logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

 
A wy za kogo Mnie uważacie?
(Mt 16,15)

Czasami zazdroszczę ludziom, którzy nawrócili się w nieco późniejszym wieku. Nie, wcale nie dlatego, że mieli sporo czasu na życie bez ograniczania się przykazaniami czy też innymi zasadami (nie bardzo wiem dlaczego to miałoby być fajne, ale ten motyw czasem się pojawia u niektórych ludzi), ale dlatego, że wchodzą w wiarę, w relację z Bogiem w sposób świadomy. Że wszystko przeżywają od początku tak, jak to w zasadzie powinno być – zaczyna się od spotkania Boga, a potem idą dalsze rzeczy – przyjęcie sakramentów, praktyki religijne, ale wszystko zaczyna się od tego pierwszego spotkania.

Tymczasem wielu z nas nie ma szans na pamiętanie swoich początków chrześcijaństwa. Ochrzczono nas, gdy byliśmy malutkimi dziećmi, pierwszy raz łączyliśmy się z Bogiem w sakramencie Eucharystii też gdy byliśmy dziećmi (choć trochę starszymi), Bierzmowanie często przypada na okres największego buntu religijnego i często człowiek nie ma żadnego punktu odniesienia, który może wspominać w czasach kryzysu.

Bo takie punkty odniesienia są potrzebne – małżonkom często się powtarza, by w chwilach trudnych wspominali dzień swojego ślubu, kiedy byli tacy szczęśliwi, tacy zakochani i tacy pewni, że ich miłość przetrwa wszystko. Czasami takie wspomnienie pomaga spojrzeć z dystansem na obecny problem, zatęsknić i w konsekwencji – zażegnać kryzys.
 
Jeśli jednak nie mamy takich wspomnień – jeśli nie pamiętamy swojego Chrztu w ogóle, jeśli wspomnienia z pierwszej Komunii są zdominowane przez uroczyste przyjęcie rodzinne i prezenty, jeśli Bierzmowanie kojarzy się tylko ze zdobywaniem kolejnych podpisów za uczestniczenie w nabożeństwach to trzeba w pewnym sensie wrócić do początku. I zacząć od tego, co powinno być podstawą naszej wiary – od spotkania z Bogiem.

A takim dobrym punktem wyjścia do takiego zaczynania od nowa może być zadanie sobie pytania, które Pan Jezus zadał apostołom – za kogo właściwe Go uważamy?

No właśnie – za kogo?

Najważniejsze w odpowiadaniu na to pytanie jest to, by zrobić to szczerze. Bo oczywiście, byłoby świetnie, gdybyśmy mogli za świętym Piotrem powtórzyć, że uważamy Go za Mesjasza, Syna Bożego. Ale te słowa nic w naszym życiu nie zmienią, jeśli będą tylko słowami. Bo może na tym etapie wiary wprawdzie wiemy, że tak jest, ale jest to tylko taka powierzchowna wiedza, a głębi serca wcale tego tak nie przeżywamy.

Z kolei szczera odpowiedź – nawet jeśli z niechęcią się do niej przyznamy – daje szansę Panu Bogu, by mógł wyprostować błędne wyobrażenia, uzupełnić to, co jest niepełne – by mógł się nam objawić.

No więc – za kogo uważamy Jezusa Chrystusa?

Agnieszka Ruzikowska
 
***
 
Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
(Mt 16, 13-19)

