logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 

"Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu?" (Łk 10,40)

 

Dobrze znały Jezusa, dlatego niejednokrotnie zatrzymywał się u nich. Zapewne i Maria, i Marta tak samo cieszyły się z Jego wizyty. Ale czy to wynikało z różnicy wieku, czy z charakteru, czy z różnie rozumianego poczucia obowiązku - różnie zareagowały na spotkanie z Jezusem.

 

Czy któraś z kobiet powie tak naprawdę szczerze, że nie rozumie Marty? Czy nie pojawił się w nas nigdy ten ciąg myśli, coraz głośniejszy, coraz bardziej nabrzmiały złością? Bo nie wątpię, że każda z nas chciałaby Gościa ugościć jak najlepiej. Dlatego z radością zaczyna przygotowanie posiłku, choć sama by chętnie usiadła i słuchała. Ale przygotowanie posiłku trwa i w miejsce radości zaczyna pojawiać się zdenerwowanie. Bo Marta też chce uczestniczyć w tym, co tam za ścianą się dzieje. A tu jeszcze tyle do zrobienia. Pojawia się złość, że nikt nie pomoże, ale przecież nie wypada robić afery. Więc nie robi, może jedynie coraz głośniej stukają garnki. A złość z minuty na minutę rośnie. W myślach Marta prowadzi coraz głośniejszą rozmowę z Marią, w zasadzie od dawna to jest bardzo głośna kłótnia, która staje się już nie do wytrzymania. Marta staje się bombą, która za chwilę wybuchnie. A ktoś musi być winien tej złości, bo przecież nie ona - Marta.

 

Ciekawe, że nie robi po prostu awantury Marii. Dlaczego nie, skoro to właśnie jedynie Maria mogłaby jej pomóc, bo jest także domownikiem. Dlaczego nie, skoro to na Marię była wściekła przez cały czas stania w kuchni. To co zrobiła Marta wydaje nam się całkowicie bez sensu. Bo Marta zrobiła awanturę... Jezusowi. Przyszedł Gość, a Marta całą swą złość wylała na Niego. Poniekąd słusznie, bo gdyby nie przyszedł, to żadnego problemu by nie było. Ale kto z nas chciałby być na miejscu Jezusa? Z takiego domu wypada gościowi szybko uciekać, bo staje się intruzem.

 

Jako gospodyni Marta przegrała. I nie dlatego, że długo przygotowywała wieczerzę. Ona ośmieszyła się przed Gościem, zepsuła atmosferę. Pozwoliła na to, by emocje całkowicie nią zawładnęły, nie próbując wcześniej ich uspokoić, nie próbując rozwiązać inaczej tej trudnej dla niej sytuacji. To przecież była sprawa między nią a Marią, trzeba było ją cichutko wywołać do kuchni i uzgodnić wymianę ról albo pomoc. Każdy z nas doskonale czuje, że to co zrobiła - było niedopuszczalne, żeby nie powiedzieć skandaliczne.

 

Doskonale to rozumiemy. Doskonale to potrafimy ocenić. Ale kiedy siedzimy sami w swojej kuchni, prowadzimy tysiące takich awantur z osobami w tej chwili nieobecnymi. Prowadzimy wojny z mężem, dziećmi, matką, szefem, księdzem proboszczem czy sprzedawcą w sklepie. Udowadniamy im w myślach jak parszywie postąpili, jak nieludzko się zachowali, jak okrutne były ich słowa. Najlepiej się właśnie pyskuje i płacze, pyskuje i płacze, jak go nie ma obok nas. Nawet nie dlatego, że nie mamy racji. Często po prostu nie umiemy tego wszystkiego wypowiedzieć, często boimy się jeszcze gorszego zranienia, często uważamy, że i tak to nic nie da, bo już próbowaliśmy.

