logo
Poniedziałek, 03 października 2022 r.
imieniny:
Bogumiła, Gerarda, Jana, Józefy, Ewalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki;

albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło" (Mt 1,20)

 

Boimy się życia. Bardzo często boimy się tego co nieznane, tego co nowe, tego co trudne. Każdy z nas ma jakieś swoje strachy, poważne lub niepoważne, mądre lub głupie. Ale nawet jeśli niepoważne, nawet jeśli trochę głupie, to doskonale wiemy, że są to emocje, które przychodzą jakby spoza nas, których nie planujemy, których często nie chcemy. Mogą nam nawet ogromnie przeszkadzać. Bardzo więc boli, gdy ktoś z naszych emocji się wyśmiewa. Gdy ktoś nasze emocje źle ocenia. Boli nawet wtedy, gdy ktoś naszych emocji po prostu nie potrafi zrozumieć.

 

Wielu rzeczy się boimy i okazujemy to w różny sposób. Czasem agresją, czasem udawanym śmiechem, czasem ucieczką. Ale może to być każde inne dziwne zachowanie, dziwne dla postronnych, zrozumiałe tylko dla nas. Otaczający nas ludzie mogą wiele rozumieć, ale nigdy nie potrafią zrozumieć nas do końca. Nie znają całego naszego życia, naszych zranień, naszych doświadczeń. Tylko my wiemy skąd biorą się nasze odruchy, nasze lęki, nasze słowa, nasze decyzje. Nikt nie zna biegu naszych myśli, natłoku myśli w chwili, gdy coś obok nas i w nas dzieje się nowego.

 

Nie znamy więc też myśli św. Józefa. Nigdy się nie dowiemy co się działo w jego głowie, jakie dramaty wewnętrzne przeżywał, zanim zdecydował się odejść od Maryi. Ciśnie nam się natomiast na myśl, że to przecież draństwo, opuścić Maryję spodziewającą się dziecka. Jak łatwo nam oceniać innych. A przecież nie znamy biegu jego myśli. Józef pierwszy usłyszał od Maryi co się stało. Nikt tej tajemnicy nie znał i pewnie nikt by w to tak łatwo nie uwierzył. Czego przestraszył się Józef najbardziej? Że nie jest godny być ziemskim ojcem dla syna Boga? Czy może dopiero wtedy zrozumiał, że jego małżeństwo nigdy nie będzie takie jak innych ludzi? Może myślał, że skoro poza nim poczęło się Dziecko Boga, to sam Bóg będzie się o to nowe życie troszczył wystarczająco. Pewnie nie widział dla siebie miejsca w ich życiu. Mógł dać Maryi list rozwodowy, ale musiałby w nim podać powód rozwodu, a przecież "nie chciał narazić Jej na zniesławienie". Wolał odejść nieoficjalnie (potajemnie), narażając raczej siebie na złą ocenę, niż Maryję. Jak wiemy, Bóg miał inne plany i sprawę rozegrał inaczej. Józef został z Maryją i opiekował się Jezusem jak najlepszy ziemski ojciec.

 

Bóg interweniował, bo doskonale znał myśli Józefa. My cudzych myśli nie znamy. Dlatego tak łatwo nam potępiać innych. Tak łatwo myśleć o innych źle i źle o nich mówić. I choć nas samych tak boli zła i nieprawdziwa ocena naszego postępowania, sami na każdym kroku oceniamy innych ze swojego punktu widzenia, ze swojego doświadczenia, ze swojego własnego "wydaje-mi-się". Ból innych ludzi nas przecież nie boli...

 

Nigdy nie będziemy znali cudzych myśli. Może więc lepiej przypomnieć sobie o tym i zawiesić ocenę innych zanim ją wypowiemy na głos, żeby plotka lub fałszywa ocena nie poszła w świat. Złych słów nie da się cofnąć.

 

Bogumiła Szewczyk
bog-szew@wp.pl

 

***

 

O Pani świata przeczysta,
Najświętsza niebios Królowo
I Gwiazdo morza świecąca,
Dziewico Matko przedziwna.

O przyjdź już, słodka Dzieweczko,
Zabłyśnij wreszcie, Panienko,
Bo Kwiat szlachetny masz przynieść:
Chrystusa, Boga - Człowieka.

Sławimy oto doroczne
Narodzin Twoich wspomnienie;
Jaśniejesz całej ludzkości,
Wybranych Córo rodziców.

