logo
Poniedziałek, 20 lipca 2026 r.
imieniny:
Czesława, Małgorzaty, Seweryny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Przyjdźcie do Mnie...
14. Niedziela Zwykła, rok A
 
"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11,28)

A. Przeczytać

„Wysławiam Cię, Ojcze, że zakryłeś tajemnice królestwa przed mądrymi i przewidującymi, a objawiłeś je ludziom prostym” - modli się Jezus. Nie potrzebujemy studiów teologicznych, nie potrzebujemy żadnych szczególnych zdolności, by coś rozumieć z Tajemnic Bożych. Trzeba tak zwyczajnie usiąść obok Boga i patrzeć. I słuchać. Nasze serce samo się otworzy.

B. Przemyśleć
 
To nie był Dzień Chorych ani rekolekcje dla niepełnosprawnych. Zwykła msza święta w powszedni dzień, w znanym mi dobrze kościele. Zbliżał się czas Komunii świętej. Oto Baranek Boży, błogosławieni, którzy zostali wezwani... I nagle z ławek zaczęli powoli wychodzić, stukając laskami, szurając butami, podtrzymując się nawzajem, starzy ludzie. Jakby w tej godzinie cały świat nagle się zestarzał, zniedołężniał, zgarbił. Jakby tylko oni pozostali na tym świecie. Szli w kierunku balasek, jak na filmie w zwolnionym tempie, uważnie, by się nie potknąć, przyciskając drżącymi rękami swoje torebki i parasole, niepewnym krokiem, jakby każdy ruch sprawiał ból, każdy krok był wielkim wysiłkiem. Wyglądało, jakby z ławek wyszło całe nieszczęście świata.

Kiedy patrzymy na starość, kalectwo, chorobę, rodzi się w nas jakieś uczucie niechęci. Często nienazwane, niechciane przez nas, ale jednak zarejestrowane, uczucie sprawiające przykrość. Może to podświadome, wrodzone pragnienie piękna, harmonii. Może ma to coś wspólnego z bajkami wysłuchanymi w dzieciństwie, w których czarownica jest zawsze stara i brzydka, z laską w ręce, a dobra wróżka młoda i piękna. A może strach, że starość zbliża się nieuchronnie do każdego z nas i nie chcemy o tym jeszcze myśleć. Trudno nam się do tego przyznać, ale ta niechęć i lęk dopadają nas w wielu sytuacjach. Jak właśnie ta procesja starych, trochę ułomnych ludzi.

Ale kiedy podchodził do nich kapłan z Najświętszą Hostią, przypomniało mi się zdanie z dzisiejszej Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja was pokrzepię”. Chodźcie do mnie, czekam, pomogę wam, podam rękę, wysłucham. Mam dla was czas, mam dla was Siebie. I nagle ci ludzie stali się dla mnie piękni. Tak ewangelicznie piękni. Szli, bo zostali zaproszeni. Szli, bo ktoś chciał się z nimi spotkać. Szli, bo poczuli się kochani. Nareszcie przez kogoś kochani. A przecież wiemy to wszyscy: jeśli ktoś nas kocha, nagle stajemy się piękni. W takiej chwili to ja poczułam się jakby nie na miejscu. Jeszcze nie zaproszona. Jeszcze zbyt prosta, zbyt zdrowa. Jakby mnie jeszcze nikt nie wołał...

Na drugi dzień, gdy zbliżał się czas komunii, podświadomie oczekiwałam tego samego przeżycia. Czekałam, aż z ławek powstanie procesja przygarbionych, pokrzywionych bólem i wiekiem ludzi. Ale świat nagle się odmłodził: dzieci, młodzież, młodzi i starsi rodzice, tylko gdzieniegdzie staruszka, dzisiaj jakby prostsza i młodsza. Czy nikt nie przyjął dzisiaj wezwania: Przyjdźcie, utrudzeni i obciążeni? Nie, nie tak. Bóg dzisiaj widział dokładnie to samo, co ja zobaczyłam wczoraj. Może byliśmy trochę młodsi, może mniej lasek stukało o posadzkę, ale gdyby popatrzeć w nasze serca, jesteśmy tak samo pogarbieni, powykrzywiani, kulejący. Dźwigamy tyle trudnych doświadczeń, tyle bólu, samotności. Nawet dzieci. To tylko we wspomnieniach dzieciństwo jest piękne i spokojne. Tyle jest dzieci poranionych, już na zawsze złamanych, przeraźliwie dojrzałych. Tylu młodych, którzy już na nic nie czekają. Życie każdego z nas jest nienapisaną książką, którą w całości czytał tylko Bóg. Książką, której my sami nie zawsze chcemy przeczytać jeszcze raz. Ale dla Boga - choć widzi te nasze garby i powykręcane ręce - dla Boga jesteśmy dalej piękni.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja was pokrzepię”. W świecie, w którym już od dziecka wszyscy się czują samotni, w świecie, w którym wszyscy dźwigamy swoje tajemnice i zranienia, w świecie, w którym płacimy grube pieniądze psychologom, bo nikt inny nie ma czasu lub nie chce nas wysłuchać - Bóg na nas czeka o każdej porze dnia. Bóg nas woła, bo chce każdemu z nas powiedzieć, że go kocha. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”. Opowiedzcie mi o sobie. Wyprostujemy co się da, uleczymy.

