logo
Poniedziałek, 03 października 2022 r.
imieniny:
Bogumiła, Gerarda, Jana, Józefy, Ewalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci" (Łk 5,4-5)

 

Już to robiłem. Już tak próbowałem. Jak często powtarzamy te słowa i na głos, do ludzi dających dobre rady, i w swoim sercu, gdy radę przeczytamy lub usłyszymy w publicznej wypowiedzi. Już to próbowałem. I nic nie dało, nie wyszło, nic nie zmieniło.

 

Już próbowałem. Nie wyszło. Ale czy zawsze wystarczy spróbować raz? Czy wystarczy jedna lekcja, by grać na skrzypcach? Tak łatwo się zniechęcamy i rezygnujemy. A powodów, przez które coś nie wyszło, widzimy tysiące. Że mam pecha. Że mnie się nigdy nie udaje. Że widocznie źle się za to zabieram. Że na to nie zasłużyłem. W tym poszukiwaniu przyczyn możemy nawet dojść do takich absurdów, że podłogę źle zamiotłam, bo Pan Bóg mnie nie kocha.


Piotr też pomyślał podobnie. Już próbowałem. Nic nie złowiłem. Ale przyznajmy, że to nie była pojedyncza próba. Całą noc pracowaliśmy - mówi Piotr do Jezusa. Zrobiliśmy wszystko co się dało. Mógł jeszcze dodać: nie będę się wygłupiał i robił to po raz setny. Ale tego nie dodał. Przeciwnie. Powiedział: na Twoje słowo zarzucę sieci.

 

Może właśnie o to chodzi? Kiedy sto razy nam nie wyjdzie, może nie wyszło właśnie dlatego, że chcieliśmy to zrobić sami. Bo niby sami sobie poradzimy. Nie potrzebujemy pomocy. Nie potrzebujemy modlitwy. Nie potrzebujemy Boga. I dopiero za sto pierwszym razem zrozumiemy, że pomoc Boga jest niezbędna. A może sto razy już modliliśmy się o coś i nie wyszło. A dopiero za sto pierwszym razem zrozumiemy czego tej modlitwie brakowało.

 

Jeśli Bóg pozwala na nasz wysiłek, który nie przynosi efektów, to nie dlatego, że Go to bawi albo lubi się znęcać. On chce nam coś przez to powiedzieć. Może, gdyby w nas było więcej pokory, usłyszelibyśmy to za pierwszym razem. Ale gdy tej pokory nam brak, gdy wydaje nam się, że sami damy radę, gdy wydaje nam się, że Bóg nie jest nam tutaj potrzebny, to może w nas "zaskoczy" dopiero za sto pierwszym razem.

 

Bóg czasem przychodzi dopiero wtedy, gdy po ludzku jesteśmy bezradni. Gdy zrobiliśmy wszystko. Bóg bierze wtedy nasze sprawy w swoje ręce. Musimy jednak umieć wypowiedzieć za Piotrem: "na Twoje słowo zarzucę sieci". Choćbym wcześniej robił to już sto razy.

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

 

*** 

Człowiek pyta:

Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? 

J 9,16

***
 

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XLII. O TYM, ŻE POKOJU DUCHA NIE MOŻNA OPIERAĆ NA LUDZIACH


1. Synu, jeżeli twój pokój ducha uzależniasz od jakiegoś człowieka, sądząc, że podobnie jak ty myśli i żyje, zawsze będziesz niespokojny i uwikłany. A jeśli opierasz się na trwałej i wiecznie żywej prawdzie, nie zasmucisz się, gdy przyjaciel odejdzie od ciebie albo umrze Hbr 7,25.24. Na mnie niech się opiera nawet przyjaźń i tylko przeze mnie kochaj tego, kto ci się zdaje dobry i bliski w tym życiu.

Beze mnie przyjaźń nie ma pełnej wartości i trwać nie może, nie ma prawdziwej i czystej miłości, której ja nie połączę. Dla takich uczuć ludzkich masz umrzeć, tak abyś, o ile to od ciebie zależy, pragnął żyć w ogóle z dala od ludzi.

O tyle człowiek zbliża się do Boga, o ile oddala się od wszelkiego ziemskiego pocieszenia. I o tyle wyżej wzlata ku Bogu, o ile głębiej schodzi w siebie i sam sobie wydaje się nędzarzem.

2. Kto zaś sobie przypisuje coś dobrego, sam kładzie przeszkodę na drodze łaski Bożej, bo łaska Ducha Świętego zawsze szuka pokornego serca. Gdybyś umiał w sposób doskonały unicestwić siebie i opróżnić duszę z wszelkich przywiązań, wówczas łaska moja musiałaby spłynąć na ciebie.

Gdy patrzysz na stworzenia, zasłaniasz sobie obraz Stworzyciela. Ucz się ciągle przezwyciężać siebie dla Stwórcy, wtedy staniesz się zdolny osiągnąć poznanie rzeczy Bożych. Nawet najmniejsza rzecz, jeśli ją kochasz i patrzysz na nią bez względu na mnie, plami cię i oddala od najwyższego dobra.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'
 

***
 

Zaangażuj się w życie szkoły, do której chodzi twoje dziecko.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



Święci Ewald Biały i Ewald Czarny

Przydomki obu świętych męczenników, wspominanych dzisiaj łącznie, brzmią nam dziwnie znajomo, jeśli tylko pamiętamy z kart dziejów ojczystych dwóch książąt sandomiersko-krakowskich: Leszka Białego i Leszka Czarnego. Oddajemy więc cześć świętym, którym - za sprawą odmiennego koloru włosów - nadano takie przydomki jak naszym książętom. A były one potrzebne, ponieważ obaj nosili to samo germańskie imię - Ewald, które oznaczać ma sprawiedliwego rządcę. Warto odnotować, że później występowało ono również jako nazwisko. Nosili je m.in. biblista, orientalista i polityk niemiecki Heinrich Ewald, czy duński poeta i dramaturg Johannes Ewald.

Pod koniec VII w. Ewald Biały i Ewald Czarny wyruszyli z Anglii na misje, tak jak czynili to wcześniej mnisi z Irlandii. O ich losach, zwłaszcza o pobycie na Zielonej Wyspie, opowiedział współczesny im Beda. Mieli prowadzić misję od Fryzji aż po dolny brzeg rzeki Lippe, która jest prawym dopływem Renu.

Ewangelizację pragnęli rozpocząć od nawrócenia wodza plemienia, ale - utożsamieni ze znienawidzonymi Frankami - zostali zdradzeni przez przewodnika, który wydał ich na pastwę miejscowej ludności. Doprowadziło to do tragicznego zakończenia misji, ponieważ oboje ponieśli męczeńską śmierć. Ewald Biały oddał życie za wiarę, ginąc od miecza, natomiast dla Ewalda Czarnego los był bardziej okrutny: torturowano go, a potem żywcem poćwiartowano. Stało się to, prawdopodobnie, pomiędzy 690 a 696 r.

Ich ciała wrzucono do Renu, a kiedy zostały odnalezione, Pepin z Heristalu - pierwszy majordom Austrazji, z rodu Karolingów - wydał rozkaz, aby relikwie męczenników zostały przeniesione do świątyni św. Klemensa w Kolonii. Lud czci ich obecnie jako patronów Westfalii.

jutro: św. Franciszka

wczoraj
dziś
jutro