Mieszkańcy ziemi, przez Ciebie
W niebiosach mamy ojczyznę
I błogi pokój nam dano
Sposobem nieporównanym.

Niech będzie Trójcy podzięka
Przez wszystkie wieki bez końca,
Że Ciebie nazwać możemy
Najtkliwszą Matką Kościoła. Amen.
 ***
 
Kazanie św. Andrzeja z Krety, biskupa
(Kazanie 1) 
 
To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe

"Kresem Prawa jest Chrystus". On uwalniając nas od Prawa podnosi zarazem ku duchowi. W Nim wypełnienie wszystkiego, gdyż jako Prawodawca spełniwszy i doprowadziwszy wszystko do końca, zamienił literę Prawa na ducha, prowadząc wszystko do siebie jako do Głowy. Prawo zostało ożywione łaską i jej podporządkowane. Łaska zaś w harmonijny sposób połączyła się z Prawem i z nim się zespoliła. Nie było to zmieszanie czy zlanie właściwości Prawa z właściwościami łaski, ale przemiana dokonana mocą Bożą. Dzięki niej to, co w Prawie było trudne, uciążliwe i niewolne, zmieniło się w to, co jest łatwe i swobodne, abyśmy już nie byli "poddani żywiołom tego świata" ani nie pozostawali pod jarzmem litery Prawa.

W tym właśnie zawiera się istota ofiarowanych nam przez Chrystusa dobrodziejstw, w tym objawia się zamysł Boga, w tym wyniszczenie natury Bożej - Bóg i człowiek - w tym ubóstwienie przyjętego przez Słowo człowieka. Wypadało więc, aby tak cudowne i niezwykłe zamieszkanie Boga wśród ludzi poprzedzone było jakimś wprowadzeniem do tej radości, chwilą, w której zaczyna się tak wielki dar zbawienia dla nas. To właśnie wspominamy w dzisiejszym święcie. Narodziny Bogarodzicy stanowią początek, wypełnieniem zaś i kresem jest zjednoczenie Słowa z ciałem. Oto przychodzi na świat Dziewica, przyjmuje pokarm i wzrasta, aby być Matką Boga, Króla wieków.

Dla nas płynie stąd podwójna korzyść. Maryja prowadzi nas do prawdy i odrywa od życia w niewoli Prawa. W jaki sposób? Dzięki czemu? Dzięki temu, że mrok ustępuje wobec nadchodzącego światła, że łaska przynosi wolność w miejsce litery Prawa. Uroczystość dzisiejsza oznacza granicę tych czasów. Ukazuje związek rzeczywistości z symbolami i zapowiedziami, zastępując Stare Przymierze Nowym.

Niech zatem całe stworzenie śpiewa, raduje się i pomnaża wesele dnia dzisiejszego. Mieszkańcy ziemi i niebios niech wspólną święcą dziś uroczystość. Niechaj wspólnie świętują wszyscy na ziemi i w niebie. Dziś bowiem wzniesiony został przybytek Stwórcy wszechświata, dziś stworzenie mocą niepojętego zamysłu Boga przygotowuje nowe mieszkanie Stwórcy.

***
 

Litania na święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – odmów
 

***

Człowiek pyta:

Widzicie, że nic nie zyskujecie? Patrz - świat poszedł za Nim.
J 12,19

***

 

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XLIX. O UPRAGNIENIU ŻYCIA WIECZNEGO I O TYM, JAK WIELKIE RZECZY OBIECANO TAM BOJUJĄCYM TU NA ZIEMI 

1. Synu, skoro uczujesz, że spłynęła na ciebie tęsknota wiecznej szczęśliwości 2 P 1,13-14, i zapragniesz wyjść z domu swego ciała, aby oglądać moją światłość nie zmąconą cieniem J 17,24, otwórz serce i przyjmij miłośnie to święte utęsknienie Jk 1,17.

Podziękuj najwyższej Dobroci, że zesłała ci tę łaskę nawiedzając cię miłościwie, zagrzewając żarliwie, unosząc ku sobie swoją mocą, abyś własnym ciężarem nie uwiązł przy ziemi.

Bo nie jest to zasługa twoich rozmyślań ani wysiłków, ale dar najwyższej łaski i Bożej miłości, abyś dojrzewał w dobru i pokorze i przygotowywał się do dalszych bojów, abyś całym sercem przylgnął do mnie i starał się służyć mi jak najgorliwiej. 

