach, w których wielu obok mnie postępuje tak, jakby byli synami diabła czy materii, nie zaś dziećmi Boga.
 
Syn z przypowieści Jezusa to przykład tak zwanego człowieka "nowoczesnego" i "postępowego", czyli niemądrego i nieszczęśliwego, jak Adam i Ewa, którzy wmówili sobie, że nie potrzebują pomocy Boga i sami wręcz mogą być bogami. Syn, opuszczając kochającego ojca, jest niebywale naiwny, ponieważ szuka szczęścia tam, gdzie nie można go znaleźć: w świecie bez Boga, bez zasad moralnych, bez małżeństwa i rodziny, bez ofiarnej miłości. Bóg umie nas kochać także w trudnej sytuacji. W swej mądrości nie odbiera nam cierpienia, które sami na siebie zsyłamy, a gdy się nawracamy, natychmiast urządza dla nas święto miłości i ani słowem nie wypomina nam złej przeszłości ani cierpienia, które Mu zadaliśmy.
 
Czy łaska i miłosierdzie Boże są dostępne dla wszystkich? 
Oczywiście! Miłosierdzie Boga nie ma granic. To człowiek potrafi być niemiłosierny dla samego siebie i nie umie przyjąć miłosiernej miłości Boga. Może sobie wmawiać, że nie błądzi i nie potrzebuje Boga.
 
Dotyczy to również największych grzeszników? 

Również dla nich jest nadzieja na zbawienie. Nie wiemy przecież, jakie było ich dzieciństwo, jakie otrzymali wychowanie, na ile cierpią, gdy grzeszą. Jeszcze na łożu śmierci mają szansę na nawrócenie…
 
Skoro Bóg zna nasze serce, to po co wyznawać grzechy?

Wyznawanie grzechów jest potrzebne nam, a nie Bogu, byśmy wiedzieli, od czego mamy się uwolnić, dlaczego potrzebujemy nawrócenia. Przy Bogu możemy wyznać sobie całą prawdę i się nie załamać, jeśli jesteśmy przekonani, że On nigdy nie przestanie nas kochać.
 
Kto stawia sobie niewielkie wymagania, ten wszystko może przegrać. Kto wymaga od siebie tyle, co Jezus, czyli czyni wszystko, by być dobrym i mądrym jak On, ten cieszy się życiem jak dziecko. Jak dziecko Boga! Ta jego radość będzie trwała wiecznie. 
 
Rozmawiała Jadwiga Kielar
Głos Ojca Pio [103/1/2017]
 
 
fot. Brandi Redd | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
ks. Andrzej Siemieniewski
Czy charyzmatyk może zostać świętym? To pytanie ma już długą historię. Pierwszym, który na nie odpowiadał, był sam Pan Jezus. Chociaż wtedy pytanie o świętość zostało sformułowane nieco innaczej: Kto wejdzie do królestwa niebieskiego? Z odpowiedzi Chrystusa dowiadujemy się, że w kolejce na „przejściu granicznym” królestwa Bożego stanie wielu charyzmatyków. 
 
Andrzej Krynicki
Obraz stada owiec nasuwa myśl, że wierzący w Chrystusa to nie samotne jednostki, ale wspólnota słuchających głosu pasterza. Jednak w obrazie Jezusa nie jest to bezimienny tłum, każda z owiec ma swoje imię, które jest znane pasterzowi. Słuchanie Słowa to sprawa wspólnoty, ale wspólnoty ludzi bliskich, którzy znają się nawzajem, którym nieobce są troski innych...
 
Justyna Majewska
Każde nałogowe picie zaczyna się niewinnie: jedno, drugie, trzecie piwko na imprezie czy imieninach. Każda okazja jest dobra. No bo jak odmówić w towarzystwie? Nikt nie chce zostać uznanym za „mięczaka”. Ponoć abstynenci to frajerzy, pantoflarze i maminsynki. Powiedzieć „nie” nalegającemu, wręcz naciskającemu, koledze uchodzi za heroizm. Odmówić wypicia choćby symbolicznej dawki trunku, to jakby popaść w niełaskę i zostać wykluczonym ze „stada”... 
 
___________________
 
 reklama