 

A kiedy nasze emocje sięgną zenitu - wybuchamy. I choć rozumieliśmy wcześniej absurdalność sytuacji w domu sióstr - wybuchamy dokładnie tak samo jak Marta. Robimy awanturę... Bogu. Na Bogu się wyżywamy. Bogu się odgrażamy. Bogu przestajemy wierzyć. Boga odrzucamy. Bo idziemy o krok dalej niż Marta. My wyrzucamy Jezusa z naszego domu. Za krzywdy od Marii, męża, matki, sąsiada, dyrektora, kolegi z podstawówki, księdza katechety, dawnej przyjaciółki, za te wszystkie krzywdy wyrzucamy z domu Jezusa. I już nie widzimy jakie to absurdalne.

 

Kto z nas nigdy w życiu nie oskarżył Jezusa o winy innych ludzi? Naprawdę nigdy?

 

A Jezus przecież nie powiedział: no co się drzesz, to Maria zrobiła dobrze, tak właśnie trzeba było zrobić. Jezus jak zwykle wszystko pokazuje w trochę innym świetle. Zanim zaczniesz się złościć na innych - sprawdź, czy ty jesteś w porządku. Bo może to właśnie w tobie czegoś zabrakło. Może w tobie jest tyle samo winy. Ale nawet jeśli nie, nawet jeśli cudza wina jest ewidentna, to pretensje trzeba kierować do winnego, do tego kto krzywdzi. W czym jesteś lepszy od tego, kto ciebie niewinnego krzywdzi, jeśli oskarżasz o krzywdę niewinnego Boga? Przez te oskarżenia Bóg umierał na krzyżu...

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com



***

Człowiek pyta:
Czemu Wszechmocny nie ustala terminów, a najbliżsi nie znają dni Jego?
Hi 24,1

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XXIV. O UNIKANIU WŚCIBSTWA W CUDZE ŻYCIE
 
1. Synu, nie bądź ciekawy i nie zajmuj się próżnymi dociekaniami. Cóż cię może obchodzić to albo owo? Ty idź za mną J 21,22. Co ci z tego, że ten jest taki lub owaki, tamten robi albo mówi to lub tamto? Nie będziesz odpowiadać za innych, ale będziesz musiał zdać sprawę z siebie samego Rz 14,12. Po cóż się więc w to mieszasz?

Ja znam wszystkich i widzę wszystko, co istnieje, wiem, jaki kto jest i co myśli, i czego żąda, i jaki cel sobie stawia.
Mnie więc wszystko winieneś zostawić, ty zaś troszcz się, abyś nie stracił wewnętrznego pokoju, i krzątającym się pozwól się krzątać, ile im się podoba. A za każdy postępek i każde słowo odpowiedzą przede mną, bo mnie nie można oszukać.

2. Nie staraj się o cień wielkiej sławy ani o liczne przyjaźnie, ani o miłość ludzką. Wszystko to bowiem wprowadza tylko roztargnienie i zagęszcza w sercu ciemność.

Chętnie mówiłbym do ciebie dłużej i odsłonił rzeczy ukryte, gdybyś oczekiwał mojego przybycia z utęsknieniem i otwierał mi zawsze drzwi serca Ap 3,20. Bądź czujny, trwaj w modlitwie 1 P 4,7 i stawaj się coraz bardziej pokorny Syr 3,20.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

WZAJEMNOŚĆ

Ile się dusza wzruszy, tyle Boga wzruszy;
O ile dusza w Bogu, o tyle Bóg w duszy.
Adam Mickiewicz

***

Wymieniaj baterie w systemie alarmu przeciwpożarowego zawsze w dniu 1 stycznia.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



św. Demetriusz
męczennik

Wszystko co na pewno wiadomo o św. Demetriuszu to to, że został umęczony podczas prześladowania za Dioklecjana w Sirmium w Dalmacji ok. roku 306. Począwszy od V wieku Tesalonika była ośrodkiem kultu św. Demetriusza. Jedna z legend mówi, że Święty był obywatelem Tesaloniki, którego uwięziono i bito bez sądu za głoszenie słowa Bożego. Jako święty był bardzo popularny a dziś nadal jest popularny na Wschodzie.

jutro: bł. Emiliany

wczoraj
dziś
jutro