2. Synu, bywa, że ogień płonie, ale płomień wznosi się ku górze wraz z dymem. Tak właśnie często płonie w ludziach pragnienie niebios, a przecież nie są wolni od pożądań ciała. Kiedy więc zwracają się z utęsknieniem do Boga, czynią to niezupełnie dla chwały Bożej.

Takie bywa często i twoje pragnienie, którym natrętnie chcesz mi pochlebić. Bo to, co ma w sobie choć trochę interesowności, nie może być czyste ani doskonałe.

3. Nie o to proś, co jest dla ciebie miłe i pożądane, ale co ja wybrałem jako dobre i chwalebne dla ciebie, bo jeśli głębiej pomyślisz, potrafisz swoje pragnienie podporządkować mojej woli i jej się tylko trzymać. Ja znam twoje pragnienia i słyszę twoje wzdychanie Ps 38(37),10. Wiem, że chcesz być już wolny w chwale dzieci Bożych Rz 8,21, marzysz o domu wiekuistym i ojczyźnie niebieskiej pełnej radości, ale jeszcze nie nadeszła godzina.

Jest jeszcze inny czas, czas walki Koh 3,6, czas trudu i czas próby. Pragniesz, aby cię napełniło najwyższe dobro, ale nie możesz tego osiągnąć. Jam jest, poczekaj na mnie So 3,8, mówi Pan, aż przyjdzie Królestwo Boże Łk 22,18.

4. Na razie musisz jeszcze być tutaj na ziemi i tu walczyć. Niekiedy będzie ci dane wytchnienie, nigdy nasycenie. Umacniaj się więc i bądź dzielny Joz 1,7 i w działaniu, i w znoszeniu tego, co sprzeciwia się twojej naturze. Masz się przeoblec w nowego człowieka Ef 4,24; Kol 3,10 i w innego człowieka się przemienić 1 Sm 10,6.

Trzeba, żebyś robił często to, czego nie chcesz, a rezygnował z tego, czego chcesz. Innym samo przychodzi to, czego zapragną; czego ty pragniesz, samo nie przyjdzie. Gdy inni mówią, wszyscy ich słuchają, kiedy ty mówisz, nikt nie zwraca uwagi. Inni proszą i otrzymują, ty poprosisz, nie dostaniesz.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Nie zostawiaj włosów w wannie.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



Święci Ewald Biały i Ewald Czarny

Przydomki obu świętych męczenników, wspominanych dzisiaj łącznie, brzmią nam dziwnie znajomo, jeśli tylko pamiętamy z kart dziejów ojczystych dwóch książąt sandomiersko-krakowskich: Leszka Białego i Leszka Czarnego. Oddajemy więc cześć świętym, którym - za sprawą odmiennego koloru włosów - nadano takie przydomki jak naszym książętom. A były one potrzebne, ponieważ obaj nosili to samo germańskie imię - Ewald, które oznaczać ma sprawiedliwego rządcę. Warto odnotować, że później występowało ono również jako nazwisko. Nosili je m.in. biblista, orientalista i polityk niemiecki Heinrich Ewald, czy duński poeta i dramaturg Johannes Ewald.

Pod koniec VII w. Ewald Biały i Ewald Czarny wyruszyli z Anglii na misje, tak jak czynili to wcześniej mnisi z Irlandii. O ich losach, zwłaszcza o pobycie na Zielonej Wyspie, opowiedział współczesny im Beda. Mieli prowadzić misję od Fryzji aż po dolny brzeg rzeki Lippe, która jest prawym dopływem Renu.

Ewangelizację pragnęli rozpocząć od nawrócenia wodza plemienia, ale - utożsamieni ze znienawidzonymi Frankami - zostali zdradzeni przez przewodnika, który wydał ich na pastwę miejscowej ludności. Doprowadziło to do tragicznego zakończenia misji, ponieważ oboje ponieśli męczeńską śmierć. Ewald Biały oddał życie za wiarę, ginąc od miecza, natomiast dla Ewalda Czarnego los był bardziej okrutny: torturowano go, a potem żywcem poćwiartowano. Stało się to, prawdopodobnie, pomiędzy 690 a 696 r.

Ich ciała wrzucono do Renu, a kiedy zostały odnalezione, Pepin z Heristalu - pierwszy majordom Austrazji, z rodu Karolingów - wydał rozkaz, aby relikwie męczenników zostały przeniesione do świątyni św. Klemensa w Kolonii. Lud czci ich obecnie jako patronów Westfalii.

jutro: św. Franciszka

wczoraj
dziś
jutro