logo
Niedziela, 17 października 2021 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
___________________
 
 reklama
 

"On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego" (Łk 10,27)

 

Bardzo łatwo jest zranić dziecko. Ono się nie obroni, nie odda nam podobną raną, a wydaje nam się wtedy, że ta krzywda nie jest taka ważna, bo dotyczy dziecka. Tymczasem dziecko nie ma jeszcze umiejętności radzenia sobie z krzywdą. Dlatego w jego oczach krzywda zawsze jest ogromna. A czasem krzywdy wyrządzone dzieciom naprawdę, obiektywnie są ogromne. Z tym poczuciem krzywdy dziecko rośnie i uczy się powoli jak z nią żyć. Całe swoje życie buduje wokół tej krzywdy. Swoje reakcje, swoje uczucia, swoją małą miłość. Co z tego, że staje się wreszcie kiedyś dorosłe, jeśli jego świat pozostaje zbudowany na tych dziecięcych krzywdach.


Kiedy zaczynamy kochać Boga już świadomie, także nasza miłość do Boga jest zbudowana na tym, co wyrosło z tamtych dni. Na tamtych odruchach, na tamtych uczuciach, na tamtym lęku. I na początku może nam się nawet łatwiej modlić, bo lepiej rozumiemy krzyż Jezusa, Jego lęk, Jego samotność, Jego niezrozumienie i wyśmianie. I tylko często trudniej nam zrozumieć Jego miłość, gdy tej ludzkiej miłości w życiu zabrakło.

 

Jako ludzie dorośli popełniamy grzechy, czasem wielkie grzechy. Jesteśmy załamani sobą i trudniej nam ze sobą dalej żyć. O ile cudze krzywdy już łatwiej przyjąć, bo wiemy, że życie jest pełne bólu, a i sami wielokrotnie skrzywdziliśmy innych, o tyle własny grzech, szczególnie wielki grzech wobec bliskich, którego nie da się już cofnąć, a czasem nie da się już nawet przeprosić - jest wielkim ciężarem.


Kiedy zaczynamy kochać Boga już świadomie, na początku może nawet łatwiej nam się modlić, bo poczucie winy i przepraszanie za grzech przynosi duże emocje, a one w modlitwie pomagają. Tyle, że cała nasza miłość do Boga jest budowana na tym grzechu, na tym poczuciu winy.

 

"Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem". Najprostsze wyjaśnienie to: miłość Boga ma być na pierwszym miejscu, przed innymi miłościami i przed innymi ważnymi sprawami. I że mamy kochać Boga całym sobą, a nie tylko jakąś cząstką siebie, choćby najważniejszą. Tymczasem my zawsze coś zostawiamy dla siebie. I wbrew pozorom wcale nie jest najważniejsze to, że za mało czasu poświęcamy Bogu - bo o tym wiemy i kiedyś zacznie nam to przeszkadzać, gdy Go kochamy. Albo że za mało pieniędzy, bo w rachunku sumienia to szybko wychodzi. Albo że wolimy co innego, kogo innego, że Bóg nas czasem nudzi, że ciekawszy jest grzech. Jeśli chcemy Boga naprawdę kochać, to kiedyś się obudzimy i naprawimy te płaszczyzny. Inaczej zbyt mocno będzie zgrzytać.

 

Najtrudniejsze jest to, czego nie zauważamy, albo nigdy nie uważaliśmy za złe. A mogą to być sprawy, które nie pozwalają nam kochać Boga całym sercem, całą duszą, całą mocą i całym umysłem. Które ciągle nie pozwalają postawić Boga na pierwszym miejscu. To są często właśnie te dwa tematy z początku rozważania: moje krzywdy i moje grzechy. Jeśli budowaliśmy na tym swoje życie, to nie umiemy bez tego żyć. Wbrew pozorom, te najbardziej bolesne sprawy pielęgnujemy w sobie, wracamy do nich, bo wydaje nam się, że bez nich nie będziemy istnieć.

 

Bardzo trudno przyznać się przed sobą, że w pewnym sensie nie chcemy zapomnieć o tym bólu. Ale nie ma w tym nic dziwnego. Gdyby nie było w nas tych największych zranień i największych grzechów, moglibyśmy być zupełnie inni. To one tłumaczą nasze obecne zachowanie, nasze uczucia, nasze aktualne życie. Bez ich wspominania możemy sami siebie nie rozumieć. Boimy się, że nie będziemy mieli na czym oprzeć naszego istnienia. Tymi wspomnieniami bronimy się i przed sobą, i przed Bogiem. Przed ludźmi niekoniecznie, bo nie zawsze się do naszych krzywd i win przyznajemy.

 

Największym zaufaniem wobec Boga i postawieniem Go na pierwszym miejscu jest właśnie oddanie Mu już na zawsze, na wyłączność, nasze największe krzywdy i największe winy. Z Bogiem nie zostaniemy w próżni. Dopiero wtedy możemy na nowo zacząć budować siebie. Na Bożej miłości. I dopiero wtedy możemy kochać Go całym sobą.

 

Nie, tego nie da się zrobić już dziś. Ani za miesiąc. Ani za rok. To jedna z najtrudniejszych rzeczy, często o wiele trudniejsza niż bycie dobrym Samarytaninem. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zdać sobie z tego sprawę i rozpocząć pracę nad sobą. W Niebie nie będziemy już pamiętać ani o krzywdach, ani o grzechach, bo nie na tym będzie zbudowane nasze wieczne życie. Tam będzie tylko wieczne szczęście. A teraz mamy czas, żeby się do Nieba przybliżać. Od nas jednak zależy jak blisko Boga chcemy być już dzisiaj.

 

Bogumiła Szewczyk
bog-szew@wp.pl

 

***

  

W niebie, wśród chóru wybranych
Franciszek chwałą jaśnieje,
Nosząc przez łaskę szczególną
Znamiona męki Chrystusa.

On bowiem do apostołów
Ubogich grona należy;
Krzyża Pańskiego przymierze
Na własnym ciele objawia.

Dźwiga swój krzyż za Jezusem,
Przejęty wolą męczeństwa;
Pan go w niebiosach przyłączył
Do męczenników zastępu.

Zawsze oddany pokucie,
Franciszek siebie krzyżował,
Przeto osiągnął szczęśliwie
Wspólnotę świętych wyznawców.

Bielą czystości jaśniejąc,
Za Panem idzie cierpiącym;
Teraz w wieczności się cieszy
Niewinnych dziewic nagrodą.

Niechaj stygmaty Franciszka
Przyczyną łaski się staną:
Ojciec niech z Synem i Duchem
Oświeci nas Bożym blaskiem. Amen.
 
***
 
Z listu św. Franciszka z Asyżu do wszystkich wiernych
(Opuscula, edit. Quaracchi 1949, 87-94) 
Mamy być prości, pokorni i czyści


Wszechmogący Ojciec oznajmił przez świętego archanioła swego, Gabriela, że Jego Słowo, tak czcigodne, święte i chwalebne, przyjdzie na świat z nieba. Oznajmił to chwalebnej Dziewicy Maryi, z której łona Słowo przyjęło prawdziwe ciało naszej ułomnej natury. Jednorodzony Syn, bogaty ponad wszelką miarę, zechciał jednak wraz z Najświętszą Matką swoją wybrać ubóstwo. Kiedy się przybliżyła Jego męka, obchodził Paschę wraz ze swymi uczniami. Potem się modlił do Ojca: "Ojcze, jeśli to być może, niech odejdzie ode Mnie ten kielich".

Wolę swoją jednak złożył w woli Ojca. Wolą zaś Ojca było, aby Jego Syn błogosławiony i chwalebny, dany nam i dla nas narodzony, ofiarował siebie przez własną krew na ołtarzu krzyża jako żertwa i ofiara; nie za siebie, bo przez Niego wszystko się stało, ale za grzechy nasze, dając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady. Pragnie On, abyśmy wszyscy przez Niego dostępowali zbawienia i przyjmowali Go czystym sercem i czystym ciałem.

O jakże szczęśliwi i błogosławieni są ci, którzy miłują Pana i pełnią Jego polecenia zawarte w Ewangelii: "Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego, z całej duszy twojej, a bliźniego swego jak siebie samego". Miłujmy przeto Boga, czcijmy Go czystym sercem i czystym umysłem, ponieważ tego przede wszystkim pragnie, mówiąc: "Prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w duchu i prawdzie". Wszyscy, którzy oddają Mu cześć, mają to czynić w duchu i prawdzie. Ku Niemu zwracajmy uwielbienie i modlitwy mówiąc we dnie i w nocy: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie", bo "zawsze należy się modlić i nigdy nie ustawać".

Poza tym czyńmy owoce godne pokuty. Miłujmy bliźnich jak samych siebie. Miejmy w sobie miłość i pokorę, pełnijmy uczynki miłosierdzia, one bowiem obmywają dusze z brudu grzechu. Wszystko, co ludzie pozostawiają na świecie, tracą na zawsze. Z sobą zaś zabierają jedynie zapłatę za miłość oraz jałmużny, jakie dawali. Pan da im nagrodę i słuszną odpłatę.

Nie powinniśmy być mądrzy i roztropni według ciała, ale raczej mamy być prości, pokorni i czyści. Nigdy nie powinniśmy wynosić się ponad innych, ale raczej mamy być sługami i poddanymi każdego człowieka ze względu na Boga. Na wszystkich, którzy tak czynić będą i wytrwają do końca, spocznie Duch Pana, zamieszka w nich i będzie w nich przebywał. Tacy się staną synami Ojca niebieskiego, którego dzieła pełnią; są oblubieńcami, braćmi i matkami naszego Pana Jezusa Chrystusa.

***

Litania do świętego Franciszka z Asyżu – odmów

***

Człowiek pyta:

Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?
Dz 16,30

 

***
 

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział LV. 
O SKAŻENIU NATURY I SKUTECZNYM DZIAŁANIU ŁASKI BOŻEJ


1. Panie Boże, który stworzyłeś mnie na obraz i podobieństwo swoje Rdz 1,26; Mdr 2,23, ześlij mi tę łaskę, tak wielką i tak konieczną do zbawienia, jak mi to ukazałeś, abym dzięki niej pokonał moją naturę ciążącą do grzechu i do zguby Rz 7,23.

Czuję bowiem wypisane w mym ciele prawo grzechu sprzeciwiające się prawu duszy i zniewalające mnie do słuchania mojej zmysłowej natury, nie potrafię się oprzeć swoim skłonnościom, jeśli nie pomoże mi Twoja święta łaska i nie napełni żarliwością mego serca.

2. Potrzeba Twojej łaski, i to wielkiej łaski, aby pokonać naturę skłonną do grzechu od wczesnej młodości Rdz 8,21. Bo z winy pierwszego człowieka Adama została zwichnięta i skażona przez grzech, a teraz kara za tę zmazę przechodzi z człowieka na człowieka, tak że natura, pomyślana przez Ciebie jako dobra i prawa Koh 7,29, jawi się nam już dotknięta słabością, a jej popędy pozostawione same sobie ściągają człowieka w dół ku złemu.

Bo ta niewielka siła, która w niej pozostała, jest jak iskierka ukryta w popiele. Tą siłą jest rozum naturalny, otoczony gęstym mrokiem 2 Mch 3,27; odróżnia on dobro od zła, prawdę od fałszu, a jednak nie jest zdolny wypełniać tego Koh 6,5; Hbr 5,14, co aprobuje, i nie ma już w sobie pełnego blasku prawdy ani czystości uczuć.

3. I dlatego, o Boże, umiłowałem Twoje prawo dotyczące duchowej istoty człowieka Rz 7,22, bo wiem, że przykazanie Twoje jest dobre, słuszne i święte Rz 7,12, i rozumiem, że trzeba unikać zła i grzechu w każdej postaci. Ciałem służę raczej prawu grzechu Rz 7,25, kiedy słucham więcej zmysłowości niż rozumu. Stąd pochodzi to, że mam dobre intencje, ale nie potrafię według nich postępować Rz 7,18.

