Chanel Santini KATOLIK.pl - Portal katolicki dla wierzących, wątpiących i poszukujących
logo
Niedziela, 05 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Ireny, Katarzyny, Kleofasa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 
Dawajcie, a będzie wam dane

Gdyby chcieć jednym zdaniem streścić naukę Pana Jezusa na temat miłości bliźniego można by powiedzieć „traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.” Tylko tyle i aż tyle.

Tylko tyle – bo to nie brzmi wcale na pierwszy rzut oka jak coś trudnego – nie wymagamy przecież od innych jakichś nadzwyczajnych wyrzeczeń i poświęceń. Ale aż tyle, bo jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że to wcale nie jest takie łatwe.

– Trzeba walczyć o swoje, bo inaczej niczego się nie osiągnie...
– Jak ja się nie zatroszczę o siebie, to nikt o mnie nie pomyśli…
– Starałam się pomagać, ale nikt tego nie docenia…
– Tyle razy zawiodłem się na innych, że teraz myślę już tylko o sobie...

Doświadczenia życiowe prowadzą nas czasem do wniosku, że nie warto – nie warto pomagać, nie warto się poświęcać, nie warto uczciwie pracować, nie warto przebaczać. To się po prostu – na pierwszy rzut oka – nie opłaca.

I rzeczywiście – jeśli popatrzymy na to z tej perspektywy, to nie ma co liczyć na to, że uczciwe i dobre postępowanie nam „się opłaci”. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał naszą uczciwość i dobroć wykorzystać, zawsze znajdzie się ktoś, kto dostając wiele, będzie miał pretensje, że za mało, zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast docenić – wzgardzi. Pokusa, by zacząć myśleć wyłącznie o sobie jest bardzo silna.

Jednak myślenie wyłącznie o sobie wcale nie uchroni nas przed zranieniem ani nie da nam szczęścia. Musimy nauczyć się dawać myśląc o tym w szerszej perspektywie – nie licząc na natychmiastową wdzięczność, na docenienie naszych wysiłków, ale na to, że ostatecznie – tak naprawdę ostatecznie – te wszystkie wysiłki nie pójdą na marne. Że tym, kto je dostatecznie doceni, właściwie oceni i tym, który nie będzie patrzeć tylko na ich efekt, ale także na nasze zamiary – będzie Bóg. Ludzie mogą być niesprawiedliwi, niemiłosierni – Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny. Ludzie mogą nie zrozumieć naszych intencji – Bóg wie, co kryje się w naszych sercach.

To z jednej strony – niesie dużą ulgę, z drugiej – każe nam naprawdę zastanowić się nas naszymi motywacjami i intencjami, bo odmierzą nam taką miarą, jaką mierzymy.

Dobrym i uczciwym warto być nie dlatego, że to się może „opłacić” ale dlatego, że taki właśnie jest Bóg.

Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com
 

***


Bóg pyta:

Gdzie jest brat twój, Abel?
Rdz 4,9

Człowiek pyta:

O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam ten kraj na własność?
Rdz 15,8

