logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Nikt już nie będzie o niej myślał ani jej wspominał, ani odczuwał jej braku
 
Kiedy wchodzimy do pustego kościoła to najczęściej pali się tam jedna lampka – czerwona lampka obok tabernakulum. Ta lampka pokazuje nam to, co jest najważniejsze – pokazuje nam miejsce, w którym jest Bóg pod postacią chleba. Patrząc tam, gdzie ona się świeci, patrzymy – można powiedzieć – w najważniejsze miejsce.

Kiedy jednak będziemy zbliżać się do niej, w  pewnym momencie odkryjemy, że jeśli chcemy nadal widzieć to, co najważniejsze – musimy oderwać od niej wzrok. Czerwona lampka nie jest bowiem miejscem, w którym przechowuje się konsekrowane hostie – jest tylko wskazówką, gdzie to miejsce się znajduje. Gdy jesteśmy daleko – wszystko jedno, czy patrzymy na lampkę, czy na tabernakulum, gdy jesteśmy blisko, widzimy wyraźnie, że te dwa miejsca nie są tym samym.

Więc jeśli nadal chcemy patrzeć tam, gdzie jest Bóg, musimy przestać patrzeć na lampkę. Ona spełniła już swoje zadanie i dalsze skupianie się na niej nie zbliżałoby nas do Boga, a wręcz przeciwnie.

Ten przykład pokazuje nam, że wiele rzeczy, których zadaniem jest zbliżyć nas do Boga w pewnym momencie staje się niepotrzebne, a dalsze trzymanie się ich zaczyna odnosić skutek przeciwny do zamierzonego. To może dotyczyć form modlitwy, rozmaitych praktyk religijnych – które kiedyś nam bardzo pomagały, a teraz potrzebujemy czegoś innego, może dotyczyć książek, które kiedyś czytaliśmy i dodawały nam otuchy, a teraz już „nie działają” – wszystko się zmienia i jeśli zbliżamy się do Boga, to musimy być przygotowani na te zmiany.

Ale dotyczy to też bardziej zasadniczych spraw – tak zasadniczych, że uważamy je za absolutnie kluczowe dla naszej wiary. Tymczasem kiedyś, w przyszłości – mogą się okazać zupełnie niepotrzebne.

Czy w niebie na przykład będą nam potrzebne sakramenty? Jeśli nie będzie grzechu, nie będziemy potrzebowali spowiedzi, jeśli będziemy w obecności Boga – chyba nie będziemy potrzebowali już Eucharystii? Czy będzie nam potrzebne Pismo święte, jeśli będziemy widzieć Boga twarzą w twarz? Czy – jeśli grzechy będą już tylko przeszłością, symbol chrześcijaństwa – krzyż – będzie miał jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Trudno sobie wyobrazić, co będzie miało znaczenie, a co nie. Arka Przymierza była dla Izraelitów czymś najświętszym. Tymczasem sam Pan Bóg mówi, że w pewnym momencie już jej nie będzie – i co więcej – że nikomu nie będzie jej brakować, bo będzie już niepotrzebna.

Nie przywiązujmy się zatem zbytnio do tego, co w tym momencie wydaje nam się takie ważne i kluczowe dla naszej wiary, życia religijnego i drogi do Boga. Korzystajmy z tego, ale pamiętajmy, że w pewnym momencie być może trzeba to będzie porzucić, na rzecz czegoś innego. Cała nasza droga do Boga jest bowiem porzucaniem nie tylko tego, co złe, ale także tego, co – wprawdzie dobre i na pewnym etapie potrzebne – ale co nie jest Bogiem. Musimy odrzucić wszystko, co Bogiem nie jest, aby dojść do Niego samego.
 
Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com 

***

Człowiek pyta:

Nauczycielu - gdzie mieszkasz?
J 1,38

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XVII. O TYM, ŻE KAŻDĄ TROSKĘ TRZEBA ZAWIERZYĆ BOGU


1. Synu, pozwól mi czynić z tobą, co zechcę; ja wiem, co dla ciebie dobre. Ty myślisz jak człowiek, tak czujesz, jak podpowiada ci twoje ludzkie serce. Panie, to prawda. Więcej troszczysz się o mnie 1 P 5,7, niż ja sam mógłbym się troszczyć o siebie. Bo niezbyt pewny jest ten, kto w Tobie nie złożył całej troski o siebie. Panie, byle tylko moja wola z całą mocą i słusznością należała do Ciebie, czyń ze mną, co się Tobie podoba. Bo wszystko, co mógłbyś ze mną uczynić, może być tylko dobre.

2. Jeśli chcesz, abym pozostawał w ciemności, bądź pochwalony, a jeśli zechcesz wyprowadzić mnie na światło, także bądź pochwalony. Jeżeli raczysz mnie uradować, bądź pochwalony, a jeżeli zechcesz mojego cierpienia, bądź pochwalony. Synu, taka ma być twoja postawa, jeżeli chcesz być ze mną. Tak więc równie chętnie masz przyjmować cierpienie, jak i radość. Tak samo spokojnie musisz znosić biedę i ubóstwo, jak bogactwo i dostatek.

3. Panie, chętnie przecierpię dla Ciebie wszystko, co zechcesz na mnie spuścić. Tak samo pragnę przyjmować z Twojej ręki dobro i zło, słodycz i gorycz, radość i smutek i za wszystko, co mnie spotyka, Tobie dziękować Hi 2,10.

Chroń mnie od grzechu, a nie ulęknę się śmierci ani piekła. Bylebyś nie odtrącił mnie na wieki Ps 77(76),8 i nie wymazał z księgi żywota Ap 3,5, niestraszna mi będzie żadna udręka, jakakolwiek mnie spotka.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa' 

Patron Dnia



Św. o. Pio z Pietrelciny
 prezbiter


O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany - znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji - znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie - na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie - zwłaszcza w momencie Przeistoczenia - w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. "Dom Ulgi w Cierpieniu" otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu. Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później - dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

jutro: św. Pacyfika

wczoraj
dziś
jutro