logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 

"Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości." (Łk 11,39)

 

 

I znowu Jezus wytyka faryzeuszom obłudę w postępowaniu. Dlaczego tak się na nich uwziął? Skąd te ciągłe pretensje? Słyszeliśmy to tysiące razy.

 

Jednak, kiedy czytamy Ewangelię, widzimy, że to właśnie jest na odwrót. To faryzeusze ciągle o coś mają pretensję. To faryzeusze ciągle wypominają Jezusowi Jego zachowanie. Nie tak dawno słyszeliśmy, jak wypominali Mu, że uczniowie Jego nie myją rąk przed jedzeniem. Dziś ten sam zarzut kierowany jest do samego Jezusa. Faryzeusz, który zaprosił Mistrza na obiad, uznał za niestosowne, że Jezus nie umył rąk. Za słuszne natomiast uznał zwrócić Gościowi uwagę przy stole, wytknąć ten brak. A Jezus jak zwykle podejmuje temat, ale kieruje go na bardziej ogólne i na ważniejsze sprawy. Na czystość wnętrza.

 

Bardzo łatwo jest umyć ręce. I choć chodziło wtedy o obmycie rytualne, nie różniło się tak bardzo od zwykłego obmycia. Nawet dziś, w czasach koronawirusa, kiedy mycie rąk stało się obowiązkiem wielokrotnie w ciągu dnia powtarzanym, mycie rąk nadal jest bardzo prostą czynnością. W ogóle w dzisiejszych czasach mycie ciała stało się niezwykle proste. Kiedyś dźwigało się ciężkie wiadra wody ze studni, koromysło gniotło kark i ramiona, a rozhuśtana na łańcuchach woda chlapała po nogach. Wodę trzeba było jeszcze zagrzać na piecu i nalać do miednicy. Tak, na co dzień tylko do miednicy, ale raz w tygodniu trzeba było nanosić więcej wody, bo była kąpiel w szafliku. Mimo to zwykłe mycie było zawsze bardzo prostym zajęciem.

 

Ale oczyszczenie wnętrza już nie jest takie proste. Wie o tym doskonale każdy z nas. Próbujemy, ale kiedy pracujemy nad jedną wadą i już prawie wszystko się udaje, zauważamy, że we wszystkich innych dziedzinach życia zupełnie nic nie wychodzi, choć miesiąc temu już się prawie udawało. Całkiem jak w kostce Rubika, układając jeden kolor burzymy ścianę o innym kolorze. Wszystko trzeba zaczynać od początku. Wszyscy to doskonale znamy. I nie nazywamy faryzeuszem nikogo, kto pracuje nad sobą, ale mu jeszcze nie zawsze wychodzi tak jak trzeba. To są grzesznicy tacy jak my.

 

Faryzeusz wypełnia wszystkie przepisy, które widać na zewnątrz. Doskonale zna i pilnuje nie tylko siebie, ale także wytyka innym, gdy o nich zapomną. To co na zewnątrz jest dla niego najważniejsze, to co jest inaczej tak bardzo mu przeszkadza, że "musi" o tym powiedzieć. Natomiast jego wnętrze nie jest sprzątane, bo tego nie widać.

 

Czy dzisiaj nie ma wśród nas faryzeuszy? Ależ są. To może być każdy z nas, zresztą prawie na pewno kiedyś to był każdy z nas. Zamiast zajmować się swoim spotkaniem z Bogiem, swoimi grzechami, swoim wnętrzem - zauważamy i podkreślamy cudze potknięcia. Nie klęknął, albo klęknął w innym czasie, nie wstał, albo właśnie wstał, miał w ręce różaniec podczas mszy, stał podczas komunii, albo przyjął komunię na rękę, szepnął coś do sąsiada. Skąd my to wszystko wiemy? Bo nie zajmujemy się swoim spotkaniem z Bogiem, nie to jest dla nas najważniejsze. Zajmujemy się innymi. I nie ich sercem, ale właśnie drobiazgami, które im nie wyszły, albo które robią inaczej niż my. Na tym skupia się często nasza uwaga podczas mszy świętej. I może nie biegamy za ludźmi, żeby ich upomnieć, ale nas to niepokoi, zakłóca ciszę, robi w nas niepotrzebne zamieszanie. A przecież to jest najważniejsze dla nas Spotkanie z Bogiem: przy Ołtarzu.

