logo
Poniedziałek, 03 października 2022 r.
imieniny:
Bogumiła, Gerarda, Jana, Józefy, Ewalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2,35)

 

Dziś są dwie Ewangelie do wyboru, a obie mówią o Maryi i o bólu. Nic dziwnego, skoro dziś jest wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej. Maryja pod krzyżem i Maryja, której Symeon przepowiada wielki ból serca.

 

"Twoją duszę miecz przeniknie". Te słowa mogą być przepowiednią nie tylko dla Maryi, ale (prawie) dla każdego z nas. Każdego z nas, wcześniej lub później, cierpienie dotyka, a czasem jest go tyle, że starczyłoby i dla dziesięciu osób. Dziwimy się nawet, jak można tyle cierpienia udźwignąć.

 

Inną sprawą natomiast jest nasza wrażliwość. Nie potrafimy porównać bólu dwojga ludzi, bo nie znamy ich wrażliwości. Ludzkie doświadczenie jednak wyraźnie wskazuje, że choć wrażliwość na cierpienie swoje i cudze jest wrodzona i jest różna, to wzrasta ona im bardziej kogoś kochamy i im lepsze jest nasze serce. Maryja kochała Jezusa ponad wszystko, ale zapewne każda prawie matka mogłaby tak powiedzieć o sobie i o swoim dziecku. Maryja jednak była bez grzechu, stąd Jej wrażliwość nie była zakłócona nawet najmniejszym odruchem egoizmu. Jej miłość była tak czysta, że cała była skierowana na potrzeby i na ból Syna. Jej współczucie było rzeczywistym współodczuwaniem Jezusowego cierpienia. Współodczuwaniem tym bardziej bolesnym, że znała absolutną niewinność Jezusa, który umierał nie za grzech, ale za miłość.

 

Wrażliwość jest wielkim darem, ale jak każdy dar - musi być umiejętnie wykorzystany. Czasem nie mieści nam się w głowie, że młody agresywny człowiek, niszczący wszystko co jest obok niego, może być bardzo wrażliwym człowiekiem. Tyle, że wrażliwość ta jest skierowana na siebie. Dziecko czy nastolatek, który zbyt wiele wycierpiał lub jest nadpobudliwy, czasem nie potrafi sobie poradzić ze swoją wrażliwością i ją zagłusza agresją. Ale i dorośli ludzie robią podobnie. Dlatego sama wrażliwość jest wprawdzie darem, ale jest dobra tylko wtedy, gdy ją dobrze wykorzystamy. I jest naszą zasługą tylko wtedy, gdy z nią współpracujemy. Gdy wykorzystujemy ją, by kochać innych. W miłości do naszych bliźnich.

 

"Twoją duszę miecz przeniknie". Te słowa powinniśmy przeżywać i próbować zrozumieć tylko przed Bogiem. Inaczej wprowadzą lęk. Wrażliwość bez Boga może nas zniszczyć, a w konsekwencji zniszczyć także ludzi, których spotykamy. Wrażliwość przeżywana przed Bogiem, na kolanach, uczy nas prawdziwej miłości. A Maryja jest naszym wzorem, naszą Nauczycielką. Warto tu przytoczyć słowa Benedykta XVI: "Od Maryi możemy się uczyć autentycznego współcierpienia, całkowicie wolnego od sentymentalizmu, w przyjmowaniu cierpienia drugiego jako swego własnego" (Jezus z Nazaretu). Tego od nas oczekuje nasza wiara.

 

Bogumiła Szewczyk
bog-szew@wp.pl

 

*** 

 

Człowiek pyta:

Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka?
J 18,17

***

Człowiek pyta:

Co to znaczy, co nam mówi: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie; oraz: Idę do Ojca?
J 16,17

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XXXVII. O CZYSTYM I ZUPEŁNYM WYRZECZENIU SIĘ SIEBIE DLA OSIĄGNIĘCIA WEWNĘTRZNEJ WOLNOŚCI

1. Synu, zgub siebie, a odnajdziesz mnie. Trwaj nie mając nic i nie przedsiębiorąc niczego, a zawsze na tym zyskasz. Bo dodana ci będzie jeszcze większa łaska, skoro tylko wyrzekniesz się siebie, ale wyrzekniesz się nieodwołalnie. Panie, ile razy mam się wyrzec siebie i w jaki sposób siebie porzucić? Zawsze i w każdej chwili, i w małych rzeczach, i w dużych. We wszystkim bez wyjątku chcę, abyś stał się ze wszystkiego ogołocony dla mnie.

