logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!»" (Łk 9,13)

Tak, to był cud rozmnożenia chleba. Tak, ten cud uczynił Jezus. Ale wcześniej powiedział coś, co trzeba zapamiętać.

Pewnie apostołowie pod wieczór, po ciężkim dniu na świeżym powietrzu, sami byli głodni, skoro zwrócili uwagę na to, że i tłum ludzi wokół nich musiał potrzebować jedzenia. Może mieli ze sobą jakieś kanapki, a może nie mieli, nie wiemy. Może głupio im było jeść przy innych głodnych, a może po prostu chcieli zwrócić uwagę Jezusowi, że czas kończyć spotkanie, że na dzisiaj już dość, że trzeba pomyśleć o sobie i odpocząć. To są szczegóły, które nie mają znaczenia. Ale mamy prawo przypuszczać, że uczniowie chcieli już mieć po prostu święty spokój. Odesłać tłum ludzi do domów i odpocząć.

"Wy dajcie im jeść!" - powiedział Jezus. Jak byśmy się poczuli w takiej chwili? Na pewno bez żadnego marudzenia byśmy się tym zajęli? Jedyna nadzieja na święty spokój to prawdziwy argument: ale tego się nie da, Panie Jezu. Tego po prostu się nie da. Za dużo ludzi. Nie mamy jedzenia. Niech już sobie idą poszukać czegoś dla siebie.

"Wy dajcie im jeść!". Jezus nie żąda rzeczy niemożliwych. Ale wyraźnie żąda od nas jakiegoś działania. Pomimo zmęczenia, pomimo innych planów, pomimo dobrego pragnienia odpoczynku. Ludzie potrzebują pomocy, więc trzeba im pomóc. Jezus nie żąda rzeczy niemożliwych. A jeśli coś rzeczywiście staje się dla nas niemożliwe, wtedy On sam działa. Pomaga. W zasadzie robi to, co najważniejsze, ale dopiero po nas. Nie możemy zaczynać od żądania: no zrób coś z tym Panie Boże. To właśnie On najpierw od nas żąda: no zróbcie coś z tym.

"Wy dajcie im jeść!". Zróbcie tyle ile potraficie. Może rozsadzanie ludzi wydaje nam się bez sensu. Ale jak zachowałby się głodny tłum na widok małej ilości jedzenia? Czy jesteśmy pewni, że nie stratowałby słabych? Wątpiących zapraszam na okolicznościową promocję do marketów. Jesteśmy pewni, że zawsze zachowujemy się jak ludzie?

Czasem czujemy się po ludzku bezradni. I wydaje nam się, że to co sami potrafimy zrobić jest takie małe, że właściwie bez sensu. Zapominamy, że gdy z nami jest Bóg, to nic nie jest bez sensu. Wystarczy, że zrobimy wszystko co potrafimy. Potem przychodzi Bóg i robi resztę. Nie zrobił? A może i ja nie zrobiłam tej swojej cząstki pracy? Może to ja nie rozsadziłam tłumu ludzi, nie uspokoiłam ich i nie było jak podać im chleba?

Dużo jest pracy na tym świecie. Za dużo. Chodzimy więc za Panem Bogiem i błagamy: no zrób coś z tym. A On nam w kółko: "Wy dajcie im jeść!". No to my też w kółko: no nie da się Panie Boże. No po prostu się nie da...

Nie umiemy współdziałać z Bogiem. Albo uznajemy, że my sami sobie z tym poradzimy, albo wszystko zostawiamy Bogu, i niech On sam sobie radzi. Ciągle nie dociera do nas, że Bóg potrafi rozmnożyć chleb i nakarmić pięć tysięcy mężczyzn. Ale trzeba Mu dać te pięć swoich chlebów. Nie dlatego, że On sobie inaczej nie poradzi. Dlatego, że Bóg chce, byśmy mieli w tym swój udział. Byśmy nie chowali przed innymi swoich talentów. Swojego czasu, swoich pieniędzy, swojego serca. Trzeba dać innym to, co mamy. A Bóg dołoży ze swojego. Czas wyjąć te pięć schowanych chlebów...