O co proszę? O wewnętrzną radość i wdzięczność za moją wiarę i życie w Kościele.
  • Wyobrażę siebie w gronie Jezusa i uczniów. Już minęło trochę czasu od chwili, gdy ich powołał. Towarzyszą Mu. Doświadczają jak naucza z mocą. Byli świadkami wielu Jego cudów. Jakie mam najważniejsze doświadczenia w moim życiu z Jezusem?
  • Usłyszę pytanie Jezusa, który spogląda na uczniów, na mnie: Za kogo uważają Go ludzie? Zatrzymam się na osobach, z którymi żyję na co dzień. Kim jest dla nich Jezus? Czy rozmawiają o Nim? Jak rozmawiają? Jest dla nich Kimś ważnym? Obojętnym?
  • „A wy za kogo Mnie uważacie?” Kim jest Jezus dla mojej rodziny? Jak przeżywany jest w mojej wspólnocie. Jezus czeka na moje osobiste wyznanie. Ty jesteś... Wymienię tytuły, w których jest mi najbliższy. Jaką wartość dla mnie Jego obecność w moim życiu?
  • „Błogosławiony jesteś...”. Wejdę w siebie. Uświadomię sobie jakim darem, jest Jezus w moim życiu. Jak wyglądałoby moje życie bez Niego, bez Jego Słowa, bez Eucharystii. Uwielbię Ojca, za Jezusa, za dar wiary, za dzień, w którym Go poznałem, pokochałem.
  • Zatrzymam się na rozmowie Jezusa z Piotrem. Prostego, słabego człowieka czyni fundamentem swego Kościoła. To co kruche potrafi zamienić w skałę.
  • Uwielbię Jezusa za Kościół, za papieża, za pasterzy, za moje życie w Kościele. Czy wierzę, że Jezus potrzebuje mnie w swoim Kościele? Czy odnalazłem w nim swoje miejsce, powołanie?
  • Jezus zostawił mi w Kościele Sakrament Pokuty. Przez pasterzy, kruchych i słabych jak Piotr mówi do mnie: „niech ci udzieli przebaczenia i pokoju”. Podziękuję Jezusowi za dar spowiedzi, za moich spowiedników. Powierzę Mu zwłaszcza tych, którzy najbardziej potrzebują mojej modlitwy.
  • W żarliwej modlitwie uwielbię Jezusa za, rodziców i kapłanów, którzy uczyli mnie życia w Kościele i dla Kościoła. Oddam Mu każdego z nich powtarzając: „Jezu, bądź dla nich skałą i zbawieniem”!

ks. Krzysztof Wons SDS
www.cfd.salwatorianie.pl

 

***

Przecudne światło wieczności oblało
Świętymi blaski dzień złoty, pogodny,
Co wieńcząc książąt apostolskich chwałą
Grzesznym do nieba ściele tor swobodny.
 
Odźwierny niebios, Mistrz narodów święty,
Świata sędziowie, światłości tej ziemi,
Piotr zmarł na krzyżu, Paweł mieczem ścięty,
W senat żywota weszli uwieńczeni.

Ciebie, o Piotrze, prosim w imię Pana,
Rozwiąż twym słowem pęta grzechów twarde,
Tobie, Pasterzu, wszak władza nadana
Otwierać niebo, zamykać otwarte.

Oświeć nas, Pawle, o Mistrzu wsławiony,
I z sobą w górę wznieś serca gorące,
Gdzie wiara widzi światło bez osłony
I jedna miłość króluje jak słońce.
 
O szczęsny Rzymie, grodzie poświęcony
Dwóch Apostołów chwalebnym męczeństwem,
Ty jeden w szkarłat krwi ich przystrojony
Wśród wszystkich blasków jaśniejesz pierwszeństwem.

Trójcy Najświętszej niechaj wszystko składa
Hołdy i chwałę, cześć i uwielbienie,
Która w jedności całym światem włada
Przez wszystkie wieki wieków nieskończenie. Amen.

***

Kazanie św. Augustyna, biskupa
(Kazanie 295, 1-2. 4. 7-8) 
 
Ci męczennicy patrzyli na to, co przepowiadali


Dzień dzisiejszy uświęcony jest męczeństwem świętych Apostołów Piotra i Pawła. Nie mówimy bynajmniej o mało znanych męczennikach: "Na całą ziemię ich głos się rozchodzi i aż po krańce świata ich mowy". Męczennicy ci na własne oczy oglądali to, co przepowiadali. Postępowali w sprawiedliwości, głosząc prawdę i umierając za prawdę.