W przeciwnym razie jakże mógłbyś do mnie należeć, a ja do ciebie, gdybyś nie był całkowicie wolny, rezygnując ze swojej woli w sprawach ducha i ciała? Im szybciej to uczynisz, tym lepiej dla ciebie, im pełniej i szczerzej, tym więcej zyskasz w moich oczach i tym więcej osiągniesz.

2. Są tacy, którzy wprawdzie wyrzekają się siebie, ale z jakimś jednym zastrzeżeniem, bo niezupełnie ufają Bogu, wiec chodzą koło swoich spraw. Inni znowu najpierw oddają wszystko, ale potem stanąwszy przed jakąś próbą, wracają do swego, i dlatego tak trudno im się doskonalić.

Ci nie osiągną prawdziwej wolności, czystości serca i uszczęśliwiającej łaski mojej przyjaźni, dopóki nie wyrzekną się siebie zupełnie i nie będą składać z siebie ofiary codziennie, bo bez tego nie ma i być nie może owocnego zjednoczenia z Bogiem.

3. Mówiłem ci już często i jeszcze raz powtórzę: Porzuć siebie, zrezygnuj z siebie, a dostąpisz wielkiego pokoju ducha. Oddaj wszystko za wszystko, niczego nie wymagaj, niczego nie żądaj, trwaj we mnie szczerze i niewzruszenie, a ja będę z tobą. Staniesz się wolny w sercu, a ciemność cię nie przygniecie Ps 139(138),11.

O to się staraj, o to proś, tego pragnij, abyś zdołał uwolnić się od wszelkiego posiadania i nagi mógł iść za nagim Jezusem, umrzeć dla siebie, a dla mnie żyć wiecznie. Wtedy rozwieją się wszystkie próżne rojenia, niepokoje i zbyteczne troski. Zniknie lęk nadmierny, a niedobra miłość uwiędnie.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Trzymaj nerwy na wodzy.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



Święci Ewald Biały i Ewald Czarny

Przydomki obu świętych męczenników, wspominanych dzisiaj łącznie, brzmią nam dziwnie znajomo, jeśli tylko pamiętamy z kart dziejów ojczystych dwóch książąt sandomiersko-krakowskich: Leszka Białego i Leszka Czarnego. Oddajemy więc cześć świętym, którym - za sprawą odmiennego koloru włosów - nadano takie przydomki jak naszym książętom. A były one potrzebne, ponieważ obaj nosili to samo germańskie imię - Ewald, które oznaczać ma sprawiedliwego rządcę. Warto odnotować, że później występowało ono również jako nazwisko. Nosili je m.in. biblista, orientalista i polityk niemiecki Heinrich Ewald, czy duński poeta i dramaturg Johannes Ewald.

Pod koniec VII w. Ewald Biały i Ewald Czarny wyruszyli z Anglii na misje, tak jak czynili to wcześniej mnisi z Irlandii. O ich losach, zwłaszcza o pobycie na Zielonej Wyspie, opowiedział współczesny im Beda. Mieli prowadzić misję od Fryzji aż po dolny brzeg rzeki Lippe, która jest prawym dopływem Renu.

Ewangelizację pragnęli rozpocząć od nawrócenia wodza plemienia, ale - utożsamieni ze znienawidzonymi Frankami - zostali zdradzeni przez przewodnika, który wydał ich na pastwę miejscowej ludności. Doprowadziło to do tragicznego zakończenia misji, ponieważ oboje ponieśli męczeńską śmierć. Ewald Biały oddał życie za wiarę, ginąc od miecza, natomiast dla Ewalda Czarnego los był bardziej okrutny: torturowano go, a potem żywcem poćwiartowano. Stało się to, prawdopodobnie, pomiędzy 690 a 696 r.

Ich ciała wrzucono do Renu, a kiedy zostały odnalezione, Pepin z Heristalu - pierwszy majordom Austrazji, z rodu Karolingów - wydał rozkaz, aby relikwie męczenników zostały przeniesione do świątyni św. Klemensa w Kolonii. Lud czci ich obecnie jako patronów Westfalii.

jutro: św. Franciszka

wczoraj
dziś
jutro