 

Tak, oczywiście, że faryzeusz to trochę kto inny. Jezus nazywa ich bardzo mocno: "wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości". Ale trzeba zawsze pamiętać, że to byli ludzie pobożni, ludzie znający Pismo, ludzie czujący mocny związek z Bogiem. Możemy mieć bardzo wiele z faryzeusza: i dobrego, i złego. A wszystko co złe w nas zaczyna się od drobnych spraw, które nie wiadomo kiedy narastają i stają się niebezpieczne dla naszego duchowego życia.

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

 

***


Zły duch pyta:

Znam Jezusa i wiem o Pawle, a wy coście za jedni?
Dz 19,15

***

 

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział LVII. 
O TYM, ŻE CZŁOWIEK NIE POWINIEN ROZPACZAĆ, GDY ZDARZY MU SIĘ, ŻE UPADNIE


1. Synu, bardziej miła mi jest cierpliwość i pokora wobec trudności niż wielkie ukojenie i pobożność w pomyślności. Czemuż tak cię zasmuca byle słowo zwrócone przeciw tobie? Nawet gdyby to było coś większego, nie trzeba się przejmować. Przeczekaj, to minie, nie jest to ani pierwsze, ani nowe, nie będzie też ostatnie, jeśli dłużej pożyjesz.

Jesteś dzielny, i owszem, dopóki nie zjawi się przeszkoda. Umiesz i poradzić, i innych podtrzymać na duchu, ale gdy tylko do twoich drzwi zbliży się nagle cierpienie, braknie ci rady i siły. Dowiedz się, że jesteś słaby, stwierdzasz to przecież często w najdrobniejszych rzeczach, a jednak gdy cię coś podobnego spotyka, pamiętaj, że to dla twojego dobra. 

2. Usuń urazę z serca, tak całkowicie jak tylko potrafisz, i jeśli cię nawet coś bardzo dotknęło, niech cię to nie załamuje i na długo myśli nie zaprząta. A przynajmniej staraj się znieść przykrość cierpliwie, jeśli nie radośnie. Nawet gdy czegoś słuchasz niechętnie i z wielką przykrością, pohamuj się, niech nie padnie z twoich ust żadne pochopne słowo, które mogłoby kogoś zgorszyć.

Szybko uspokoi się wzburzona myśl, a ból wewnętrzny ukoi łaska, gdy powróci Iz 49,18. Oto ja jestem, mówi Pan, gotów ci pomagać i łagodzić nadmierne trudy, jeśli tylko mi zaufasz i z ufnością mnie wezwiesz.

3. Bądź dzielny i pamiętaj, że przyjdzie ci znieść jeszcze gorsze rzeczy. Nie wszystko stracone Ba 4,30.21, choć widzisz, że coraz częściej ogarnia cię niepokój i osaczają pokusy. Tyś człowiek, nie Bóg, ciało, nie duch anielski.

Jakże mógłbyś trwać zawsze w niezachwianej cnocie, kiedy zabrakło jej nawet aniołom w niebie i pierwszemu człowiekowi w raju?

Ja podnoszę zasmuconych na duchu, a tych, co znają swoją słabość, wznoszę ku mojej boskości Hi 5,11.

4. Panie, błogosławione niech będzie Twoje słowo, słodsze moim ustom niż miód i plaster miodowy Ps 19(18),11; 119(118),103. Cóż bym począł wśród tylu udręk i niepokojów, gdybyś Ty nie pokrzepiał mnie swymi słowami? Bylem tylko dopłynął do portu zbawienia, po cóż mam się martwić, co i ile przecierpię? Daj mi koniec dobry, daj szczęśliwe odejście ze świata. Pamiętaj o mnie, Boże Ne 13,22, i prowadź mnie prostą drogą do Twojego Królestwa. Amen.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

 

***

Mów jak najczęściej 'dziękuję'.
Mów jak najczęściej 'proszę'.

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'  

Patron Dnia



św. Demetriusz
męczennik

Wszystko co na pewno wiadomo o św. Demetriuszu to to, że został umęczony podczas prześladowania za Dioklecjana w Sirmium w Dalmacji ok. roku 306. Począwszy od V wieku Tesalonika była ośrodkiem kultu św. Demetriusza. Jedna z legend mówi, że Święty był obywatelem Tesaloniki, którego uwięziono i bito bez sądu za głoszenie słowa Bożego. Jako święty był bardzo popularny a dziś nadal jest popularny na Wschodzie.

jutro: bł. Emiliany

wczoraj
dziś
jutro