logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Trzeba umieć dobrze patrzeć
 
Kiedy byłam w ciąży od wielu osób dostawałam różne „dobre rady” polegające na tym, żebym teraz „nacieszyła się tym, co jest, bo potem...” Bo potem będzie już tylko gorzej – wieczne niewyspanie, zmęczenie, brudne pieluchy, brak czasu na cokolwiek i nigdy już nie wypiję gorącej kawy.

Kiedy urodził się mój syn okazało się, że to wszystko – poza tą zimną kawą – istotnie jest prawdą – jestem zmęczona, niewyspana, przy dziecku ciągle trzeba coś robić – a to karmić, a to zmienić pieluchę, a to lulać i usypiać, ale – ALE – oprócz tego jest jeszcze wiele, wiele innych rzeczy, które powodują, że sumarycznie jest nieporównywalnie lepiej niż przed.

Ponieważ „dobre rady” wcale się nie skończyły – teraz słyszę, żebym się nacieszyła tym, co jest, bo potem będzie ząbkował, zacznie chodzić, będzie zbuntowanym nastolatkiem i tak dalej, doszłam do wniosku, że ta ponura wizja nie jest kwestią obiektywnej prawdy, ale sposobu patrzenia.

Można bowiem patrzeć tylko na to, co złe, trudne, ciężkie. W dziecku widzieć tylko dodatkowe obowiązki, w pracy – trud i zmęczenie i tak dalej. Ale można też patrzeć na dobre strony każdej sytuacji. Można dostrzegać to, co piękne, radosne, pozwalające nam się rozwijać, to co nas ostatecznie wzmacnia – problem tylko w tym, że aby tak patrzeć trzeba włożyć w to pewien wysiłek. 

Bardzo łatwo jest dostrzec to, czego nam brakuje – sprzyja temu nasz świat – co i rusz słyszymy, ze życie bez czegoś jest zupełnie beznadziejne – i wszystko jedno czy chodzi o nowy dom, czy nowy szampon do włosów – ważne, że to buduje w nas podświadome przekonanie, że brak nam czegoś istotnego. Niewiele to się różni od pytania węża, który w rajskim ogrodzie zwrócił uwagę Ewy na to jedno, jedyne drzewo, którego nie należało ruszać. To ma właśnie na tym polegać – zamiast patrzeć na to, co mamy, zamiast cieszyć się tym, co jest do naszej dyspozycji – my skupiamy się na tym, czego nam brakuje albo – co gorsze – na tym, co nam się wydaje źródłem szczęścia, choć – może się okazać, czymś wręcz przeciwnym.

Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności – mówi Pan Jezus. (Mt 6, 22-23)

Jeśli mamy zdrowe oczy – będziemy dostrzegać to, co piękne i dobre. Jeśli mamy oczy chore, jeśli dajemy posłuch złym podpowiedziom – będziemy widzieć ciemność.

Mistrzem dostrzegania tego, co dobre i piękne – jeśli można tak powiedzieć – jest Bóg. On nawet z tego, co naprawdę jest beznadziejne, potrafi – przy nawet niewielkim udziale dobrej woli człowieka – wyciągnąć coś, co będzie prawdziwym cudem. On nawet z grzechu potrafi wyciągnąć dobro.

Nauka, jaką warto wyciągnąć z dzisiejszej Ewangelii polega przede wszystkim na tym, by nauczyć się patrzeć tak, jak Bóg. By uzdrowić swoje oczy, by szukać tego, co dobre i piękne, a nie skupiać się na tym, co złe.

Ale to jeszcze nie wszystko. Bo oprócz patrzenia tylko na to, co złe, możemy zrobić coś jeszcze gorszego. Możemy to, co złe pokazywać innym. Możemy do naszego sposobu patrzenia zachęcać innych.

I tego też powinniśmy się strzec.

Patrzmy na to, co dobre. Dostrzegajmy to, co dobre – bo to, co dobre, jest Boże. Patrzmy więc na Boga, a nie na zło. Szukajmy w różnych sytuacjach Jego śladów. I to właśnie pokazujmy innym. Nie straszmy ich, że będzie źle. Nieśmy nadzieję, a nie rozpacz. Światło, a nie ciemność.

Pokazujmy innym Boga. Tak naprawdę – nic innego nie jest warte pokazywania.

Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com

***

Bóg pyta:

Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?
Mt 17,25

***

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego

Rozdział XIX, O ĆWICZENIACH DOBREGO ZAKONNIKA
 
1. Życie dobrego zakonnika powinno jaśnieć wszystkimi cnotami, aby w głębi duszy był taki sam, jaki wydaje się patrzącym z zewnątrz. A nawet o wiele lepszy powinien być w głębi niż na zewnątrz, bo patrzy nań Bóg Prz 24,12, a Jego przede wszystkim czcić mamy, gdziekolwiek jesteśmy, i powinniśmy chodzić przed Nim zawsze czyści jak aniołowie.

Każdego dnia odnawiajmy w sobie nasze powołanie i pobudzajmy się do gorliwości tak, jakbyśmy się codziennie nawracali na nowo i mówili: Pomóż mi, Panie Boże, w dobrym postanowieniu i w świętej służbie Twojej i spraw, abym już teraz rozpoczął się doskonalić, bo nic jeszcze dotąd nie uczyniłem 2 Krn 14,10.

2. Jakie zadanie, taka i droga doskonałości, a kto chce się doskonalić, będzie musiał natrudzić się niemało. Bo jeśli nawet ten, kto ma silną wolę, często odpada, cóż ma czynić ktoś, kto nie tak często i nie tak wielkie stawia sobie zadania?