***

Koniec bezbożnych, Mdr 4 i 5

19. Staną się wstrętną padliną i wiecznym pośmiewiskiem wśród zmarłych. Strąci ich bowiem na głowę - oniemiałych, i wstrząśnie nimi od posad, i zostaną do szczętu zniszczeni, i będą w udręczeniu, a pamięć o nich zaginie.
20. Z bojaźnią przyjdą zdać sprawę z win swoich, a w twarz ich oskarżą własne nieprawości.
1. Wtedy sprawiedliwy stanie z wielką śmiałością przed tymi, co go uciskali i mieli w pogardzie jego trudy.
2. Gdy ujrzą, wielki przestrach ich ogarnie i osłupieją na widok nieoczekiwanego zbawienia.
3. Powiedzą pełni żalu do samych siebie, będą jęczeli w utrapieniu ducha:
4. To ten, co dla nas - głupich - niegdyś był pośmiewiskiem i przedmiotem szyderstwa: jego życie mieliśmy za szaleństwo, śmierć jego - za hańbę.
5. Jakże więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział?
6. To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej, nie oświeciło nas światło sprawiedliwości i słońce dla nas nie wzeszło.
7. Nasyciliśmy się na drogach bezprawia i zguby, błądziliśmy po bezdrożnych pustyniach, a drogi Pańskiej nie poznaliśmy.
8. Cóż nam pomogło nasze zuchwalstwo, co dało chełpliwe bogactwo?
9. To wszystko jak cień przeminęło i jak wieść, co przebiega;
10. jak okręt prujący pieniącą się toń: śladu jego nie znajdziesz, gdy przeszedł, ni bruzdy po jego spodzie wśród fal;
11. jak się nie znajdzie żaden dowód przelotu ptaka, szybującego w przestworzach: trzepoczące skrzydła przecięły lekkie powietrze, uderzeniem piór smagane i prute z gwałtownym szumem - znaku przelotu potem w nim nie znajdziesz.
12. Jak gdy się strzałę wypuści do celu, rozprute powietrze zaraz się zasklepia, tak że nie poznasz jej przejścia -
13. tak i my: zniknęliśmy, ledwie zrodzeni, i nie mogliśmy się wykazać żadnym znakiem cnoty, aleśmy zniszczeli w naszej nieprawości.
14. Bo nadzieja bezbożnego jak plewa wiatrem miotana i jak lekka piana rozbita przez burzę. Jak dym się rozwiała od wiatru, zatarła się jak pamięć chwilowego gościa.
15. A sprawiedliwi żyją na wieki; zapłata ich w Panu i staranie o nich u Najwyższego.
16. Dlatego otrzymają wspaniałe królestwo i piękny diadem z rąk Pana; osłoni ich bowiem prawicą, ochraniać ich będzie ramieniem.
17. Jak zbroję przywdzieje swoją zapalczywość i uzbroi stworzenie ku odparciu wrogów.
18. Jak pancerzem okryje się sprawiedliwością i jak przyłbicą osłoni się sądem nieobłudnym.
19. Weźmie świętość za puklerz niezwyciężony
20. i jak miecz wyostrzy gniew nieubłagany, a razem z Nim świat będzie walczył przeciw nierozumnym.
21. Polecą z chmur celne pociski błyskawic, pomkną do celu jak z dobrze napiętego łuku,
22. a gniewne grady wyrzucone zostaną jak z procy. Wzburzą się przeciw nim wody morskie i rzeki nieubłaganie ich zatopią.
23. Podniesie się przeciw nim powiew mocy i jak wichura ich zmiecie. Tak nieprawość spustoszy całą ziemię, a nikczemność obali trony możnowładców.

***

RUCH MĄDRY

Mędrcy prawdziwie wielcy, jak niebieskie ciała,
Zdają się stać, gdy każde z nich leci i działa.
Adam Mickiewicz

***

Czytaj uważnie wszystko, co podpisujesz. Pamiętaj, że to co jest napisane dużym drukiem - daje, a to co jest małym drukiem - zabiera.

H. Jackson Brown, Jr. Mały poradnik życia

Patron Dnia



św. Wincenty Ferreriusz
kapłan, patron budowlanych

Ten znakomity dominikanin urodził się w Walencji w Hiszpanii 23 stycznia 1357 roku. Ukończywszy nauki zaczął prowadzić wykłady z filozofii. Znalazłszy się w Barcelonie kontynuował swoje obowiązki scholastyczne, jednocześnie poświęcił się głoszeniu Ewangelii. Doktorat uzyskał w Leridzie, słynnym uniwersytecie katalońskim. Potem sześć lat pracował w Walencji i doskonalił się w życiu chrześcijańskim. W roku 1390 musiał towarzyszyć kardynałowi Piotrowi de Luna do Francji, ale wkrótce powrócił do kraju.

W schizmie papieskiej stał po stronie papieży awiniońskich; na soborze konstancjańskim skutecznie nawoływał do jedności. Nie przyjął żadnych godności kościelnych, nawet kapelusza kardynalskiego; jego gorącym pragnieniem było zostać misjonarzem. Kiedy jego marzenie ziściło się, rozpoczął dzieło, które uczyniło go sławnym. Głosił słowo Boże we wszystkich prowincjach Hiszpanii, we Francji, we Włoszech, w Niemczech, we Flandrii, w Anglii i w Irlandii. Efektem tego były liczne i cudowne nawrócenia. Mimo, że Kościół był wówczas rozdarty przez wielką schizmę, świętego przyjmowali uroczyście wierni w obu "państwach" kościelnych. Został nawet zaprowadzony do mahometańskiej Granady, gdzie z dużym powodzeniem głosił Ewangelię. Dożył końca wielkiej schizmy i wyboru na papieża Marcina V. Dokonawszy wspaniałego dzieła, zmarł 5 kwietnia 1419 roku.

jutro: św. Marcela

wczoraj
dziś
jutro