Bogumiła Szewczyk
bog-szew@wp.pl

***
 
Bóg pyta:

Ludzie małej wiary czemu zastanawiacie się nad tym, że nie wzięliście chleba?
Czy jeszcze nie rozumiecie i nie pamiętacie owych pięciu chlebów na pięć tysięcy, i ile zebraliście koszów?
Ani owych siedmiu chlebów na cztery tysiące, i ileście koszów zebrali?
Jak to, nie rozumiecie, że nie o chlebie mówiłem wam, lecz: strzeżcie się kwasu faryzeuszów i saduceuszów?

Mt 16, 8-11

 

***

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'
KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział XIII, O PRZEZWYCIĘŻANIU POKUS

 
1. Póki żyjemy na ziemi, nie możemy uniknąć cierpienia i pokus. Dlatego w Księdze Hioba czytamy: Bojowaniem jest żywot ludzi na ziemi Hi 7,1.

Niech więc każdy strzeże się pokus i czuwa w modlitwie, aby nie wtargnął którędy wróg i nie usidlił go, nie śpi on bowiem, ale krąży szukając, kogo by pożreć 1 P 4,7; 5,8. Nikt nie jest aż tak doskonały i święty, aby nie doświadczał pokus, pozbyć się ich zupełnie nie zdołamy.

2. A przecież pokusy bywają nawet pożyteczne, choć są uciążliwe i męczące, bo przez nie człowiek staje się pokorniejszy, czystszy i mądrzejszy. Wszyscy święci przechodzili przez rozliczne udręki i pokusy, a jednak nie przestawali się doskonalić Dz 14,22.

Ci zaś, którzy nie zdołali oprzeć się pokusom, odpadli i zginęli Prz 9,11. Nie ma zakonu tak świętego ani miejsca tak ukrytego, gdzie nie wdarłyby się pokusy i trudności.

3. Człowiek nie może być bezpieczny od pokus, dopóki żyje, ponieważ to w nas samych tkwi źródło pokusy, jako że urodziliśmy się z pożądania Jk 1,14. Ledwo odrzucimy jedną pokusę i udrękę, a już nadciąga druga i ciągle mamy powód do cierpienia, bo utraciliśmy zdolność prawdziwego szczęścia.

 Niektórzy, uciekając od pokus, wpadają w nie jeszcze głębiej. Ucieczka nie prowadzi do zwycięstwa; tylko cierpliwością i pokorą możemy okazać się silniejsi od tych naszych wrogów.

4. Kto tylko zewnętrznie unika pokus, nie wyrywając ich korzenia, niewiele osiągnie; tym rychlej wrócą i tym bardziej dręczyć go będą. Stopniowo, cierpliwie i wytrwale - lepiej nad nimi zapanujesz z Bożą pomocą, niż gdybyś działał ostro i surowo Kol 1,11. Przyjmuj chętnie rady, jeśli odczuwasz pokusę, i nie odnoś się surowo do kogoś innego, kto cierpi pokusy, ale staraj się go podtrzymać na duchu, jak chciałbyś, aby ciebie podtrzymano.

5. Przyczyną tych wszystkich złych pokus jest chwiejność ducha i mała ufność do Boga.  Bo jak okręt bez sternika fale ciskają to tu, to tam, tak człowiek słaby i niestały w swoich postanowieniach miota się pośród pożądań Syr 2,5. Ogień hartuje żelazo, a pokusa człowieka sprawiedliwego. Często nie wiemy, do czego jesteśmy zdolni, dopiero pokusa ujawnia nam, kim jesteśmy. Czuwajmy więc zwłaszcza na początku, bo wtedy łatwiej pokonać wroga, jeśli nie dopuści się go pod żadnym pozorem do bram duszy, lecz odpędza go się od progu, choćby już i kołatał do wrót. Dlatego powiedział ktoś:

Szukaj rady zawczasu, za późno będzie na leki, Kiedy zwlekając dłużej osłabniesz w chorobie.

