logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Wróć, Izraelu, do Pana, Boga twojego
 
Co jest najważniejsze w naszej wierze?
 
Może przestrzeganie przykazań? Zasad ustalonych przez Boga?
Może praktyki religijne – modlitwa, udział we Mszy świętej?
Może dobre uczynki – karmienie głodnych, pocieszanie smutnych?
Wszystko to jest oczywiście ważne, ale w głębi duszy czujemy, że to nie wystarczy. Można bowiem przestrzegać wszelkich zasad, ale robić to bez głębszego zastanawiania się nad ich sensem. Można unikać grzechu – ale wyłącznie ze strachu. Można także dużo się modlić, często bywać na Mszy świętej – ale nie pozwalać by ta modlitwa miała większy wpływ na nasze życie. Można wreszcie dobrze czynić, ale – czy dobre uczynki koniecznie muszą mieć jakikolwiek duchowy wymiar? 
 
Co jest najważniejsze?
Najważniejsza jest relacja.
Relacja między nami a Bogiem.
 
Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, że Bóg nie jest bezosobowym bytem, ale właśnie Osobą. A pomiędzy osobami może być relacja. 
 
Kiedy mówimy o relacji to – o ile nie jesteśmy matematykami – zazwyczaj mamy na myśli relacje międzyludzkie. Z kimś mamy dobre relacje, z kimś kiepskie, chcemy popracować nad ralacją z kimś, chcemy się zastanowić do czego to wszystko zmierza i tak dalej. Zapominamy czasami, ze podobnego rodzaju skojarzenia powinniśmy mieć, gdy mówimy o relacji z Bogiem.
 
Oczywiście – Bóg jest Bogiem i relacja z Nim nie będzie taka, jaką mamy z mężem, żoną, ojcem, dzieckiem czy kimkolwiek innym. Jest to relacja jedyna w swoim rodzaju, ale – żeby to wszystko miało sens, cała nasza wiara, wszystkie zasady religijne, modlitwy – ta relacja musi istnieć.
 
Relacja międzyludzka ma to do siebie, że jest dwustronna. Trudno być w relacji z kimś, dla kogo jesteśmy obojętni. Trudno mieć dobre relacje z kimś, kto nas nie lubi. I tak samo jest z relacją między nami a Bogiem – żeby to wszystko miało sens, ta relacja musi być wzajemna.
 
W dodatku wzajemność tej relacji leży wyłącznie po naszej stronie. 
 
Bo Pan Bóg – jak możemy poczytać w wielu miejscach w Piśmie świętym – na nas po prostu czeka. Czeka aż do Niego wrócimy.
 
Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com

***

Bóg pyta:

Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto?
Mt 23,16

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział III. O TYM, ŻE SŁÓW BOŻYCH SŁUCHAĆ TRZEBA Z POKORĄ, CHOĆ SĄ TACY, CO JE LEKCEWAŻĄ 

 
1. Słuchaj, synu, moich słów Prz 4,10, słów najpiękniejszych, przewyższających wiedzę filozofów i mędrców tego świata. Słowa moje są duchem i życiem J 6,63, a rozum ludzki ich nie zgłębi. Nie są dla próżnego podobania się i nie tak je brać należy, ale słuchać w ciszy, a przyjmować z miłością Koh 9,17.

I rzekłem: Błogosławiony, kogo ćwiczysz, o Panie, i uczysz swojego prawa, aby go uchować od złych dni i aby nie był samotny na ziemi Ps 94(93),12-13.

2. Ja, rzekł Pan, od początku uczyłem proroków i aż do dzisiaj nie przestaję mówić do wszystkich Hbr 1,102, ale jest wielu głuchych i nieczułych na moje słowa. Większość chętniej słucha świata niż Boga, łatwiej podąża za apetytami ciała niż za tym, co miłe Bogu.

Świat obiecuje to, co przemijające i małe, a jak chciwie ludzie mu służą; ja obiecuję to, co wzniosłe i wieczne, a odwracają się ludzkie serca. Któż służy mi we wszystkim tak gorliwie i tak posłusznie, jak służą światu i jego władcom? Zawstydź się, Sydonie, oto przemówiło morze Iz 23,4. A jeśli pytasz o przyczynę, dlaczego tak się dzieje, posłuchaj.

