logo
Poniedziałek, 06 lipca 2020 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Gruszecka
Raju na ziemi nie będzie
Miesięcznik W drodze
 


Czy katolik może być bogaty, jeśli chce żyć w zgodzie z Biblią? Z jednej strony w Starym Testamencie mamy zaakcentowanie bogactwa jako błogosławieństwa Bożego; ten, który posiada, który ma możliwość zapewnienia egzystencji swojej rodzinie, jest błogosławiony. Stąd zadziwienie Hioba, któremu, mimo że nie zgrzeszył, odebrano wszystkie dobra. A z drugiej strony Nowy Testament z błogosławieństwem ubogich: "Idź, sprzedaj wszystko, co masz...", "Nie można służyć Bogu i mamonie...", "Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne..." Nowy Testament ma uzupełniać stary, a gdy porównać to, co mówią na temat bogactwa, są to treści sprzeczne.

W największym skrócie odpowiem, że ten katolik może być bogaty, który jest ubogi w duchu. To jest istota ewangelicznego ujęcia. Nowy Testament dużo większy nacisk kładzie na duchowość człowieka. Na to, że siedliskiem moralności jest wnętrze, sumienie człowieka. To jest nowa jakość. Daje to dużo większą wolność, a jednocześnie nakłada większą odpowiedzialność na człowieka. Faryzeizm ma ponad 600 szczegółowych nakazów i zakazów. Bardzo ciężkich i trudnych, ale jeżeli się je spełniało, to można było być pewnym, że się jest sprawiedliwym. Nowy Testament takiej mentalności powie "nie".
 
Człowiek jest wezwany do rzeczy bezgranicznych. Wszystkie te cytaty, które Pani wymieniła, mówią o wnętrzu, o sumieniu. Nie mówią, że człowiek ma żyć w biedzie i nędzy. Ubóstwo to jest świadomość, kto jest Stwórcą, kto jest dawcą, kto jest pierwszy, kto jest najważniejszy, że pieniądze szczęścia nie dają.
 
Trzeba przy tym zwrócić uwagę na parę rzeczy. Wszyscy pamiętamy przypowieść o bogaczu i wielbłądzie przechodzącym przez ucho igielne. Ale wcześniej Pan Jezus mówi konkretnie, jasnym tekstem, bez metafory: "Bogatemu trudno będzie się zbawić". Jest różnica między "trudno" a przechodzeniem wielbłąda przez ucho igielne. Co więcej, gdy czytamy w polskim Kościele tę perykopę, to słyszę jakby przyjemny pomruk wśród wiernych, bo oni najczęściej nie są krezusami, i cieszą się, że Pan Jezus bogatym przygaduje. Jest to jednak dość płytka reakcja. Jest to ekonomia Janosika: zabrać bogatym, aby dać biednym. Prawdziwie rozumieją te słowa apostołowie, którzy przerazili się i pytają Jezusa: "Któż zatem może być zbawiony?" A przecież byli to bardzo biedni ludzie, wieśniacy, rybacy, z najuboższej części nienajbogatszej w tym czasie Palestyny. Ci biedacy dostrzegli, że oni też pokładają ufność w bogactwie, że przez pieniądze chcą dojść do szczęścia, że to również ich dotyczy. Wszystkie biblijne cytaty będą podkreślały duchowe niebezpieczeństwo wiążące się z bogactwem. Dlatego, po pierwsze, trzeba uczciwie sięgać po bogactwo, co w czasach antyku było znacznie trudniejsze niż dzisiaj. Bogacenie się przez twórczą, kreatywną pracę było prawie niemożliwe. Po drugie, nie wolno przywiązywać serca do bogactwa, co zawsze jest szalenie trudne. Jeżeli człowiek zainwestuje w coś dużo czasu i energii, to trudno mu się nie przywiązać do zdobytego majątku. Dokupuje dom do domu, ziemię do ziemi... przed czym przestrzega Izajasz. A przecież "gdzie skarb twój, tam serce twoje", przypomina Pan Jezus. Człowiek jednak łatwo tego nie dostrzega, tak jest zajęty robieniem pieniędzy, pomnażaniem swoich wpływów, swojej potęgi. To strasznie silna pokusa. Jest jeszcze trzecia rzecz: jak korzystamy z pieniędzy. Mówi o tym przypowieść o bogaczu i Łazarzu, w której chodziło coś więcej niż tylko o zamianę miejsc na ziemi i w niebie. Ta przypowieść nie mówi o tym, że wszystko będzie odwrotnie, że biedny będzie nieszczęśliwy, a bogaty szczęśliwy. Ta przypowieść jest o tym, że mamy być wrażliwi na biedę, na krzywdę ludzką. Winą bogacza nie było to, że miał pieniądze, ale to, że pod jego stopami, u schodów jego domu leżał nieszczęśliwy człowiek, umierał z głodu, a bogacz nie zareagował. Gdyby się podzielił, o nim pamiętał, czuł się odpowiedzialny za niego, byliby razem w niebie. Nie chodzi o odwrócenie sytuacji społecznej z ziemi. Tak należy czytać wszystkie te cytaty. Św. Paweł nakazuje, by bogacze nie pokładali ufności w pieniądzach, a nie aby się ich wyzbyli. Rozdać wszystko, to wielkie wezwanie ewangeliczne, żeby pójść całkiem za Chrystusem. Ale jego istotą jest ubóstwo duchowe, gotowość porzucenia wszystkiego, pieniędzy, sławy, znaczenia...
 