Najpierw przychodzi do głowy tylko zwykła myśl, od niej rozpala się wyobraźnia, a potem już człowiek zaczyna lubować się obrazami, jeden niedobry poryw i - przyzwolenie. Tak pomalutku wkracza w nas przebiegły wróg, jeżeli nie wyparliśmy go na początku.

A jeśli kto zwleka i ociąga się w tej walce, staje się coraz bardziej bezsilny, gdy wróg rośnie w siłę.

6. Niektórzy więcej pokus znoszą na początku nawrócenia, niektórzy zaś przy końcu. Inni znowu prawie przez cały czas żyją w udręce. Są też tacy, którym pokusy nie tak bardzo dają się we znaki, a sprawia to Boska mądrość i sprawiedliwość, która waży i możliwości, i zasługi i czyni wszystko dla dobra swoich wybranych.

7. Dlatego nie wpadajmy w rozpacz z powodu pokus, ale tym gorliwiej błagajmy Boga, aby w każdej udręce raczył nas wspierać: bo według powiedzenia Pawła, Bóg tyle dopuszcza, ile potrafimy wytrzymać 1 Kor 10,13. A więc znośmy z pokorą wszelkie pokusy i udręki ufając Bogu, bo wybawi On i podniesie pokornych Jdt 8,16; 1 P 5, 5-6.

8. Pokusy i cierpienia duchowe są próbą człowieka, próbą jego doskonałości; i zasługa przez to większa i cnota widoczniejsza Ps 34(34),19; Łk 1,52. Cóż to wielkiego, że ktoś jest pobożny i żarliwy, gdy mu to nie sprawia trudności, ale jeśli przetrzyma czas próby, to dopiero nadzieja doskonałości.

Niektórym udaje się uniknąć wielkich pokus, ale nie potrafią oprzeć się drobnym i codziennym, niech się przez to uczą pokory i nie będą zbyt zadufani w ważnych sprawach, gdy w drobnych okazują się tak słabi.

Patroni Dnia



św. Otton
biskup

Św. Otton urodził się około roku 1060. W młodym wieku był kapelanem na dworze księcia Władysława Hermana. Po powrocie do Niemiec został kanclerzem cesarza Henryka IV, a później biskupem Bambergi. W roku 1124 na prośbę Bolesława Krzywoustego przybył na Pomorze i doprowadził do przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan. Umarł 30 czerwca 1139 roku w Bamberdze.
 

również 1 lipca:

św. Teodoryk
opat

Urodzony w drugiej połowie V wieku we Francji, pochodził z przestępczego środowiska. Jego ojciec Marquart zajmował się rozbojem i kradzieżą na drogach, matka też nie była wzorem cnót. Kiedy św. Teodoryk dorósł, został diakonem. Ożenił się co prawda, ale przekonał swoja żonę, aby zrzekła się praw małżeńskich. Św. Remigiusz wyświęcił go na księdza i polecił mu wznieść klasztor na Mont d`Or w pobliżu Reims. Następnie mianował go opatem. Pobożność i gorliwość zakonnika, a także głoszone przezeń nauki spowodowały wiele nawróceń. Wśród nawróconych znalazł się jego własny ojciec, który porzucił swoje nikczemne zajęcie i wstąpił do klasztoru syna, gdzie przebywał aż do śmierci. Za przyczyną św. Teodoryka także pewien dom publiczny został cudownie przekształcony w klasztor żeński. Św. Teodorykowi przypisywano uzdrowienie króla Austrazji, Teodoryka I, który został porażony chorobą oczu, która groziła niechybną śmiercią, jeśli nie zostanie usunięte oko. Zmarł 1 lipca 533roku.


jutro: św. Bernardyna

wczoraj
dziś
jutro