Dla drobnej korzyści człowiek przemierza długie drogi, dla życia wiecznego zaledwie stopę z ziemi uniesie. Biegnie za lichym zarobkiem, o jedną monetę nieraz ludzie się szarpią, nikt nie waha się męczyć dniem i nocą dla byle drobnostki i nędznej obiecanki.

3. Ale dla dobra trwałego, dla nagrody bezcennej, dla czci najwyższej i chwały nieskończonej lenią się, niestety, potrudzić choć trochę. Wstydź się, sługo opieszały i wiecznie narzekający, że tamci gorliwiej pędzą do zguby niż ty do życia. Tamci więcej się cieszą ułudą niż ty prawdą.

Jakże często zawodzą ich nadzieje, lecz moja obietnica nie okłamie nikogo. Kto mnie zaufał, nie odejdzie z próżnymi rękami. Co obiecałem, dotrzymam, co powiedziałem, wypełnię, jeżeli tylko zostaniesz wierny do końca mojej miłości 1 Tm 2,15. Ja nagradzam dobrych i umacniam w wierze pobożnych.

4. Wypisz moje słowa na swym sercu Pwt 6,6-7 i rozważ je pilnie, bo będą ci potrzebne w czas próby. Czego nie rozumiesz teraz, gdy czytasz, pojmiesz, gdy przyjdę. Dwojako przychodzę nawiedzić moich wybranych: przez próbę i przez ukojenie. I dwie nauki wpajam im codziennie: jedną, gdy wytykam ich winy, drugą, gdy zachęcam do wzrastania w dobrym. Kto mając słowa moje, lekceważy je, sam wyda wyrok na siebie w dzień ostateczny J 12,48.

MODLITWA O ŁASKĘ POBOŻNOŚCI

5. Panie, Boże mój, Ty jesteś moje wszystko. A kimże ja jestem, że ośmielam się mówić do Ciebie? Najnędzniejszy z Twoich nędznych sług, robak nikczemny, najnędzniejszy i lichszy niż mogę pomyśleć i mam odwagę wypowiedzieć.

A jednak pamiętaj o mnie, Panie, choć jestem niczym 2 Kor 12,11, nic nie mam, nic nie znaczę Koh 3,19. Ty jeden jesteś dobry, sprawiedliwy i święty Łk 18,19; 2 Mch 1,25: 1 Sm 2,2, Ty wszystko możesz Hi 42,2, wszystko przewyższasz, wszystko napełniasz 1 Tm 6,17; Jr 23,24, a tylko grzesznik pozostaje bezradny bez Ciebie. Wspomnij na litość swoją i napełnij moje serce łaską, bo przecież nie chcesz, aby dzieła twoje były puste.

6. Jakże zdołałbym zgodzić się na samego siebie w tym biednym życiu, gdyby nie umacniało mnie Twoje miłosierdzie i łaska? Ps 25(24),6. Nie odwracaj ode mnie oblicza Tb 4,7; Ps 143(142),7, nie odwlekaj przyjścia, nie odbieraj mi Twojego ukojenia, niech moja dusza nie zostaje bez Ciebie jak ziemia bez wody Ps 143(142),6.

Panie, naucz mnie pełnić Twoją wolę Ps 143(142),10, naucz mnie stać przed Tobą godnie i pokornie, bo Ty jesteś moją mądrością Mdr 14,5, Ty, który mnie znasz, a poznałeś mnie jeszcze przed początkiem świata i zanim przyszedłem na świat J 17,5.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

Patron Dnia



Św. o. Pio z Pietrelciny
 prezbiter


O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany - znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji - znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie - na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie - zwłaszcza w momencie Przeistoczenia - w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. "Dom Ulgi w Cierpieniu" otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu. Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później - dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

jutro: św. Pacyfika

wczoraj
dziś
jutro