Udajemy twardzieli. Udajemy, że nie potrzebujemy innych. Warczymy na siebie z byle jakiego powodu, atakujemy, obrażamy. A w głębi serca jesteśmy nieszczęśliwi, boimy się nowych zranień, boimy się nowych spotkań, boimy się nawet ludzkich spojrzeń. Mamy zbyt wiele do ukrycia. Ale też wydaje nam się, że każdy kto na nas patrzy, chce nas skrzywdzić. Nie ma komu się poskarżyć, ale tak naprawdę nie chcemy się otworzyć. Sami siebie nie rozumiemy. Sami sobie nie wierzymy. A przede wszystkim sami siebie nie kochamy. Pozwólmy chociaż ukochać się Bogu. Każdy z nas potrzebuje być kochany. Musi być kochany, żeby żyć. Tylko człowiek kochany ma siłę żyć.
 
C. Przemodlić
 
- Módlmy się, abyśmy mieli odwagę zobaczyć w sobie swoje kalectwo, niedołęstwo, brzydotę. Bo tylko wtedy wyciągniemy do Boga ręce po pomoc. Tylko wtedy będzie mógł nas uleczyć, podźwignąć, przygarnąć do serca.

- Prośmy Boga za ludzi, którzy nie potrafią udźwignąć swoich złych doświadczeń, aby w ciszy uklęknęli przed Bogiem i pozwolili Mu się pokochać.

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

***
 
Człowiek pyta:

Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?
Mt 21,23

***

 

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział VII, O MIŁOWANIU JEZUSA PONAD WSZYSTKO

 
1. Szczęśliwy, kto zrozumiał, co znaczy miłować Jezusa i opuścić siebie dla Jezusa. Miłowane porzucać dla miłowanego, bo Jezus chce być kochany sam jeden, ponad wszystko. Miłość ziemska jest zawodna i niestała, miłość Jezusa wierna i nieprzemijająca. Kto lgnie do tego, co stworzone, ginie, gdy ono przemija, kto obejmuje miłością Jezusa, utwierdza siebie na wieki. Jego kochaj, Jego wybierz za przyjaciela. On, gdy wszyscy cię opuszczą, zostanie przy tobie i na koniec nie da ci zginąć. Z wszystkimi kiedyś musisz się rozstać, chcesz czy nie chcesz.

2. Uchwyć się Jezusa w życiu i śmierci, Jego wierności się powierz. On jeden, gdy wszyscy odejdą, potrafi ci pomóc. Taki już jest ten twój Ukochany, że niczego innego nie pragnie, tylko twego serca, aby w nim zasiąść jak król na tronie.

Gdy zdołasz opróżnić swoje wnętrze ze wszystkiego, co ziemskie, Jezus chętnie w tobie zamieszka. Pewnego dnia zobaczysz, że utraciłeś wszystko, co z siebie umieściłeś w ludziach poza Jezusem. Nie ufaj, nie opieraj się na trzcinie chwiejącej się na wietrze, bo ciało to siano, a cały blask jego jak kwiat na łące opadnie Iz 36,6; 40, 6-7; Mt 11,7; Łk 7,24; Syr 14,18; Jk 1,10; 1 p 1,24.

3. Łatwo zbłądzisz, jeśli będziesz przywiązywał wagę do ludzkiej urody. Jeśli u innych szukasz pociechy i zysku, znajdziesz tylko utratę. Lecz jeżeli we wszystkim szukasz Jezusa, na pewno znajdziesz Jezusa. Jeżeli zaś szukasz siebie, znajdziesz siebie, ale na własną zgubę. Bo ten, kto nie szuka Jezusa, więcej sobie szkodzi, niż mógłby mu zaszkodzić cały świat ze wszystkimi wrogami.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

Patron Dnia



bł. Czesław
 
kapłan

Bł. Czesław urodził się około roku 1180. Jako kapłan wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego i otrzymał habit z rąk św. Dominika. Głosił słowo Boże w Czechach i w Polsce. Założył klasztory w Pradze i we Wrocławiu. Umarł 15 lipca 1242 roku we Wrocławiu.

jutro: św. Wawrzyńca

wczoraj
dziś
jutro