Święty Piotr, pierwszy wśród Apostołów, ten, który żarliwie miłował Chrystusa, miał szczęście usłyszeć słowa: "Otóż i Ja tobie powiadam, że ty jesteś Piotr". Wcześniej bowiem powiedział: "Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego". Chrystus zaś odpowiedział: "Ty jesteś Skała, a na tej Skale zbuduję mój Kościół". Na tej Skale wybuduję wiarę, którą wyznałeś. Na wyznaniu: "Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego", które wypowiedziałeś, zbuduję mój Kościół. Albowiem Ty jesteś opoką. Imię Piotr pochodzi od słowa opoka, nie zaś odwrotnie. Tak jak imię Piotr pochodzi od "opoka", tak też nazwa chrześcijanin pochodzi od imienia Chrystus.

Pan Jezus - jak wiecie - przed swoją męką wybrał uczniów i nazwał ich Apostołami. Spośród nich samemu tylko Piotrowi było dane po wielekroć uosabiać cały Kościół. Ponieważ uosabiał Kościół powszechny, dlatego usłyszał słowa: "Tobie dam klucze królestwa niebieskiego". Otrzymał zatem klucze nie jeden człowiek, ale jeden i powszechny Kościół. Wielkość Piotra płynie stąd, iż kiedy mu powiedziano: "Tobie dam", występował w imieniu jednego i powszechnego Kościoła. Abyście zaś wiedzieli, że to Kościół otrzymał klucze królestwa, posłuchajcie, co na innym miejscu Pan powiedział wszystkim Apostołom: "Weźmijcie Ducha Świętego". Potem dodał: "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane".

Słusznie też Pan po swym zmartwychwstaniu powierza Piotrowi osobiście troskę o swe owce. Spośród uczniów nie tylko on jeden zasłużył, aby paść owce Pana; Chrystus przemawia wszakże do jednego, aby podkreślić jedność. Do Piotra mówi najpierw, ponieważ Piotr jest pierwszym wśród Apostołów.

Nie smuć się, Apostole! Odpowiedz Panu raz, drugi i trzeci. Niechaj zwycięży trzykrotne wyznanie miłości, albowiem nadmierna pewność trzy razy zwyciężona została przez lęk. Trzy razy masz rozwiązać to, co zawiązałeś trzy razy. Rozwiąż miłością, co zawiązałeś lękiem. A jednak Pan trzykrotnie powierza swe owce Piotrowi.

W jednym i tym samym dniu czcimy męczeństwo dwóch Apostołów. Oni także stanowili jedno. Chociaż cierpieli w różnych dniach, stanowili jedno. Piotr wyruszył pierwszy. Za nim podążył Paweł. Obchodzimy dziś uroczystość Apostołów uświęconą ich własną krwią. Umiłujmy zatem ich wiarę, życie, trudy, cierpienie, świadectwo i naukę.

***

Człowiek pyta:

Przestrzegałem wszystkich przykazań, czego mi jeszcze brakuje?
Mt 19,20

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego

Rozdział I, O ZWRÓCENIU SIĘ DO WNĘTRZA

 
1. Królestwo Boże jest w was - mówi Pan Łk 17,20-21. Nawróć się ku Panu całym sercem i porzuć lichą świetność świata, a dusza twoja odnajdzie spokój Jl 2,12. Ucz się odsuwać od siebie rzeczy zewnętrzne i oddaj się cały życiu wewnętrznemu, a zobaczysz jak wchodzi w ciebie Królestwo Boże Mt 11,29.

Królestwo Boże to pokój i radość w duchu, niedostępne żyjącym bez Boga Rz 14,7. Przyjdzie do ciebie Chrystus i przyniesie ci swoje ukojenie, jeżeli przygotujesz mu w swej wewnętrznej głębi mieszkanie.