Czy nie wydaje się Ojcu, że zbyt dużo kładzie się akcentu na bogactwo, które może człowieka zniszczyć, a za mało jest ostrzeżenia, że również nędza, bieda ludzka, gdy nie są zaspokojone podstawowe potrzeby, może go zniewolić? Tak samo zniewalające jest posiadanie pieniędzy, jak ich brak.
 
Mówimy o rzeczywistości duchowej. Teoretycznie zatem można sobie wyobrazić człowieka ubogiego materialnie i "bogatego" w duchu, który jest skąpy, chciwy i przekonany, że tylko dobra materialne liczą się w życiu. Pamiętajmy jednak, że Pismo święte nie jest podręcznikiem ekonomii. To jest "podręcznik zbawienia". W tym kontekście należy go czytać. W Biblii zawarte są pewne principia. Dlatego trudno zarzucać Pismu, że za mało jest w nim o kreatywnym wymiarze pracy, albo że za mało o przedsiębiorczości. To byłyby dosyć zabawne zarzuty.

Działacze dobroczynni w XIX wieku mieli bardzo wyraźną świadomość, że jeżeli przychodzisz do biednego, to nie mów mu o Bogu, tylko najpierw daj mu chleb. Jak zaspokoi swoje potrzeby, to dopiero możesz z nim zacząć rozmawiać o religii i Bogu.
 
To jest jasne. Chodzi o uczynki miłosierdzia. Pismo mówi: "Byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić..." Augustyn w Komentarzu do Ewangelii Janowej napisze bardzo mądrą ekonomiczną uwagę: "Dajesz chleb głodnemu, ale lepiej by było, gdyby nikt nie był głodny, dajesz szatę nagiemu, ale lepiej by było, gdyby wszyscy mieli się w co przyodziać".
 
Nasze działania, które zwiększają dobrobyt, które sprawiają, że wszyscy są na tym elementarnym poziomie zaopatrzeni, i nie żyją w nędzy, są działaniami dobrymi i ewangelicznymi. Klemens Aleksandryjski – krytykując nadużycia bogactwa i egoizm bogaczy - podkreślał zarazem, że bogactwo jest jak instrument. Można bogactwa używać dobrze i źle, ale samo w sobie nie jest dobre ani złe. W grudce złota czy w banknocie studolarowym nie jest ukryte esencjalne zło. Dlatego także i z ewangelicznej inspiracji powinniśmy starać się o podnoszenie dobrobytu społecznego.
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Elżbieta Sujak, Cezary Sękalski
Trwałość związku bazuje na postrzeganiu małżonka jako równorzędnej osoby, czyli na szacunku. Jeśli go pominiemy, pozostaje tylko zdobywca i zdobycz, którą się porzuca z chwilą, kiedy zapragnie się czegoś innego. Obecnie w Polsce rozpada się co czwarte małżeństwo. Dlaczego tak się dzieje?...
 
o. Gabriel od św. Marii Magdaleny

Wobec wielkości Chrystusa Jan wyraźniej dostrzega swoją nędzę i wyznaje ją: „To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie” (J 1, 30). Oświecony światłem z wysoka, głosi bezwzględne pierwszeństwo Chrystusa i Jego misji; On jest „wybrańcem Bożym”, który przyszedł chrzcić już nie wodą, lecz „Duchem Świętym” (tamże 33–34). Wobec Chrystusa żaden apostoł nie znaczy już nic, a raczej — znaczy tyle i może działać tylko o tyle, o ile uzależnia się we wszystkim i z pokorą od Niego.

 
ks. Krzysztof Rzepka
Błogosławieństwa są obietnicą wyrwania ich z tych udręk, ale w pierwszej kolejności są spojrzeniem na tych, którzy, uwierzywszy Zbawicielowi, stali się podobni do Niego i różni od świata. Wsłuchanie się w Błogosławieństwa w taki właśnie sposób sprawia, że stają się one logiczne i dość oczywiste: dla Boga ci, którzy uwierzyli Jego Słowu, którzy stali się przed Nim ubodzy, których smuci zło i niesprawiedliwość, którzy są miłosierni i czystego serca – są błogosławieni. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー