___________________
Patrzcie, tak mówi, grób ten próżny został.
Pan zmartwychpowstał. Alleluja!
Święta, święta i… chciałoby się odruchowo dodać „i po świętach.” Ale – choć to w sumie prawda – bo ten najważniejszy dzień już minął, to jednak kwitowanie tego faktu w ten sposób sugerowałoby, ze święta minęły, życie wraca na stare tory i toczy się dalej. Tymczasem ono nie powinno wrócić na stare tory, bo święta wielkanocne przypominają nam jak żadne inne – że my cały czas powinniśmy się stawać nowymi ludźmi. A ponieważ to zazwyczaj jest proces a nie jednorazowe wydarzenie – te same święta przeżywamy co roku.
Warto jednak zadbać o to, by nie przeżywać ich co roku dokładnie tak samo – co nie powinno być jakieś szczególnie trudne, bo życie co roku wygląda jednak nieco inaczej. I warto się zastanowić nad tym jaka myśl, jakie pytania towarzyszą nam w tym świętowaniu i przygotowaniu do świętowania – jakim jest Wielki Post. Bo to, co nam towarzyszy, co nas zmusza do zastanowienia się, może być tym co nas uczyni odrobinę bardziej „nowymi” ludźmi.
Mnie z tegorocznego Wielkiego Postu zostały dwie myśli.
Pierwsza to ta, że oczekiwanie, że w życiu będzie łatwo i spokojnie to jakieś grube nieporozumienie i jeśli czegoś należy się spodziewać, to właśnie trudności, wysiłku i wszystkiego tego, co ćwiczy w cierpliwości. Bo to jest właśnie ten krzyż, który mamy dźwigać.
Ta myśl - paradoksalnie - uspokoiła mnie. Bo kiedy robi się trudno i ciężko, to zamiast się złościć, że miało być inaczej, można pomyśleć, że jest właśnie tak, jak miało być. Że to jest właśnie ta właściwa droga, która prowadzi do celu. I że nie trzeba się martwić, że "ja nawet nie mam czasu na to, żeby się spokojnie pomodlić" - bo kiedy się w to wszystko wejdzie - z ufnością, że jest właśnie tak, jak miało być, to właśnie wtedy życie staje się modlitwą.
Druga to ta, że Pan Jezus zmartwychwstał nie "dlatego, że..." ale "pomimo tego, że...". On zmartwychwstał pomimo tego, że sernik nie zrobiony, dom nie wysprzątany na błysk, życie nie uporządkowane, kłopoty nie rozwiązane, a walkę ze słabościami trudno nawet w przybliżeniu określić mianem zwycięskiej. Co roku mam takie przekonanie, że chyba nie jestem gotowa na te święta i nie chodzi mi wcale o ten sernik, ani porządek w domu. W tym roku uświadomiłam sobie, że to naprawdę nie ma znaczenia, czy ja się czuję gotowa, czy też nie. On i tak zmartwychwstał.
A niezależnie od tego, jakie myśli i pytania towarzyszyły nam podczas Wielkiego Postu, warto zadać sobie dość kluczowe pytanie – czy i jak to, że Chrystus zmartwychwstał, wpływa na nasze życie?
Bo tylko wtedy, kiedy naprawdę uwierzymy w Jego zmartwychwstanie – gdy to będzie miało rzeczywisty wpływ na nasze „tu teraz” – tylko wtedy możemy rzeczywiście nawrócić się i żyć takim życiem do jakiego Bóg nas powołał.
Agnieszka Ruzikowska
***
Człowiek pyta:
Gdy walą się fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy?
Ps 11,3
Jak długo, Panie, całkiem o mnie nie będziesz pamiętał? Dokąd kryć będziesz przede mną oblicze? Dokąd w mej duszy będę przeżywał wahania, a w moim sercu codzienną zgryzotę? Jak długo mój wróg nade mnie będzie się wynosił?
Ps 13, 2-3
***
Marność mądrości, Koh 1
12. Ja, Kohelet, byłem królem nad Izraelem w Jeruzalem.
13. I skierowałem umysł swój ku temu, by zastanawiać się i badać, ile mądrości jest we wszystkim, co dzieje się pod niebem. To przykre zajęcie dał Bóg synom ludzkim, by się nim trudzili.
14. Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem. A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.
15. To, co krzywe, nie da się wyprostować, a czego nie ma, tego nie można liczyć.
16. Tak powiedziałem sobie w sercu: Oto nagromadziłem i przysporzyłem mądrości więcej niż wszyscy, co władali przede mną na Jeruzalem, a serce me doświadczyło wiele mądrości i wiedzy.
17. I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,
18. bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień.
Marność bogactw i rozkoszy, Koh 2
Koh 2:1-11
1. Powiedziałem sobie: Nuże! Doświadczę radości i zażyję szczęścia! Lecz i to jest marność.
2. O śmiechu powiedziałem: Szaleństwo! a o radości: Cóż to ona daje?
3. Postanowiłem w sercu swoim krzepić ciało moje winem - choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem - i oddać się głupocie, aż zobaczę, co dla ludzi jest szczęściem, które gotują sobie pod niebem, dopóki trwają dni ich życia.
4. Dokonałem wielkich dzieł: zbudowałem sobie domy, zasadziłem sobie winnice,
5. założyłem ogrody i parki i nasadziłem w nich wszelkich drzew owocowych.
6. Urządziłem sobie zbiorniki na wodę, by nią nawadniać gaj bogaty w drzewa.
7. Nabyłem niewolników i niewolnice i miałem niewolników urodzonych w domu. Posiadałem też wielkie stada bydła i owiec, większe niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem.
8. Nagromadziłem też sobie srebra i złota, i skarby królów i krain. Nabyłem śpiewaków i śpiewaczki oraz rozkosze synów ludzkich: kobiet wiele.
9. I stałem się większym i możniejszym niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem; w dodatku mądrość moja mi została.
10. Niczego też, czego oczy moje pragnęły, nie odmówiłem im. Nie wzbraniałem sercu memu żadnej radości - bo serce moje miało radość z wszelkiego mego trudu; a to mi było zapłatą za wszelki mój trud.
11. I przyjrzałem się wszystkim dziełom, jakich dokonały moje ręce, i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem. A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem! Z niczego nie ma pożytku pod słońcem.
***
MĘDREK
Mędrek dmie się przed uczniem, przed spółmędrkiem chlubi,
Lecz zarówno spółmędrka i ucznia nie lubi:
Spółmędrka, żeby jego bogactw nie obliczył,
Ucznia, żeby ich nie skradł lub nie odziedziczył.
Adam Mickiewicz
Patron Dnia

św. Epipodiusz i Aleksander
męczennicy
Św. Epipodiusz i Aleksander, dwaj młodzi chrześcijanie z Lugundu, pochodzili z dobrych rodzin. Za czasów Marka Aureliusza trwały w mieście gwałtowne prześladowania. Obaj zostali uwięzieni i postawieni przed rzymskim namiestnikiem. Skwapliwie i bez cienia strachu oświadczyli, że są chrześcijanami. Zeznanie to zdziwiło namiestnika, który wiedział co ich czeka. Namiestnik musiał wypełnić swój obowiązek. Uwięził ich osobno i usiłował namówić młodszego Epipodiusza, aby porzucił wiarę. Ale młodzieniec pozostał niewzruszony. Rozciągnięto go na kracie, a boki rozdarto kleszczami. W końcu ścięto go. Dwa dni później przyszła kolej na Aleksandra. Jednak to co się stało z jego towarzyszem, nie przeraziło go; podziękował tylko Bogu za taki przykład i wyraził stanowcze życzenie, aby połączyć się z przyjacielem. Został skazany na biczowanie, ale nie odstąpił od wiary. W końcu ukrzyżowano go.
jutro: św. Wojciecha