Cała jego chwała i blask pochodzą z głębi, tam lubi On przebywać Ps 45(44),14. Człowiek zwrócony do wnętrza pozna Jego częste nawiedziny, czułe rozmowy, tkliwe ukojenie, spokój bezmierny, Jego zadziwiającą bliskość.

2. Pośpiesz się, duszo, przygotuj serce dla Ukochanego, niech przyjdzie do ciebie i raczy w tobie zagościć 1 Sm 7,3. Tak bowiem mówi: Jeśli mnie kto miłuje, będzie chował moje słowa, a przyjdziemy do niego i przebywać u niego będziemy J 14,23. Zrób więc w sercu miejsce dla Niego, a wszystko inne zostaw za progiem.

Gdy masz przy sobie Chrystusa, jesteś bogaty i nic ci więcej nie trzeba. On twój troskliwy opiekun i wierny obrońca, po cóż masz się oglądać na ludzi? Ludzie są często zmienni i zawodni, Chrystus zaś zostaje z nami na zawsze i aż do końca wiernie nam towarzyszy J 12,34.

3. Cóż za sens pokładać zbyt wielką nadzieję w kruchym śmiertelnym człowieku, nawet gdyby ci był pomocny i bliski, bo gdy nagle odwróci się od ciebie i zdradzi, wielkim smutkiem za to zapłacisz. Ci, którzy dzisiaj są z tobą, jutro mogą wystąpić przeciw tobie, bo ludzie obracają się jako wiew wiatru.

Złóż całą ufność w Bogu Prz 3,5, niech On będzie jedynym lękiem, jedyną twoją miłością. On sam za ciebie odpowie i sprawi, że to, co dobre, stanie się jeszcze lepsze. Nie masz tu żadnej stałej ojczyzny Hbr 13,14, gdziekolwiek się obrócisz będziesz cudzoziemcem i przechodniem Ps 39(38),13, nie zaznasz nigdy spoczynku, póki Chrystus nie spocznie w twojej głębi.

4. Za czym tu się oglądasz, kiedy nie to jest miejsce twego wytchnienia? W niebie będzie twoje mieszkanie, patrz więc na wszystko, co ziemskie, jak na to, co mijamy w drodze Dz 7,49; Iz 66,1; 2 Kor 5,2. Wszystko przemija, a ty razem ze wszystkim Mdr 5,13. Strzeż się tu sercem przylgnąć do czegoś, bo ugrzęźniesz i zginiesz.

Myśl twoja niech będzie tam, w górze, u Boga, a modlitwa niech bezustannie zmierza do Chrystusa Ps 141(140),2; 1 Tes 5,17.

Jeśli nie umiesz wyobrażać sobie rzeczy wzniosłych i niebieskich, spoczywaj tylko w męce Chrystusa i zamieszkaj w Jego świętych ranach.

Jeśli zaś przybliżysz się ze zbożną nieśmiałością do ran i najdroższych blizn Jezusa, uczujesz pokrzepienie w swoim cierpieniu, nie będziesz już dbał o krzywdy, doznane od ludzi, łatwiej zniesiesz słowa upokorzenia.

5. Chrystus także był na tym świecie wzgardzony przez ludzi, a w najcięższych chwilach obelg i zniewagi opuścili go bliscy i przyjaciele. Chrystus zgodził się cierpieć i być wzgardzonym, a ty ośmielasz się skarżyć?

Chrystus miał wrogów i oszczerców, a ty chcesz mieć samych przyjaciół i dobroczyńców? Jakże miałaby być nagrodzona twoja cierpliwość, gdybyś nigdy nie zaznał przeszkód? Jeśli nie chcesz doświadczać cierpienia, w jaki sposób chcesz zostać przyjacielem Chrystusa? Przeżywaj ból z Chrystusem, jeżeli chcesz wejść do Jego Królestwa 2 Tm 2,12.