Tymczasem z różnych powodów uciekamy od naszych postanowień, choć nawet lekkie zaniedbanie w pracy nad sobą nie przemija bez szkody. Postanowienie sprawiedliwych zależy raczej od łaski Bożej niż od własnej mądrości i Jemu musi zaufać, kto się czegokolwiek podejmuje.

Człowiek postanawia, Pan Bóg ustanawia, tak że nie jest w mocy człowieka nawet jego własna droga Prz 16,9; Jr 10,23.

3. Jeśli z powodu pobożności lub dla dobra brata zaniedba się niekiedy podjęte ćwiczenie, łatwo można to później odrobić. Lecz jeżeli z poczucia nudy albo z niedbalstwa opuszcza się je zbyt lekko, to już godne nagany, a może okazać się szkodliwe.

Starajmy się robić tyle, ile możemy, a i tak przyjdzie nam jeszcze nieraz pobłądzić. A przecież musimy wreszcie coś postanowić i to właśnie przeciw tym wadom, które najbardziej nam przeszkadzają. Zarówno nasze zewnętrzne, jak i wewnętrzne sprawy trzeba porządnie rozważyć i zaplanować, bo od jednych i drugich zależy nasza praca nad sobą.

4. Jeżeli nie jesteś w stanie trwać stale w skupieniu, to postaraj się skupić chociaż czasami, a przynajmniej raz na dzień na przykład rano albo wieczorem. Rano czyń postanowienia, wieczorem rozważaj swoje postępki, jaki byłeś dziś w mowie, w pracy, w myślach, bo może nieraz obraziłeś w nich Boga i bliźniego. Uzbrajaj się jak rycerz przeciwko zakusom diabła. Opanuj łakomstwo, a wtedy już inne skłonności ciała łatwiej poskromisz Hi 38,3; Ef 6,11.

Nigdy nie pozostawaj całkiem w bezczynności, lecz albo czytaj, albo pisz, albo módl się, albo rozmyślaj, albo rób coś pożytecznego dla ogółu. Ćwiczenia dotyczące ciała powinny się odbywać na osobności, nie wszyscy muszą brać w nich udział.

5. Z tym, co nie jest wspólne, nie trzeba się obnosić na zewnątrz, bo w sprawach osobistych lepiej jest ćwiczyć się w sekrecie. Uważaj jednak, abyś nie był leniwy do wspólnych spraw, a tylko do własnych ochoczy, ale wykonawszy dokładnie i wiernie swoje zwykłe obowiązki i te, które może doszły ponadto, jeśli ci czasu zostało, poświęć go dla siebie zgodnie z tym, czego pragnie twoja pobożność.

Nie mogą wszyscy mieć tych samych ćwiczeń, lecz temu jedno, a drugiemu inne bardziej się przyda. Także pod względem czasu rozmaite powinny być ćwiczenia, inne w święta, inne nadające się bardziej na dni powszednie. Inne potrzebne są w okresach pokusy, inne w spokoju ducha i w odpoczynku. Inne rozmyślania trzeba wybierać na chwile smutne, a inne, gdy trwamy w radości Pana.

6. W okresie wielkich świąt dobrze jest odnawiać postanowienia i jeszcze goręcej błagać o pomoc świętych. Od święta do święta tak powinniśmy układać swoje sprawy, jakbyśmy już zaraz mieli opuścić świat i podążyć tam, gdzie wiekuiste święto.

Dlatego też winniśmy pilnie przygotowywać się wewnętrznie na dni poświęcone Bogu, trwać w pobożności i ściśle przestrzegać naszych obowiązków, tak jakbyśmy mieli wkrótce przyjąć nagrodę trudu od Boga.

7. A jeśli czas się jeszcze odwlecze, pomyślmy sobie, że jeszcze nie jesteśmy gotowi i jeszcze niegodni tej chwały, jaka odsłoni się przed nami, gdy przyjdzie pora, a starajmy się lepiej przygotować do odejścia Rz 8,18. Błogosławiony ów sługa, jak mówi Łukasz Ewangelista, którego Pan, gdy nadejdzie, zastanie czuwającym. Zaprawdę powiadam wam, że postawi go nad całą majętnością swoją Łk 12, 37. 43-44; Mt 24, 46-47.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

Patron Dnia



św. Jan Paweł II
papież


Karol Józef Wojtyła urodził się w 1920 r. w Wadowicach. Wyświęcony na kapłana w Krakowie, kontynuował studia teologiczne w Rzymie. Po powrocie do kraju pełnił różne obowiązki duszpasterskie i akademickie. Mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej, w roku 1964 został jej arcybiskupem metropolitą. Uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II. 16 października 1978 r. wybrany na papieża, przyjął imię Jana Pawła II. Jako gorliwy pasterz otaczał szczególną troską przede wszystkim rodziny, młodzież i ludzi chorych. Odbył liczne podróże apostolskie do najdalszych zakątków świata. Szczególnym owocem jego spuścizny duchowej są m.in. bogate magisterium, promulgacja Katechizmu Kościoła Katolickiego, Kodeksu Prawa Kanonicznego Kościoła łacińskiego i Kościołów wschodnich. Zmarł w Rzymie 2 kwietnia 2005 r., w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego (II Niedziela Wielkanocna)..

***

Św. Salomea

św. Salomea


Była prawdopodobnie siostrą Maryi, matki Jezusa. Św. Jan wspomina ją jako jedną z trzech kobiet stojących u stóp Krzyża. Św. Marek nazywa ją Salomeą, a św. Mateusz określa ją jako "matkę synów Zebedeuszowych". Była tą kobietą, która prosiła Jezusa, aby jej dwu synom, Jakubowi i Janowi, dał honorowe miejsce w Swoim Królestwie. Salomea w języku hebrajskim znaczy pomyślność i spokój, co odpowiada greckiej Irenie.

jutro: św. Jana Kapistrana

wczoraj
dziś
jutro