logo
Poniedziałek, 03 października 2022 r.
imieniny:
Bogumiła, Gerarda, Jana, Józefy, Ewalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Przypowieści na dziś - o anielskiej cierpliwości
Mateusz.pl
 


 
To rzeczywiście przypowieści dla nas na dzisiejsze czasy. Niczego bowiem tak dziś nie trzeba jak cierpliwości i związanej z tym roztropności. I dotyczy to nie tylko cierpliwego czekania na wypełnienie się Królestwa Bożego w niebie, ale raczej cierpliwości w budowaniu tego Królestwa już tu, na naszej biednej ziemi ojczystej.
 
Czy biednej? Chyba tak, ale jak biednej – to już zależy tylko od nas. A wcale nie musi być biedna. Oczywiście, wszyscy byśmy chcieli, aby nie była, ale nie wiemy jak to zrobić. Dlatego w swej gorliwości podejmujemy gorączkowe działania, aby zmienić to, co nam się dotąd nie podobało. Każdy mógłby wymienić długą listę rzeczy i spraw, które mu dopiekły do żywego. Nic więc dziwnego, że wreszcie chcielibyśmy je wyeliminować. Mamy na to wiele recept i rad. Inni też.
 
Patrząc na swoje własne, małe „podwórko”, i to jeszcze przez pryzmat jedynie swoich potrzeb, łatwo przychodzi nam formułować diagnozy, plany, koncepcje, a najczęściej pobożne życzenia w stylu: „Trzeba by wreszcie...” – i przypisywać je całej ojczyźnie. Oczywiście z tej perspektywy wszystko wydaje się bardzo proste. Ale nie możemy zapominać o tym, że takich prywatnych podwórek i perspektyw jest w Polsce co najmniej trzydzieści milionów. I nawet założywszy, że każdy ma szczere chęci, przy takiej ilości wprowadzenie i zrealizowanie szybkich reform jest po prostu niemożliwe! I właśnie dlatego musimy uzbroić się w anielską cierpliwość i wytrwalość. Tym bardziej, że tym co najpilniej potrzebuje reformy – jest każdy z nas.
 
Dokładnie to samo mówi nam Chrystus. On wie, że pewnych rzeczy nie da się załatwić w pięć minut, a już zupełnie nie da się w pięć minut zmienić człowieka. Co prawda samo nawrócenie może dokonać się momentalnie, tak jak było w przypadku Szawła-Pawła, ale zanim ta przemiana się ugruntowała i wydała owoce, zanim zmieniło się jego duchowe oblicze, myślenie, obyczaje, opinia, musiało upłynąć jeszcze wiele długich lat.
 
A Bóg cierpliwie czeka. Pozwala ziarnu spokojnie dojrzewać, pozwala, by wykrystalizowały się wyraźne, zdecydowane postawy, by człowiek miał czas zrozumieć pewne rzeczy, by nadążył z przemianą siebie. I skoro Boga stać na taką cierpliwość, tym bardziej potrzebna jest ona nam. To nie znaczy, że mamy z założonymi rękami czekać bezczynnie, aż wszystko się samo zmieni. Nie, trzeba bez przerwy czuwać nad kierunkiem zmian, ale trzeba też pozwolić, aby zmiany miały czas się dokonać i ugruntować. Jeden człowiek posiał rzepę, a gdy po kilku dniach zobaczył wreszcie małe, zielone kiełki, zaczął je wyciągać do góry, aby przyśpieszyć wzrost. Biedne roślinki z pourywanymi korzonkami uschły natychmiast.
 
Często nasze wymagania wobec ludzi są na wyrost, sa wyimaginwane, przekraczają ludzkie możliwości. Chcielibyśmy mieć owoce zaraz, a gdy ich nie widzimy, wtedy potępiamy, przekreślamy, dobijamy, zadeptujemy swoim buciorem tlący się płomyk, kruszymy nadwątloną trzcinę. No, nie trzeba chyba nadmieniać, że dotyczy to najczęściej innych; w stosunku do siebie jesteśmy bardzo cierpliwi: zawsze potrafimy odłożyć swoje nawrócenie do jutra.
 
Chociaż może jednak nie zawsze. Nieraz i wobec siebie brak nam cierpliwości, chcielibyśmy zmienić się natychmiast i bez wysiłku, a gdy to się oczywiście nie udaje, bo nie może, wtedy wpadamy w przygnębienie, zniechęcenie, złość i – rezygnujemy. Brak nam wyobraźni, aby wybiec myślami trochę do przodu, aby poczekać. Zanim z małego ziarenka wyrośnie duża, dojrzała roślina, musi upłynąć właściwa ilość czasu. Dajmy sobie nawzajem ten czas i szansę.
 
ks. Mariusz Pohl
 
Zobacz także
O. Marian Zawada OCD
Człowiek nosi w sobie bardzo pierwotną zdolność upodobnienia. Pochodzi ona z wnętrza aktu stworzenia, gdy Ojciec wszystkich rzeczy zaproponował: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam... (Rdz 1, 26). Jaśniał zatem boskim pięknem i chwałą, a Stwórca podziwiał go odnajdując w nim swą dostojność i majestat. Można by powiedzieć, że piękno Boga i człowieka wzajemnie się potęgowały. W tym objawiała się potęga wzajemnej miłości, gdyż ona najintensywniej czyni podobnym do umiłowanego...
 
Agnieszka Huf
Pierwsi chrześcijanie nie obchodzili Bożego Narodzenia jako osobnego święta – pojawiło się ono w kalendarzu liturgicznym dopiero około III-IV w. Przez wieki obrastało w liczne tradycje: już w XV w. w Londynie przyozdabiano domy, mniej więcej w tym samym czasie w Alzacji zaczęto stawiać przystrojone choinki. A kiedy pod koniec XIX w. powstawały pierwsze domy handlowe, ich właściciele odkryli, że święta mogą stać się świetną okazją do zakupów. 
 
Marta Troszczyńska
Szczoteczka, pasta, mydło i ręcznik – przez najbliższe kilka lat to najważniejsze wyposażenie każdego osadzonego. Zaniesie to do celi, którą będzie odtąd dzielił z innymi. Zawsze będzie z kimś, no może oprócz godzinnej przerwy na spacer w ciągu dnia. Z okna celi nie zobaczy zbyt wiele poza kratami, drzewami i drutami kolczastymi. Więzienie jest położone na skraju lasu.
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm