logo
Sobota, 06 marca 2021 r.
imieniny:
Kolety, Jordana, Marcina, Róży, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 

"Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16)

 

Piotr rozumiał więcej niż inni. On zawsze pierwszy miał odpowiedź. On też zawsze pierwszy zapewniał o swojej miłości i wierności Jezusowi. I musiało to być szczere, skoro Jezus, który wszystko wiedział, wybrał Piotra spośród innych i na nim oparł przyszły Kościół: Ty jesteś Opoka. Tobie dam klucze królestwa niebieskiego. Ogromne zaufanie i ogromna odpowiedzialność. Nie wiemy, czy Piotr uważał, że na to zasłużył, czy się przestraszył, czy po prostu nie rozumiał o co chodzi, więc się nie przejął, czy może z prostotą przyjął, bo wierzył, że Jezus mu pomoże.

 

Co było dalej – doskonale wiemy. Trzykrotne zaparcie się Piotra. Nie, Jezus się na nim nie zawiódł, bo Jezus to wcześniej wiedział. Późniejsze trzykrotne zapewnienie o miłości nie było potrzebne Jezusowi, tylko Piotrowi. Po zdradzie sam musiał uwierzyć w swoją miłość.

 

Kiedy jesteśmy już w słusznym wieku i w zasadzie całe życie jakoś z Bogiem, to zauważamy, że często wiemy więcej niż młodzi kapłani, którzy zaczynają dopiero życie. Wiemy więcej o życiu i pewnie dlatego czasem inaczej wytłumaczylibyśmy fragment Ewangelii, prościej, bardziej przekonująco. I może nam się czasem wydawać, że to na nas Bóg powinien budować swój Kościół, a nie na niedoświadczonych lub grzesznych kapłanach. Tak łatwo uwierzyć, że nasza mądrość życiowa jest budowana na naszej świętości. Tymczasem ogromna część nasze życiowej mądrości jest budowana na naszych złych doświadczeniach. Na naszym powstawaniu, przebaczaniu sobie, na naszym nawróceniu. A pośrednio na naszych upadkach, grzechach, na niezrozumieniu innych, na bolesnych pożegnaniach, złych wspomnieniach. Tak, uczymy się na naszych grzechach też, ale tylko pod warunkiem, że jak Piotr pozwalamy by to bolało, umiemy przeprosić Boga i sobie przebaczyć. Ale niestety, choć są takie okresy w naszym życiu, kiedy faktycznie Bóg mógłby i na nas budować swój Kościół, i nawet buduje na nas swój Kościół, to chwilę potem tak łatwo powiedzieć Bogu "nie znam Cię".

 

Gdyby dzisiaj Jezus nas zapytał: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” – mielibyśmy wiele do powiedzenia. Ale nie to, co apostołowie. Moglibyśmy opowiedzieć o manifestacjach przeciw Bogu, o profanacjach, o nienawiści. Ale zanim się rozpędzimy w ocenie innych, w potępianiu innych, Jezus zadaje nam drugie pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”

 

To pytanie wcale nie jest takie proste. Zazwyczaj dlatego, że chcemy na nie odpowiedzieć jakoś niezwykle mądrze, czujemy, że jest ono zbyt ważne, żeby je zbyć byle jakim słowem. Szybko odgrzebujemy naszą wiedzę o Jezusie, katechizmowe mądrości, i coś nam z tego udaje się wypowiedzieć. Ale czy o to tylko chodzi?

Źli, niewierzący ludzie walczą na ulicach o prawo do zabijania nienarodzonych. A ilu katolików dokonało aborcji, zabiło swoje dziecko, i to czasem nie jeden raz? Źli ludzie chcą oficjalnie ustalić prawo do zabijania. A ilu z nas, katolików, na nich głosowało? Gdyby tak porównać liczby, to matematyka by nam się nie zgodziła. Więc kim jest dla nas Jezus?

 

No może tak, może za mocno, bo tych tekstów nie czytają przecież źli ludzie. Na pewno nikt z nas nie malował wulgarnych napisów na budynkach kościelnych. Ale czy też na pewno nikt z nas nie "malował" obleśnych czy wulgarnych, lub choćby tylko złych "napisów" na Wspólnocie Kościoła? W pracy, w domu, nawet podczas wielkich kościelnych świąt, siedząc wspólnie przy stole? Gdyby tak przypomnieć sobie wszystkie swoje słowa, to kim jest dla nas Jezus?

