logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Jezus czynił cuda. Nigdy się jednak nimi nie popisywał. Jego cuda zawsze były sensowne i skierowane ku pomocy chorym, czy znajdującym się w potrzebie ludziom. Czytamy dzisiaj, że kobieta, która wiele lat cierpiała, została uzdrowiona, a córka Jaira została wskrzeszona. Gdy mu powiedziano, że dziewczynka umarła Jezus odpowiada, że dziewczynka nie umarła, tylko śpi. „A oni wyśmiewali Go” (Mt 9, 26). Dlaczego? Bo wszyscy wiedzieli, że ona na pewno nie żyje. Jezus miał inne rozumienie śmierci. Dla Niego prawdziwa śmierć, to śmierć nie ciała ale duszy. Mówiąc, że dziewczynka śpi, Jezus nie kłamie, a jednocześnie daje ludziom możliwości różnej interpretacji tego wydarzenia. Ci, co skłonni byli wierzyć, znajdą kolejne potwierdzenie Jego mesjańskiej godności. Jego zaś wrogowie w słowach Jezusa, że dziewczynka nie umarła, tylko śpi – znajdą możliwość zaprzeczenia tego cudu.
 
Jezus unika sensacji i nie chciał przed czasem odsłaniać swojej mesjańskiej godności. Żydzi oczekiwali od Mesjasza narodowego wyzwolenia spod rzymskiej okupacji. Dla Jezusa sprawa narodowej niepodległości nie miała większego znaczenia. Dla Niego liczy się przede wszystkim wieczne zbawienie. Rozgłos mógłby spowodować szybszą reakcję żydowskich i rzymskich władz obawiających się narodowego powstania. Jezus wtedy mógłby zostać aresztowany jakby w pół drogi, jeszcze przed pełnym ogłoszeniem swojej nauki o zbawieniu. Nic dziwnego, że w opisie tego samego wydarzenia w Ewangelii św. Marka, Jezus po uzdrowieniu córki Jaira: "Przykazał im z naciskiem, żeby się nikt o tym nie dowiedział” (Mk 5, 43). Jezus jako człowiek robił co mógł, aby unikać szkodliwego dla siebie rozgłosu, choć dobrze wiedział, że Jego polecenia i tak nie zostaną wysłuchane. Podobnie jak i nieraz my wyrażamy swoje życzenia, czy ostrzegamy kogoś wiedząc, że to i tak nic nie pomoże. Jednak ostrzegamy, ze względu także na siebie, spełniając swój  obowiązek.
 
Swoimi cudami Jezus nie przytłaczał wolnego wyboru ludzi. Pozostawało jeszcze miejsce na poryw serca i wolny wybór człowieka. Dokonywane cuda potwierdzały prawdziwość Jezusa jako Mesjasza. Jednak cuda same z siebie mogą być nieprzekonywujące, jeżeli brak będzie szczerej chęci do nawrócenia i na przyjęcie prawdy.

diakon Franciszek
diakonfranciszek@gmail.com

***

Bóg pyta:

Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara.
On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis?

Mt 22, 19-20

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział XI, O TYM, JAK MAŁO JEST TYCH, CO MIŁUJĄ KRZYŻ JEZUSOWY

 
1. Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo niebieskie, ale mało takich, którzy dźwigaliby Jego krzyż Łk 14,27.

Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu Syr 6,10.

Wszyscy chcą się z Nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za Jezusem do momentu łamania chleba Łk 24,35, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki Mt 20,22. Wielu podziwia Jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża.

Wielu kocha Jezusa, dopóki nie zjawią się trudności. Wielu Go chwali i błogosławi, dopóki otrzymuje od Niego jakieś łaski. Gdy zaś Jezus się ukryje i choć na chwilę ich opuści, skarżą się albo całkiem upadają na duchu.

2. Kto kocha Jezusa dla Jezusa, a nie dla własnego zadowolenia, błogosławi Go i w męce, i w bólu serca tak samo, jak w uniesieniu radości. A nawet gdyby Jezus nigdy nie zechciał zesłać mu pociechy, i tak by Go zawsze chwalił i dziękował.

3. O, jak wiele może czysta miłość Jezusa bez domieszki żadnego własnego dobra czy miłości!

Czyż ci, co tylko samej pociechy szukają, nie powinni się nazywać płatnymi wyrobnikami? Czyż nie kochają bardziej siebie niż Chrystusa ci, co mają na oku tylko własną wygodę i korzyść? Gdzież jest ten, kto pragnie służyć Bogu za darmo?

4. Rzadko spotyka się kogoś tak uduchowionego, aby był ogołocony ze wszystkiego Mt 5,3. Któż znajdzie prawdziwie ubogiego duchem i wolnego od wszelkich przywiązań? Prz 31,10. Daleko on i bezgraniczna jego cena. Chociażby człowiek oddał całą swoją istotę - nic to jest Pnp 8,7. A choćby czynił wielką pokutę, i to mało.

I choćby zdobył wielką wiedzę, jeszcze mu daleko. I choćby odznaczał się wielką cnotą i głęboką pobożnością, jeszcze wiele mu brak, a właściwie brak mu jednej rzeczy, najpotrzebniejszej Łk 10,42. Jakiej? Aby, porzuciwszy wszystko, siebie także porzucił, z siebie samego się wyzuł całkowicie i nic nie zatrzymał dla siebie z miłości własnej. I niechby wiedział, że kiedy uczynił już wszystko, co powinien był uczynić, nie uczynił nic zgoła.

5. Nie ceń sobie za bardzo tego nawet, co bardzo może być cenione, ale mów, żeś sługą nieużytecznym w prawdzie, jak mówi sama prawda: Gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: Słudzy my nieużyteczni Łk 17,10.

Wówczas będziesz naprawdę ubogi w duchu i nagi i będziesz mógł rzec z Psalmistą: Bom jest samotny i ubogi Ps 25(24),16. A jednak któż jest bogatszy, kto możniejszy i bardziej wolny niż ten, kto siebie samego i wszystko swoje umiał porzucić i najgłębiej się poniżyć?
 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

Patron Dnia



Św. o. Pio z Pietrelciny
 prezbiter


O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany - znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji - znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie - na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie - zwłaszcza w momencie Przeistoczenia - w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. "Dom Ulgi w Cierpieniu" otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu. Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później - dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

jutro: św. Pacyfika

wczoraj
dziś
jutro