logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata,

jak i Ja nie jestem ze świata." (J 17,14)

 

Ludzie wierzący często zadają pytanie: dlaczego cierpię. Dlaczego cierpię, skoro jestem wierzący, chodzę do kościoła, do spowiedzi, modlę się. Dlaczego kiedyś Bóg uzdrawiał, a teraz nie uzdrawia. Dlaczego pozwala, by inni traktowali nas źle.

 

Dużo mamy pytań do Boga, a często są one bardzo ostre. Bo ciągle zapominamy, że zło nie pochodzi nigdy od Boga, ale od Jego przeciwników. Niestety, tymi przeciwnikami jesteśmy czasem i my. Stajemy się nimi, kiedy sami wybieramy zło lub na nie pozwalamy. Zło, na które sobie pozwalamy, rośnie w nas w zastraszającym tempie. Po pewnym czasie jest nam z nim dobrze. Można zasmakować w grzechu. A wszystko wydaje się takie niegroźne, zwyczajne.

 

Dopiero gdy potrzebujemy pomocy. Gdy nagle potrzebujemy pomocy, próbujemy wrócić do Boga. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wcale nie szukamy Boga, tylko Jego cudów. Wcale nie chcemy Go poznać i zaprzyjaźniać się z Nim. Żądamy cudu. Teraz. Natychmiast. Nasze żądanie miesza się czasem nie z miłością, ale wręcz z nienawiścią. Co więc dziwnego, że gdy wymarzonego cudu zabraknie, zostaje już sama nienawiść.

 

Bóg nie obiecał cudów każdemu z nas. Jezus nie przyszedł na ziemię, aby wypełniać zwykłe, ludzkie potrzeby, choć przecież cudów dawanych ludziom nie brakowało. Jezus przyszedł, by stał się jeden, największy cud. Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie otworzył nam drogę do Nieba. Po grzechu odrzucenia Boga mogliśmy do Niego wrócić. Szkoda, że ten cud nam nie wystarcza.

 

Bóg nie obiecał łatwego życia tym, którzy za Nim pójdą. Przeciwnie. Mówił o krzyżu. A dziś mówi o nienawiści świata: "Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata". I to nie są jedynie dawne czasy, gdy chrześcijaństwo było jeszcze obce, niezrozumiałe. To są też nasze czasy. Niedawno w Nigerii zamordowano w kościele w czasie mszy świętej około 50 katolików. Szacuje się, że w ciągu roku jedynie w tym państwie ginie ok. 1600 chrześcijan. A przecież katolicy giną na całym świecie. W obliczu tych wydarzeń mogłoby się wydawać, że prześmiewcze marsze antychrześcijańskie, to prawie drobiazg. Ale wulgarne okrzyki, niszczenie świątyń, wynaturzenia, profanacje - to jest nauka nienawiści. Nauka nienawiści do tego co piękne i dobre. To zło szybko urośnie.

 

Bóg nas nie zostawił samymi. Jezus widział to zło już wtedy, w Wieczerniku, i modlił się za nami do swego Ojca. "A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie".

 

Nie, Jezus nie obiecuje nam "świętego spokoju". Nie obiecuje nam zaszczytów i dostatniego życia. Jezus wie, że świat może nas odrzucić. Ale choć wieczność wydaje nam się daleka i często obca, Jezus obiecuje nam właśnie życie wieczne, wieczne szczęście. Jeśli Go wybierzemy. Jeśli będziemy Mu wierni.

 

A zwykłe ziemskie szczęście? Przecież jego w naszym życiu też nie brakuje. Jeśli tylko uważnie patrzymy i potrafimy docenić piękno świata, to rodzi się w nas tak wiele pięknych chwil, że pomimo troski, bólu, nieszczęść tego świata, naprawdę potrafimy być szczęśliwi. Jeśli porzucimy roszczeniowy tryb życia, jeśli nauczymy się wdzięczności, to odkryjemy, że Bóg daje szczęście już tutaj. Daje szczęście, które jest bardzo głęboko w nas. Tylko my sami możemy je zniszczyć. Inni mogą najwyżej zabić nasze ciało.

 

Jezus modli się za nas do Ojca. Jezus jest obok nas. Jest zawsze z nami. "Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich".

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

 

 

***

 

Człowiek pyta:

Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda?
Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?

Mt 13, 55-56

 

***

 

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział VI, O NIEOPANOWANYCH POPĘDACH
 
1. Kiedy ogarnie nas jakieś nadmierne pragnienie, budzi się niepokój. Człowiek pyszny i chciwy nigdy nie zazna spokoju; ubogi i pokorny chodzi jakby w osłonie pokoju Ps 37(36),11. Kto jeszcze w pełni nie umarł dla siebie, szybko poddaje się pokusom i ulega władzy małych i pospolitych rzeczy. Człowiek słabego ducha, jeszcze choć trochę cielesny i skłonny do zmysłowości, z trudem uwalnia się od ziemskich pożądań. I dlatego często pogrąża się w smutku, gdy usiłuje opanować swoje popędy, i łatwo popada w złość, gdy ktoś mu się sprzeciwi.

2. Jeśli zaś osiągnie to, czego pragnął, natychmiast zaczynają go dręczyć wyrzuty sumienia, że uległ, a przecież nie znalazł spokoju, którego szukał. Prawdziwy pokój serca może uzyskać ten, kto opanowuje popędy, nie kto im służy. Nie ma bowiem pokoju w sercu człowieka cielesnego, zwróconego na zewnątrz, lecz tylko w sercu człowieka żarliwego i uduchowionego.

 

Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa

Patroni Dnia



św. Otton
biskup

Św. Otton urodził się około roku 1060. W młodym wieku był kapelanem na dworze księcia Władysława Hermana. Po powrocie do Niemiec został kanclerzem cesarza Henryka IV, a później biskupem Bambergi. W roku 1124 na prośbę Bolesława Krzywoustego przybył na Pomorze i doprowadził do przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan. Umarł 30 czerwca 1139 roku w Bamberdze.
 

również 1 lipca:

św. Teodoryk
opat

Urodzony w drugiej połowie V wieku we Francji, pochodził z przestępczego środowiska. Jego ojciec Marquart zajmował się rozbojem i kradzieżą na drogach, matka też nie była wzorem cnót. Kiedy św. Teodoryk dorósł, został diakonem. Ożenił się co prawda, ale przekonał swoja żonę, aby zrzekła się praw małżeńskich. Św. Remigiusz wyświęcił go na księdza i polecił mu wznieść klasztor na Mont d`Or w pobliżu Reims. Następnie mianował go opatem. Pobożność i gorliwość zakonnika, a także głoszone przezeń nauki spowodowały wiele nawróceń. Wśród nawróconych znalazł się jego własny ojciec, który porzucił swoje nikczemne zajęcie i wstąpił do klasztoru syna, gdzie przebywał aż do śmierci. Za przyczyną św. Teodoryka także pewien dom publiczny został cudownie przekształcony w klasztor żeński. Św. Teodorykowi przypisywano uzdrowienie króla Austrazji, Teodoryka I, który został porażony chorobą oczu, która groziła niechybną śmiercią, jeśli nie zostanie usunięte oko. Zmarł 1 lipca 533roku.


jutro: św. Bernardyna

wczoraj
dziś
jutro