Dlatego ciągle postanawiam wiele dobrego, ale jeżeli brak mi łaski wspierającej moją słabość, cofam się i upadam przy lada przeszkodzie.

A dlatego tak się dzieje, że chociaż znam drogę dobra i widzę jasno, co powinienem robić, uginam się pod ciężarem własnego zepsucia i nie jestem zdolny wznieść się ku doskonałości.

4. O, jakże mi jest potrzebna Twoja łaska, Panie, abym wstąpił na drogę doskonałości, jakże mi jest potrzebna do rozpoczęcia i do osiągnięcia! Bez niej nic nie potrafię uczynić, ale wszystko mogę w Tobie J 15,5, jeżeli umacnia mnie łaska Flp 4,13. O łasko prawdziwie niebiańska, bez której nic nie znaczą własne zasługi i nieważne są jakiekolwiek dary natury!

Cóż znaczy sztuka, bogactwo, piękność i dzielność, co znaczy dla Ciebie geniusz czy krasomówstwo, gdy nie ma łaski? Bo darami natury obdzieleni są zarówno źli, jak i dobrzy, ale darem tylko wybranych jest łaska, to znaczy miłość, wyróżnieni łaską stają się godni życia wiecznego.

Tak potężna jest łaska, że bez niej nic nie waży ani dar prorokowania, ani zdolność czynienia cudów, ani żadne wzniosłe dociekanie prawdy. Bo Ty nie uznajesz żadnych cnót ani wiary, ani nadziei bez miłości i łaski.

5. Błogosławiona łasko, ty, która ubogiego duchem czynisz bogaczem dobra Mt 5,3, a z bogacza robisz człowieka pokornego serca Dn 3,87, przyjdź i zstąp na mnie, napełnij mnie od rana swoim ukojeniem Ps 90(89),14, aby dusza moja nie upadła w znużeniu i oschłości.

Błagam Cię, Panie, abym znalazł łaskę w Twoich oczach Rdz 18,3, wystarczy mi bowiem Twoja łaska 2 Kor 12,9, nawet jeśli nie otrzymam nic z tego, czego pragnie moja natura. Wśród pokus i udręk nie ulęknę się zła, dopóki będzie ze mną Twoja łaska Ps 23(22),4. Ona jest moją dzielnością, ona przynosi radę i pomoc. Ona - potężniejsza od wszystkich wrogów i mądrzejsza od wszystkich mędrców razem wziętych Mdr 8,4.

6. Jest nauczycielką prawdy, mistrzynią wiedzy, światłem serca, ulgą w strapieniu, ucieczką w smutku, bezpieczeństwem w lęku, żywicielką pobożności, źródłem dobrych łez.

Czymże jestem bez niej? Drewnem spróchniałym Syr 6,3, niepotrzebną dziczką, którą należy wyciąć i odrzucić Iz 14,19. 

Niech więc Twoja łaska, Panie, zawsze mnie poprzedza w drodze i za mną kroczy, niech będzie przy mnie, abym zawsze dążył do dobrego przez Syna Twojego Jezusa Chrystusa. Amen.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Miej wygodny fotel do czytania.

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia' 

Patron Dnia



św. Ignacy Antiocheński
 
biskup i męczennik

Św. Ignacy był drugim następcą św. Piotra na biskupstwie w Antiochii. Za czasów cesarza Trajana został skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta. W tym celu wysłano go do Rzymu. Z drogi pisał listy do gmin chrześcijańskich wyrażając w nich gorące pragnienie męczeństwa. Listy te są ważnym dokumentem wiary pierwotnego Kościoła. Św. Ignacy osiągnął koronę męczeństwa w Rzymie około roku 107. Imię jego wymienia się w Kanonie rzymskim.

jutro: św. Łukasza

wczoraj
dziś
jutro