logo
Niedziela, 26 maja 2019 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dawid Gospodarek
Rachunek dobrej spowiedzi
Stacja 7
 
fot. Free Photos, Sunset | Pixabay (cc)


Zbadanie swojego sumienia jest pierwszym z warunków dobrej spowiedzi. Jednak zanim przejdziemy do rachunku sumienia – pamiętajmy, że jest on pewną formą modlitwy i w takim duchu powinien być robiony.
 
Warunki
 
Zanim przejdziemy do samych sposobów na rachunek sumienia – pierwszy z warunków dobrej spowiedzi – warto przypomnieć sobie pozostałe warunki, by koniecznie je uwzględniać przy przygotowaniach do sakramentu pokuty:
 
żal za grzechy: może być doskonały – z miłości do Boga, z którym relację zaburzyliśmy przez grzech, lub niedoskonały (ale wystarczający) – wynikający z pewności o Bożej sprawiedliwości czy z racjonalnego uznania szkodliwości grzechu.
mocne postanowienie poprawy: nawracając się, musimy chcieć zerwania z każdym grzechem i wadą.
wyznanie grzechów: przed szafarzem sakramentu – szczerze, konkretnie, niczego nie zatajając, podając okoliczności wpływające na wagę grzechu.
zadośćuczynienie Bogu i bliźnim: naprawienie i wynagrodzenie wyrządzonych szkód i krzywd, pogodzenie się z osobami skłóconymi, przeproszenie, budowanie dobrej relacji z Bogiem i bliźnimi.
 
Kiedy się spowiadać
 
Kościół wymaga, by spowiadać się przynajmniej raz w roku – to jest absolutne minimum. Istnieje w pobożności bardzo dobra praktyka spowiedzi comiesięcznej (np. w pierwsze piątki miesiąca). Wielu ludzi praktykuje też spowiedź co dwa tygodnie.
 
Spowiedź potrzebna jest, gdy mamy na sumieniu grzechy ciężkie. Jednak Kościół zachęca, by spowiadać się również z grzechów powszednich – pomaga to formować sumienie, panować nad sobą, kształtować cnoty i walczyć z wadami.
 
Warto zatroszczyć się o stałego spowiednika – gdy nas zna, wie, z czym i jak sobie radzimy albo nie radzimy, może nam szybciej i skuteczniej pomóc duchowo wzrastać.
 
Zanim przejdziemy do rachunku sumienia – pamiętajmy, że jest on pewną formą modlitwy i w takim duchu powinien być robiony. Nie zapomnijmy za każdym razem, przystępując do badania swojego sumienia, najpierw podziękować Bogu za wszelkie dobro i modlić się o pomoc w poznawaniu siebie.
 
Wywiad z sumieniem
 
Najpopularniejszą formą rachunku sumienia są dostępne np. w książeczkach do nabożeństwa serie pytań, najczęściej podzielonych według porządku przykazań Bożych, kościelnych i grzechów głównych. Korzystanie z takich pomocy jest bardzo proste. Trzeba jednak uważać, by nie podchodzić do tego automatycznie i bezrefleksyjnie.
 
Można też sobie radzić bez takich publikacji, bazując na samych przykazaniach. Po prostu, rozważając sens przykazań, analizujemy po kolei naszą relację do Pana Boga, bliźniego i siebie (przykazanie miłości dotyczy też nas – „miłuj bliźniego jak siebie”!).
 
Pomocne tu będzie uprzednie przeanalizowanie nauczania moralnego Kościoła, np. zawartych w Katechizmie Kościoła Katolickiego (lub podręcznym kompendium tegoż) rozważań o dekalogu.
 
Warto pamiętać o uwzględnieniu w rachunku sumienia tego, jak jesteśmy w Kościele – czy pamiętamy o naszym powołaniu do ewangelizacji, czy nie wstydzimy się naszej wiary, czy kształtujemy wiarę przez nieustanną formację (katechezy, literatura, może jakaś wspólnota?), czy nie kontestujemy nauczania Magisterium, jak wygląda nasze uczestnictwo w Eucharystii – źródle i szczycie życia Kościoła…
 
W rachunku sumienia oprócz wspomnianych przykazań Bożych, kościelnych i grzechów głównych, dobrze jest uwzględnić również uczynki miłosierdzia co do ciała i duszy (negatywnie – „grzechy zaniedbania”) czy dziewięć grzechów cudzych.
 
Trzeba też pamiętać, że mamy w życiu konkretne obowiązki – uczymy się, pracujemy, mamy zobowiązania wobec rodziców, dzieci, ojczyzny, etc. – pamiętajmy o tym wszystkim, robiąc rachunek sumienia.
 
Stała pomoc w walce z wadami i trosce o cnoty
 
Z robieniem rachunku sumienia nie powinniśmy czekać, aż staniemy w kolejce do konfesjonału. Godną polecenia praktyką jest codzienny rachunek sumienia. Osoby modlące się Liturgią Godzin wiedzą, że czas na niego jest przeznaczony podczas komplety – ostatniej modlitwy dnia. Dobrze jest wieczorem podsumować dzień, również pod kątem naszych słabości. Dostrzeganie wad i upadków, badanie okoliczności, w jakich się zdarzają, pomaga z nimi walczyć i nie wystawiać się na pokusy.
 
Częste badanie przyczyn i motywacji pewnych zachowań, analizowanie emocji, reakcji, pomaga nie tylko w walce z wadami, ale również po prostu w poznawaniu i akceptowaniu siebie, co jest niezbędne do wzrostu psychicznego i duchowego.
 
Przy częstym rachunku sumienia przydatne może być rozważanie tego, jak kształtujemy poszczególne cnoty (boskie, kardynalne), jak realizujemy ewangeliczne błogosławieństwa, czym dla nas jest naśladowanie Chrystusa…
 
Nie trzeba więc czekać do wieczora – można już przy modlitwie porannej nazwać sobie wady, których chcemy unikać, i cnoty, które chcemy kształtować. W ciągu dnia po prostu co parę godzin możemy się z tego postanowienia rozliczać, analizując poszczególne wydarzenia. Ta metoda jest szczególnie pomocna, jeśli od dawna nie radzimy sobie z jakimś uporczywym grzechem.
 
Dawid Gospodarek
stacja7.pl 
 
Zobacz także
ks. Grzegorz Sokołowski
Wypada rozpocząć od rozróżnienia między ateizmem a niewiarą. Za ateizm uznawana jest postawa świadomego i umotywowanego odrzucenia Boga, zakłada ona zatem teoretyczne przeanalizowanie tego, co się przeżywa. Niewiara natomiast wiąże się ze sposobem życia charakteryzującym się obojętnością i praktycznym odrzuceniem Boga. 
 
Beata Legutko
W XIX w. Ars było małą miejscowością, liczącą zaledwie 230 mieszkańców. Do znajdującego się na obrzeżach małego kościółka przychodziło kilka osób, dlatego nie było tam nawet parafii. Młody kapłan Jan został tam mianowany proboszczem po trzech latach spędzonych w oddalonym ok. 30 km Ecully. Zapewne nie spodziewał się, że w tym miejscu spędzi 41 lat swojego życia. 
 
ks. Krzysztof Mierzejewski
Gdybym dziś poprosił o wymienienie siedmiu sakramentów, wszyscy zgodnie, jednym chórem na miejscu szóstym wyrecytowaliby: "kapłaństwo", ma ono trzy stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat. I tylko dwa ostatnie można określić jako "kapłańskie". Skąd to zróżnicowanie? Dlaczego dawniej go nie artykułowano?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 


 
Cost-Club.com: Best Cosplay Costumes for Sale