 

Nam się ciągle wydaje, że to nie to samo. Może nie całkiem to samo, ale to my wszyscy tworzymy środowisko, w którym coraz bardziej narasta zło. To właśnie dzisiaj, kiedy Bóg jest coraz mocniej odrzucany, kiedy jest odrzucany coraz oficjalniej i coraz jawniej, kiedy coraz jawniej i mocniej odrzucany jest Kościół, wyrzucany z przestrzeni publicznej, to właśnie dzisiaj coraz ważniejsze staje się pytanie Jezusa: „A wy za kogo Mnie uważacie?” A kim jestem dla was? Kim jestem dla ciebie?

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

 

***

Człowiek pyta:

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?
Mt 19,27
 

***

 

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział III, O CZŁOWIEKU DOBRYM I PEŁNYM POKOJU

 
1. Najpierw sam trwaj w pokoju ducha, a potem dopiero możesz na innych promieniować pokojem. Spokojny to więcej niż uczony. Gwałtownik nawet dobro potrafi obrócić na zło, wszystko złe mu się wydaje. Człowiek dobry, pełen pokoju, wszystko na dobre sobie tłumaczy.

Człowiek pełen pokoju nie jest podejrzliwy, zaś wiecznie niezadowolony i rozjątrzony daje się wciągać w przeróżne podejrzenia, sam nie zna spokoju i innym spokoju nie daje.

Mówi, czego mówić nie powinien, a zaniedbuje to, co z większym pożytkiem mógłby robić. Patrzy na to, jak inni powinni postępować, a nie dba o to, co sam czyni. Pilnuj więc najpierw siebie samego, a potem będziesz miał prawo pilnować bliźnich.

2. Potrafisz zręcznie usprawiedliwiać i ubarwiać swoje czyny, ale cudzych usprawiedliwień nie przyjmujesz Ef 4,2. Słuszniej byś zrobił, gdybyś siebie oskarżał, a brata swego usprawiedliwiał.

Jeśli chcesz, aby ciebie znoszono, znoś i ty innych. Uświadom sobie, jak wiele dzieli cię jeszcze od prawdziwej miłości i pokory, która nie potrafi na nikogo się gniewać, nikogo obrażać i tylko siebie obwinia.

To nie sztuka przebywać wśród dobrych i łagodnych, bo to w sposób naturalny wszystkim dogadza, każdy wybiera spokój i lgnie bardziej do tych, co myślą podobnie. Ale umieć żyć nie tracąc wewnętrznego spokoju wśród szorstkich, złośliwych, niezdyscyplinowanych i nieprzyjaznych - to łaska, to dzielność i zasługa.

3. Niektórzy umieją sami trwać w pokoju i z innymi w pokoju obcować. Ale są tacy, którzy ani nie wiedzą, co to pokój, ani innych nie potrafią nim obdarzyć Rz 12,18; 2 Kor 13,11. Ciężko z nimi innym, ale im samym ze sobą najciężej. Choć są też tacy, którzy i sami trwają w pokoju, i starają się innych wprowadzać w stan pokoju.

A przecież pokój taki, jaki możemy osiągnąć w tym nędznym życiu, powinien polegać raczej na pokornej cierpliwości niż na unikaniu cierpienia. Kto umie lepiej cierpieć, osiąga więcej pokoju. Ten jest zwycięzcą nad sobą samym, ten jest panem świata, przyjacielem Chrystusa, dziedzicem nieba.

 
Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'  

Patron Dnia



Św. Koleta
 dziewica

Św. Koleta (Nicolette Boilet) urodziła się we Francji, w roku 1381. Po śmierci rodziców, w wieku 22 lat, została pustelnicą żyjącą według reguły trzeciego zakonu św. Franciszka. Po czterech latach została natchniona do wprowadzenia surowej reguły w zakonie klarysek. Za zgodą papieża Benedykta XIII podjęła się misji reformy trzeciego zakonu św. Franciszka. Św. Koleta jako generalna przełożona zakonu podróżowała po całej Francji, Sabaudii i Niemczech, zakładając nowe lub reformując istniejące zakony. W ciągu czterdziestoletniej działalności musiała przezwyciężyć wiele duchowych i fizycznych trudności; efektem tej pracy było ustanowienie siedemnastu nowych klasztorów. Śmierć zastała tę świętą i niestrudzoną pracownicę Bożą w Gandawie w roku 1447.

jutro: św. Perpetuy i Felicyty

wczoraj
dziś
jutro