6. Gdybyś raz a naprawdę wniknął w głąb Jezusa i zrozumiałbyś choć trochę Jego miłość, nie dbałbyś o swoją wygodę czy niewygodę, ale raczej cieszyłbyś się z doznawanej przykrości, bo miłość Jezusa sprawia, że człowiek nie myśli już o sobie.

Kto kocha Jezusa i miłuje prawdę, kto żyje rzeczywiście życiem wewnętrznym, wolny od nieopanowanej uczuciowości, ten zdoła swobodnie zwrócić się ku Bogu, wznieść się w duchu ponad siebie i zaznawać owocnego spoczynku.

7. Kto każdą rzecz pojmuje w samej jej istocie, nie kierując się opinią i oceną ludzi, ten jest prawdziwie mądry i pełen wiedzy Bożej, nie zaś ludzkiej. Kto umie przebywać we wnętrzu, a rzeczy zewnętrzne niewiele sobie ceni, nie szuka miejsca, nie wybiera czasu dla ćwiczeń duchowych.

Człowiek wewnętrzny szybko umie się skupić, bo nigdy nie rozprasza się w zewnętrzności. Nie przeszkadza mu ani praca, ani zajęcia przypadające na określoną porę, lecz cokolwiek przynosi życie, on się ku temu nakłania.

Kto w głębi jest opanowany i uporządkowany, nie przejmuje się dziwacznymi i przewrotnymi poczynaniami ludzi. Tyle ma człowiek przykrości i niepokoju, ile sam ich ku sobie przyciąga.

8. Gdybyś był w pełni prawy i czysty, wszystko przyczyniałoby się do twego dobra i wewnętrznego rozwoju Rz 8,28. Właśnie dlatego tyle rzeczy ci nie dogadza i tyle przeszkadza, że nie zdołałeś jeszcze umrzeć naprawdę dla siebie i nie odsunąłeś się jeszcze od wszystkich spraw świata.

Nic tak nie plami i nie oplątuje serca ludzkiego, jak niedobra miłość ziemska. Jeżeli odejdziesz od zewnętrznych radości, będziesz mógł myśleć o rzeczach Bożych i cieszyć się szczęściem wewnętrznym Ps 77(76),3.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

Patroni Dnia



św. Otton
biskup

Św. Otton urodził się około roku 1060. W młodym wieku był kapelanem na dworze księcia Władysława Hermana. Po powrocie do Niemiec został kanclerzem cesarza Henryka IV, a później biskupem Bambergi. W roku 1124 na prośbę Bolesława Krzywoustego przybył na Pomorze i doprowadził do przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan. Umarł 30 czerwca 1139 roku w Bamberdze.
 

również 1 lipca:

św. Teodoryk
opat

Urodzony w drugiej połowie V wieku we Francji, pochodził z przestępczego środowiska. Jego ojciec Marquart zajmował się rozbojem i kradzieżą na drogach, matka też nie była wzorem cnót. Kiedy św. Teodoryk dorósł, został diakonem. Ożenił się co prawda, ale przekonał swoja żonę, aby zrzekła się praw małżeńskich. Św. Remigiusz wyświęcił go na księdza i polecił mu wznieść klasztor na Mont d`Or w pobliżu Reims. Następnie mianował go opatem. Pobożność i gorliwość zakonnika, a także głoszone przezeń nauki spowodowały wiele nawróceń. Wśród nawróconych znalazł się jego własny ojciec, który porzucił swoje nikczemne zajęcie i wstąpił do klasztoru syna, gdzie przebywał aż do śmierci. Za przyczyną św. Teodoryka także pewien dom publiczny został cudownie przekształcony w klasztor żeński. Św. Teodorykowi przypisywano uzdrowienie króla Austrazji, Teodoryka I, który został porażony chorobą oczu, która groziła niechybną śmiercią, jeśli nie zostanie usunięte oko. Zmarł 1 lipca 533roku.


jutro: św. Bernardyna

wczoraj
dziś
jutro