logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Marek Machudera OFMCap
Rabbi
materiał własny
 


W dalszej próbie dania odpowiedzi na to pytanie chciałbym opowiedzieć zasłyszaną historię o pewnym rabbim.
 
Pewnego razu żył mądry rabbi. Każdego dnia przychodziło do niego wielu ludzi. Zawierzali mu swe najróżniejsze problemy i prosili go o radę. Dla każdego miał on dobre słowo i każdemu udzielał mądrej rady. Rabbi przemawiał do ludzi długo, dodawał im przy tym swymi słowami otuchy, umacniał ich, a na koniec błogosławił ich. Kiedy się postarzał jego mowy stawały się coraz krótsze. W końcu mówił bardzo niewiele, niekiedy tylko jedno słowo i błogosławił szukających pokrzepienia.
 
Pewnego dnia odebrało rabbiemu  mowę i stał się niemym. Mimo to ludzie dalej go odwiedzali. Dalej zawierzali mu swe troski i problemy. Ponieważ rabbi nie mógł już mówić, wysłuchiwał przybyszów. Wsłuchiwał się w ich płacz, skargi i utyskiwania z powodu ciężkiego życia. Mądry rabbi podarowywał im to, co mógł - swój słuch. Wysłuchiwał ich uważnie. Był bowiem dobrym słuchaczem. Na koniec błogosławił ich.
 
Po pewnym czasie jednak stracił rabbi i słuch. Teraz nie mógł on ani mówić, ani słuchać. Ale i to nie przeszkadzało ludziom, aby go dalej odwiedzać i szukać u niego otuchy. Mimo, że mądry rabbi nie mógł już ich uraczyć mądrym słowem czy wsłuchać się ich troski, przychodzili dalej. W jaki sposób mógł rabbi być im jeszcze pomocnym? Co mógł im zaoferować? Rabbi obdarzał przybyszów swym dobrotliwym, życzliwym spojrzeniem, i błogosławił ich.
 
Pewnego dnia odebrało rabbiemu i wzrok. Mimo, że nie mógł już widzieć, ludzie przychodzili jednak dalej do niego. Nawet przychodziło ich teraz więcej.
Niemy, głuchy i teraz jeszcze niewidomy. I chociaż teraz nie mógł on już do ludzi, ani mówić, ani się im przysłuchać, ani nawet ogarnąć ich swym spojrzeniem - błogosławił ich.
 
Nadszedł jednak dzień, kiedy już nie mógł ludzi nawet błogosławić.
Teraz, kiedy już nie mógł ludziom nic więcej dać, bo bez mowy, słuchu, wzroku i nawet bez możliwości, aby ich błogosławić, zdawałoby się, że ludzie przestaną do niego przychodzić.
Oni przychodzili jednak dalej. Przychodzili i przychodzili, i przykładali swe ucho do jego serca
...
 
Smutna i tragiczna jest ta przypowieść o tym bolesnym kurczeniu się sił fizycznych i traceniu władzy zmysłów rabbiego – jego możności doświadczania człowieka i świata. I jakaż tajemnica jego woli obdarzania do końca dobrocią, każdego, kto o to prosi. Mamy w pamięci ostatnie nieme błogosławieństwo „Urbi et orbi” Jana Pawła, którego udzielił w niedziele Wielkanocną na kilka dni przed śmiercią. Nie mógł już wypowiedzieć ani słowa. Nad głowami setek tysięcy ludzi zgromadzonych przed Bazyliką w Watykanie nakreślił tylko w powietrzu znak krzyża świętego.
 
Doniesienia o uzdrowieniach przez wstawiennictwo sługi Bożego Jana Pawła II świadczą, że wierni przychodzą do niego w duchu wiary w Świętych obcowanie i doświadczają pomocy także po jego śmierci. Przekonanie o tym, że ten największy syn ziemi polskiej z nieba dalej nam błogosławi wyraził już w czasie homilii pogrzebowej kard. J.Ratzinger, jak się później okazało jego następca na tronie piotrowym: 
 
Możemy być pewni, że nasz umiłowany Papież stoi obecnie w oknie domu Ojca, spogląda na nas i nam błogosławi. Tak, błogosław nam, Ojcze Święty.”
 
Br. Marek Machudera, kapucyn
 
***
1 - Za goscniedzielny.wiara.pl
 
Zobacz także
Wojciech Nowicki
Wesoły dziadek z wielkim brzuchem, czerwonym płaszczem i długą, białą brodą. W zestawie obowiązkowo dzwoneczek i wielka torba wypełniona prezentami. Współczesny model św. Mikołaja, czyli Santa Claus, ma w gruncie rzeczy niewiele wspólnego z tym prawdziwym św. Mikołajem... 
 
Wojciech Nowicki
Choć wydaje się, że prawdziwego świętego Mikołaja z komercyjnym krasnalem łączy chęć sprawiania bliskim radości upominkami, podobieństwo to jest tylko pozorne. Prawdziwy św. Mikołaj nie napędza handlowej machiny, nie próbuje wyciągnąć z naszych kieszeni pieniędzy, nie motywuje nas do biegu po sklepach...
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Ksiądz prof. Janusz Pasierb pięknie napisał: "Adwent to świt. Adwent to daleki tłumny fryz pełen postaci i zdarzeń, nieczytelny i pozbawiony sensu, gdyby w Betlejem nie narodziło się dziecko, któremu nadano imię Jezus, a którego matką była Maryja. Adwent to pustynia, na której widać wyniosłą postać odzianą w skórę wielbłąda. Adwent to nasze życie. Adwent to liturgia. Adwent to czas przychodzenia Tego, który jest zawsze, znajomy i nieznajomy"...
 
 
___________________
 
 reklama